Rozstanie – czy żona może zabrać dzieci?

Wszystkie tematy związane z wykonywaniem władzy rodzicielskiej reguluje ustawa Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Określa ona m.in. kwestię przysługiwania tej władzy. Gdy mają ją oboje rodzice, to także oboje powinni wykonywać swoje obowiązki. Również decydować wspólnie o tzw. ważnych (istotnych) sprawach dziecka.

Niestety nie jest wprost w ustawie określone, co zaliczamy do takich najważniejszych kwestii.

Opierając się jednak na licznych wyrokach sądowych w takich sprawach, można stwierdzić, że z pewnością istotnymi sprawami dotyczącymi dzieci jest ich nazwisko, kwestie związane z obywatelstwem, sposobami i metodami leczenia, dalekimi wyjazdami czy wyborem szkoły.

Wyprowadzka z matką do innego miasta jest więc też ważną sprawą w życiu dzieci – zwłaszcza jeśli wiąże się z zupełną zmianą otoczenia, środowiska, także szkoły. W takiej sytuacji na przeprowadzkę powinien wyrazić zgodę także ojciec, który jest uprawniony do współdecydowania oraz – co ważne – powinien móc efektywnie utrzymywać kontakty ze swoimi dziećmi.

Zobacz również: https://www.rozwodowy.pl/wyjazd_matki_z_dziecmi_do_innego_miasta_bez_zgody_ojca,228,p.html

Określenie władzy rodzicielskiej

W wyroku orzekającym rozwód sąd rodzinny określi także, komu przysługuje władza rodzicielska. Berze pod uwagę wolę rozstających się małżonków, jeżeli oni także mają na uwadze dobro dziecka. Zwykle sąd orzeka miejsce zamieszkania dzieci przy matce.

Pozostawienie obojgu rodzicom pełni władzy rodzicielskiej prowadzi jednak do tego, że we wszystkich ważnych sprawach dzieci decydujący głos ma także ojciec. Dotyczy to również takich zmian w ich życiu jak przeprowadzenie się do innego, odległego miasta.

Trzeba bowiem mieć na uwadze, że zgodnie z art. 113 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego „niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów”.

Mimo wszystko więc sąd może wziąć stronę ojca, który sprzeciwia się przeprowadzkowym planom matki.

Zobacz również: Wyprowadzka z dziećmi przed rozwodem

Uregulowanie kontaktów z dziećmi

Bardzo ważną kwestią jest zatem uregulowanie kontaktów ojca z dziećmi. Powinny one obejmować spotkania przy różnych okazjach, z ustaloną częstotliwością, a także komunikację przez różnego typu urządzenia, tj. na odległość (przez telefon, internet czy innymi kanałami).Warto, by zasady kontaktów ustalili rodzice między sobą, ale nie zawsze jest to możliwe.

Wówczas o tych kwestiach decyduje sąd. Także jeśli ojciec nie wyraża zgody na wyjazd matki z dziećmi do innego miasta, ma ona prawo zwrócić się do sądu w tej sprawie.Brak zgody ojca i decyzja sąduOrzeczenie sądu może zastąpić zgodę ojca na przeprowadzkę dzieci (mieszkających z matką) do innego miasta.

Warto jednak pamiętać, że każda sytuacja jest inna i sąd nie zawsze przychyli się do wniosku matki. Będzie analizował całokształt danej sprawy i badał przede wszystkim, czy taka zmiana nie wpłynie negatywnie na dzieci.Jak więc widać, rozstanie rodziców dotyczy tylko ich związku. Nawet po rozwodzie czy rozejściu się ojciec ma prawo głosu i współdecydowania o losach swoich dzieci.

Może więc wyrazić zgodę lub jej nie wyrazić, jeżeli matka poinformuje go o planowanym wyjeździe do innego miasta.

Źródło: Porady rozwodowe

Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców – konferencja w Biurze RPO

Tagi: kalendarium Prawa ojców Prawa matek

  • Konflikt i rozstanie rodziców zawsze obciążają emocjonalnie dziecko. Sposób, w jaki to następuje, ma wpływ na jego przeżycia i rozwój psychofizyczny. Jednocześnie skutki rozstania angażują wielu ludzi wokół – znajomych, przyjaciół, pedagogów, psychologów, sędziów, kuratorów, adwokatów, policję, lekarzy. Wszyscy oni są ważni. Wszyscy mogą przyczynić się do tego, aby rozstanie rodziców nie było dla dziecka nieprzezwyciężalną traumą.
  • Forum organizacji pozarządowych, które od lat zajmują się problemem pomocy dziecku, którego rodzice decydują się rozstać, wypracowało standardy, które wszystkim zainteresowanym pozwolą  lepiej zadbać o dobro takiego dziecka. 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wiedząc, jak bardzo brakuje systemowego wsparcia rodzin w sytuacji rozstania oraz jak ważny projekt prowadza organizacje wspiera ich działania. Działamy razem, by pomóc profesjonalistom, rodzinom w kryzysie, a przede wszystkim – dzieciom – najmłodszym obywatelom.
  • Standardy uzupełnione są bajką terapeutyczną „Rybeńka” o małej rybce, której rodzice się rozstali. Przeczytał ją Artur Barciś, który w ten sposób wsparł akcję promowania Standardów. Bajka dostępna jest na kanale youtube Rzecznika Praw Obywatelskich

17 czerwca 2019 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich wraz Forum organizacji pozarządowych, które przygotowały poradnik dla rodziców i profesjonalistów, zorganizował panel dyskusyjny na temat Standardów pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców, poradnik dla rodziców i profesjonalistów przygotowanego przez forum organizacji pozarządowych.  W panelu uczestniczyło 50 osób zaangażowanych w poprawianie sytuacji dzieci. Obecny był m.in. rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak

Zastępczyni RPO dr Hanna Machińska zwróciła się na wstępie do dziennikarzy: W czasie spotkań regionalnych RPO problem kontaktów rodziców i dzieci po rozwodzie jest wciąż zgłaszany. Jesteśmy świadkami kryzysu, w którym dzieci pozostawione są same sobie. Rodzina w kryzysie często gra kartą dziecka.

Dzieci żyjących w rodzinach w kryzysie jest w Polsce kilkaset tysięcy. Jeśli choć części pomożemy dzięki wspólnemu działaniu organizacji pozarządowych, to będzie to niezwykle ważne – dodał mec. Robert Ofiara, inicjator stworzenia Standardów.

– To, co dzieje się z dziećmi w sytuacji rozstania rodziców, jest przerażające. Kryzys kończy się nawet próbami samobójczymi i samookaleczaniem się. Musimy się tym zająć. Standardy są pierwszym krokiem, zbiorem dobrych praktyk – powiedziała Aleksandra Ejsmont z Komitetu Ochrony Praw Dziecka

– W Polsce nie mamy problemów z przepisami, ale ze sposobem ich stosowania. Ludzie skłonni są omijać przepisy, ale zastosują się do tego, co inni, godni szacunku uważają za stosowne – mówiła Renata Durda, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla ofiar Przemocy w Rodzinie “Niebieska Linia”. – Standardy są żywe, a praca nad nimi będzie trwać. Brakuje nam np. rozdziału dla dziadków

Standardy – co to jest

W Polsce rozpada się mniej więcej co trzecie małżeństwo – w miastach jest to już prawie co drugie małżeństwo. To ok. 65 tysięcy rozwodów rocznie. W 2013 roku ponad 51 tys. dzieci w wieku 0-15 lat doświadczyło rozwodu rodziców.

A nie mamy przecież danych o rozpadających się związkach nieformalnych, w których rodzi się ponad 22% wszystkich polskich dzieci. Konflikt i rozstanie rodziców zawsze obciąża emocjonalnie dziecko. Sposób, w jaki rodzice się rozstają, ma wpływ na jego przeżycia i rozwój.

 Z drugiej strony – rozstanie to nie jest coś, co dzieje się tylko w rodzinie. 

Obowiązkiem dorosłych i instytucji, takich jak:

  • placówki oświatowe,
  • instytucje pomocy społecznej,
  • sądy,
  • służba kuratorska,
  • opiniodawcze zespoły sądowych specjalistów,
  • policja,
  • służba zdrowia i organizacje pozarządowe

jest zapewnienie dziecku możliwie najlepszych warunków do rozwoju.

Okazało sie niestety, że mimo wagi problemu, do tej pory nie opracowano modelu pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców. Dlatego Forum organizacji pozarządowych, od lat zajmujące się pomocą dziecku, którego rodzice decydują się rozstać, wypracowało standardy, które wszystkim zainteresowanym pozwolą  lepiej zadbać o dobro takiego dziecka. 

Rzecznik Praw Obywatelskich wiedząc, jak bardzo brakuje systemowego wsparcia rodzin w sytuacji rozstania oraz jak ważny projekt prowadza organizacje wspiera ich działania. Działamy razem, by pomóc profesjonalistom, rodzinom w kryzysie, a przede wszystkim – dzieciom – najmłodszym obywatelom.

W debacie wzięli udział:

  • SĘDZIA DOROTA TRAUTMAN – przewodnicząca VI Wydziału Cywilnego Rodzinnego Odwoławczego Sądu Okręgowego w Warszawie '
  • SŁAWOMIR RĄCZKOWSKI – kierownik I Zespołu Kuratorskiej Służby Sądowej wykonującego orzeczenia w sprawach rodzinnych i nieletnich w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie
  • ADW. KATARZYNA LAURITSEN – członkini ORA i OIRP w Warszawie specjalizująca się w prawie rodzinnym
  • MARZENA KIERZKOWSKA – dyrektorka Przedszkola nr 426 w Warszawie
  • ANNA BERSZ – psychoterapeutka i superwizor, Laboratorium Psychoedukacji – Instytut Treningu i Psychoterapii
  • MODERATOREM debaty był Michał Kubalski z Biura RPO

Wskazywali, że ludzi trzeba przygotowywać do świadomego rodzicielstwa, uwrażliwiać na sytuację dzieci – najpóźniej powinno się dziać w szkołąch rodzenia, a tak naprawdę dużo wcześniej, już na etapie szkolnym.

Ważne jest też, by  przekonać ludzi, że można korzystać z pomocy psychologów – że jest to dobre narzędzie pomocy. Rozstający się rodzice kochają dziecko, ale w napięciu, jakie towarzyszy rozstaniu, nie potrafią zrozumieć potrzeb dziecka. Mówią o swoich potrzebach.

Rozstający się rodzice mają jednak nadal obowiązki wobec dziecka. Rozwód jest bowiem z małżonkiem a nie z dzieckiem.

Uczestnicy dyskusji apelowali do pełnomocników prawnych, by nie podsycali konfliktu między stronami w sprawie rozwodowej. Powinni temu wręcz przeciwdziałać i wyciszać ten konflikt.

Przedstawiciele organizacji rządowych, które pracowały nad Standardami,  apelowali, by korzystać z ich pomocy: My wiemy, jak pomagać – mówili.

Na koniec zastępczyni RPO Hanna Machińska podziękowała autorom Standardów – kroku milowego, jak powiedziała.

Rozwód – rodzice rywalizują o dziecko kto jest lepszy

Pojawia się rywalizacja, rodzice konkurują. Trudno im zobaczyć, że nawet przy rozstaniu można współdziałać i współpracować. Kiedy w grę wchodzą emocje, pojawia się mnóstwo rozczarowania i gniewu.

– mówi Agata Jarzyna, psychoterapeutka, wiceprzewodnicząca Komitetu Obrony Praw Dziecka i współtwórczyni Akademii Dobrego Rozstania.

Akademia Dobrego Rozstania – Pomagamy rodzicom i dzieciom bezpiecznie przejść proces rozstania (akademiarozstania.pl).

Klaudia Kierzkowska: Jest pani koordynatorką i współtwórczynią Akademii Dobrego Rozstania. Do kogo kierujecie swoją pomoc – bardziej do rodziców czy dzieci?

Agata Jarzyna: Akademia Dobrego Rozstania to projekt realizowany przez Komitet Ochrony Praw Dziecka w ramach programu Aktywni Obywatele Fundusz Krajowy sfinansowany ze środków EOG.

Akademia jest platformą, która z jednej strony ma skupiać rodziców, ale też pośrednio i dzieci. Sprawy dotyczące rozwodów i rozstań, głównie opierają się na tym, że rodzice szukają rozwiązań i starają się zrozumieć potrzeby najmłodszych.

See also:  Zwrot kosztów poniesionych na utrzymanie dzieci

W akademii mamy też przestrzeń, która ma służyć dzieciom do „przetrwania” emocji związanych z rozstaniem. Mamy kącik, w którym wykorzystujemy filmo- i bajkoterapię skierowaną właśnie do najmłodszych.

Współpracujemy z profesjonalistami, chcemy aby wiedza, którą przekazujemy rodzicom była oparta na interdyscyplinarności. Nie tworzymy „działów”, dążymy do tego, by wiedza się przenikała i uzupełniała.

Jakie błędy najczęściej popełniają partnerzy podczas rozstania?

Rodzicom często trudno jest zobaczyć potrzeby dzieci. Siła emocji związana z rozstaniem doprowadza do ostrego konfliktu i zasłania potrzeby najmłodszych. Rodzice często grają w grę – „kto jest lepszym rodzicem”. Pojawia się rywalizacja, rodzice konkurują.

Trudno im zobaczyć, że nawet przy rozstaniu można współdziałać i współpracować. Kiedy w grę wchodzą emocje, pojawia się mnóstwo rozczarowania i gniewu. Rodzice stosują różne strategie – milczenie będące niewyrażoną formą złości.

Brak szczerej i naturalnej rozmowy utrudnia rozwiązywanie najważniejszych spraw związanych z dziećmi. Często milczenie traktują jako rodzaj kary.

Podczas rozstania partnerzy wyładowują swój gniew, obgadując drugą osobę do rodziny, dzieci czy znajomych. Niekiedy szukamy haków na drugą osobę – nagrywamy, śledzimy. Niestety wszystkie złe emocje możemy przenieść na dziecko, trudno nam zobaczyć jego autentyczne potrzeby.

Rodzice często w rozstanie wciągają dzieci, manipulują nimi. Wyrządzają im krzywdę. Po co to robią? Co mają na celu?

Należy założyć, że rodzice wciągając dzieci w konflikt rozstaniowy nie robią tego celowo. Tylko 4 proc. rodziców krzywdzi swoje dzieci świadomie. Rodzice często pewnych rzeczy nie widzą. Kiedy świat się wali, ważne by zadbać o siebie, bo dopiero wówczas będziemy mogli zadbać o dziecko.

Często dziecko staje się jedynym nośnikiem informacji między skłóconymi rodzicami i na tym też może polegać ta nieświadomość zachowań. Rodzice są wręcz przekonani, że pewne rzeczy robią w trosce o swoją pociechę. Oczerniając przy niej drugiego rodzica, jakby ostrzegają dziecko przed jego nieodpowiedzialnością.

Musimy pamiętać, że rodzic wciągający dziecko w konflikt myśli krótkoterminowo. Nie uświadamia sobie jaką krzywdę z dalszej perspektywy mu wyrządza.

Co zrobić, aby dobrze się rozstać? Jak takie rozstanie powinno wyglądać?

Często prosimy rodziców by cofnęli się do tych lat, które były dobre. By sięgnęli pamięcią do wspólnych osiągnięć, do tego co udało im się stworzyć dobrego i pozytywnego. Powrót do przeszłości często przynosi pewnego rodzaju ukojenie.

Oczywiście najczęściej rodzice mówią, że „udało” im się dziecko. Jednak warto pomyśleć także o wspólnych zainteresowaniach, hobby, kontaktach z rodziną, Podczas mediacji często staramy się, by partnerzy zobaczyli, że po drugiej stronie też jest człowiek, który ma swoje emocje, a nie wróg.

Powinniśmy zacząć współdziałać, co oczywiście jest bardzo trudne i wymaga dużo pracy. Musimy przepracować w sobie całą gamę emocji i znaleźć przestrzeń by wejść w buty drugiej osoby. Czy złość, która pojawia się przy rozstaniu ma zburzyć cały świat dookoła nas? Oczywiście, że nie.

Poza nami nikt nie chce uczestniczyć w matni sporów i złych emocji.

Trzeba zawęzić pole rażenia złą energią, jaka powstaje w wyniku kumulowania złości. Trzeba zająć się swoją osobą do tego stopnia, aby zrozumieć, że mamy sprawczość nad tym co czujemy i co możemy zrobić, poprawić. By dobrze się rozstać trzeba sięgnąć po wsparcie. Proszenia o pomoc nie można się wstydzić. Czasami trzeba wcisnąć pauzę i skupić się na sobie. Spróbować sobie pomóc.

Dobrze rozumiem, że poleca pani mediacje?

Mediacje są narzędziem, które stwarza szanse na to, żeby plan rodzicielski był opracowany w oparciu o potrzeby dzieci. Rodzice powinni to co jest najlepsze dla dzieci skonfrontować z drugą stroną. Wtedy plan jest szyty na miarę danej rodziny.

Podczas mediacji rodzice mogą dostrzec pewne rozwiązania. Zobaczyć, co można zmienić. Plany przecież można weryfikować. Mediacja jest formą uczenia się rozwiązywania problemów i konfliktów. Rozstanie jest bardzo trudne, często wpadamy w panikę, trudno nam zobaczyć racje drugiej osoby.

Przecież to „moje” musi być na wierzchu.

Możemy jednak tak rozmawiać, że trochę zostaniemy przy swoim, ale też zobaczymy drugą stronę. Mediacja ma walor bardzo edukacyjny. To nie tylko techniczne spisanie porozumienia, ale także zrozumienie siebie i zobaczenie potrzeb dzieci.

Zawsze możliwe jest dobre rozstanie? Nawet w przypadku zdrady, wyrządzenia wielkiej krzywdy?

Jeśli jest dużo bólu i krzywdy trudno o dobrą praktykę rozstania. Rozstanie jest ogromnym stresem dla rodziców – na skali stresu to drugie najgorsze wydarzenie po stracie małżonka. Z punktu widzenia dzieci, to nie tylko stres, ale bardzo traumatyczne doświadczenie.

Z punktu widzenia rodzica to ogromne zranienie, a z punktu widzenia dziecka ból ten jest podwojony, albo i potrojony. Trudno w takim przypadku mówić o dobrym rozstaniu, które jest niezwykle trudne dla wszystkich. Jednak dobre rozstanie wiąże się z dobrostanem tych ludzi.

Dzieci dalej mamą i tatę, jednak już w innym modelu niż dotychczas.

Jak rozmawiać z dziećmi o rozstaniu, jak powiedzieć im, że rodzice nie będą ze sobą już mieszkać?

W rozmowie przede wszystkim należy uwzględnić wiek dziecka. Rodzice, sposób przekazu muszą dopasować do wieku rozwojowego dzieci. Inaczej rozmawia się z czterolatkiem, a inaczej z piętnastolatkiem. Jednak pierwszą rozmowę zawsze powinni przeprowadzić rodzice, na pewno nie psycholog. Oczywiście warto posiłkować się konsultacją i wsparciem psychologa.

Najlepiej gdyby rodzicom udało się taką rozmowę przeprowadzić wspólnie. Rodzice powinni zakomunikować dziecku, że bardzo je kochają, a dopiero później wytłumaczyć, co teraz będzie się działo. Musimy wytłumaczyć, że dziecko nie ma wpływu na to co się wydarzyło. Nigdy nie można pytać dziecka z kim chce zostać, z kim chce mieszkać – to bardzo traumatyzujące pytanie.

Nie może to być tylko komunikat techniczny, ale wspierający, emocjonujący.

Do rozmowy trzeba podejść bardzo delikatnie. Dlatego też często z rodzicami ćwiczymy takie rozmowy, dzięki czemu mogą zobaczyć jak się do nich przygotować.

Na czym polega wasza pomoc, jak wygląda, co robicie?

Akademia jest platformą edukacyjną, dzięki której rodzice mogą się wiele dowiedzieć. Oferujemy również dużo informacji praktycznych. Mamy 8 organizacji pozarządowych, które stworzyły standardy pomocy dzieciom w sytuacji rozstania.

Zapraszamy do komitetów, na mediacje, do grup pomocy, konsultacje wychowawcze czy różnego rodzaju terapie. Oferujemy warsztaty w formułach weekendowych lub trzymiesięcznych.

Chcemy pomóc ludziom przejść kryzys w taki sposób, aby nie był destrukcyjny, a wręcz przeciwnie – by stał się szansą na rozwój, na rozpoczęcie nowego etapu.

Przeczytałam, że chcecie zmienić także system prawny. Jakie macie plany?

Akademia powstała w ramach projektu Aktywni Obywatele z norweskiego funduszu krajowego. Jednym z działań jest kancelaria przyjazna dziecku. Całe środowisko sądowo-prawne tak powinno skonsolidować działania by nie napędzać konfliktu. Klienci do adwokata często przychodzą przepełnieni negatywnymi emocjami.

Dobry adwokat powinien wytłumaczyć, że sprawy rozwodowe można rozwiązywać przy pomocy mediacji albo w taki sposób, by nie wyrządzać dzieciom szkody.

I dla nas właśnie ważne jest to, by poszerzyć świadomość środowiska prawnego, tak by korzystało z jeszcze innych instrumentów niż tylko prawne doradzenie, jak rozegrać to w sądzie.

Nie spotkała się pani z zarzutem, że zamiast pomóc w pojednaniu, pogodzeniu, wspiera pani rozwody i rozstania? 

Jeżeli osoba, która do nas przychodzi waha się czy powinna się rozstać czy nie i trafia na mediacje to żaden mediator na siłę ludzi nie rozwodzi. Pomagamy parom pracować nad swoją relacją, jeśli oczywiście tego chcą.

Jeśli jednak partnerzy ranią się, nie chcą być dłużej razem to wtedy wspieramy by tak się rozstali aby nie zniszczyć tych relacji rodzicielskich. To nie tak, że promujemy rozwody i rozstania.

Jednak nie możemy zakłamywać rzeczywistości, bo rozwodów jest naprawdę bardzo dużo.

***

Agata Jarzyna

Magister psychologii klinicznej Wydziału Psychologii w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, psycholożka, terapeutka i mediatorka rodzinna w ośrodku interwencyjno-mediacyjnym w Komitecie Ochrony Praw Dziecka w Warszawie.

Pracuje z rodzinami – prowadzi mediacje, konsultacje psychologiczne, terapie indywidualne i grupy psychoedukacyjne dla rodziców w konfliktach okołorozwodowych.

Ukończyła Szkołę Psychoterapii w Ośrodku Mabor, Członkini Zarządu Krajowego Komitetu Ochrony Praw Dziecka, prezeska zarządu Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych w latach 2008-2012. Obecnie rekomendowana trenerka i członkini tego Stowarzyszenia oraz superwizorka mediacji.

Rozwód – czy da się to zrobić bez szkody dla dziecka? Rozmowa z Magdaleną Godlewską – Natuli

To, w jaki sposób dziecko przechodzi przez rozwód, w dużej mierze zależne jest od tego, w jaki sposób przechodzą przez niego dorośli.

Jeśli dorośli wciągają dzieci w problemy, nie zachowując bariery międzypokoleniowej, nie wyważają jakie informacje mogą zostać przekazane dziecku, doświadcza ono bardzo trudnej sytuacji wewnętrznej.

Powszechność tego zjawiska może jedynie pomóc dziecku doświadczającemu takiej sytuacji nie czuć się odosobnionym. Łatwiej jest, kiedy inni maja podobne problemy do naszych, kiedy możemy czuć wspólnotę.

Uwaga! Reklama do czytania

Czy dziecko, które doświadcza rozwodu ma gorszy start w dorosłość?

Rozwód rodziców przeżywany w dzieciństwie, nie jest czynnikiem determinującym konkretne zaburzenia w życiu dorosłym. Sama sytuacja rozwodowa nie jest tak toksyczna, ile to, co dorośli z nią robią.

Moim zdaniem można rozstać się bez większych negatywnych skutków dla dziecka, pod warunkiem, że są przestrzegane powyższe zasady: stworzenie poczucia bezpieczeństwa, tzw.

See also:  Ustanowienie rozdzielności majątkowej

„gruntu pod nogami”, nieobarczanie dziecka odpowiedzialnością, zachowanie pozytywnego obrazu obojga rodziców, okazywanie miłości dziecku przez obydwoje rodziców, nie wciąganie go w konflikt okołorozwodowy. Wtedy dorośli, którzy w dzieciństwie przeżyli rozstanie rodziców, mają takie same szanse na dobre relacje z innymi, jak dziecko z pełnej rodziny.

Powiedziałam, że bez większych negatywnych konsekwencji można przejść przez rozwód, ale mniejsze zawsze będą obecne i to nie w samym momencie rozstania, które bywa bardzo trudne, ale w dalszym układaniu stosunków rodzic-dziecko. Sytuacje komplikuje wchodzenie rodziców po rozstaniu w nowe związki i włączanie dodatkowych osób w wychowanie małego człowieka.

Jak zatem się rozstać, z najmniejszą szkodą dla dziecka?

W zależności od wieku dziecka należy zadbać o różne aspekty rozstania, aby ograniczyć szkody do minimum. Te najmłodsze dzieci, mam tu na myśli dzieci do 3 roku życia, wiąże bardzo silna relacja z matką. Samopoczucie malucha w dużej mierze zależy od samopoczucia matki.

Jej zachowanie w tym trudnym czasie, czyli jej reakcje emocjonalne, postawa wobec otoczenia i własnego dziecka, są dla niego wyznacznikiem jego samopoczucia. Dzieci mogą reagować w tym okresie uciekaniem do wcześniejszych okresów rozwojowych, np.

do karmienia butelką i używania smoczka, obniżenia poziomu aktywności ruchowej, powrotem do wcześniejszych form językowych, trudnościami w „treningu czystości” (korzystanie z nocnika, toalety), potrzebą ciągłego kontaktu z opiekunem i reagowanie płaczem na jego nieobecność.

W tym okresie ważne jest stworzenie spokojnej atmosfery, przewidywalności zdarzeń, zapewnianie dziecka, że drugi z rodziców przyjdzie i odwiedzi je.
Dzieciom w wieku od 3. do 5. roku życia, rozwód rodziców podważa przekonanie o świecie jako miejscu bezpiecznym.

Pierwszą reakcją może być lęk o to „kto się będzie mną opiekował”, lęk o utratę opiekuna, z którym dziecko zostało („skoro jeden z rodziców mnie opuścił, to drugi też może”). W tym okresie dzieci mogą w różny sposób manifestować swoje przeżycia emocjonalne.

Rodzice mogą zaobserwować trudności w zasypianiu, zaburzenia łaknienia, uzależnienie się od jednego z rodziców, labilność emocjonalną, ataki złości i agresji wyrażane fizycznie i werbalnie (uderzanie, pchanie, kopanie, kładzenie się na podłodze, przezywanie, wrzaski, krytykowanie), nerwowe nawyki, takie jak kręcenie włosów, szarpanie i skręcanie ubrania, pochrząkiwanie, ssanie palca, obgryzanie paznokci. Ważna w tym okresie jest bliskość fizyczna – przytulanie i pocieszanie dziecka, niepozastawianie na dłuższy czas samemu sobie. Niewskazane są również jakiekolwiek większe zmiany, ważna jest punktualność, następstwo zdarzeń, dotrzymywanie danego słowa, stabilne i przewidywalne warunki. Wszystko to ma służyć odbudowaniu u dziecka poczucia bezpieczeństwa i równowagi emocjonalnej.

Czy w przypadku starszych dzieci jest podobnie?

Dzieciom w młodszym okresie szkolnym (od 6 do 9 lat) rozwód rodziców burzy relacje na płaszczyźnie dziecko-rodzic-świat otaczający. Wzrastająca niezależność od rodziców sprawia, że bardzo ważna staje się grupa rówieśnicza, w której znajduje się dziecko. Dużo obaw wiąże się z oceną wpływu rozwodu na status, jakim dziecko cieszy się wśród rówieśników.

Jeżeli ocena ta wypadnie negatywnie, może to doprowadzić do wycofania się ze świata zewnętrznego, spowodować poczucie odrzucenia i samotności, negatywne myślenie o sobie. Lęk u dziecka w tym okresie dotyczy obawy, że po powrocie do domu nikogo nie zastanie. Jeśli rodzic się spóźnia – boi się, że nigdy się nie pojawi. Martwi się o to, co się dzieje z drugim rodzicem.

W tym wieku dzieci mają również dużą zdolność do zaprzeczania temu, czego są świadkami, wyłączają w tej sytuacji prawdziwą rzeczywistość, gdyż nie jest ona dla nich do zniesienia, zaczynają widzieć i słyszeć zdarzenia wyimaginowane. W tym okresie najważniejsze jest zaplanowanie regularnych kontaktów z drugim rodzicem.

Bycie uważnym na kontakty dziecka z rówieśnikami, wspieranie w sytuacji niepowodzeń, poważne traktowanie dotychczasowych zwyczajów i zajęć dziecka.
Jeśli rozwód przypada na późniejszy okres (9-12 lat) należy pamiętać, że zwiększona świadomość siebie i świata zmniejsza zdolność zaprzeczania istniejącej sytuacji. Dzieci są bardziej świadome rozbicia rodziny i utraty jednego z rodziców.

W tym wieku dziecko chce zajmować centralne miejsce, dlatego głównym uczuciem towarzyszącym w sytuacji rozwodu jest gniew, wymówki, manipulacja rodzicami. Uczucia negatywne do rodziców współwystępują z całą gamą uczuć pozytywnych, budzi to w dziecku konflikt wewnętrzny. Może ono zacząć uciekać w świat marzeń, poszukiwać gratyfikacji poza rodziną.

Pojawiają się reakcje emocjonalne, takie jak smutek, wrażliwość, płaczliwość. W tym okresie pozostaje rodzicowi być uczestnikiem tych przeżyć i podążać za potrzebami emocjonalnymi dziecka.

Jak reagować na zachowanie dziecka, gdy widzimy, że rozwód mocno odbił się na jego psychice?

Dziecko powinno czuć stabilność sytuacji, nawet jeśli rodzice czują się niepewnie, a ich relacja jest chwiejna. Daje to dziecku poczucie bezpieczeństwa. Trzeba wytworzyć w dziecku, bez względu na jego wiek, poczucie że jest najważniejsze dla swoich rodziców i ma nieograniczoną możliwość kontaktowania się z nimi.

Dla dziecka ważne jest przekonanie o rozłączności problemów małżeńskich od spraw rodzicielskich, a także przedstawianie mu pozytywnego obrazu rodzica i niedeprecjonowanie jego wartości. Pamiętajmy, ze zdrowemu rozwojowi dziecka służy poczucie „gruntu pod nogami” czyli przewidywalność sytuacji.

Poczuciu bezpieczeństwa służy również możliwość zachowania dobrego obrazu obojga rodziców. Nie stawiajmy więc dziecka w sytuacji arbitra rozstrzygającego spory, ani mediatora mającego doprowadzić do zgody. Nie czyńmy go posłańcem, który biega z wiadomościami miedzy dwojgiem rodziców, powiernikiem, sędzią ani sojusznikiem.

Nie każmy mu opowiadać się po którejś ze stron.

Warto jeszcze przeczytać:

Jakie sytuacje okołorozwodowe z pewnością nie służą dziecku?

Rozwód opisywany jest jako jedno z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu, bardzo często rozstaniu towarzyszy konflikt okołorozwodowy, który bywa, że jest rozgrywany jest na oczach dziecka.

Włączenie dziecka w sprawy dorosłych z pewnością nie służy jego rozwojowi i może rzutować na całe jego życie. Sytuacja komplikuje się zwłaszcza wtedy, jeżeli dodatkowo towarzyszy jej angażowanie dziecka w deprecjonowanie i krytykowanie jednego z rodziców.

W trakcie rozwodu dziecko silniej narażone jest na wpływy rodzica z którym mieszka a który bywa, że w sposób świadomy bądź nieświadomy próbuje zniechęcić lub nawet odseparować od drugiego rodzica.

Taka forma angażowania dziecka w konflikt oraz działania, które maja na celu odcięcie od jednego z rodziców, są forma przemocy emocjonalnej. W przypadku rozwodu dziecko przeżywa silny lęk, któremu towarzyszy poczucie zagubienia.

Często tłumacząc w sobie emocje myśli, że to jego zachowanie doprowadzało do rozstania rodziców a w konsekwencji odejścia jednego z nich, czuje się wręcz za to odpowiedzialne. Dziecko w takiej sytuacji obawia się utraty drugiego rodzica, bywa, że zaczyna dążyć do spełnienia oczekiwań rodzica z którym zostało, aby i jego nie stracić.

Czy rozwód zawsze jest zły? Czy istnieją takie sytuacje, w których rozstanie jest lepszym wyjściem?

Istnieją sytuacje, w których rozwód jest lepszym wyjściem niż myślenie, że najlepsza dla dziecka jest pełna rodzina. Oczywiście każda sytuacja jest inna, dla jednych par lepsze jest pozostanie razem i naprawiane tego, co się zepsuło, dla innych lepsze jest rozstanie.

W sytuacji, kiedy rodzice „nie mogą na siebie patrzeć”, dochodzi między nimi do częstych kłótni lub cichych dni ale są razem, dla dziecka. Taki układ dla małego człowieka jest mocno obciążający. Dziecko w takiej rodzinie dostaje wzorzec, w którym brak jest pozytywnych uczuć między rodzicami, nie widzi wsparcia, które sobie dają.

Widzi natomiast dwie dorosłe osoby, które są razem, ale osobno, oskarżają się nawzajem i są po prostu nieszczęśliwe. Dodatkowo, jeżeli pada w kierunku dziecka, że „to wszystko dla niego”, że „niszczą sobie życie, żeby ono miało rodzinę i dom”, jest to bardzo niekorzystna emocjonalnie sytuacja.

Trudno później z takim bagażem wejść w bliskie relacje w życiu dorosłym, bowiem pozostaje ogromny strach przed bliskością. W takich sytuacjach lepsze bywa rozstanie, niż trwanie w małżeństwie.

Uwaga! Reklama do czytania

Życie seksualne rodziców

Wasz związek jest dla dziecka modelem. Buduj autentyczną relację.

Cud rodzicielstwa

Rodzicielstwo to nasza życiowa misja. Słuchajmy dzieci!

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

Jaki zatem wpływ na dorosłe życie dziecka może mieć rozstanie rodziców?

Tak jak już wcześniej mówiłam, jeżeli rodzice oddzielają sprawy dorosłych od świata dzieci tworząc barierę międzypokoleniową, jeśli oddzielają sprawy rodzicielskie od małżeńskich, są w stanie ochronić dziecko przed większością negatywnych konsekwencji.

Natomiast w momencie angażowania dziecka w konflikt okołorozwodowy, stosowania wobec niego przemocy emocjonalnej, trudno uniknąć niepożądanych następstw. Dziecko związane jest emocjonalnie z obojgiem rodziców – gdy pozytywne uczucia do jednego z nich ulęgają zniszczeniu, w dziecku pozostaje niezaspokojona potrzeba miłości ze strony utraconego rodzica.

Taka sytuacja w późniejszym okresie może doprowadzić do trudności w nawiązywaniu bliskich relacji lub intymnych związków, mogą pojawić się problemy z tożsamością a nawet choroby psychiatryczne. Podczas rozwodu warto wiec zwrócić uwagę na swoje interwencje wobec dziecka, na nieświadome zabiegi, których jest ono obiektem.

Wikłanie dziecka w konflikt dwojga dorosłych, rozstających się ludzi może bowiem doprowadzić do nieodwracalnych skutków w jego psychice.

Jak rozstający się rodzice walczą o dziecko?

Gdy rodzice się rozstają, dojść musi między nimi do porozumienia w sprawie opieki nad dzieckiem. Niestety, tylko nielicznym się to udaje bez orzeczenia sądu. Na porządku dziennym są kłótnie, oskarżenia, spekulacje, które ostatecznie prowadzą do ograniczenia kontaktów z dzieckiem jednemu z rodziców. Jest nim najczęściej ojciec.

Kacper nie widział swojego syna od dwóch lat, mimo iż sąd postanowił, że może on zabierać do siebie dziecko co drugi weekend i spędzić z nim dwa tygodnie wakacji. A zatem, dlaczego wyrok nie jest respektowany? – Robię to dla mojego syna, bo bardzo go kocham. Każde moje spotkanie z nim kończyło się dramatem.

See also:  Określenie wartości sprzedanych przed laty nieruchomości a podział majątku

Rozwód Kacpra był bardzo trudny. Jego małżeństwo rozpadło się w ciągu jednego dnia. Żona po prostu spakowała walizki i wraz z synem wyprowadziła się do swoich rodziców 100 km od domu. Powód? Trudny do określenia, bo tak naprawdę mężczyzna do dzisiaj nie ma pojęcia, dlaczego nie walczyli o ten związek.

Kłócili się, nie mogli się porozumieć w wielu sprawach. On jednak starał się jakoś łagodzić sytuację. Mieli przecież dziecko, tworzyli rodzinę.

– Ela zawsze miała mocny charakter. Była zawzięta, uparta, dla wrogów podła. Nie przypuszczałem, że kiedyś przyjdzie mi poczuć smak jej zemsty i nienawiści.

1. Wiara, nadzieja, rozpacz

Żona Kacpra szybko przystąpiła do działania. Nie chciała w ogóle z mężem rozmawiać, od razu złożyła pozew o rozwód. Ich syn miał wówczas 4 lata. Mężczyzna wierzył jednak, że dojdą do porozumienia w kwestii opieki na dzieckiem.

Sąd orzekł, że syn zostanie przy matce, ale ojciec ma prawo się z nim widywać. Zasądzono też alimenty, które Kacper płacił. – Byłem załamany, że sprowadzono mnie do roli weekendowego tatusia. I nikt mnie nie zapytał, czy mi to odpowiada.

Byłem z synem bardzo zżyty, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Po ogłoszeniu wyroku nie spałem przez całą noc. Płakałem. Bałem się. I chyba podświadomie czułem, co mnie czeka. Miałem jednak nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży.

Kacper na pierwsze spotkanie z synem po rozstaniu z żoną czekał w napięciu. Planował, że zabierze go ulubionego parku, zjedzą lody. Nic jednak z tego nie wyszło, bo była żona zadzwoniła, że dziecko jest chore. Data kolejnego spotkania? Za dwa tygodnie.

I wtedy się udało. Kacper zobaczył się z synem. Ten jednak był jakby wystraszony, nieobecny. Mało z ojcem rozmawiał. Po 14 dniach było jeszcze gorzej: chłopczyk na widok taty się popłakał. Była żona kategorycznie sprzeciwiła się, aby spotkanie odbyło się poza domem.

Kacper zmuszony był wejść do teściów i tam spędził popołudnie z synem. O zabraniu go na noc do siebie nie było mowy. Dziecko nie chciało zostać samo z tatą.

– I wtedy zaczęło do mnie docierać, że ktoś manipuluje moim dzieckiem. To nie było normalne. Dlaczego się mnie bał? Zapytałam o to byłą żonę. Ta z drwiącym uśmiechem stwierdziła, że stałem się dla niego kimś obcym i lepiej by było, żebym więcej nie przyjeżdżał.

Powiedziała to w taki sposób, że – choć się tego wstydzę – miałem ochotę ją spoliczkować. Byłem zrozpaczony, ale stwierdziłem, że będę walczyć o syna. Poszedłem do adwokata, ale ten niemal od razu powiedział, że sprawa jest skomplikowana, a takich jak ja jest wielu.

Kacper próbował porozumieć się z byłą żoną. Błagał ją, by nie mąciła dziecku w głowie. Pojechał na kolejne spotkanie. Synek jednak i tego dnia nie chciał wyjść z ojcem, ale wydawał się być spokojniejszy.

– Gdy zostaliśmy na chwilę sami, zapytałem go, czy wie kim jestem. Jego odpowiedź mnie zszokowała. Powiedział mi, że jestem tatusiem, który go porzucił i którym mama straszy go, gdy jest niegrzeczny. Zapytałam: jak to straszy? A on na to, że przez niego będzie płakać jak mamusia. I że będę go bić, a jak do mnie przyjedzie, to zamknę go w jego dawnym pokoju.

Kacper niemal od razu poszedł rozmówić się z byłą żoną, czego późnej bardzo żałował. Jego krzyki słyszał syn, który pewnie jedynie utwierdził się w tym, co wmawiała mu matka.

Nie rozumiał przecież poszczególnych słów, ale jednoznaczny był dla niego ton głosu, wzburzenie. Gdy Kacper wychodził, chłopiec siedział skulony na kanapie i płakał. Mężczyzna do dzisiaj ma w pamięci jego wielkie z przerażenia oczy pełne łez. To wtedy zrozumiał, że synek cierpi najbardziej. To było dwa lata temu.

2. Kochany synku, piszę do ciebie…

Kacper przestał jeździć do syna. Kocha go nad życie, ale wie, że matka ma na niego ogromny wpływ. – Kilkulatek uwierzy we wszystko, co powie mu mama. Jestem przekonany, że również byli teściowe pomagają jej mnie oczerniać.

Mężczyzna regularnie chodzi do psychologa. Od kilku miesięcy funkcjonuje bez tabletek, depresja prawie zepchnęła go na sam dół. Nie był w stanie pracować. Powoli staje jednak na nogi.

Każdego dnia pisze do syna list, który chowa do specjalnej teczki. Przekaże mu je, gdy dorośnie.

Kacper ma nadzieję, że wtedy łatwiej mu będzie z nim porozmawiać, a matka nie będzie już w stanie nim manipulować.

3. Kto ma dziecko, ten ma rację

96 proc. dzieci po rozstaniu rodziców zamieszkuje z matką (dotyczy to również związków nieformalnych). W wielu przypadkach dzieje się tak mimo wyraźnego sprzeciwu ojca, który nie chce tracić codziennego kontaktu z dzieckiem. Takie sprawy jednak  trwają bardzo długo, co działa na niekorzyść mężczyzny. Czas ma tu bowiem kluczowe znaczenie.

Dla dzieci kilka miesięcy to cała wieczność. Gdy nie widzą rodzica, a dodatkowo są mu na jego temat przekazywane nieprawdziwe informacje, osłabieniu ulegają ich relacje. W wielu przypadkach nie udaje się już tego odbudować.

4. Opieka naprzemienna

W większości krajów europejskich funkcjonuje system opieki naprzemiennej (równorzędnej). W polskim prawie wzmianki o nim pojawiły się dopiero po nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz kodeksu postępowania cywilnego z dnia 29 sierpnia 2015 r. Nadal jednak brak jest całościowych regulacji w tym zakresie.

Opieka naprzemienna polega na tym, że dziecko przebywa u rodziców przez podobny okres czasu, np. dwa tygodnie mieszka z mamą, dwa tygodnie z tatą.

O zaletach opieki naprzemiennej w kwietniu 2016 roku w Sejmie mówiła prof. nadzw. dr hab. Elżbieta Trzęsowska-Greszta, psycholog kliniczny. Uczona podkreślała, że dzięki takiemu rozwiązaniu dziecko nie traci kontaktu z jednym z rodziców (jest nim w większości przypadków ojciec). A to niezwykle ważne dla jego rozwoju emocjonalnego i intelektualnego.

gdy rodzice się rozstają, często dochodzi między nimi do konfliktów dotyczących opieki nad dzieckiem (123RF)

Elżbieta Trzęsowska-Greszta w swoim referacie wielokrotnie wskazywała, jak ważną rolę w wychowaniu dziecka pełni ojciec. Bez jego udziału, mały człowiek może mieć w życiu ogromne problemy.

5. Polskie sądy nie chcą orzekać opieki naprzemiennej?

Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” wydało opinię, w której czytamy, iż „piecza [naprzemienna] powinna być orzekana niezwykle wyjątkowo, z dużą ostrożnością w odniesieniu do konkretnego przypadku, ponieważ sąd orzekający powinien mieć pewność, iż rodzice dają gwarancję stałej współpracy we wszystkich sprawach dotyczących dziecka”.

Prawnicy postulują, by przed jej ustanowieniem przeanalizowane zostały wszelkie aspekty złożonego przez rodziców wniosku: psychologiczne, praktyczne i prawne.

Ogromne wątpliwości budzi tutaj nieustannie zmienianie miejsca zamieszkania przez dziecko, które w czasie intensywnego rozwoju powinno mieć tzw. stałą przystań, która zapewni mi poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji.

System opieki naprzemiennej rodzi też pewne problemy logistyczne.

Rodzice powinni mieszkać blisko siebie, tak by dziecko mogło uczęszczać do tej samej placówki edukacyjnej i na zajęcia dodatkowe, miało tego samego lekarza rodzinnego, to samo grono przyjaciół i kolegów.

Wszystko to wymaga bardzo ścisłej współpracy między matką o ojcem. A z tym chyba jest największy problem.

6. Zemsta kobiety

– Matki najczęściej odsuwają dziecko od ojca z zemsty za nieudany związek – mówi Janina Fabisiak, prezes Stowarzyszenia Forum Matek Przeciw Dyskryminacji Ojców.

I dodaje: – Dziecko  jest kartą przetargową. W 1999 roku psycholog Maria Gdowska-Willińska napisała w jednym ze swoich artykułów, że kto ma dziecko, ten ma rację.

Od tego czasu nic w tym zakresie się nie zmieniło.

Janina Fabisiak wskazuje ponadto, że kobiety często dopuszczają się formułowania fałszywych oskarżeń wobec byłych parterów. – Na porządku dziennym jest obwinianie ich o nachodzenie, stosowanie przemocy.

Do prokuratury wpływają również doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa ciężkiego kalibru, by wspomnieć choćby o molestowaniu seksualnym, jakiego miałby dopuścić się ojciec wobec dziecka! To są prawdziwe dramaty, które czasem kończą się tragicznie.

Syn jednej z członkiń naszego stowarzyszenia w wyniku fałszywych oskarżeń kierowanych w jego stronę popełnił samobójstwo.

Wielu dorosłych zapomina, że dziecko nie jest żadną ze stron w czasie toczącej się walki. – Sytuacje, w których rodzice wykorzystują dziecko w swoim konflikcie sprawiają, że młody człowiek znajduje się w sytuacji bez wyjścia. Pragnąc miłości obojga rodziców stara się on sprostać ich oczekiwaniom.

Oczernianie rodzica, przerzucanie winy czy przesłuchiwanie dziecka po spotkaniu z rodzicem to zbyt dużo. Strach przed utratą uczucia oraz stres powodują u dzieci różne reakcje.

Jedne stają się wycofane i bojaźliwe, inne wręcz przeciwnie – muszą rozładować napięcie i stają się bardzo pobudzone i konfliktowe – mówi psycholog i psychoterapeutka dziecięca, Ewa Ulrich-Załęska z Centrum probalans w Warszawie.

Rozstanie zawsze jest dla całej rodziny okresem bardzo skomplikowanym. Towarzyszą mu ogromne emocje, nierzadko destrukcyjne. I choć to niezwykle trudne, konieczne jest ich opanowanie. Zachować trzeba zdrowy rozsądek i empatię, bo gdy tego zabraknie, łatwo skrzywdzić osobę niewinną – dziecko.

Leave a Reply

Your email address will not be published.