Jak odejść z dzieckiem od partnera?

Jak odejść z dzieckiem od partnera?

Od razu powiem, że tekst ten dotyczy TYLKO i wyłącznie partnerek. O nowych partnerach matek będzie oddzielny tekst, ponieważ według mnie popełniają oni zupełnie inne błędy w stosunkach z dziećmi swoich wybranek.

Tekst ten piszę zarówno na podstawie własnych doświadczeń – jako dziecko rozwiedzionych rodziców, którzy wchodzili w nowe związki (w tym ojciec kilkukrotnie) oraz na podstawie obserwacji i rozmów z kobietami, które po rozstaniu z dotychczasowymi partnerami są w nowych relacjach i albo stały się „nowymi partnerkami tatusia” albo ich dzieci są uwikłane w relacje z towarzyszkami życia swoich ojców.

Powiem szczerze. Takie kontakty są trudne. U jednych stosunki układają się ciut lepiej, u innych fatalnie. Zazwyczaj zależy to od tego, ile złych emocji jest jeszcze między dorosłymi. Im więcej, tym gorzej odbija się to na dzieciach.

Osobiście wyodrębniam błędy, które popełniają nowe partnerki ojców, niestety najczęściej za owych ojców całkowitym przyzwoleniem lub biernością.

  1. BŁĄD NR 1 – PRÓBA ZAPRZYJAŹNIENIA SIĘ NA SIŁĘ. Niektóre kobiety wchodząc w związek z facetem, który ma dziecko na siłę chciałyby zaprzyjaźnić się z nim od razu po zapoznaniu. Czasem zdarza się oczywiście, że „kliknie” i dziecko akceptuje sytuację, szczególnie wtedy, gdy od rozstania rodziców minął już jakiś czas. Jeśli jednak sprawa jest dość świeża, dziecko potrzebuje czasu na zaakceptowanie nowej rzeczywistości. Jeśli dodatkowo jego mama nie akceptuje nowego związku swojego ex, robi się jeszcze trudniej. Potrzeba wyczucia, cierpliwości i czasu. Z pewnością nie przekupstwa, organizowania multum atrakcji i nadskakiwania. Dziecko może poczuć się osaczone, zobowiązane i mieć wyrzuty sumienia w stosunku do matki, którą kocha i nie chce sprawiać jej przykrości. Często jest też tak, że dziecko nadal liczy na to, że jego rodzice się zejdą, a nowa partnerka taty jawi im się jako jedyna przeszkoda. I to jest naturalne!
  1. BŁĄD NR 2 – MATKOWANIE. Matka pozostanie matką. Nawet jeśli nie żyje, to dla dziecka nadal nią pozostaje. Nawet jeśli porzuciła rodzinę – dziecko nadal ją kocha i tęskni. Próba wcielenia się w jej rolę wbrew woli dziecka jest po prostu zwyczajnym nadużyciem. Czasem bywa tak, że po czasie dzieci same wychodzą z inicjatywą, by na przykład zwracać się mamo do nowej partnerki taty i tak zaczynają ją traktować. Wówczas przy obopólnych chęciach można stworzyć relację zbliżoną do relacji matka – dziecko. Są rodziny, w których to się udaje.
  1. BŁĄD NR 3 – UTRUDNIANIE KONTAKTÓW. Próbę zawłaszczenia mężczyzny kosztem jego dzieci z poprzedniego związku uważam za skandaliczną niedojrzałość i jest to niedopuszczalne. Wiążąc się z facetem, który ma dzieci należy mieć świadomość tego, że on rozstał się z ich matką, a nie z nimi. Nie potrafisz tego zrozumieć, zostaw chłopa w spokoju. Jakiekolwiek próby utrudniania kontaktu ojca z jego dziećmi są wyrazem braku empatii, frustracji, zazdrości i zasługują na potępienie. Dom ojca powinien być dla jego dzieci zawsze otwarty, bez względu na to z kim się związał i jaka była przyczyna rozstania z matką dzieci.
  1. BŁĄD NR 4 – OGRANICZANIE PARTNEROWI WYDATKÓW FINANSOWYCH NA JEGO DZIECI. Powiedzmy sobie coś szczerze. Mało który facet płaci na swoje dzieci alimenty w takiej wysokości, by pokryły one w pełni potrzeby dziecka. Dużo więcej niż połowa nie płaci wcale! Matka musi i spod ziemi wytrzasnąć, a ojciec może. Nie musi. A potem zdziwko jak dostaje wyrok za alimenty. A temu wszystkiemu często przyklaskują nowe partnerki tatusiów twierdząc, że: te pieniądze to jego była na siebie wydaje, nie na dziecko. Z trudem powstrzymuję się, by zbyt dosadnie tego nie skomentować, bo mogłabym popłynąć. Prawdziwy facet zaspokaja potrzeby swoich dzieci na tyle na ile jest w stanie. Zapierdala po nocach i na 3 etaty, żeby dać im wszystko to, czego potrzebują do normalnego rozwoju, życia, nauki i zabawy. Kropka. Jeśli ktoś twierdzi, że 600 zł miesięcznie załatwia temat, to pusty śmiech mnie ogarnia. Tyle mój płacił na mnie 30 lat temu. Plus kursy językowe, kieszonkowe, kolonie, wycieczki, ubrania i inne. Nie uważam tego za zbytek. Pierwszym i podstawowym obowiązkiem ojca jest płacenie na dzieci, a nie na swoją nową panią. I naprawdę znam ojców, którym inna opcja nie mieści się w głowie. Ale znam też takich, którzy poza alimentami nie kupią dziecku nawet długopisu, „bo płacą alimenty” oraz takich którzy ukrywają dochody przez Sądem przy aplauzie swoich partnerek. Wstyd.
  1. BŁĄD NR 5 – TRAKTOWANIE DZIECKA JAK RYWALA. To kolejny objaw braku dojrzałości emocjonalnej. Dziecko nie może być konkurentem dla nowej partnerki ojca, ponieważ miłość do dzieci i miłość do kobiety to dwa totalnie różne uczucia. I tu powiem ponownie – jeśli nie rozumiesz tego, że związałaś się z facetem, który ma dzieci i jego zasranym obowiązkiem jest poświęcać im czas, pieniądze i miłość, to nie powinnaś być w tym związku.
  1. BŁĄD NR 6 – ZŁE TRAKTOWANIE DZIECKA SWOJEGO PARTNERA. I przez złe traktowanie rozumiem tu wiele rzeczy. Począwszy od ignorowania go i traktowania jak powietrze, przez uszczypliwe uwagi, po przemoc psychiczną lub co gorsza fizyczną. Dla tych pań jest w piekle miejsce specjalne.
  1. BŁĄD NR 7 – TRAKTOWANIE DZIECKA JAK DOROSŁEGO. Czyli przekonanie, że dziecko wszystko rozumie, działa z premedytacją i złośliwie nie potrafi nawiązać dobrej relacji z nową partnerką taty. Miałam 14 lat, kiedy mój ojciec żenił się po raz drugi. Choć mogłam sprawiać wrażenie niemal dorosłej nie rozumiałam kompletnie nic – tak to oceniam z perspektywy czasu. Byłam zagubiona, nie wiedziałam jak to wszystko poskładać, żeby było dobrze, żeby wszyscy byli zadowoleni. Dopiero jako dorosła osoba rozumiem, że nie moją rolą było to składać, tylko dorośli nawalili po całości.
  1. BŁĄD NR 8 – NASTAWIANIE OJCA PRZECIWKO DZIECKU. Podszeptywanie mu i sugerowanie, że dziecko jest złe, ma niewłaściwe podejście. To Wy drodzy dorośli macie niewłaściwe nastawienie i nie odrobiliście lekcji. Zasada jest prosta – nie wiesz co zrobić, żeby było lepiej? Zapytaj fachowca – najlepiej dobrego psychologa.
  1. BŁĄD NR 9 – PRZYZWOLENIE NA BRAK KONTAKTU OJCA Z DZIEĆMI. Często nowym partnerkom ojca jest na rękę to, że ojcowie ci nie utrzymują kontaktu z dziećmi z poprzedniego związku lub utrzymują go bardzo sporadycznie. Pamiętajmy jednak, że rozstanie rodziców NIGDY nie powinno oznaczać rozstania z dziećmi. Zwierzęta mają czasem silniejszy instynkt rodzicielski niż niektórzy ojcowie. Jeśli zrobił to dzieciom z poprzedniego związku, to samo może zrobić Waszym wspólnym. Zawsze miej to z tyłu głowy. A to, że z jakichkolwiek przyczyn nie chce kontaktu z dziećmi fatalnie o nim świadczy.
  1. BŁĄD NR 10 – PRZEŚWIADCZENIE, ŻE WSPÓLNE DZIECKO JEST WAŻNIEJSZE DLA NIEGO NIŻ DZIECKO Z POPRZEDNIEGO ZWIĄZKU. Ono jest tak samo ważne i ma prawo do takiego samego, nieograniczonego kontaktu z tatą. Nowa kobieta nigdy nie powinna dążyć do odsunięcia ojca od dzieci i przekonania go do tego, że nowe dziecko jest ważniejsze niż poprzednie. Wasze sprawy to są Wasze sprawy. A zazdrość to bardzo brzydka cecha.
  1. BŁĄD NR 11 – ZAŁATWIANIE JAKICHKOLWIEK SPRAW MIĘDZY PARTNEREM, JEGO EX PRZY DZIECIACH. Nie wolno tego robić. Złość, zazdrość, pretensje niestety bardzo często towarzyszą rozstaniom ludzi, ale dzieci trzeba chronić przed sprawami, których nie rozumieją. Dla dziecka obojętnie w jakim wieku koniec rodziny to koniec życia jakie znało. Jego poczucie bezpieczeństwa chwieje się wtedy w posadach i jest mu bardzo trudno zaadaptować się do nowej sytuacji. W przypadku śmierci matki sytuacja jest jeszcze bardziej traumatyczna. Zawsze warto w takich momentach korzystać z pomocy wykwalifikowanego psychologa lub psychoterapeuty.

Kim powinna być dla dziecka nowa partnerka ojca? Nową partnerką ojca. Nie matką, nie przyjaciółką, nie rywalką, nie wrogiem. Takie proste, a zarazem takie trudne.

Żona mojego ojca oblała ten egzamin. Traktowała mnie źle, a mój ojciec na to pozwolił. I dziś nie boję się powiedzieć głośno, że zawiedli na całej linii.

Nie powinnam była jako dziecko doświadczać tego, czego latami doświadczałam i mam żal. Swoje sprawy, frustracje, kompleksy, niepowodzenia i problemy załatwiali moim kosztem.

Dość powiedziałam, gdy miałam 23 lata. Szkoda, że tak późno. Czasu nie cofnę.

Żaden ojciec nie powinien pozwolić swojej pani na to, żeby jego dzieci źle czuły się w domu, w którym on mieszka. Żaden nie powinien dać się manipulować i odbierać dzieciom tego, co należy im się tylko dlatego, że żyją – miłości, szacunku, pieniędzy na zaspokojenie potrzeb i czasu. Same się na świat nie pchały. Tyle ode mnie.

Jak odejść z dzieckiem od partnera? Anna Jaworska – MumMe

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem).

Rozstanie z partnerem a prawo do zabrania dziecka

W pierwszej kolejności wyraźnie podkreślić należy, iż każde z Państwa ma pełną władzę rodzicielską. Z każdym z Państwa dziecko ma prawo zamieszkiwać.

Mając jednak na uwadze, że dziecko ma zaledwie 4 miesiące, nie sposób nie przyjąć, że w chwili obecnej dziecko jest bardziej związane z Panią niż z ojcem , choćby z powód biologicznych. Jak mniemam, na ten moment dziecko jest karmione piersią, co powoduje, że dziecko musi zamieszkiwać wspólnie z Panią.

Ustalenie innego niż przy Pani miejsca zamieszkania spowoduje, że będzie to niekorzystne dla dziecka – o ile nie można Pani zarzucić niczego w odniesieniu do wychowywania dziecka.

Wyprowadzenie się od partnera wraz ze wspólnym dzieckiem

W tej sytuacji dobrze byłoby, gdyby porozumiała się Pani z ojcem dziecka w zakresie realizowania przez tegoż prawa do kontaktów z dzieckiem. W chwili obecnej nie widzę także możliwości, by dziecko było zabierane przez ojca poza jego miejsce zamieszkania, bowiem, jak mniemam, dziecko często je i dużo śpi.

Nadto samo przewożenie dziecka, biorąc pod uwagę porę roku, nie byłoby dla niego korzystne. Jeżeli ojciec dziecka nie będzie pozytywnie zapatrywał się na tego rodzaju porozumienie, wówczas nie pozostaje Pani nic innego, jak zabrać dziecko ze sobą i wyprowadzić się do rodziców.

See also:  Uwolnienie od płacenia alimentów na dorosłego syna

Należy wówczas spodziewać się wizyty policji, ale, jak pokazuje moja praktyka, w tym wieku dziecka policja nie zabierze go do matki.

Wniosek do sądu o ustalenie miejsca zamieszkania dziecka przy matce

Jednocześnie winna Pani skierować do sądu rodzinnego właściwego dla miejsca zamieszkania dziecka wniosku o ustalenie miejsca zamieszkania dziecka przy Pani.

Do wniosku winna Pani dołączyć zdjęcia, z których będzie wynikało, że dziecko ma zapewnione odpowiednie do wieku warunki mieszkaniowe w Pani nowym miejscu zamieszkania.

Dodatkowo wnioskować o dopuszczenie i przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków na okoliczność należytego wykonywania przez Panią władzy rodzicielskiej nad dzieckiem, a także wglądu w potrzeby dziecka.

Jeżeli mama nie pracuje, a jest zarejestrowana jako osoba bezrobotna, względnie jest już na emeryturze/rencie, takie zaświadczenie o jej statusie winno być dołączone do wniosku. Z treści wniosku winno jednocześnie wynikća, że nie zamierza Pani ograniczać ojcu dziecka prawa do kontaktów z nim, ale z uwzględnieniem wieku dziecka.

Występując z takim wnioskiem, winna się Pani liczyć z wizytą kuratora sądowego w Pani miejscu zamieszkania (u rodziców), który będzie sprawdzał, czy możliwe będzie zaspokojenie potrzeb dziecka w tymże „nowym” miejscu.

Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej  ▼▼▼

Jak to jest odejść od męża, kiedy masz dzieci. Kilka słów prawdy, której nikt ci nie powiedział wcześniej – Oh!me – Magazyn dla kobiet

Naciągając kołdrę tuż po szyję, tulę się do miękkiej poduszki i czuję, jak całe moje ciało roztapia się w tej miękkości.

Po całym dniu pracy, po zakupach, odebraniu dzieci z przedszkola, odgrzewaniu im obiadu, przygotowaniu kąpieli i czytaniu książek do snu, jestem tak zmęczona, że nie umiem zasnąć. To chyba pierwszy moment dzisiaj, kiedy mogę głębiej odetchnąć. Czuję się szczęśliwa.

Wyciągam rękę i czuję wolną przestrzeń w miejscu, które dawniej zajmował on. I nie mam nic przeciwko samotności w moim łóżku. Wolę tak, jak jest teraz.

Wyprowadził się rok temu. Od tej chwili moje życie jest pełne różnych wyzwań, ale spanie w pojedynkę nie jest jednym z nich. Zawsze chciałam mieć więcej miejsca w moim małżeństwie – po części dlatego zdecydowałam się na to rozstanie.

Przez długi czas zastanawiałam się, czy kiedykolwiek będę miała na to siłę. Zastanawiałam się, czy to nie będzie zbyt trudne dla moich dzieci, które mają teraz 4 i 9 lat. Martwiłam się, czy będę w stanie utrzymać się finansowo. Próbowaliśmy więc terapii małżeńskiej.

Poszliśmy na te spotkania trzy razy. Dosłownie trzy.

Jednak ja od dawna czułam, że coś się zmieniło, bezpowrotnie.

Na początku myślałam, że to coś we mnie,  co pcha mnie ku zmianom, wymaga poprawki, przepracowania, przerobienia. Że ten niepokój można naprawić, a przynajmniej zagłuszyć. Więc zaczęłam ćwiczyć, lepiej się odżywiać, rozwijać się zawodowo.

Mogłam sobie na to pozwolić – jedno dziecko w szkole, drugie w przedszkolu i ja pracująca w „wolnym zawodzie”. Odniosłam sukces w większości dziedzin mojego życia. Ale nadal nie byłam szczęśliwa. Wewnątrz czułam się stłumiona, rozdrażniona i zgnębiona.

Czasami myślałam: „Może tak właśnie jest z dwójką dzieci. Może tak właśnie wszyscy się czują. ”

Nie mogłam sobie wyobrazić, że mogłabym odejść z tego związku, by poczuć się lepiej. Przez lata poczucie winy związane z ewentualnym odejściem utrzymywało mnie w tej niewoli i niemocy. W końcu przyszedł moment, w którym przyjrzałam się sobie samej dokładniej.

Nie mogłam już dłużej ignorować faktu, że główną przyczyną mojego samopoczucia jest nieudane małżeństwo. Oddaliłam się od mojego męża. Kłóciliśmy się nieustannie o różne rzeczy: o zbyt późny powrót do domu, pilot od telewizora, zajęcia dodatkowe dzieci… Nie ukrywałam mojej niechęci do niego.

Nawet się o to nie starałam.

I mimo że mój mąż i ja walczyliśmy ze sobą bardziej niż kiedykolwiek, mimo że każde z nas cierpiało, nie mogłam zdecydować się na rozstanie. Nie mogłam odebrać dzieciom ojca i stabilnego domu – tak to wówczas widziałam.

Pewnego dnia jednak wszystko się zmieniło. Stało się to po powrocie mojego męża z tygodniowej podróży służbowej. Uświadomiłem sobie, że kiedy go nie było, nie czułem się tak źle przez cały czas.

Przestałam się bać, byłam lepszą, bardziej uważną matką. Spałam też dużo lepiej, nie miałam również tych wszystkich niepokojących myśli. Zrozumiałam, że nie mogę dłużej poświęcać mojego zdrowia psychicznego.

Musiałam dokonać zmiany.

Co jeśli nie starałam się wystarczająco mocno? Może moje własne szczęście nie było warte wysiłku emocjonalnego, którym obciążyłam mojego męża i dwójkę moich dzieci? Oczywiście, że miałam takie wątpliwości.

Dopiero kilka miesięcy później, byłam w stanie powiedzieć mojemu mężowi, że chcę odejść. To uczucie było miażdżące i wyzwalające jednocześnie. Ale on zrozumiał. Pozostało jeszcze powiedzieć o wszystkim naszym dzieciom.

Moja córka zamknęła się w pokoju i płakała, nieustannie pytając o to, co stanie się dalej. Najbardziej bała się tego, że w jej życiu pojawi się ktoś nowy, że któreś z nas sobie kogoś znajdzie.

Ten lęk minął dopiero całkiem niedawno.

Staraliśmy się, oboje. Mój mąż wyprowadził się z naszego domu i zamieszkał kilka kilometrów dalej. Po kolejnych kilku miesiącach byłam gotowa na zmianę, wydawało mi się, że dzieci także. Złożyłam pozew w sądzie. Tego dnia nie zapomnę chyba nigdy.

Był jak powrót do domu, po latach tułaczki. Po roku od rozstania zaczęłam naprawdę dobrze sypiać. I kiedy zasypiam, uderza mnie to znajome uczucie. Uczucie spokoju i harmonii. Otulenia i ciepła. Mimo całego zmęczenia i mimo samotności, czuję się wreszcie szczęśliwa.

Moje dzieci to wiedzą, są dużo spokojniejsze, radosne.

Nie żałuję rozstania.

Na podstawie: huffpost.com

„Gdyby nie ja, rodzice dawno by się rozwiedli”. Związek dla dobra dziecka. – Natuli

Czasami rodzice mówią wprost, że to dzieci są jedynym spoiwem ich związku. Jednak to zwykle nie jest prawdą. Tak było w przypadku Karola, którego rodzice do dziś żyją razem. Jednak jego zdaniem nie ma między nimi żadnej  bliskości. Związek dla dobra dziecka – jednak czy naprawdę dla jego dobra?

Karol, lat 34, mówi: „Między rodzicami właściwie nigdy nie było super relacji, ale do pewnego momentu było całkiem normalnie. Tata był raczej nieobecny, za to mama – cały czas w domu. Była wobec mnie skrajnie nadopiekuńcza. Kiedy okazało się, że tata narobił długów, w domu trwały nieustające awantury. Matka rzucała w ojca talerzami, kazała mu wynosić się z domu”.

To wszystko wpłynęło negatywnie na psychikę dorastającego dziecka. „Miałem tego dość. Sądzę, że występowały u mnie wtedy stany depresyjne. Uciekałem z domu, wcześnie sięgnąłem po alkohol. W końcu matka zaczęła straszyć ojca rozwodem.

On na początku przepraszał ją za wszystko, za co chciała. Jednak pewnego razu powiedział, że w takim razie należy podjąć kroki w stronę rozwodu. I tego matka chyba się nie spodziewała.

Od tego czasu uspokoiła się, ale nieustannie rozpaczała przy mnie, że jest jej z ojcem źle”.

Uwaga! Reklama do czytania

Życie seksualne rodziców

Zacznij świadomie budować swoją relację z partnerem

Jak zrozumieć się w rodzinie

Jak dostrzec potrzeby innych i być wysłuchanym

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

Związek dla dobra dziecka – samotność we własnej rodzinie i poczucie winy dziecka

Karol mówi, że nigdy nie widział bliskości między rodzicami i czuł się samotny: „Nigdy nie dotykali się ani nie przytulali. Czułem się samotny i chyba w efekcie wpadłem w dziwne towarzystwo.

W domu trwała zimna wojna – rodzice niby byli razem, ale przestali razem spać, właściwie nie rozmawiali. Matka ciągle krytykowała ojca – ale jednocześnie dużo gadała o tym, jak ważna jest rodzina.

Chyba dla podkreślenia tego ciągle słyszałem od niej, że gdyby nie ja, to dawno by się rozwiedli”. 

Karol był mocno obciążony tym, jak przebiega relacja rodziców: „Miałem ogromne poczucie winy. Nie mogłem tego słuchać. W końcu zacząłem reagować napadami złości na wszystko, co mówiła do mnie matka – przez długi czas miałem problemy z agresją.” 

Związek dla dobra dziecka przykrywa problemy rodziców

Tak naprawdę to, co się dzieje pomiędzy rodzicami, to nie jest odpowiedzialność czy sprawa dziecka. To ich własne problemy i trudności. Dziecko jest zbyt małe, by to udźwignąć. Niektórzy, tak jak Karol, zdają sobie z tego sprawę w którymś momencie, ale może to dla nich oznaczać konieczność terapii: 

„Dopiero później zrozumiałem, że matka nie została z ojcem dla mnie. Została z powodu lęku przed tym, że sobie nie poradzi. Ona nigdy nie pracowała w zawodzie, pomagała tylko ojcu w pracy.

Teraz moja relacja z rodzicami jest szczątkowa. Po latach, również dzięki terapii, zrozumiałem, że są to ludzie kompletnie nieodpowiedzialni, nieumiejący ani być razem, ani się rozstać. I nie jest to moja wina”.

 

Znoszenie przemocy było tłumaczone jako wielkie poświęcenie

Skrajnym przykładem zrzucania odpowiedzialności za swoje życie na dziecko jest sytuacja, w której jedno z rodziców twierdzi, że to dla dobra dziecka znosi przemoc ze strony partnera.

Weronika, 23 lata, której mama nigdy nie odeszła od przemocowego ojca, często otrzymywała komunikat, że mama próbuje „ratować rodzinę” ze względu na nią. Ten tzw. związek dla dobra dziecka sprawił, że kobieta zmaga się dziś z zaburzeniami lękowymi oraz obniżoną samooceną.

O swoim domu opowiada jak o miejscu, w którym nie zaznała poczucia bezpieczeństwa ani przewidywalności: 

„Wiem, że moi rodzice wzięli ślub dlatego, że ja byłam w drodze. A moja rodzina, choć raczej niekonserwatywna, nie wyobrażała sobie, żeby mama wychowywała mnie sama albo żeby rodzice nie byli małżeństwem. Można powiedzieć, że to ja ich połączyłam. A potem również ja byłam, według mojej mamy i reszty rodziny, osobą, która sprawiała, że byli razem”. 

Związek dla dobra dziecka? Dziecko w rodzinie alkoholowej

„Ojciec pił. Nie wiem, czy był alkoholikiem, ale po imprezach z kolegami, od których nie stronił, wracał często pijany i urządzał awantury. Kilka razy uderzył mnie i moją młodszą siostrę, a mamę wyzywał od najgorszych.

See also:  Podział zajęcia alimentacyjnego

Często podkreślał, że to on tutaj głównie zarabia. Jak mamie coś nie odpowiada, to może nas zabrać i odejść (używał innego słowa). Potem okazało się, że ma również kochanki – mama wtedy płakała, ale nie odeszła od niego.

Tłumaczyła, że dla dobra mojego i siostry musi się poświęcić i z nim wytrzymać”. 

Matka wypominała córce swoje poświęcenie, kiedy ta np. przynosiła gorsze oceny: „Kiedy sprzeciwiałam się jej albo przyniosłam gorszą ocenę, to używała przeciwko mnie argumentu, że ona dla mnie znosi zdrady i wyzwiska, poświęca swoje najlepsze lata, a ja tego nie doceniam.

Nauczyłam się więc, że nie mogę krytykować mamy. Czułam złość i bezradność. W okolicach matury pojawiły się napady lęku. Oczywiście wszyscy uważali, że to naturalne przed egzaminem, ale potem u psychiatry doszłam do tego, że to były już objawy zaburzenia, które do teraz leczę.

Podświadomie bałam się odejść z domu, żeby nie zostawić mamy samej z ojcem”.

Rana na zawsze

Rana pozostaje do dziś: „Do tej pory mam poczucie winy, że jednak próbuję żyć własnym życiem. I boję się mężczyzn. Chyba jeszcze nie wierzę, że jestem warta miłości. Ciągle czuję się odpowiedzialna za wszystko i próbuję być najlepsza.

Nauczyłam się żyć tak, jakbym miała wynagrodzić mamie to, co – rzekomo dla mnie – znosi. To straszne, że nie umiała odnaleźć się w życiu sama albo że chociaż nie powiedziała mi otwarcie, że jest z ojcem, bo taki jest jej wybór.

Ja nie prosiłam o takie życie”.

Uwaga! Reklama do czytania

Życie seksualne rodziców

Zacznij świadomie budować swoją relację z partnerem

Jak zrozumieć się w rodzinie

Jak dostrzec potrzeby innych i być wysłuchanym

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

Matka mówiła, że nie chce, aby obcy facet mnie szarpał

Czasami jednak, pomimo formalnego rozstania, psychicznie rodzice pozostają we wcześniejszym związku, argumentując to troską o swoje dziecko.

Tak właśnie było w przypadku mamy Ani, lat 29, która – choć rozwiodła się ze swoim mężem, gdy córka była jeszcze niemowlęciem, nigdy tak naprawdę nie rozstała się z jej ojcem. „Matka z jednej strony mówiła, że chce zapomnieć o tacie, z drugiej – nieustannie o nim wspominała, oczywiście stawiając go w złym świetle.

Kiedy zrobiłam coś nie tak, twierdziła, że ojciec by się mnie nie wyrzekł – co miało oczywiście negatywny wydźwięk, wskazywało na moje podobieństwo do niego”.

Anna pytała mamę o nowego męża: „Było dla mnie naturalne, że wychowuję się z mamą i dziadkami. Ale w pewnym momencie zaczęłam pytać mamy, czemu nie znajdzie sobie nowego męża. Wtedy matka wpadała w coś w rodzaju histerii. Krzyczała, że poświęca się dla mnie, że w życiu kochała tylko mojego tatę, choć zniszczył jej życie.

Tłumaczyła, że to dla mnie nie szuka żadnego mężczyzny, mimo zainteresowania z ich strony i tego, że wszyscy ją do tego namawiają. Ja w pewnym okresie też sądziłam, że matka powinna kogoś mieć, żeby zająć się czymś innym, niż rozpamiętywaniem związku z ojcem.

Matka jednak uważała, że nigdy nie pozwoli, żeby jakiś obcy facet mnie szarpał, wydzierał się na mnie i uważał mnie za przeszkodę w swoim życiu”.

Brak rozstania – ojciec jako straszak, przemoc ze strony matki

Mentalny brak rozstania rodziców pomimo rozwodu był trudny dla Anny: „Nie rozumiałam, dlaczego ktoś miałby się tak zachowywać – przecież wiele dzieci wychowuje się z ojczymami, ale matka uważała, że muszę być jej wdzięczna za to, że nie „lata z dupą”, tylko się mną zajmuje jak przystało na matkę.

Szkopuł był w tym, że ona sama mnie szarpała i się na mnie wydzierała – była bardzo agresywna i przemocowa. Wiem, że to jest na maksa dziwne, ale całe dzieciństwo i okres dojrzewania spędziłam z nią i ojcem, który fizycznie nie był w domu, ale istniał jako straszak, obiekt nienawiści i ktoś, po kim miałam mieć „złe geny”.

Dopiero terapia pomogła mi zrozumieć, że wcale nie jestem odpowiedzialna za nieszczęście mojej matki i jej mentalny „brak rozwodu” z ojcem”.

Za decyzję odpowiedzialni są dorośli

Niezależnie od tego, czy rodzice decydują się na rozstanie, czy też – pomimo trudności – wolą pozostać razem, muszą pamiętać o tym, że to oni – jako osoby dorosłe – są odpowiedzialne za swoją relację i swoje decyzje.

Wynikającej z lęku decyzji o kontynuowaniu związku nie należy uzasadniać „dobrem dziecka”. Warto natomiast – zarówno dla szczęścia swojego, jak i potomstwa – szukać pomocy, gdy w związku zaczyna dziać się źle.

A jeśli mamy do czynienia z przemocą – czym prędzej izolować siebie i dziecko od sprawcy. 

Mąż zostawił ją, gdy była w ciąży. "Mama ze mną spała, bała się, że poronię"

  • — Tydzień przed świętami Darek stwierdził, że chyba mnie nie kocha. Powiedział, że nie czuje już tego flow —opowiada Natalia, której związek skończył się, kiedy była w siódmym miesiącu ciąży
  • — Pierwsze dwa tygodnie to był koszmar. Czułam się jak w agonii. Ogromnym wsparciem była dla mnie mama, która mnie uspokajała, pilnowała, żebym zmuszała się do jedzenia — opowiada
  • Natalia skorzystała też z pomocy psychoterapeuty, dużo się też modliła. — Zależy mi, żebyśmy dostali rozwód kościelny, bo chcę kiedyś wyjść za mąż za odpowiedniego człowieka. Mam w tym wsparcie księdza z mojej parafii — przyznaje
  • Więcej podobnych tekstów na stronie głównej Onetu

Najpierw głośno było o rozstaniu Magdaleny Stępień i Jakuba Rzeźniczaka. Modelka została sama krótko przed porodem, bo oficjalnie potwierdziła, że nie jest już z piłkarzem, kiedy była w 9.

miesiącu ciąży. W podobnych okolicznościach rozeszli się aktorzy Joanna Opozda i Antoni Królikowski. Opozda była już wtedy w zaawansowanej ciąży, a kiedy na świat przychodził jej syn Vincent, najprawdopodobniej nie była już w związku z jego tatą, czyli Królikowskim.

Chociaż para nie komentuje oficjalnie swojego rozstania, to Opozda usunęła ze swojego Instagrama zdjęcie ze ślubu, co było wymownym gestem.

Obie sprawy mocno zajmują do dzisiaj opinię publiczną. Ludzie w większości współczują matkom, które w tak ważnym okresie musiały przejść przez rozstanie z partnerem, które zawsze jest ciężkim przeżyciem.

W tej sytuacji jest podwójnie trudne, bo stres nie służy również dziecku.

W komentarzach często pojawiają się pytania, jak można zostawić kobietę w ciąży? Okazuje się, że nie zdarza się to tak rzadko, jakbyśmy chcieli myśleć.

“Wszyscy mówili, że zostawić kobietę w ciąży, to najgorsze świństwo”

Kiedy szukam na forach podobnych historii, znajduję ich mnóstwo.

Koleżanka, która jest już mamą, mówi mi, że na grupie dla kobiet z dziećmi co chwilę pojawia się wpis dotyczący tego, że ktoś został sam w zaawansowanej ciąży.

Jednak kobiety nie są chętne, aby dzielić się swoimi historiami. Niektóre są nadal w ciąży, inne właśnie zostały samodzielnymi matkami. Wiele z nich jest w trakcie rozwodu.

Natalia (imię zmienione, dane do wiadomości redakcji) jednak godzi się opowiedzieć mi, w jaki sposób zostawił ją jej jeszcze obecny mąż. Pewnego dnia oznajmił, że chyba jej nie kocha. Stało się to niecały rok po ślubie, kiedy Natalia była w siódmym miesiącu ciąży.

— Dziecko było upragnione, razem postanowiliśmy, że chcemy mieć dużą rodzinę. Ale w grudniu ubiegłego roku, tydzień przed świętami Darek stwierdził, że chyba mnie nie kocha. Powiedział, że nie czuje już tego flow —opowiada Natalia. To był dla niej cios.

—wspomina.

Kiedy Natalia przeniosła się do rodzinnego domu, dostawała SMS-y, że ma to potraktować jak “wakacje u mamy”. Bo on potrzebuje przerwy, ale może za nią zatęskni. Nie wierzyła mu.

— Pierwsze dwa tygodnie to był koszmar. Czułam się jak w agonii. Ogromnym wsparciem była dla mnie mama, która mnie uspokajała, pilnowała, żebym zmuszała się do jedzenia. Nawet spałyśmy razem. Kiedy miałam atak płaczu, mama bała się, że poronię lub zacznę rodzić zbyt wcześnie — przyznaje Natalia.

Po czasie jednak zaczęła dochodzić do siebie. Szukała pomocy m.in. u terapeuty. — Mocno pomogła mi wiara. Jestem osobą wierzącą, dużo się w tym czasie modliłam. Zależy mi, żebyśmy dostali rozwód kościelny, bo chcę kiedyś wyjść za mąż za odpowiedniego człowieka. Mam w tym wsparcie księdza z mojej parafii. Stwierdził, że mój partner wykazał się niedojrzałością emocjonalną.

A co z jej byłym partnerem? — Trzy razy był na spacerze z naszym synkiem. Nie interesuje się, co będzie z nami dalej. Nigdy mnie nie przeprosił. Mieszkamy na razie u mojej mamy. Ale ja teraz wiem, że to nie był mężczyzna dla mnie. Po ślubie zaczął mnie traktować przedmiotowo. Uważał, że seks mu się należy. Nie było już czułości — mówi Natalia.

Dodaje, że nauczyła się czegoś ważnego: aby nie budować życia wokół mężczyzny.

— Od bliskich słyszę, że zostawić kobietę w ciąży, to prawdziwe świństwo. Jak widać, niektórym przychodzi to łatwo — kończy Natalia.

Silny stres w ciąży jest niebezpieczny

Powszechnie wiadomo, że stres nie służy nikomu, a jeśli doświadcza go kobieta w ciąży, wpływa on zarówno na nią, jak i jej dziecko. Niestety nie da się unikać stresowych sytuacji, zwłaszcza tych niespodziewanych, jak nagłe odejście partnera, na które nie mamy już wpływu.

Silny stres w ciąży wywołuje wiele objawów. Kobieta ma wtedy do czynienia z nadmierną potliwością, bólami i zawrotami głowy. Mogą pojawić się nudności i wymioty, a oddech jest szybszy i głębszy.

Wiele kobiet narażonych na silny stres w ciąży skarży się także na bóle mięśniowe oraz w klatce piersiowej. Wpływ stresu może doprowadzić m.in. do przedwczesnego porodu.

See also:  Czy kobieta może wyjechać z dzieckiem do swojej matki?

Szczególnie niebezpieczny jest w pierwszym trymestrze ciąży.

Jak sobie radzić w takich sytuacjach? Niezwykle ważne jest wsparcie bliskich, rozmowa z osobą, która nas wysłucha, nie oceni i nie rzuci hasła w stylu “Będzie dobrze”, ale da nam przestrzeń na przeżycie również trudnych emocji.

Jeśli nie mamy takiej osoby lub też mamy, ale rozmowy i wsparcie bliskich nie przynoszą ukojenia, warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty.

Nie musimy od razu pisać się na wieloletnią terapię, czasami już kilka spotkań w tym konkretnym temacie, jak odejście partner, może nam pomóc z przejściem żałoby po związku.

Jest też wiele sposobów na obniżenie poziomu stresu, bezpiecznych dla naszego dziecka. Muzyka relaksacyjna, medytacja, ćwiczenia oddechowe, a nawet specjalne podcasty — można chociaż spróbować każdej z metod, a może uda się znaleźć coś, co przyniesie nam ukojenie w tych trudnych chwilach.

Chcesz podzielić się swoją historią? Napisz do autorki: [email protected]

Mój facet ma dziecko. "Kocham cię, ale nie oczekuj, że poświęcę rodzicielską relację na rzecz relacji z tobą"

Nagle w twoim życiu pojawia się on. A wraz z nim niespodzianka – jego dziecko z poprzedniego związku. Nowa miłość i nowa sytuacja. Jak zadbać o siebie w tej relacji? Jak reagować, gdy słyszysz: „Nie jesteś moją mamą”? Podpowiada psychoterapeutka Marlena Trąbińska-Haduch.

Rozmawia Ewa Pągowska

Kobieta wiąże się z mężczyzną, który ma dziecko z poprzednią partnerką. Czy zazdrość o nie jest wpisana w tę nową relację? MARLENA TRĄBIŃSKA-HADUCH Tak. Zazdrość to uczucie, które pokazuje, czego nam brakuje lub co boimy się utracić, ale też nasze niedobory, np. niskie poczucie własnej wartości.

Kobieta, wiążąc się z mężczyzną, który ma dziecko, może się bać, że miłość, która jest między nią a partnerem, zawsze będzie na drugim planie.

Zazdrość będzie silniejsza, jeśli kobieta żyje w przekonaniu, że nie jest wystarczająco dobra, ale też gdy mężczyzna jest na każde zawołanie dziecka i oczekuje, że partnerka ze zrozumieniem przyjmie zmianę planów.

Albo gdy on mówi wprost: „Dziecko zawsze będzie dla mnie na pierwszym miejscu”. Tak. Wtedy ta kobieta musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest w stanie z tym żyć, czy to nie dyskwalifikuje tego związku.  

Aż tak? Wiele osób uważa, że wiążąc się z mężczyzną, który jest ojcem, kobieta musi zadowolić się drugim miejscem.  Nie. Czym innym jest relacja między ojcem a dzieckiem, a czym innym między mężczyzną a kobietą. Te relacje powinny współistnieć równolegle, a nie jedna nad drugą.

Są mężczyźni, którzy potrafią traktować oba związki równoważnie, a w sytuacjach konfliktowych na bieżąco oceniać, kogo wesprzeć. Obowiązuje taka sama zasada jak w przypadku par, które mają wspólne potomstwo. Tam też relacja rodzic – dziecko nie powinna być nadrzędna wobec relacji między partnerami.

 

A jeśli mężczyzna nie mówi kobiecie wprost: „Dziecko jest ważniejsze od ciebie”, ale zachowuje się, jakby tak właśnie było? Kolejny raz rezygnuje z romantycznego wyjazdu czy kolacji, bo córka chce, żeby do niej przyjechał? Wtedy warto z partnerem porozmawiać, zapytać, dlaczego się tak zachowuje.

Częstym powodem jest poczucie winy. Mężczyzna nie potrafi poradzić sobie z tym, że zrobił dziecku krzywdę, rozstając się jego mamą, więc za wszelką cenę chce mu zadośćuczynić. Nie tędy droga. Dziecko czuje się bezpieczniej, gdy sytuacja jest przewidywalna, kiedy zasady ustalają rodzice i się ich trzymają.

Nie można stwarzać iluzji, że życie rodziców zależy od niego, ani wspierać jego magicznego myślenia: „Mogę sprawić, by rodzice byli razem”. Ono musi nauczyć się radzić sobie z takimi uczuciami, jak: tęsknota, smutek, żal czy złość na rodzica.

Usłyszeć czasem: „W tym tygodniu mnie nie ma, bo jestem na nartach, zobaczymy się za tydzień tak, jak ustaliliśmy. Rozumiem, że tęsknisz, ale możemy porozmawiać przez telefon”.

Mężczyzna powinien umieć pogodzić się z tym, że czasem usłyszy: „To ja nie chcę się z tobą spotykać”, i odpowiedzieć spokojnie: „Wiem, że się na mnie złościsz, ale ja nie rozstałem się z tobą, tylko z twoją mamą. Ciebie nadal kocham”. Oczywiście są sytuacje, kiedy z powodu dziecka warto rozważyć zmianę planów, ale one powinny być wyjątkiem. 

Czasem jednak dzwoni nie dziecko, tylko jego mama. To u nowej partnerki rodzi jeszcze większą zazdrość. Zwłaszcza kiedy on odbiera telefon o każdej porze, także w czasie romantycznej kolacji. Można w takiej sytuacji poczuć zazdrość, ale warto pamiętać, że on zwykle odbiera telefon, bo uważa, że chodzi o dziecko, a nie dlatego, że żywi ciepłe uczucia do byłej kobiety. 

Ale czy musi zawsze to robić? Moim zdaniem nie. Jeśli sprawa rzeczywiście jest ważna i dotyczy dziecka, matka dziecka pewnie wyśle SMS, chociaż nie twierdzę, że zawsze mają się w taki sposób komunikować.

A może warto namówić partnera na rozmowę z psychologiem dziecięcym? Może kiedy się dowie, że jego zachowanie nie służy dziecku, problem zostanie rozwiązany? To zależy od osobowości tego mężczyzny. Niektórzy myślą zerojedynkowo, mają sztywne poglądy i nie potrafią zmienić zdania.

Czasem jednak ktoś trzeci – psychoterapeuta albo osoba, która jest dla tego mężczyzny autorytetem, może wprowadzić inną perspektywę. Przede wszystkim jednak partnerzy powinni szczerze z sobą porozmawiać, najlepiej na początku związku. Niestety, pary zwykle idą na żywioł, zakładają, że „jakoś się ułoży”.

Brakuje rozmowy, podczas której każde z nich powie, czego potrzebuje, by dobrze czuć się w związku. Brakuje ustalenia zasad, które mają obowiązywać w domu i dotyczyć także dziecka. Oczywiście ono musi być o nich poinformowane. Usłyszeć, że np.

każdy wstawia swoje naczynia do zmywarki, zabawki sprząta się przed snem, a tata jest do dyspozycji do 22.00, a potem spędza czas ze swoją partnerką. 

Czy można zwrócić uwagę dziecku partnera, gdy ono nie przestrzega tych zasad? Tak, i to też powinno być jasno powiedziane. Często kobiety, zamiast zwrócić uwagę dziecku, skarżą się partnerowi i zaczyna się zabawa w głuchy telefon. 

Może nie chcą usłyszeć: „Nie jesteś moją mamą i nie będziesz mi mówić, co mam robić”? Wtedy można odpowiedzieć: „To prawda, ale jestem partnerką twojego taty, mieszkamy tutaj razem i mamy zasady, których przestrzegamy, żeby nam się dobrze żyło.

Mogę cię poprosić, żebyś zebrał swoje brudne ubrania, a ty możesz mi zwrócić uwagę, że nie powiesiłam kurtki”. Z kolei kobieta nie powinna robić dziecku uwag dotyczących nauki, czasu spędzonego przed ekranem ani zajmować stanowiska w sprawach dotyczących jego zdrowia.

Od tego są jego rodzice. 

Jak kobieta ma reagować, gdy dziecko źle się do niej odnosi, np. traktuje jak służącą? Ostentacyjnie daje do zrozumienia: my tworzymy z tatą rodzinę, a ty jesteś obca. Każdy z partnerów powinien stanowczo zareagować.

Kobieta powiedzieć np.: „Sprawiasz mi przykrość. Nie zgadzam się na to, żebyś mnie obrażał”, a mężczyzna musi ją w tym wesprzeć. Jasno powiedzieć: „Nie możesz tak mówić.

Wiem, że się złościsz, bo nie jestem z mamą, ale ja już do niej nie wrócę”. 

A jeśli tak nie robi? Mówi np.: „Daj spokój, to małe dziecko” albo „Odpuść, wiesz jakie są nastolatki”. To nie są argumenty.

Warto wyjaśnić partnerowi, że jeśli nie staje w naszej obronie, nie mówi, że nowy związek jest dla niego ważny, to przestaniemy wierzyć, że mu na nas zależy. Zresztą ta reguła obowiązuje w każdej męsko-damskiej relacji.

Kiedy partnerzy mają wspólne dziecko i ono wykrzyczy matce: „Jesteś głupią krową”, to ojciec też powinien zareagować. 

Kobiety skarżą się, że kiedy dziecko partnera spędza z nimi weekend, cały czas jest jemu podporządkowany.  Z tym raczej trzeba się pogodzić.

Także dlatego, żeby partner czuł, że jego potrzeby i relacja z dzieckiem są dla nas ważne, a my chcemy być częścią nowej rodziny. Nie musimy jednak spędzać całego czasu we troje.

Możemy wyjść razem do kina, na obiad, a potem powiedzieć: „Chłopaki na gokarty idźcie już sami, to nie dla mnie”. 

Dla wielu kobiet to może być trudne do zaakceptowania. Podobnie jak pomysł, by partner wyszedł gdzieś sam lub z kolegami.

Niektóre kobiety marzą o symbiotycznym związku, w którym wszystko robi się razem. Spędzanie wolnego czasu osobno budzi w nich lęk, rodzi myśl, że związek się psuje. Chcą mieć mężczyznę na wyłączność, a to niemożliwe.

Jeśli kobieta ma problem z taką separacją, to moim zdaniem potrzebuje terapii. 

Ale czasem nie chodzi o wyłączność, tylko o to, że partner w ogóle nie spędza z nami czasu na przyjemnościach.   To prawda. Kobiety często skarżą się, że ich partnerzy są kreatywni w wymyślaniu atrakcji dla dziecka, ale nie mają czasu ani siły, żeby pójść ze swoją kobietą do kina, teatru czy restauracji. Ten brak równowagi na pewno nie jest dobry dla związku.

Co zrobić, gdy dziecko partnera nas nie akceptuje?  Tata musi tak planować swój czas, by spotykać się z dzieckiem tylko we dwójkę i powiedzieć partnerce wprost: „Kocham cię, ale nie oczekuj ode mnie, że poświęcę swoją rodzicielską relację na rzecz relacji z tobą”. Wtedy kobieta musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy potrafi to wytrzymać. Najgorzej, gdy próbuje wszelkimi metodami, także płaczem i szantażem, nakłonić mężczyznę, by zrobił coś, co przekona do niej dziecko.

Rozumiem, że to nie jest możliwe? Nie. Dziecka nie da się do tego zmusić. Może kiedyś zaakceptuje partnerkę taty, ale gwarancji nie ma.

Jak kobieta może zadbać o siebie i swoje uczucia, będąc w związku z mężczyzną, który ma dziecko? Najlepiej, gdyby uświadomiła sobie i pogodziła się z tym, że nie uniknie sytuacji, w których będzie się czuła trochę mniej ważna, nawet jeśli ten będzie ją wspierał, bronił jej, stawał po jej stronie. Zresztą w każdym związku doświadczamy trudnych uczuć. W tym przypadku wynikają z tego, że on ma dziecko.

Leave a Reply

Your email address will not be published.