Jak zmusić dorosłego syna do usamodzielnienia się?

Jak zmusić dorosłego syna do usamodzielnienia się?
fot. Adobe Stock

Mam jedynego syna i pewnie dlatego tak go rozpieściłam. Młodszą od niego o dwa lata Kasię, zawsze obciążałam większą liczbą obowiązków. To moja wina.

Byłam wychowana w przekonaniu, że dziewczyna po prostu musi umieć pewne rzeczy, a chłopak sobie jakoś poradzi.

Dlatego córka jeszcze jako nastolatka umiała gotować, wybrać dobre mięso czy dobre ziemniaki, obsługiwać pralkę, żelazko.

Marek nie potrafił nic. Tak naprawdę, często miałam wrażenie, że to on jest moim młodszym dzieckiem! Tym bardziej że w parze z brakiem umiejętności, szła jeszcze niezaradność i bałaganiarstwo.

Kaśka też rozrzucała rzeczy, ale po jakimś czasie je wreszcie sprzątała. Markowi leżące na podłodze skarpety czy rzucone w kąt spodnie nie przeszkadzały miesiącami.

Ona nie zapominała rzeczy do szkoły, potrafiła znaleźć adres w obcym mieście i nie miała kłopotu z załatwieniem sobie pracy.

Marek musiał być we wszystkim wyręczany. Kiedy zgubił bilet, ja jechałam odkręcać sprawę do przewoźnika, to ja szukałam na mapie i pokazywałam, jak ma dojść do fryzjera, to ja pilnowałam, czy na pewno napisał CV i je wysłał. Jak już wspomniałam, to moja wina – ale na naprawę błędu już chyba za późno. A skrucha niewiele tu pomoże.

Kaśka trzy lata temu wyszła za mąż i wyprowadziła się z domu. Zostałam praktycznie sama z Markiem, bo mój mąż jest handlowcem i więcej czasu spędza w trasie niż z nami.

Marek kończył wtedy studia – z poślizgiem – i czekał już tylko na obronę pracy. Na szczęście napisał ją w terminie, to był chyba jedyny raz, kiedy nic nie zawalił.

To wtedy postanowiłam przeprowadzić z nim poważną rozmowę.

– Synu, jakie masz plany na najbliższy czas? – zapytałam, mając nadzieję, że mnie miło zaskoczy.
– Plany? – zdziwił się. – Nie wiem. No, na razie, jak się obronię, to chciałbym gdzieś pojechać na kilka dni, żeby odpocząć…

– Ale chodzi mi raczej o plany życiowe – ucięłam, zanim doszedł do kwestii finansowych. – Wiesz, praca, mieszkanie, jakaś dziewczyna. Masz 26 lat, to najwyższy czas, żeby dorosnąć i się usamodzielnić.

– A, ty o tym – westchnął. – Jasne, to też, jak wrócę z wakacji. Już mam jakąś robotę na oku, daj mi chwilę.

Dałam.

Albo dołoży się do czynszu albo przestanę mu prać i gotować!

Ta chwila trwała kilka miesięcy, bo po powrocie z wakacji, Mareczek najpierw szukał ofert, potem się zbierał, żeby wysłać aplikacje, potem okazywało się, że już go ktoś ubiegł, że nieaktualne… Zaciskałam zęby, stwierdziłam, że wytrzymam, nie będę naciskać. Ale nie wytrzymałam.

Gdy po raz kolejny okazało się, że przez miesiąc nie wynosi ze swojego pokoju brudnych ciuchów, a kubki po kawie zdążyły porosnąć pleśnią, wybuchłam:
– Mam tego dość! – wpadłam pewnego dnia do jego pokoju, trzymając w ręku zabłocone i upaprane psią kupą buty Marka.

– Śmierdzi w całym mieszkaniu, w dodatku moje szpilki zamszowe są do wyrzucenia, rzuciłeś na nie swoje buciory!

– Mama, sorry – rzucił okiem na mnie, nie odrywając się do komputera. – Musiałem natychmiast do łazienki, a potem zwyczajnie zapomniałem.
– Zwyczajnie zapomniałeś? Zwyczajnie zapominasz o wszystkim – nie odpuszczałam. – Masz prawie 27 lat i co? Nie zarabiasz, jesteś na moim utrzymaniu i nawet w domu nic nie zrobisz.

Wszystko trzeba ci podać, pod nos podstawić, pranie zrobić, uprasować. A ty tylko w komputerze siedzisz. Więc stanowczo ci oznajmiam, że albo coś ze sobą zrobisz, zaczniesz się dokładać do czynszu, albo przestanie mnie interesować, czy masz co jeść i co wsadzić na tyłek.
– Mama, co ty? – mój wybuch musiał go zaskoczyć, bo odsunął się od biurka, porzucając wreszcie komputer.

– Dlaczego tak mówisz? Co ty chcesz, żebym się wyprowadził?

– A ty masz zamiar do końca życia na moim garnuszku siedzieć? Nie sądzisz, że to najwyższy czas się ustatkować? Dorosnąć? Nie wyrzucam cię przecież, ale nie zgadzam się, żeby było tak, jak do tej pory.

Nie wiem, czy przejął się tym moim gadaniem czy coś innego miało na to wpływ, ale kilka dni później dostał propozycję pracy, a za dwa miesiące powiedział, że chce mi kogoś przedstawić.

– Masz dziewczynę? – nawet nie starałam się ukryć radości. Bo prawdę mówiąc, zaczęłam się już niepokoić. W końcu tyle lat sam, różnie mogło to z nim być.
– Mam, mam – powiedział radośnie. – Przyjdzie w sobotę.

Ewa od razu mi się spodobała, chociaż miałam wrażenie, że Marek jest całkowicie pod jej wpływem. Ale może to dobrze? Ja najlepiej znałam swojego syna i wiedziałam, że jeżeli nie będzie miał bata nad głową, jeżeli nikt nie będzie go kontrolował, to on nic nie zrobi. Może więc powinien mieć dziewczynę, która będzie go krótko trzymała?

Byli ze sobą rok, Marek zaczął przebąkiwać, że myślą o wynajęciu mieszkania, że może się zaręczą. A potem nagle rozstali się. A właściwie to Ewka go rzuciła. Marek nie powiedział mi dlaczego, ale ja się domyślam. Kilka razy byłam – niechcący – świadkiem ich kłótni.

Słyszałam, jak Ewa mu robi awantury – że nie szuka dość intensywnie mieszkania, że jeszcze nie zmienił pracy i zarabia grosze, że zamiast odłożyć na samochód, to zmienił komputer na lepszy. Przykro mi było tego słuchać, ale musiałam jej przyznać rację. Miała pretensje o to samo, o co ja.

A gdyby zamieszkali razem, to szybko zorientowałaby się, że ukochany ma dwie lewe ręce i nic nie robi w domu. Więc chociaż było mi żal syna, bo bardzo przeżywał to rozstanie, no i żałowałam, że im się nie udało, to nie mogłam winić za to Ewy.
Niestety, wraz z rozstaniem runęły wszelkie plany dotyczące wyprowadzki.

Mój syn, niedawno jeszcze tak zapalony do samodzielnego życia, teraz znowu rozsiadł się przed komputerem i wrócił do dawnych nawyków.

Trafiła się okazja i grzechem byłoby jej nie wykorzystać

Kocham mojego syna, ale ta jego bezczynność coraz bardziej mnie złości. Raz, że mam dość obsługiwania dorosłego konia, bo to ponad moje siły. A znów, jak nie zrobię obiadu, to on będzie się żywił fast foodami. No zwyczajnie mi go szkoda. A dwa, że widzę, jak się marnuje. Niegłupi, niebrzydki, a nie potrafi się do niczego zmobilizować.

Dlatego, kiedy moja koleżanka na początku roku powiedziała, że szuka kogoś do zajmowania się jej działką, od razu pomyślałam o Marku. To zaledwie 30 kilometrów od nas, więc niezbyt daleko. Mały domek, spory ogród.

Trzeba skosić trawę raz na jakiś czas, przyciąć drzewka owocowe i tyle. A w domu, jak to w domu. Tu coś przykręcić, tam naprawić. Dom jest ogrzewany piecem, więc trzeba przygotować drewno na zimę.

Pomyślałam, że to idealne rozwiązanie dla Marka.

Musiałby się zmobilizować, zacząć o czymś myśleć. A jednocześnie jest to na tyle blisko nas, że w razie czego moglibyśmy pomóc. W dodatku ta koleżanka nie chciała żadnych pieniędzy, tyle tylko, żeby opłaty ponosić.

– Mam swój dom, brakuje mi sił, żeby jeździć jeszcze na działkę – tłumaczyła. – Ten dom miał być dla Marzenki, ale sama wiesz, że moja córka za granicą siedzi. Trzymam, bo sprzedać szkoda, w cenie rośnie. Zależy mi tylko, żeby ktoś to ogarnął, niechby się nie marnowało.

No i żebym kosztów nie ponosiła.

Powiedziałam jej, jaki mam plan. Obiecałam, że będę Marka pilnować, żeby opłaty robił w terminie, sprawdzę, czy dobrze sobie radzi w domu, czy czegoś nie zaniedbuje. Spodobał jej się ten pomysł.
– Zawsze to lepiej, jak ktoś znajomy siedzi – powiedziała.
To teraz zostało mi już tylko przekonać Marka. A to nie jest proste. Jak tylko usłyszał, że ma się wyprowadzić, od razu wszczął awanturę.

– Wyrzucasz mnie z domu? Przecież dorzucam się do czynszu, jak chciałaś – zawołał.

– Chodzi o to, żebyś się usamodzielnił – tłumaczyłam. – A poza tym, to dobre rozwiązanie. Nikt ci nie będzie ciosał kołków na głowie. Masz tam dwa pokoiki, kuchnię, łazienkę, szopa jest duża, z narzędziami.
– A po co mi narzędzia? Ja nie jestem majsterkowicz.
– A kto wie, może to polubisz? – nie ustępowałam. – Poza tym masz tam duży ogród, a to zawsze przyjemnie po pracy na świeżym powietrzu posiedzieć.

– Jesień się zbliża – zauważył. – To się specjalnie tam nie nasiedzę.

Strasznie oporny ten mój syn! Ale ja tym razem nie odpuszczę. Wyciągnęłam go już kilka razy na tę działkę, wymusiłam, żeby mi pomógł trawę skosić, meble poprzestawiać. Pokazałam, gdzie miałby fajny kąt na komputer. Powoli się poddaje, ale przede mną jeszcze długa batalia.
Czasami mam wyrzuty sumienia, że wyrzucam dziecko z domu, ale to przecież dla jego dobra, prawda?

To też może cię zainteresować:Moja najlepsza przyjaciółka uwiodła mojego ojca! Nie wierzę, jak on mógł polecieć na taką gówniarę!Moja wychowanka zawsze w ciążę na obozie. Teraz jej rodzice domagają się ode mnie alimentówPracowałam w agencji towarzyskiej. Miałam żyć jak w bajce, ale cudem wyrwałam się z koszmaru

See also:  Czy przy rozwodzie z orzeczeniem o winie żona traci prawo do nieruchomości?

Co robić, gdy dorosłe dziecko nie może się usamodzielnić

Wtorek, 7 lipca 2015 (10:20) Dołącz do nas: Udostępnij

Obecnie młodzi dużo później opuszczają rodzinny dom. Czy to wygodnictwo, czy naprawdę potrzebują naszej pomocy?

Zdjęcie Jak zmusić dorosłego syna do usamodzielnienia się? Młodzież wyprowadza się od rodziców coraz później /123RF/PICSEL

Kiedy nasza ukochana córka lub syn kończą 18 lat, myślimy, że życie stoi przed nimi otworem. I że gdy tylko młody człowiek skończy naukę, będzie chciał jak najszybciej się usamodzielnić i “wyfrunąć” z domu. Tymczasem nie zawsze tak się dzieje.

Młodzież wyprowadza się od rodziców coraz później (w Polsce średnio następuje to w wieku ok. 28 lat). To powód do zmartwień wielu troskliwych rodziców, którzy starali się zapewnić swoim dzieciom odpowiednie wychowanie i wykształcenie.

Zanim zaczniemy się niepokoić, że “z moim dzieckiem jest coś nie tak”, warto sobie uświadomić, że dorastanie to bardzo trudny moment przełomu dla naszych pociech. Wiąże się z ukończeniem nauki, poszukiwaniem pracy, pierwszym zajęciem.

Doświadczenia te nie zawsze są pozytywne.

Do tego mogą dołożyć się kłopoty związane z nieszczęśliwą miłością lub wejściem w nieodpowiednie przyjaźnie. Wtedy stajemy twarzą w twarz z poważnym problemem – patrzymy, jak cierpi i nie wiemy, co zrobić, by ułatwić dorosłemu już dziecku jego start ku samodzielnemu życiu…

W poszukiwaniu drogi do życia na własny rachunek

“Porozmawiajmy o tym”. Rozmowa to pierwszy, podstawowy krok w zrozumieniu źródła problemów naszego dziecka. Być może nie do końca zdajemy sobie sprawę z pojawiających się w jego życiu komplikacji. I jeśli szczerze nie zapytamy o to, dlaczego ma trudności z usamodzielnieniem się, istnieje prawdopodobieństwo, że będziemy go źle oceniać.

A to spowoduje nagromadzenie się negatywnych emocji. Starajmy się pilnować się, by nie rzucać pochopnych oskarżeń. Nie mówić: “Ja w twoim wieku…”. Spokojnie zapytajmy o to, jakie ma plany na przyszłość, czy szukało dla siebie zajęcia, itd.? A gdy zwierzy nam się np.

ze swoich problemów ze znalezieniem pracy, zaoferujmy swoją pomoc w napisaniu CV czy w znalezieniu kursu doszkalającego.

“Na pewno dasz sobie radę”. Kolejnym ważnym powodem, dla którego młodzi ludzie niechętnie opuszczają rodzinny dom, jest lęk. Najzwyczajniej w świecie boją się, że nie uda im się utrzymać z pensji, jaką zarobią, że nie podołają “dorosłym” obowiązkom. Postarajmy się to zrozumieć i wzmacniać w nich poczucie wartości.

Doceniajmy jak najczęściej, to, co potrafią. Chwalmy za każdy odniesiony sukces – zaliczony egzamin czy rozpoczęcie stażu w wymarzonej firmie. Wykazujmy zainteresowanie ich pasją.

Możemy też zaproponować, żeby spróbowali samodzielnie zamieszkać, zastrzegając przy tym, że w razie kłopotów mogą liczyć na naszą pomoc finansową lub ewentualny powrót do domu.

“Pozwalam ci dorosnąć”. Czasem winimy nasze pociechy za to, że nie potrafią się usamodzielnić, a jednocześnie sami wciąż postrzegamy je jako małą córeczkę czy małego synka. To błąd! Jeśli chcemy, by nasz dwudziestoparoletni “Jasiulek” stał się “Janem”, musimy zmienić nasze zachowanie w stosunku do niego.

Najwyższa pora, by sam decydował o swoim rozkładzie dnia i nie konsultował go z rodzicami, i by wstawał rano robić sobie samemu śniadanie. Niestety wielu z nas zapomina, że prawdziwa rodzicielska miłość nie polega tylko na dawaniu, ale również na wymaganiu.

Ustalmy zatem wspólnie z dorosłym dzieckiem harmonogram domowych obowiązków, a jeśli już coś zarabia, możemy poprosić o dorzucanie choćby drobnej kwoty do domowego budżetu. Sami zaś pilnujmy się, by to egzekwować. Uprzejmie, ale stanowczo. Warto uświadomić sobie, że postępując w ten sposób, nie krzywdzimy młodego człowieka, ale pomagamy mu dojrzeć.

Być może właśnie dzięki temu zyska dodatkową motywację do szukania własnego lokum. Stanie się szybciej niezależny i poczuje płynącą z tego faktu satysfakcję.

Trudne sytuacje

Co robić, gdy mimo usilnych starań twoje dziecko…

  • Unika rozmowy na temat usamodzielnienia się. Zwróć się do kogoś z rodziny lub znajomych, kogo lubi i szanuje. Poproś, by przeprowadził z nim rozmowę w cztery oczy lub zorganizuj spotkanie we troje. W jego trakcie postaraj się bardziej słuchać niż mówić, by lepiej zrozumieć, co czuje.
  • Nie szuka pracy i nie uczy się. Wyznacz realny termin na znalezienie zajęcia. Jeśli nic się nie zmieni, dołóż mu dodatkowe obowiązki domowe. Szukaj wsparcia w rodzinie. Warto też skonsultować się z psychologiem.
  • Jest uzależnione od alkoholu lub innych używek. Sama zgłoś się do poradni uzależnień po radę, wsparcie, terapię. Od dziecka zażądaj rozpoczęcia leczenia. Jeśli odmówi, zażądaj, by zaczęło żyć na własny rachunek.

Jak zmusić dorosłego syna do usamodzielnienia się?

Mam dorosłego syna w wieku 20 lat, który kompletnie nie chce pomagać w domu, nie chce dokładać także do utrzymania domu, jest niesamodzielny i oczekuje utrzymywania go, sprzątania, gotowania, pieniędzy itp. Ostatnio kupił psa rasy agresywnej, którym też się nie zajmuje. Pies wszystko niszczy, załatwia swoje potrzeby w domu, bo synowi nie chce się go wyprowadzać.

Jak jest w domu, to tylko komputer, a potem całymi dniami śpi. Jestem nerwowo wykończona, wiecznie awantury, a ostatnio nawet syn zaczyna się stawiać. Mówię, żeby się wyprowadził, i usamodzielnił, bo dłużej tak się nie da żyć, to twierdzi, że nigdzie nie pójdzie, bo jest tu zameldowany.

Jak zmusić dorosłego syna do usamodzielnienia się? Proszę o informacje jak to zrobić, bo sytuacja staje się nie do zniesienia.

Niestety, sytuacja z dorosłymi dziećmi jest dość skomplikowana. Niewątpliwie nie zmusi Pani syna do pójścia do pracy celem dokładania się do opłat czy zakupów, bowiem żaden przepis prawa nie daje możliwości zmuszenia do podjęcia pracy zarobkowej.

Zaprzestanie utrzymywania syna do czasu usamodzielnienia się

Może Pani natomiast nie utrzymywać syna, nie pokrywać jego potrzeb – oczywiście tu należałoby rozwiązać sytuację w sposób najbardziej rozsądny i dostosowany do sytuacji, aby nie osiągnąć niepożądanych efektów. Niemniej jednak przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (dalej: K.r.io.

) nakładają na rodziców obowiązek troszczenia się o rozwój dziecka i pokrywania jego potrzeb do czasu usamodzielnienia się. Z definicji obowiązku alimentacyjnego rodziców względem dziecka (utrzymanie i wychowanie) wynika, że obowiązek ten ustaje dopiero wówczas, gdy dziecko osiągnie samodzielność życiową, co z reguły łączy się z możliwością podjęcia pracy zarobkowej.

Możliwość podjęcia pracy zarobkowej nie może być jednak rozważana w oderwaniu od osobistej i życiowej sytuacji uprawnionego. Jeżeli mianowicie kontynuuje on naukę, uczy się zawodu, uczęszcza na kurs doskonalenia zawodowego, to za usprawiedliwione uznać należy dalsze alimentowanie go. Jak przyjął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12.02.1998 r., sygn.

akt I CKN 499/97, „nawet zdobycie dwóch zawodów przez dziecko nie uwalnia rodziców od obowiązku świadczenia alimentów, jeżeli taki uprawniony podejmuje studia. Wykładnia art. 133 § 1 K.r.io. nie może bowiem pozostawać w oderwaniu od art. 94 K.r.io.

, który nakłada na rodziców obowiązek troszczenia się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i należytego przygotowania go do pracy dla dobra społeczeństwa, odpowiednio do jego uzdolnień. Jest przy tym oczywiste, że jedynie efektywne studiowanie pozwala uprawnionemu liczyć na alimentowanie go”.

Zgodnie jednak z art. 133 § 3 K.r.io. „rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się”.

Zobacz również: Czy rodzic może wyrzucić dziecko z domu?

Pełnoletnie dziecko a zdobycie samodzielności

Syn jest pełnoletni. W przypadku pełnoletniego dziecka liczy się to, czy kontynuuje naukę i wyraża chęci do nauki, do tego, aby się usamodzielnić.

Szkoły wieczorowe i zaoczne obligują rodziców do alimentowania dziecka – jeśli wykazuje dziecko chęć do nauki.

Jeśli zaczyna szkołę, a po 2–3 miesiącach zmienia na inną lub nie chodzi do obecnej – nie jest to chęć do nauki, tylko próba wyłudzania alimentów. Sądy dokładnie patrzą na takie sytuacje.

Przesłankami do ustania alimentowania są w przypadku pełnoletniego dziecka są:

  • uzyskanie samodzielności – np. zawodu,
  • niepodejmowanie próby usamodzielnienia się ze zwykłego lenistwa i lekkomyślności – niekończenie żadnej szkoły, nieuczęszczanie na zajęcia.

Jeśli faktycznie syn robi wszystko, aby nie kontynuować nauki i nie iść do pracy – warto przemyśleć sprawę niealimentowania go. Sąd ocenia naukę i postawę każdego uprawnionego osobno. Nie ma tu żadnych ram ani ogólnych kryteriów.

Obecnie syn ma co jeść, ma za darmo mieszkanie – nie ma motywacji, aby zmienić cokolwiek w swoim życiu.

Eksmisja syna przez matkę

Jeśli chce Pani uzyskać eksmisję syna, najpierw należy wypowiedzieć mu ustną umowę użyczenia mieszkania – bo na takiej zasadzie obecnie przebywa on w lokalu.

Zaznaczyć trzeba, że od momentu upływu trzeciego miesiąca będzie obowiązany do pokrywania czynszu, a w przypadku braku spełnienia tego obowiązku – będzie Pani zmuszona skierować sprawę o eksmisję.

Jedyny minus takiego rozwiązania, to ewentualne orzeczenie alimentów na rzecz syna przez sąd – jeśli sąd uzna, że synowi należą się alimenty – nie będzie możliwa eksmisja.

Z opisu Pani sytuacji nie wynika jednak, czy syn się uczy, czy też już skończył naukę, nie chce się dalej uczyć i nie chce iść do pracy. Jeśli tak, to ma Pani szanse na uzyskanie wyroku sądowego uchylającego Pani obowiązek alimentacyjny względem syna (nie musi wówczas Pani dostarczać mu środków utrzymania).

Natomiast już przed takim wyrokiem może Pani na piśmie wypowiedzieć mu umowę użyczenia ze skutkami jak wskazałam wyżej.

See also:  Notarialna rozdzielność majątkowa a fundusze emerytalne

Wówczas syn po upływie okresu wypowiedzenia albo zacznie płacić czynsz i wówczas umowa będzie kontynuowana albo się wyprowadzi i sprawa zostanie załatwiona, albo złoży Pani wniosek o jego eksmisję.

Wyraźnie przy tym podkreślić należy, że meldunek syna w żaden sposób nie wpływa na prawo do lokalu.

W wyroku nakazującym opróżnienie lokalu sąd orzeka o uprawnieniu do otrzymania lokalu socjalnego bądź o braku takiego uprawnienia wobec osób, których nakaz dotyczy.

Obowiązek zapewnienia lokalu socjalnego ciąży na gminie właściwej ze względu na miejsce położenia lokalu podlegającego opróżnieniu.

Zobacz również: Rodzice pomagają tylko jednemu dziecku

Prawo wypowiedzenia umowy użyczenia synowi

Reasumując, Pani prawem jest wypowiedzenie synowi umowy użyczenia, która z braku zachowania formy pisemnej obowiązuje w dniu dzisiejszym (na czas nieokreślony).

W przypadku nieopuszczenia lokalu w terminie przysługuje Pani uprawnienie do żądania wydania lokalu poprzez jego opuszczenie ze wszystkimi prawami i rzeczami reprezentującymi syna.

Wymiana zamków przed eksmisją upoważni niestety Pani syna do założenia sprawy o naruszenie posiadania, bowiem pomimo zajmowania lokalu wbrew Pani woli ma do niego prawo, dopóty nie będzie wyroku eksmisyjnego.

Dodatkowo może Pani wnieść pozew o uchylenie obowiązków alimentacyjnych względem syna na podstawie art. 133 par. 3 K.r.io. („rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się”).

Na marginesie wskazuję, że co do szkód jakie wyrządził pies syna, to art. 714 Kodeksu cywilnego wskazuje, że „biorący do używania jest odpowiedzialny za uszkodzenie rzeczy, jeżeli jej używa w sposób sprzeczny z umową albo z właściwościami lub z przeznaczeniem rzeczy”.

Wprowadzenie psa bez Pani zgody i niedbanie o niego upoważnia Panią do żądania od syna na piśmie odszkodowania za straty, jakie wyrządził pies, a i wskazanie, że gdy syn go nie zapłaci, będzie się Pani domagała tych kosztów w pozwie cywilnym.

Ważne tu będą zdjęcia i zeznania świadków, jeśli na taki pozew by się Pani zdecydowała.

Zobacz również: Eksmisja osoby niezameldowanej

Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej  ▼▼▼

Jak zmusić 30-letniego syna, żeby zaczął dorosłe życie? Oni wybrali sąd. Będzie więcej takich procesów?

Delikatne aluzje nie działały, czekanie na moment, gdy sam poczuje, że już czas też. Nawet propozycje pomocy finansowej na nowy start. Mężczyzna po prostu nie chciał wyprowadzić się z domu. Sprawa trafiła do sądu. O dorosłych dzieciach, które wciąż mieszkają z rodzicami mówimy “bamboccioni”. Jest ich coraz więcej.

ABC.com/YouTube

Ta dość kuriozalna rozprawa miała miejsce w Nowym Jorku. Po jednej stronie zasiedli zdesperowani rodzice, a po drugiej ich syn. Przedmiot sprawy: wezwanie do wyprowadzenia się z domu. Wyrok zapadł: Michael Rotondo ma opuścić swój pokój i znaleźć nowe miejsce. 

Rodzice, Christina i Mark, pięć razy pisemnie informowali go o tym, że musi się wyprowadzić. Sam Michael przekonuje, że należy mu się jeszcze szóste, ponieważ potrzebuje więcej czasu. 

“Po dyskusji z twoją Matką doszliśmy do wniosku, że musisz się wyprowadzić natychmiast. Masz 14 dni na opuszczenie domu. Nie masz pozwolenia na powrót. Zrobimy wszystko co trzeba by wprowadzić naszą decyzję w życie” – tak brzmiał komunikat ojca mężczyzny pisane w lutym 2018. 

Krótko po pisemnym zawiadomieniu rodzice zdecydowali się na pomoc prawnika i przekazali kolejne – tym razem z terminem 30 dni. Po kolejnych 5 dniach dopisali jeszcze propozycję przekazania mu 1100 dolarów na pomoc w urządzeniu się w nowym miejscu. 

Dopisali także serię porad, w tym by zaplanował pakowanie, czas na pracę i zorganizowanie wynajmu (to ostatnie w towarzystwie ojca), sprzedał niepotrzebne rzeczy. Dobitnie podkreślili, że musi znaleźć sobie pracę i jest to możliwe nawet przy niskim doświadczeniu. To także nie poskutkowało. 

Z każdą kolejną wiadomością ton był coraz ostrzejszy, jednak reakcji rodzice się nie doczekali. W ostatniej napisali nawet, że pomogą mu wyreperować i usunąć z posesji zepsuty samochód mężczyzny. 

Michael poprosił sąd o oddalenie wezwania do opuszczenia domu. Przekonywał, że nigdy nie było od niego oczekiwane dorzucanie się do domowego budżetu czy prace porządkowe. 

Podczas wysłuchania w sądzie Michael bronił się sam i powołał się na inną sprawę, gdzie sąd stwierdził, że należy się okres sześciomiesięcznego wypowiedzenia. Powodem ma być to, że nie jest to umowa najmu, a sprawa rodzinna. Sędzia Donald Greenwood nie podzielił tej opinii.

Od kilku lat kolejne badania statystyczne pokazują, że coraz więcej młodych dorosłych mieszka z rodzicami, często nawet po ukończeniu trzydziestego roku życia.

Powodów jest wiele, czasem są to ograniczenia finansowe i zawodowe, czasem nieprzystosowanie do samodzielnego funkcjonowania, a czasem po prostu wybór wygodniejszego wyjścia.

Do każdego z takich przypadków należy jednak podejść indywidualnie.

Dane zebrane w 2017 roku przez brytyjskie Office for National Statistics (ONS) pokazują, że w Wielkiej Brytanii co czwarty człowiek w wieku 25-34 lat mieszka z rodzicami.

To prawie trzy i pół miliona ludzi na Wyspach. W USA  ocenia się, że problem jest jeszcze większy – dotyczy jednej trzeciej ludzi w podanym przedziale wiekowym.

Skok z około 25% na obecne około 34% nastąpił zaledwie w ciągu jednej dekady. 

Także Polacy coraz później się usamodzielniają. Według badania Eurostatu z 2014 roku rośnie odsetek tzw. bamboccioni wśród rodaków w wieku 25-34 lat. W ciągu 10 lat ich liczba urosła do 43 proc., czyli znacznie powyżej europejskiej średniej (28 proc.).

Źródło: CNN

Jak zmusić dorosłego syna do opuszczenia domu?

Marek Gola • Opublikowane: 2022-03-06

Mój problem to dorosły syn, który jest zameldowany w domu od 2004 roku. Obecnie syn ma 36 lat i żyje na nasz koszt, nie chce się wyprowadzić. Co mogę zrobić, aby go zmusić do opuszczenia naszego domu?

Mając na uwadze przedstawiony przez Panią stan faktyczny, pozwolę sobie wskazać, iż de facto mamy do czynienia z umową użyczenia. Nawet jeżeli umowa nie została zawarta na piśmie.

Przez umowę użyczenia użyczający zobowiązuje się zezwolić biorącemu, przez czas oznaczony lub nie oznaczony, na bezpłatne używanie oddanej mu w tym celu rzeczy.

Jako że umowa użyczenia między Panią a synem nie była faktycznie zawarta, a jedynie wynika z domniemania, przyjąć należy, iż syn ma możliwość korzystania z mieszkania w sposób odpowiadający właściwościom i przeznaczeniu rzeczy objętej użyczeniem. Innymi słowy może w mieszkaniu przebywać celem zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych.

Życie dorosłego syna na koszt rodziców

Jak mniemam, syn narusza swym zachowaniem przepis art. 713 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym biorący do używania ponosi zwykłe koszty utrzymania rzeczy użyczonej. Umowa użyczenia została zawarta na czas nieoznaczony, a w takiej sytuacji użyczenie kończy się, gdy biorący uczynił z rzeczy użytek odpowiadający umowie albo gdy upłynął czas, w którym mógł ten użytek uczynić.

Nadto wyraźnie podkreślić należy, iż zgodnie z art.

716 „jeżeli biorący używa rzeczy w sposób sprzeczny z umową albo z właściwościami lub z przeznaczeniem rzeczy, jeżeli powierza rzecz innej osobie nie będąc do tego upoważniony przez umowę ani zmuszony przez okoliczności, albo jeżeli rzecz stanie się potrzebna użyczającemu z powodów nie przewidzianych w chwili zawarcia umowy, użyczający może żądać zwrotu rzeczy, chociażby umowa była zawarta na czas oznaczony”. Powyższe ma istotne znaczenie z uwagi na naganne, jak Pani wskazuje, zachowania syna – nie partycypowanie w kosztach utrzymania mieszkania.

Wypowiedzenie użyczenia dorosłemu synowi

  • W chwili obecnej zasadne byłoby skierowanie do syna pisma, w którym wypowiada Pani umowę użyczenia.
  • Pani jako „właściciel” mieszkania ma wyłączne prawo do władania swoją nieruchomością i w związku z tym przysługuje mu prawo wystąpienia z żądaniem o nakazanie pozwanemu synowi opróżnienia wraz z rzeczami i osobami których prawa reprezentuje i wydanie temuż zajmowanego lokalu mieszkalnego z jednoczesnym wskazaniem, iż synowi nie będzie przysługiwało prawo do lokalu socjalnego.
  • „Sąd nie może orzec o braku uprawnienia do otrzymania lokalu socjalnego wobec:
  • 1) kobiety w ciąży,

2) małoletniego, niepełnosprawnego w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 29 listopada 1990 r. o pomocy społecznej (Dz. U. z 1998 r. Nr 64, poz. 414, z późn. zm.) lub ubezwłasnowolnionego oraz sprawującego nad taką osobą opiekę i wspólnie z nią zamieszkałą,

  1. 3) obłożnie chorych,
  2. 4) emerytów i rencistów spełniających kryteria do otrzymania świadczenia z pomocy społecznej,
  3. 5) osoby posiadającej status bezrobotnego,
  4. 6) osoby spełniającej przesłanki określone przez radę gminy w drodze uchwały
  5. – chyba że osoby te mogą zamieszkać w innym lokalu niż dotychczas używany”.

Pozew o eksmisję

Reasumując, przysługuje Pani prawo do wystąpienia z pozwem o eksmisję. Opłata sądowa wynosi 200 zł. Sadem właściwym jest sąd położenia nieruchomości. Opłata sądowa w przypadku wygranej sprawie będzie Pani zwrócona.

Musi mieć Pani świadomość, że zgodnie z tarczą antycovidową wyroki eksmisyjne nie mogą być w chwili obecnej wykonywane, jednakże nic nie stoi na przeszkodzie by sprawę wszcząć, a po odwołaniu stanu epidemii wyrok przekazać do wykonania.

Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej  ▼▼▼

Zameldowany syn nie chce się wyprowadzić

Wielokrotne prośby o opuszczenie mieszkania nie dają żadnego rezultatu. Syn dalej jest zameldowany i z mieszkania rodziców czyni sobie poduszkę bezpieczeństwa na przyszłość, licząc że mieszkanie w końcu odziedziczy lub zwyczajnie, prowadzi lekki tryb życia i nie ma ochoty się usamodzielnić. 

See also:  Ujawnienie korespondencji e-mail na sprawie rozwodowej

Czy można wymeldować dorosłe dziecko bez jego zgody?

Można wymeldować dziecko z mieszkania, nawet wtedy gdy jest dorosłe. Warunkiem skutecznego wymeldowania jest aby dziecko nie mieszkało w mieszkaniu.

Niezamieszkiwanie powyżej 3 miesięcy powoduje, że można wymeldować inną osobę w trybie administracyjnym.

Jeżeli jednak, dziecko mieszka lub pomieszkuje, czyniąc sobie z mieszkania rodziców dodatkowe miejsce zamieszkania wówczas wymeldowanie go będzie trudne a nawet w niektórych sytuacjach niemożliwe.

Czy wymeldowane dziecko ma prawo do mieszkania?

Wymeldowane w trybie administracyjnym dziecko nie ma prawa do zamieszkiwania w mieszkaniu.

Jeżeli doszło do skutecznego wymeldowania administracyjnego, gdzie dowody wskazywały na dobrowolne opuszczenie mieszkania i niezamieszkiwanie to tym bardziej nie można domniemywać tytułu prawnego do nieruchomości.

Żeby dziecko ponownie miało prawo zamieszkać w mieszkaniu rodziców i się powtórnie zameldować musi posiadać tytuł prawny. Tytułem prawnym może być umowa najmu lub nawet nieodpłatna umowa użyczenia.

Jak zmusić zameldowanego syna do wyprowadzki?

Niestety nie można zmusić nikogo przymusowo do wyprowadzki. Dotyczy to nawet zameldowanego dziecka.

Jeżeli syn nie chce się wyprowadzić dobrowolnie to można go usunąć jedynie w drodze eksmisji przeprowadzając w tym celu odpowiednie postępowanie sądowe. Postępowania eksmisyjne są zazwyczaj długotrwałe.

Wyjątkiem są sprawy o eksmisję wszczęte wobec dopuszczania się przez członka rodziny przemocy wobec innych osób zamieszkujących.

Zameldowany syn pije i bije. Co robić?

Pijący i dopuszczający się aktów przemocy syn, który zamieszkuje w mieszkaniu powinien w swoich działaniach poskromiony.

Po pierwsze w sytuacji aktów przemocy powinna zostać wezwana policja. Zameldowanie nie daje synowi prawa do nadużywania alkoholu i pod jego wpływem dopuszczania się przestępstw.

W drugiej kolejności osoba dotknięta przemocą w rodzinie może żądać zobowiązania przez sąd sprawcy przemocy do opuszczenia wspólnie zajmowanego lokalu. Wskazana możliwość żądania jest ustawowym uprawnieniem pokrzywdzonego do złożenia do sądu wniosku o eksmisję sprawcy przemocy w rodzinie.

Wyjątkowo, wyznaczona rozprawa musi odbyć się w terminie 30 dni od dnia złożenia wniosku. Jest to przyspieszony tryb eksmisji niechcianej w mieszkaniu osoby.

Dodatkowo można złożyć wniosek o natychmiastowe wykonanie wyroku, co znacznie przyspieszy eksmisję komorniczą syna dopuszczającego się przemocy.

Czy można nie wpuścić syna do domu?

Niewpuszczenie syna do domu czy ewentualna wymiana zamków może mieć konsekwencje dwojakiego rodzaju.

Po pierwsze, mogą to być konsekwencje cywilne, to znaczy, że syn jeśli faktycznie współzamieszkuje w mieszkaniu będzie mógł domagać się przywrócenia posiadania i zostanie komorniczo wprowadzony do mieszkania jeśli jego żądanie będzie słuszne.

Drugim rodzajem konsekwencji, są konsekwencje na gruncie prawa karnego. Może okazać się, że rodzice poprzez niewpuszczenie dorosłego syna do domu narażą się na zarzut utrudniania zamieszkiwania. Utrudnianie lokatorowi wejścia do mieszkania jest niewątpliwie utrudnianiem zamieszkiwania i jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3.

Czy można eksmitować własne dziecko?

Można eksmitować każdą osobę, nie tylko obcą ale także własne dziecko. Fakt istnienia stosunku rodzinnego między pozwanym w sprawie o eksmisję a żądającym eksmisji nie ma wpływu na wyrok.

To czy eksmisja zostanie przeprowadzona i powództwo uwzględnione zależy od wielu czynników, w tym najważniejszym jest posiadanie tytułu prawnego do zamieszkiwania w mieszkaniu.

Brak tytułu prawnego do nieruchomości, w której dziecko zamieszkiwało korzystając z uprzejmości rodziców (wygaśnięcie użyczenia) jest przesłanką, umożliwiającą eksmisję.

Kwestie moralne eksmisji własnego dziecka

Eksmisja dorosłego dziecka z mieszkania rodziców nie jest niezgodna z zasadami współżycia społecznego. Gdyby żądanie eksmisji dziecka było niemoralne, polskie sądy oddalałyby wszelkie powództwa o eksmisję dorosłych dzieci.

Eksmisja własnego dziecka z mieszkania mimo pojawiąjących się wątpliwości, może być dla niego bodźcem do usamodzielnienia się i ustatkowania. Rodzice dorosłych dzieci często mają podobne dylematy i pozwalają dzieciom korzystać z ich pomocy.

Warto rozważyć, próbę nauczenia dorosłego dziecka, że sam także może sobie poradzić nie wykorzystując przy tym rodziców.

Sprzedaż mieszkania z pełnoletnim dzieckiem

Jeżeli rodzicom trudno jest podjąć działania zmierzające do przeprowadzenia eksmisji i nie chcą uczestniczyć w tym postępowaniu mogą rozważyć sprzedaż nieruchomości z lokatorem. Sytuacje życiowe są różne, relacje między rodzicami a dziećmi są często skomplikowane.

Brak zgody co do opuszczenia mieszkania przez dorosłe dziecko z silnym charakterem bywa niejednokrotnie przyczyną konfliktów. Rodzice pełnoletniego, samodzielnego dziecka często nie chcą z nim walczyć w tym w szczególności na drodze sądowej. Rodzice często podejmują decyzje o zmianie mieszkania.

Właściciele mogą zmienić miejsce zamieszkania i sprzedać mieszkanie zostawiając w nim pełnoletnie dziecko, które nie chce się wyprowadzić. Eksmisja zostanie przeprowadzona wówczas przez nowego właściciela nieruchomości, który nabywając własność liczy się z koniecznością wystąpienia na drogę sądową.

Sprzedaż mieszkania z dorosłym dzieckiem jest jednym z rozwiązań jakie mogą zastosować rodzice będący właścicielami mieszkania.

Dorosłe dziecko nie chce się uczyć ani pracować – co robić?

Niestety, sytuacja z dorosłymi dziećmi jest dość skomplikowana. Niewątpliwie nie zmusi Pan syna do pójścia do pracy – żaden przepis prawa nie daje możliwości zmuszenia do podjęcia pracy zarobkowej.

Może Pan natomiast nie utrzymywać syna, nie pokrywać jego potrzeb – oczywiście tu należałoby rozwiązać sytuację w sposób najbardziej rozsądny i dostosowany do sytuacji, aby nie osiągnąć niepożądanych efektów.

Niemniej jednak przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego nakładają na rodziców obowiązek troszczenia się o rozwój dziecka i pokrywania jego potrzeb do czasu usamodzielnienia się.

Kiedy ustaje obowiązek alimentacyjny względem dziecka?

Z definicji obowiązku alimentacyjnego rodziców względem dziecka (utrzymanie i wychowanie) wynika, że obowiązek ten ustaje dopiero wówczas, gdy dziecko osiągnie samodzielność życiową, co z reguły łączy się z możliwością podjęcia pracy zarobkowej.

Możliwość podjęcia pracy zarobkowej nie może być jednak rozważana w oderwaniu od osobistej i życiowej sytuacji uprawnionego. Jeżeli mianowicie kontynuuje on naukę, uczy się zawodu, uczęszcza na kurs doskonalenia zawodowego, to za usprawiedliwione uznać należy dalsze alimentowanie go. Jak przyjął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12.02.1998 r., sygn.

 akt I CKN 499/97, „nawet zdobycie dwóch zawodów przez dziecko nie uwalnia rodziców od obowiązku świadczenia alimentów, jeżeli taki uprawniony podejmuje studia. Wykładnia art. 133 § 1 nie może bowiem pozostawać w oderwaniu od art.

 94, który nakłada na rodziców obowiązek troszczenia się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i należytego przygotowania go do pracy dla dobra społeczeństwa, odpowiednio do jego uzdolnień. Jest przy tym oczywiste, że jedynie efektywne studiowanie pozwala uprawnionemu liczyć na alimentowanie go”.

Czy rodzic może uchylić się od utrzymywania pełnoletniego dziecka?

Zgodnie jednak z art. 133 § 3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego „rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się”.

Syn jest pełnoletni. W przypadku pełnoletniego dziecka liczy się to, czy kontynuuje naukę i wyraża chęci do nauki, do tego, aby się usamodzielnić.

Szkoły wieczorowe i zaoczne obligują rodziców do alimentowania dziecka – jeśli wykazuje chęć do nauki. Jeśli zaczyna szkołę, a po 2-3 miesiącach zmienia na inną lub nie chodzi do obecnej – nie jest to chęć do nauki, tylko próba wyłudzania alimentów. Sądy dokładnie patrzą na takie sytuacje.

Zaoczna czy wieczorowa szkoła nie oznacza końca obowiązku alimentacji – czasem po prostu do dziennej szkoły dziecko się nie dostanie, bo jest za dużo chętnych, uzyska zbyt niską ocenę, jest mniej zdolne – co nie znaczy, że nie chce dalej się kształcić. Jeśli jednak nie zdaje egzaminów, nie chodzi na zajęcia – to każdy sąd uzna, że nie są mu należne alimenty.

Nie ma znaczenia przy tym, czy chodzi o studia, czy średnią szkołę.

Przesłanki do zaprzestania alimentacji pełnoletniego dziecka

Przesłankami do ustania alimentowania są w przypadku pełnoletniego dziecka są:

  • uzyskanie samodzielności – np. zawodu,
  • niepodejmowanie próby usamodzielnienia się ze zwykłego lenistwa i lekkomyślności – niekończenie żadnej szkoły, nieuczęszczanie na zajęcia.

Jeśli faktycznie syn robi wszystko, aby nie skończyć szkoły i nie iść do pracy – warto przemyśleć sprawę niealimentowania go.

Sąd ocenia naukę i postawę każdego uprawnionego osobno. Nie ma tu żadnych ram ani ogólnych kryteriów. Jeśli syn nie zdaje, bo nie chodzi do szkoły – każdy sąd oceni to tak samo – jako brak chęci do nauki i do osiągnięcia samodzielności.

  • Obecnie syn ma co jeść, ma za darmo mieszkanie – nie ma motywacji, aby zmienić cokolwiek w swoim życiu.
  • Z drugiej strony sąd w razie sporu będzie badał, czy synowi należy się obowiązek alimentacyjny czy nie, czy nie spełnia warunków do pokrywania jego potrzeb przez rodziców.
  • Takie sprawy zwykle ciężko przewidzieć.

Eksmisja pełnoletniego syna z mieszkania

Jeśli chce Pan uzyskać eksmisję syna, najpierw należy wypowiedzieć mu ustną umowę użyczenia mieszkania – bo na takiej zasadzie obecnie przebywa on w lokalu. Zaznaczyć trzeba, że od momentu upływu trzeciego miesiąca będzie obowiązany do pokrywania czynszu, a w przypadku braku spełnienia tego obowiązku – będzie Pan zmuszony skierować sprawę o eksmisję.

Jedyny minus takiego rozwiązania to ewentualne orzeczenie alimentów na rzecz syna przez sąd – jeśli sąd uzna, że synowi należą się alimenty – nie będzie możliwa eksmisja.

Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej  ▼▼▼

Leave a Reply

Your email address will not be published.