Matka przywłaszczała sobie alimenty dzieci

Te statystyki wbijają w fotel: 4,5 miliarda złotych zaległości mają ojcowie niepłacący alimentów. Ćwierć miliona (!) osób uchyla się w Polsce od płacenia alimentów. Przeciętny alimenciarz zalega swoim dzieciom 25 tysięcy złotych.

Matka przywłaszczała sobie alimenty dzieci

Iwona Janeczek z córką, fot. Mateusz Skwarczek

Dlaczego polscy ojcowie nie płacą? Bo mogą. Bo jest na to przyzwolenie społeczne. Przyzwolenie brata, konkubiny, rodzica, pracodawcy, wreszcie: państwa. Ojcowie ukrywają dochody, przepisują majątki na rodziny, udają, że nie mają pieniędzy. 

Nie napisałabym o tym, gdyby nie panel dyskusyjny na Kongresie Kobiet poświęcony alimentom.

 Panel zorganizowała Agnieszka Graff, która nie zrobiłaby tego, gdyby rok temu nie napisała do niej Iwona Janeczek, współzałożycielka Stowarzyszenie Dla Naszych Dzieci.

Agnieszka Graff, w odróżnieniu od siedemdziesięciu osób, do których Iwona napisała i które zignorowały ją, zareagowała: najpierw felietonem O lajkach i alimentach, następnie zorganizowaniem wspomnianego panelu na Kongresie Kobiet.

Mimo, że sprawa alimentów nie dotyczy mnie bezpośrednio, to bardzo porusza, dlatego niosę ją dalej i liczę na to, że Wy również będziecie to robić razem ze mną. Zapraszam do przeczytania rozmowy, którą przeprowadziłam z Iwoną.

Nishka: Na panelu dyskusyjnym „Mama, tata i alimenty” opowiadałaś o trzech rodzajach ojców, którzy uchylają się od obowiązku płacenia alimentów.

Iwona Janeczek: Tak, pierwszy to „Piotruś Pan”, który z zażenowaną i zawstydzoną miną, stwierdza, że nie umie znaleźć pracy, nie potrafi więcej zarabiać, nie stać go na płacenie alimentów. Wieczny chłopiec, nie poczuwający się do odpowiedzialności.

Drugi to „Chcę, ale”. Chciałby mieć pracę, ale „nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem”. Sorry, po prostu nie ma: mówi i wzrusza rękami.

Trzeci, najohydniejszy, z zimną krwią przepisuje cały swój majątek na kogoś innego i zaczyna pracować na czarno, tak by nie wykazywać swoich dochodów.

N: Najbardziej poruszyło mnie, gdy usłyszałam, że jednym z głównych powodów niepłacenia alimentów jest atmosfera społeczna sprzyjająca uchylaniu się od tego obowiązku: przyzwolenie społeczne. 

IJ: Tak, to jest największy problem i najważniejszy cel naszego stowarzyszenia: zmiana nastawienia społecznego. Kampania społeczna, niosąca za sobą hasło: jeżeli masz do czynienia z mężczyzną, który nie płaci alimentów: reaguj zniesmaczeniem. Niech spotka go ostracyzm społeczny. Wiele osób przymyka na to oczy, wręcz współczuje mężczyznom.

Dużą rolę odgrywają rodzice byłego męża. Oczywiście różne są babcie, nie można generalizować, ale jest ogromna ilość tych, które wręcz namawiają synów do niepłacenia, bo przecież ta straszna kobieta skrzywdziła mojego biednego synusia i co, on jeszcze będzie na nią płacił? Niedoczekanie!

N: Ale jeżeli ojciec ma wyrok sądowy to chyba musi płacić?

IJ: Kiedyś byłam pewna, że jak będę miała zasądzone alimenty to wszystko będzie działało tak jak trzeba: skoro sąd nakazuje je płacić, ojciec płaci. Teraz wiem, że to niewiele znaczy.Najłatwiejsze jest zasądzenie alimentów: sąd zawsze przyznaje alimenty.

Problem zaczyna się z momencie, gdy ojciec alimentów nie płaci. Matka idzie wtedy do komornika, z tzw. tytułem wykonalności, ja np. poszłam w pierwszym tygodniu po tym jak na moje konto nie wpłynęły alimenty.

Jednak jeżeli mężczyzna nie pracuje na umowę o pracę, nie ma pracy, nie ma firmy to komornik nie może nic z tym zrobić.

Wielu mężczyzn po wyroku sądu przepisuje cały swój majątek na kochanki lub dogaduje się pod stołem z szefem – to ta trzecia, najbardziej obrzydliwa grupa, o której mówiłam podczas panelu. Z badań wynika, że mężczyźni uchylający się od płacenia uważają, że pieniądze te idą na potrzeby matki. Mając 300 zł na dziecko, nieźle można zahulać, co?

N: A Fundusz Alimentacyjny?

IJ: Wiesz jaki jest próg dochodu na jedną osobę w rodzinie? 725 zł. Jeżeli wypadnie 725,50 zł, nie dostajesz. 

N: A jeżeli dostaje się z Funduszu Alimentacyjnego to jaka to jest kwota?

IJ: Maksymalnie 500 zł na dziecko. Jeżeli ja mam na syna zasądzone 600 zł alimentów to z Funduszu dostałabym 500 zł, na córki mam po 400 zł, to dostanę 400 zł.

N:  Polskie statystyki wyglądają fatalnie, prawie 250 tysięcy ojców regularnie uchyla się od obowiązku płacenia. Jak sądzisz, co powinno się zmienić, żeby sytuacja poprawiła się?

IJ: Przede wszystkim nastawienie społeczne. Na Kongresie Kobiet w pewnym momencie zwróciłam się do obecnych tam pań policjantek z apelem, teraz chciałabym to jeszcze wyraźniej podkreślić.

Otóż sprawa wygląda tak, że jeżeli ojciec dziecka nie płaci alimentów, możesz iść na komisariat i złożyć doniesienie z artykułu 209 Kodeksu Karnego, czyli przestępstwa niealimentacji.

Na komisariacie zwykle usłyszysz od przesłuchującej cię policjantki (bo to zwykle kobiety przesłuchują):

– Po co pani tu przyszła? I tak to umorzymy…

N: Dlaczego mieliby to umorzyć?

IJ: Otóż w tym artykule są dwa kryteria oceny: kryterium niezaspokojenia podstawowych potrzeb dziecka, co oznacza, że musiałabym zagłodzić swoje dziecko i kryterium uporczywości, czyli tato uporczywie uchyla się od niepłacenia alimentów. Dla policji oznacza to, że jak tatuś kupi dziecku lizaka, to on już się nie uchyla, bo miał dobrą wolę. Wystarczy, że przeleje co miesiąc 10 zł: co świadczy o tym, że ma dobrą wolę i śledztwo jest umarzane.   

N: Dlaczego tak się dzieje? Czy to jest kwestia zmiany prawa czy dobrej woli urzęników i policjantów? Czy gdyby mieli dobrą wolę to mogliby tego nie  umarzać?

IJ: Tak, mogliby to inaczej potraktować. Bo prawo można interpretować w różny sposób. Wiele w dużej mierze zależy od dobrej woli urzędników, policjantów i prokuratorów. Natomiast co do prawa, to należy sprecyzować pojęcie „uporczywości” oraz „podstawowego zaspokojenia podstawowych potrzeb”.

Ministerstwo Sprawiedliwości na szczęście widzi potrzebę zmian na tym poziomie, widzi, że nie sprawdza to się w życiu.  Moim zdaniem te kryteria powinny zupełnie zostać wykreślone. Powinno to być zero-jedynkowe. Nie płaci, bo nie ma za co? Niech idzie do pracy.

 Niestety w polskim prawie nie można nikogo skazać na pracę, bo zgodnie z Konwencją Praw Człowieka nikogo nie można zmusić do pracy.

Jest jeszcze inna sprawa: to, jak jestem traktowana. To MNIE się przesłuchuje, ojcowie zwykle nawet nie są na przesłuchanie wezwani. 

N: Jak domyślam się bycie przesłuchiwaną jest stresujące? Zapewne automatycznie czujesz się jakbyś była winna?

IJ: Oczywiście, że tak. Winna, chciwa, pazerna baba. Na dodatek jest jeszcze taka klauzula, strasznie rozpaczałam mając ją podpisać, mianowicie klauzula donoszenia na osobę najbliższą.

 Zaczynasz czuć się jak roszczeniowa, pazerna, okrutna baba donoszącą na „osobę najbliższą”. Jakbyś specjalnie zaszła w ciążę, żeby wyłudzić od mężczyzny alimenty.

Nazywa się nas „alimenciarami”.

Obejrzyj sobie wczorajszy program Agaty Młynarskiej „Świat się kręci”, oglądaj od szesnastej minuty:

Matka przywłaszczała sobie alimenty dzieci

N: Rok temu, z kilkunastoma kobietami, które były w podobnej sytuacji jak Ty, założyłaś Stowarzyszenie Dla Naszych Dzieci. Oprócz zmiany atmosfery społecznej sprzyjającej niepłaceniu alimentów, czyli przyzwolenia społecznego, o którym rozmawiałyśmy, co jeszcze jest celem Waszego Stowarzyszenia?

IJ: Zależy nam na podkreśleniu, stąd nazwa, że alimenty nie są pieniędzmi dla matek, lecz pieniędzmi dla dzieci. I że nie płacenie alimentów jest formą przemocy ekonomicznej wobec dzieci oraz wobec matek.

Jeżeli matka nie ma poczucia finansowego wsparcia, pewności, że regularnie co miesiąc wpłynie na jej konto określona suma, chociażby w wysokości 300 zł miesięcznie, to psychicznie wysiada. Mój były mąż wpłacił mi w tym roku  na trójkę dzieci 450 zł. Ale za to raz w tygodniu zabiera dziewczyny na konie i każe to sobie odliczać w alimentach.

Latem wziął dzieci na wakacje do Anglii. Skąd wziął na to pieniądze? Gdy wkrótce, w związku z tym, że nie płaci mi alimentów, złożę doniesienie na policję, usłyszę:

– Ależ ojciec ma dobrą wolę, przecież zabrał dzieci na wakacje.. Umarzamy śledztwo. 

Drugi cel to poprawa ściągalności długów, słowem, żeby komornicy byli bardziej tym zainteresowani. Mój były mąż ma wobec trójki naszych dzieci 33 000 zł zadłużenia i to niestety nie jest zbyt atrakcyjna kwota dla komornika. Oczywiście istnieją zaangażowani komornicy, np. pan Robert Damski: angażuje się i ściąga.

W piątek 18 września na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego odbędzie się konferencja „Alimenty w XXI wieku – stan prawny a rzeczywistość”. Z tej okazji Rada Izby Komorniczej w Łodzi przygotowała spot, w którym chce pokazać, że niepłacenie alimentów, traktowane niekiedy jako sposób odegrania się na byłym partnerze, jest przede wszystkim krzywdzeniem dzieci.

  • Oto spot, obejrzyjcie, trwa pół minuty: Była i Kłamczuch
  • Matka przywłaszczała sobie alimenty dzieci
  • Matka przywłaszczała sobie alimenty dzieci
  • Matka przywłaszczała sobie alimenty dzieciMatka przywłaszczała sobie alimenty dzieci

 Jednak nic nie może zrobić, gdy mężczyzna pracuje na czarno. Bo np. pracodawca podpisuje z nim lewą umową, na kogoś innego i część wynagrodzenia wypłaca mu pod stołem.

 Przecież to jest działanie na szkodę dzieci, działanie niezgodne z prawem i ohydne cwaniactwo. Rozwód z żoną nie oznacza rozwodu z dziećmi, a niestety wielu ojców tak to postrzega i po prostu wypisuje się z rodziny i jej wydatków.

A ludzie reagują: czemu się tak pani czepia? Czy były mąż to bankomat?

I trzeci cel: zniesienie progu alimentacyjnego. Stało  się to postulatem Kongresu Kobiet. 

Radykalne zwiększenie ściągalności alimentów i podniesienie progu dochodowego uprawniającego do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego do poziomu płacy minimalnej na 1 osobę.

N: Iwona, to, co mogę zrobić ze swojej strony to napisać na blogu i apelować: Drodzy Czytelnicy: jeżeli widzicie, że ktoś w Waszym otoczeniu: brat, kolega z pracy, znajomy, syn, pracownik lub Wasz mężczyzna uchyla się od płacenia alimentów, nie pochwalajcie tego i wyrażajcie dezaprobatę!

Przywłaszczenie, zatrzymanie, zabranie czy kradzież majątku spadkowego

Matka przywłaszczała sobie alimenty dzieciSpadek to ogół praw i obowiązków majątkowych o charakterze cywilnoprawnym zmarłego spadkodawcy, które w chwili jego śmierci, w drodze dziedziczenia, przechodzą na spadkobierców. Spadkobiercy wstępują w ten sposób w prawa i obowiązki zmarłego, stają się jego następcami prawnymi pod tytułem ogólnym (sukcesja uniwersalna). Przedmiotem regulacji w prawie spadkowym jest przy tym nie tylko samo przejście majątku po zmarłej osobie fizycznej na inne osoby, ale i cały kompleks zagadnień związanych z tym przejściem majątku.

Co wchodzi a co nie wchodzi w skład spadku

Nie wszystkie bowiem prawa i obowiązki zmarłego wchodzą w skład spadku, ale tylko takie, które mają charakter cywilnoprawny. Do spadku nie należą więc np.

prawa i obowiązki o charakterze majątkowym, regulowane przepisami prawa administracyjnego lub finansowego, nawet wówczas gdy przepisy te posługują się konstrukcjami prawa spadkowego (nie mają bowiem charakteru cywilnoprawnego).

Do spadku nie wchodzą też prawa osobiste czy rodzinne (te są bowiem ściśle związane z osobą zmarłego).

Spadkiem nie są objęte także środki zgromadzone w otwartych i pracowniczych funduszach emerytalnych na wypadek śmierci członka funduszu (te przechodzą na inne osoby poza regułami dotyczącymi spadku). Podstawowe znaczenie w tym zakresie, tj.

w kontekście ustaleń które prawa i obowiązki majątkowe zmarłego wchodzą w skład spadku, poza przepisami ustawy, mają zaś także poglądy doktryny i orzecznictwa, określające charakter prawny konkretnych praw i obowiązków w ich prawnospadkowym kontekście.

Ustalenie składu spadku jest zabiegiem, który ma istotne znaczenie nie tylko dla kontynuacji niektórych stosunków prawnych po śmierci ich podmiotu, ale także wywiera wpływ na sytuację prawną osób trzecich.

Wejście przez spadkobiercę w ogół praw i obowiązków majątkowych zmarłego otwiera bowiem m.in. drogę do odpowiedzialności spadkobiercy za długi spadkowe.

Wyczerpujące wyliczenie wszystkich możliwych składników spadku – cywilnoprawnych praw majątkowych, sytuacji prawnych, obowiązków majątkowych nie jest ani możliwe. O tym, co wchodzi w skład spadku po danym spadkodawcy, decydują okoliczności konkretnego wypadku.

Wchodzące w skład spadku prawa i sytuacje prawne, czyli aktywa spadku, oraz objęte spadkiem długi, czyli pasywa spadku, mogą być różnej wielkości. W konsekwencji różna może być wartość spadku.

W skład spadku wchodzą najczęściej:

  • 1) z zakresu prawa rzeczowego:
  • a) prawo własności nieruchomości oraz rzeczy ruchomych,
  • b) użytkowanie wieczyste,
  • c) ograniczone prawa rzeczowe, z wyjątkiem użytkowania oraz służebności osobistych,
  • d) posiadanie w zakresie dziedzicznego prawa rzeczowego lub obligacyjnego,

e) obowiązki związane z prawami rzeczowymi wchodzącymi w skład spadku, np. obowiązki właściciela nieruchomości wynikające z tzw. prawa sąsiedzkiego;

  1. 2) z zakresu prawa zobowiązań:
  2. a) prawa (wierzytelności) i obowiązki (długi) wynikające z umów nazwanych, nienazwanych i mieszanych, chyba że co innego wynika z charakteru danej umowy (np. z uwagi na element zaufania właściwy danej umowie),
  3. b) prawa (wierzytelności) oraz obowiązki (długi) wynikające z innych zdarzeń powodujących powstanie zobowiązania, a więc prawa i obowiązki wynikające z bezpodstawnego wzbogacenia, z czynów niedozwolonych, z prowadzenia cudzych spraw bez zlecenia;
  4. 3) z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego:
  5. a) prawa i obowiązki wynikające z małżeńskiej wspólności majątkowej,
  6. b) roszczenia o zapłatę zaległych rat alimentacyjnych i odpowiadające im obowiązki;
  7. 4) z zakresu prawa spadkowego:
  8. a) roszczenia i odpowiadające im obowiązki z tytułu zapisu zwykłego,
  9. b) roszczenia i odpowiadające im obowiązki z tytułu tzw. zapisu naddziałowego, c) roszczenie o zachowek i odpowiadający mu obowiązek zaspokojenia tego roszczenia;
  10. 5) liczne prawa i obowiązki majątkowe przewidziane w wielu szczególnych aktach prawnych dotyczących prawa handlowego, spółdzielczego, wekslowego, czekowego itd.

Przestępstwo określone w art.

284 § 1 KK jest przestępstwem materialnym do dokonania, którego ustawa wymaga powstania skutku, w postaci utraty przez właściciela (posiadacza) lub osobę posiadającą inne prawo do rzeczy tej rzeczy w wyniku działania sprawcy lub utraty prawa majątkowego.

Według wypracowanego w doktrynie i orzecznictwie stanowiska przez przywłaszczenie powszechnie rozumie się rozporządzenie jak swoją własnością cudzą rzeczą ruchomą lub cudzym prawem majątkowym, z wykluczeniem osoby uprawnionej (W. Świda I. Andrejew, W. Świda, W.

Wolter, Kodeks karny, s. 614; O. Górniok (w:) System Prawa Karnego, t. 4, s. 409). Rozporządzeniem jest z kolei zewnętrzne zachowanie się sprawcy polegające na włączeniu rzeczy do swojego majątku albo wykonywanie w stosunku do niej w inny sposób uprawnień właścicielskich (por. A.

Marek., T. Oczkowski, Przywłaszczenie, 2015 r., s. 103). Reasumując zatem tę część rozważań należy stwierdzić, że z przestępstwem przywłaszczenia mamy do czynienia, gdy pokrzywdzony traci rzecz lub prawo majątkowe i gdy dochodzi do tego w wyniku rozporządzenia tą rzeczą lub prawem majątkowym przez sprawcę.

W przeciwieństwie do kradzieży sprawca przywłaszczenia nie zabiera cudzego mienia ruchomego w celu przywłaszczenia, lecz bezprawnie rozporządza cudzą rzeczą ruchomą, która znalazła się w jego legalnym, nie bezprawnym, posiadaniu. Dla oceny zachowania sprawcy mają więc znaczenie zarówno moment wejścia w posiadanie rzeczy, jak i moment rozporządzenia rzeczą.

Innymi słowy można przyjąć, że przywłaszczeniem w rozumieniu przepisu art.

284 § 1 KK jest tylko bezprawne, z wyłączeniem osoby uprawnionej, rozporządzenie rzeczą ruchomą albo prawem majątkowym znajdującymi się w posiadaniu sprawcy, przez włączenie jej do swojego majątku i powiększenie w ten sposób swego stanu posiadania lub stanu posiadania innej osoby albo wykonywanie w inny sposób w stosunku do nich uprawnień właścicielskich, bądź też ich przeznaczenie na cel inny niż przekazanie właścicielowi. Warunkiem koniecznym dla bytu tego przestępstwa jest zatem to, aby sprawca rozporządził daną rzeczą lub prawem majątkowym w określony sposób i w wyniku takiego działania doprowadził osobę uprawnioną do jej utraty.

Zatrzymanie, używanie i włączenie do majątku

W orzecznictwie przyjmuje się, że „o bycie przestępstwa przywłaszczenia rzeczy decyduje nie tylko samo jej zatrzymanie, a nawet używanie wbrew woli właściciela, ale cel ostateczny – definitywne włączenie mienia (rzeczy) do majątku sprawcy” (wyr. S.A. w Białymstoku z dnia 29 listopada 2012 r., sygn. akt II AKA 115/12).

Samo zatrzymanie cudzej rzeczy i używanie jej dla zysku, któremu nie towarzyszy zamiar zatrzymania tej rzeczy na własność, nie stanowi znamion sprzeniewierzenia, gdyż przy tym przestępstwie zachowaniu sprawcy musi towarzyszyć animus rem sibi habendi, a więc wola (zamiar) zatrzymania cudzej rzeczy dla siebie lub innej jeszcze, niż powierzający mu je, osoby.

Manifestowanie przywłaszczenia

W piśmiennictwie wskazuje się, że ze względu na fakt władania (posiadania) rzeczą lub prawem majątkowym przez przywłaszczającego przed dokonaniem przywłaszczenia, samo przywłaszczenie musi zostać przez niego w odpowiedni sposób zamanifestowane na zewnątrz.

Owo uzewnętrznienie przywłaszczenia przyjmować musi postać zachowania, uniemożliwiającego osobie, której przysługuje odpowiednie prawo do rzeczy, swobodne nią rozporządzić.

Przywłaszczenie wyrażać się może w rozmaitych formach, które dostatecznie wyraźnie symbolizują zerwanie przez sprawcę więzi łączącej cudzą rzecz z jej właścicielem i włączenie tej rzeczy do majątku sprawcy lub traktowanie tej rzeczy w inny sposób, jako swojej własności.

Manifestacja zamiaru włączenia przez sprawcę rzeczy do swojego majątku dokonywać się może w różnorodnych formach, istotne jest jednak to, aby sprawca uzewnętrznił wolę zerwania więzi łączącej właściciela z rzeczą i włączenia jej do swojego majątku lub traktowania rzeczy przez sprawcę jak własnej (Zob. M. Dąbrowska-Kardas, Komentarz do art. 284 KK, SIP Lex-el.).

Strona podmiotowa przestępstwa z art. 284 § 1 KK ma charakter umyślny i kierunkowy. Sprawca zatem musi działać w ściśle określonym celu, którym jest przywłaszczenie cudzej rzeczy (mienia). Nie wystarcza, by sprawca godził się na możliwość przywłaszczenia, musi on bowiem tego chcieć i musi to być jego celem.

Wartość przywłaszczenia

Wartości przedmiotu czynności wykonawczej przestępstwa przywłaszczenia nie można bezrefleksyjnie utożsamiać z wysokością szkody, jaka w związku z tym czynem została faktycznie poniesiona przez określoną osobę. Należy bowiem uświadomić sobie, że wartość przedmiotu czynności wykonawczej przywłaszczenia, podobnie jak np.

kradzieży, stanowi kategorię obiektywną. Sprawca przywłaszczenia uzurpuje sobie wyłączny tytuł prawny do cudzej rzeczy (prawa majątkowego), który przedstawia pewną wartość rynkową. Taka też jest wartość zamachu zrealizowanego przez sprawcę takiego przestępstwa. Im większa jest ta wartość, tym większy jest ciężar gatunkowy czynu przestępnego.

Przykłady przywłaszczenia

Znamiona czynu z art. 284 § 1 KK realizuje sprawca, który uzurpuje sobie wyłączny tytuł do cudzej rzeczy ruchomej lub prawa majątkowego i zachowuje się w taki sposób, jakby był jej właścicielem lub jakby to prawo jemu przysługiwało.

Przykładem takich zachowań są: oddawanie przedmiotu do używania innej osobie, zamiana przedmiotów lub praw z osobą trzecią, obciążenie zastawem lub hipoteką, zbycie przedmiotu lub prawa, zrzeczenie się prawa. Przywłaszczenie jest przestępstwem tzw. jednorazowym, a nie wieloczynowym.

Jest ono popełnione w momencie, gdy sprawca dokonuje takiej dyspozycji rzeczą ruchomą lub prawem majątkowym, która dowodzi, że uzurpuje sobie prawo własności. Tak więc sprawca przywłaszczenia jest właściwie uzurpatorem, a nie osobą, której rzeczywiście przysługuje cywilnoprawny status właściciela.

Z samej istoty przywłaszczenia wynika, że jest to działanie bezprawne. Jedną z fundamentalnych zasad prawa cywilnego, obowiązującą przy pochodnym przejściu własności, jest reguła nemo plus iuris in alium transferre potest quam ipse habet (nikt nie może przenieść więcej praw niż sam posiada).

Zatem zbywanie cudzego prawa przez sprawcę przywłaszczenia jako działanie dokonywane przez osobę do tego nieuprawnioną, przynajmniej co do zasady, będzie bezskuteczne.

Sprzeniewierzenie

Do problematyki dokonania przestępstwa przywłaszczenia trafnie odniósł się Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 14 grudnia 2016 r. (II AKa 403/16, LEX), stwierdzając, że „Istotą sprzeniewierzenia jest, rozporządzenie cudzą rzeczą ruchomą powierzoną sprawcy, tak jak swoją własnością, z wykluczeniem osoby uprawnionej.

Zachowanie sprawcy musi być pozbawione podstawy prawnej, czyli mieć charakter bezprawny.

Przywłaszczeniem (sprzeniewierzeniem), w rozumieniu KK, jest więc bezprawne, z wyłączeniem osoby uprawnionej, rozporządzenie (znajdującym się w posiadaniu sprawcy), cudzym mieniem, poprzez włączenie go do majątku swojego, albo wykonywanie w inny sposób, w stosunku do tego mienia, uprawnień właścicielskich. (…

) Sprawca musi, dla dokonania tegoż przestępstwa, podjąć chociażby jedną czynność w stosunku do rzeczy ruchomej, która wskazuje, iż traktuje tą rzecz jak gdyby był jej właścicielem.

Przywłaszczenie może się wyrażać w różnych formach, które dostatecznie wyraźnie symbolizują zerwanie przez sprawcę więzi łączącej cudzą rzecz z jej właścicielem i potraktowanie jej jako swojej własności”. Jakkolwiek Sąd Apelacyjny w Warszawie w przywołanych tezach odniósł się do przywłaszczenia rzeczy ruchomej, brak jest merytorycznych powodów, aby uważać, że nie można ich odpowiednio odnieść do sytuacji, w której przedmiotem czynności wykonawczej jest prawo majątkowe w postaci własności nieruchomości.

Kiedy nie mamy do czynienia z przywłaszczeniem?

W orzecznictwie dominuje pogląd, że w sytuacji gdy posiadacz rzeczy czuje się jej właścicielem, to dokonując rozporządzenia taką rzeczą nie może być świadom realizacji znamienia czasownikowego czynu zabronionego w postaci ”przywłaszczenia”, a tym samym swoim zachowaniem nie może wypełnić znamion strony podmiotowej przestępstwa stypizowanego w art. 284 KK. Warto w tym względzie zwrócić uwagę na dwa orzeczenia Sądu Najwyższego, w których Sąd ten wyraził następujące stanowiska: „przeświadczenie sprawcy, że ma on prawo dysponować będącym w jego posiadaniu mieniem, wyłącza wymaganą dla występku z art. 284 KK umyślność, a w rezultacie czyn taki oceniany być może wyłącznie w aspekcie prawa cywilnego. Innymi słowy, jeżeli posiadacz rzeczy czuje się jej właścicielem, to dokonując jakiegokolwiek rozporządzenia taką rzeczą nie może być świadom realizacji znamion przestępstwa z art. 286 KK (postanowienie z dnia 23 kwietnia 2008 r. sygn. akt V KK 406/07), a także „strona podmiotowa przestępstwa z art. 284 § 1 KK ma charakter umyślny i kierunkowy. Sprawca zatem musi działać w ściśle określonym celu, którym jest przywłaszczenie cudzej rzeczy (mienia). Nie wystarcza, by sprawca godził się na możliwość przywłaszczenia, musi on bowiem tego chcieć i musi to być jego celem. O zachowaniu umyślnym można mówić jedynie wtedy, gdy sprawca obejmował swoją świadomością wszystkie istotne elementy czynu, wszystkie jego podstawowe znamiona, zaś istotnym wyznacznikiem tego, że sprawca obejmuje czyn swój świadomością, a zatem i umyślnością, jest jego zamiar…” (postanowienie z dnia 6 listopada 2007 r. V KK 30/07).

Sam fakt niewywiązania się przez stronę umowy ze zobowiązania nie może świadczyć o zamiarze powiększenia przez nią własnego majątku kosztem majątku kontrahenta.

Dla przyjęcia realizacji znamion przestępstwa przywłaszczenia od strony podmiotowej konieczne jest wykazanie, że oprócz obiektywnego rozporządzenia przez sprawcę cudzą rzeczą ruchomą (cudzym mieniem ruchomym), jego działaniu towarzyszył zamiar, tzw.

animus rem sibi habendi, tj. zamiar zatrzymania rzeczy dla siebie albo dla innej osoby, bez żadnego ku temu tytułu.

W przypadku jakichkolwiek pytań bądź wątpliwości, pozostajemy do Państwa dyspozycji, prosimy przejść do zakładki kontakt.

Z wyrazami szacunku.

Ustalenie ojcostwa, alimenty i nazwisko dziecka

Wyrok ustalający ojcostwo wywołuje skutki dotyczące prawa cywilnego dziecka. Jest on bowiem dowodem na to, że dany mężczyzna jest ojcem dziecka.

Jednakże wyrok ustalający ojcostwo nie pociąga za sobą automatycznie ani nadania dziecku nazwiska ojca, ani uznania, że mężczyźnie uznanemu za ojca dziecka przysługuje władza rodzicielska.

W wyroku tym sąd bowiem nadaje dziecku nazwisko ojca tylko w razie złożenia stosownego wniosku przez samo dziecko, a jeżeli dziecko jest niepełnoletnie – na wniosek jego przedstawiciela ustawowego, którym jest najczęściej matka.

Czy dziecko musi nosić nazwisko ojca po wyroku ustalającym ojcostwo?

Tym samym jeśli Pani córka jest niepełnoletnia, to właśnie Pani zadecyduje, czy dziecko będzie nosiło nazwisko ojca, czy też pozostanie przy dotychczasowym nazwisku. W tej sytuacji sąd oddali żądanie ojca o nadanie jego nazwiska dziecku bez wyraźnego życzenia matki.

Również władza rodzicielska nie będzie przysługiwała ojcu „automatycznie” wraz z uprawomocnieniem się wyroku ustalającego jego ojcostwo, lecz w razie wyraźnego orzeczenia sądu zamieszczonego w sentencji wyroku.

Sąd nie może przyznać ojcu władzy rodzicielskiej, jeśli pozostaje to w sprzeczności z dobrem dziecka i nie istnieją przesłanki należytego sprawowania tej władzy przez niego.

W ten sposób manifestuje się brak zaufania do ojca, który dobrowolnie nie chciał uznać dziecka.

Proszę zatem podnieść przed sądem, że mężczyzna ten nie interesował się ani aktualnie nie interesuje się dzieckiem. Nadto można wskazać również inne okoliczności, które świadczą o rzeczywistym stosunku tego mężczyzny do swojego dziecka.

Czy powództwo o ustalenie ojcostwa można połączyć z powództwem o zasądzenie alimentów?

Wraz z powództwem o ustalenie ojcostwa warto połączyć powództwo o zasądzenie alimentów na dziecko.

Jeśli sąd ustali, że pozwany przez Panią mężczyzna jest ojcem dziecka, to z faktu tego będzie wynikał obowiązek alimentacyjny ojca dziecka względem dziecka, i to ze skutkiem wstecznym (tj. maksymalnie za 3 lata wstecz).

Obowiązek alimentacyjny ustanie z chwilą osiągnięcia przez dziecko samodzielności życiowej, co z reguły łączy się z możliwością podjęcia pracy zarobkowej. Możliwość podjęcia pracy zarobkowej nie może być jednak rozważana w oderwaniu od osobistej i życiowej sytuacji uprawnionego.

Mianowicie jeżeli kontynuuje on naukę, uczy się zawodu, uczęszcza na kurs doskonalenia zawodowego, to za usprawiedliwione uznać należy dalsze alimentowanie go. Jak przyjął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 lutego 1998 r.

(I CKN 499/97), nawet zdobycie dwóch zawodów przez dziecko nie uwalnia rodziców od obowiązku świadczenia alimentów, jeżeli taki uprawniony podejmuje studia.

Od czego zależy wysokość alimentów na dziecko?

Zakres obowiązku alimentacyjnego zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego (wyżywienie, odzienie, środki higieny, mieszkanie, żłobek itp.

) oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego (art. 135 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego).

Z jednej strony sąd weźmie pod uwagę potrzeby dziecka i Pani osobiste starania dotyczące wychowanie dziecka, z drugiej – sytuację majątkową i możliwości zarobkowe ojca.

Nie oznacza to, że jeśli np. ojciec dziecka jest bezrobotny, to sąd nie zasądzi od niego alimentów z uwagi na trudną sytuację majątkową.

Sąd bowiem – obok faktycznej sytuacji majątkowej ojca – weźmie pod uwagę także możliwości zarobkowe ojca, których z różnych względów nie wykorzystuje, oraz zbada, w jaki sposób gospodaruje on swoim majątkiem (czy np. go nie trwoni), jaki posiada zawód i wykształcenie.

Celowe niepodjęcie pracy lub praca na czarno nie są okolicznościami skutkującymi niezasądzeniem alimentów.

Czy ojciec dziecka powinien zwrócić matce wydatki które poniosła w związku z ciążą i porodem?

Nadto może Pani wystąpić z żądaniem pokrycia wydatków, jakie Pani poniosła w związku z ciążą i porodem. Wydatki te mogą dotyczyć zarówno kosztów leczenia, odżywiania, koniecznego dojazdu do lekarza czy przychodni, jak i zakupu koniecznych Pani przedmiotów związanych z ciążą i porodem.

Można żądać także pokrycia strat, jakie poniosła Pani na skutek ciąży i porodu, jeśli wykaże Pani, że poniosła Pani rzeczywistą stratę w swoim majątku.

Roszczenia te przedawniają się z upływem 3 lat od czasu porodu.

Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej  ▼▼▼

Alimenty a osobiste starania jednego z rodziców

Obowiązek alimentacyjny jest instytucją prawną mającą zapewnić uprawnionemu środki utrzymania, a w miarę potrzeby, w przypadku dziecka, także i wychowania.

Obowiązek ten i powiązane z nim uprawnienie do alimentów dotyczy osób pozostających w stosunku prawnorodzinnym i jest wyrazem idei solidarności rodzinnej.

W stosunku między rodzicami a dzieckiem stanowi on jeden z prawnych przejawów realizacji zasady ochrony dobra dziecka i jest środkiem przeciwdziałającym ujemnym majątkowym skutkom rozłączenia z jednym z rodziców.

Pojęcie „alimenty” pochodzi od łacińskiego słowa alimentum oznaczającego pożywienie, żywność, pokarm, środki do życia (łącznie z mieszkaniem i utrzymaniem).

Początkowo odnosiło się ono do utrzymywania kogoś przez żywienie, z czasem jednak pojęciu temu nadano szersze znaczenie dotyczące dostarczania różnych środków utrzymania, a w odniesieniu do małoletnich dzieci także wychowania.

Inaczej ujmując, alimenty to świadczenia, które stanowią realizację obowiązku alimentacyjnego.

Podstawa prawna zasądzania alimentów od rodziców na rzecz dziecka

Podstawę prawną zasądzania alimentów od rodziców na rzecz dziecka stanowi art. 133 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (dalej KRO). Przepis ten stanowi, że:
Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

Ważne!
Obowiązek alimentacyjny obciąża rodziców dziecka niezależnie od tego, czy rodzicom tym przysługuje władza rodzicielska. Pozbawienie rodzica władzy rodzicielskiej NIE zwalnia go z obowiązku przekazywania dziecku alimentów.

Ustalanie, czy dziecko może utrzymać się samodzielnie, oznacza ocenę jego możliwości zarobkowych oraz majątkowych i ocenę, czy ich wykorzystanie pozwala na osiągnięcie dochodu wystarczającego na zaspokojenie jego potrzeb życiowych (np. w zakresie wyżywienia, odzieży, edukacji i rozrywki).

Poziom usprawiedliwionych potrzeb dziecka zależy od wieku małoletniego, jego stanu zdrowia i zainteresowań. Wynika z tego, że wysokość zasądzonych alimentów ma charakter indywidualny.

Z perspektywy małoletniego dziecka usprawiedliwione są wszystkie potrzeby, których zaspokojenie pozwoli dziecku osiągnąć poziom równej stopy życiowej z rodzicami, co oznacza, że rodzice powinni zapewnić dziecku warunki materialne odpowiadające tym, w których sami żyją.

Wysokość alimentów na rzecz dziecka powinna być ustalona w stosunku do obecnych potrzeb dziecka, nie mogą być uwzględnione potrzeby przewidywane dopiero w przyszłości. W razie późniejszego wzrostu potrzeb dziecka, alimenty mogą zostać podwyższone (zob. art. 138 KRO).

Zdolność samodzielnego utrzymania się z reguły oznacza podjęcie przez dziecko odpowiedniej dla niego pracy zarobkowej i uzyskiwanie z niej dochodów.

Nie można też wykluczyć sytuacji, w której dziecko uzyska zdolność samodzielnego utrzymania się na skutek nabycia majątku, np. w drodze dziedziczenia.

Jeżeli środki pochodzące z tego majątku pozwalają na zaspokajanie usprawiedliwionych potrzeb dziecka, to brak uzasadnienia dla kontynuowania obowiązku alimentacyjnego rodziców.

Inaczej mówiąc, jeżeli dziecko uzyskuje własne dochody ze swojego majątku i wystarczają one na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania, rodzice są zwolnieni z obowiązku świadczeń alimentacyjnych na rzecz dziecka.

Ważne!
Obowiązek alimentacyjny względem dziecka NIE ustaje automatycznie z chwilą osiągnięcia przez niego pełnoletności.

Alimenty – w jakiej formie?

Alimenty mogą przybrać postać zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej. Dopuszczalne jest także określenie obowiązku alimentacyjnego przez zasądzenie stosownej kwoty w walucie obcej.

Poza możliwością kwotowego określenia wysokości alimentów, można je także określić w postaci procentu (ułamka) dochodów uzyskiwanych przez zobowiązanego rodzica.

Taki procentowy wymiar obowiązku alimentacyjnego dopuszcza się w przypadkach, w których uprawniony (dziecko) i zobowiązany (rodzic) korzystają z podobnej stopy życiowej, a ponadto, gdy wynagrodzenie za pracę albo inne świadczenie o zbliżonej funkcji, jest w zasadzie jedynym źródłem dochodów zobowiązanego rodzica.

Możliwa jest również alimentacja in natura poprzez dostarczanie żywności, odzieży i innych niezbędnych do utrzymania środków. Alimentacja może też polegać na podejmowaniu przez osobę zobowiązaną (rodzica) osobistych starań względem osoby uprawnionej (dziecka), takich jak np.:

– pielęgnacja w chorobie,

przygotowywanie posiłków,
– odprowadzanie na zajęcia szkolne,
– pomoc w nauce,
– dbanie o czystość,
– wspólne zabawy,
– codzienna troska i

wychowanie – co polega na zapewnieniu odpowiedniego kształcenia, rozwoju i rozrywek.

Prawidłowy przebieg procesu wychowawczego, polegającego na oddziaływaniu na osobowość dziecka uzależniony jest zarówno od zapewnienia środków utrzymania, jak i od osobistego starania o wychowanie dziecka. Stąd też ustawodawca uznał, że obowiązek alimentacyjny może polegać także na osobistych staraniach o utrzymanie i wychowanie dziecka.

Podstawę prawną w powyższym zakresie stanowi art.

135 § 2 KRO, zgodnie z którym:
Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego; w takim wypadku świadczenie alimentacyjne pozostałych zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego.

Wybór formy alimentów powinien odpowiadać celowi, któremu służy obowiązek alimentacyjny i uwzględniać okoliczności każdego przypadku.

Właściwe określenie formy świadczeń alimentacyjnych jest istotne z punktu widzenia obu stron. Ma stanowić efektywny środek zaspokajający potrzeby uprawnionego dziecka, a tym samym realizować zasadę ochrony jego dobra i jednocześnie nie być zbyt dotkliwy dla zobowiązanego rodzica.

Zgodnie ze stanowiskiem zawartym w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 4 grudnia 2018 r., sygn. I OSK 251/17, art.

135 § 2 KRO stwarza jedynie możliwość dla osoby zobowiązanej (rodzica) do alimentów, aby wykonała swój obowiązek alimentacyjny poprzez osobiste starania (czy to w całości, czy w części).

Nie oznacza to jednak, że ta forma realizacji obowiązku alimentacyjnego ma zawsze pierwszeństwo przed obowiązkiem pokrywania kosztów utrzymania i wychowania uprawnionego (dziecka).

W wyroku zasądzającym alimenty najczęściej jednak jednego z rodziców zobowiązuje się do łożenia na rzecz dziecka określonej kwoty pieniężnej, a drugiego do zaspokajania pozostałych potrzeb małoletniego w części lub w całości poprzez osobiste starania.

Przykład:
Jeżeli sąd oceni, że całkowite koszty utrzymania dziecka wynoszą 1 500 zł, a dziecko mieszka z matką, która podejmuje osobiste starania o jego wychowanie, może zasądzić od ojca na rzecz dziecka kwotę 1 000 zł, przyjmując, że matka realizować będzie swój obowiązek w części przez osobiste starania, a w części przez pokrywanie pozostałych kosztów utrzymania małoletniego. Może również zdarzyć się tak, że ojciec zostanie zobowiązany do pokrywania kosztów utrzymania dziecka w całości, w kwocie 1.500 zł, a matka do realizowania swojego obowiązku w całości przez osobiste starania. Proporcje te mogą ulec zmianie, w sytuacji uregulowania szerokich kontaktów ojca z małoletnim. Wówczas bowiem, ponosi on nie tylko koszty spotkań z dzieckiem, ale czyni osobiste starania o jego wychowanie.

Brak sprawowania osobistej pieczy nad dzieckiem wpływa zatem na zakres obowiązku alimentacyjnego rodzica w tym sensie, że będzie on zobowiązany do świadczeń alimentacyjnych w wyższej wysokości, niż rodzic, który sprawuje pieczę nad dzieckiem i swój obowiązek alimentacyjny wykonuje w części lub w całości poprzez osobiste starania o utrzymanie i wychowanie dziecka.

Osobiste starania posiadają bowiem oprócz niewymiernej wartości moralnej i uczuciowej, określoną wartość materialną, którą daje się niejako przeliczyć na „formę” pieniężną.

Ocena, czy osobiste starania względem dziecka wyczerpują obowiązek alimentacyjny zobowiązanego w całości, czy tylko częściowo, zależy przede wszystkim od wieku dziecka.

Jeżeli kilkuletnie dziecko wymaga stałej pieczy oraz osobistych starań rodzica, który wskutek tego nie może wykonywać pracy zarobkowej lub może ją wykonywać w ograniczonym zakresie, to najczęściej cały ciężar dostarczania środków materialnych na utrzymanie dziecka poniesie drugi rodzic.

A co w sytuacji, gdy w wyroku rozwodowym sąd powierzył wykonywanie władzy rodzicielskiej nad jednym dzieckiem matce, a nad drugim ojcu?

W wyroku rozwodowym sąd ma obowiązek unormować kwestię alimentacji w stosunku do każdego dziecka z osobna.

Jeżeli zatem sąd powierzył wykonywanie władzy rodzicielskiej nad jednym dzieckiem matce, a nad drugim ojcu, to również w takim wypadku orzeka się z osobna dla każdego dziecka i z osobna od każdego z rodziców, o tym w jakiej wysokości rodzice są zobowiązani do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dzieci.

  • Nie można wykluczyć sytuacji, że jeden rodzic ponosić będzie całkowite koszty utrzymania jednego dziecka, a ponadto przyczyniać się w określonej kwocie do ponoszenia kosztów utrzymania drugiego.
  • Jeżeli okaże się, że jeden z rodziców w ogóle nie jest w stanie spełnić ciążącego na nim obowiązku alimentacyjnego, ciężar zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb dziecka spoczywa na drugim rodzicu.
  • Gdy jeden z rodziców nie żyje, obowiązek przechodzi w całości na drugiego rodzica.

Uwagi praktyczne

  • Określenie wysokości świadczeń alimentacyjnych, uwarunkowanych kosztami utrzymania uprawnionego dziecka (wyżywienie, mieszkanie, odzież, leczenie) i wychowania (pielęgnacja, opieka, dbałość o fizyczny i intelektualny rozwój) jest domeną ustaleń na podstawie dowodów z uwzględnieniem zasad doświadczenia życiowego. Oznacza to, że korzystanie z wiedzy specjalistycznej (biegłych) w tym względzie jest na ogół zbędne.
  • Na zakres świadczeń alimentacyjnych NIE wpływa m.in. świadczenie wychowawcze, o którym mowa w ustawie z 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (tzw. 500 plus). Oznacza to, że sąd nie bierze pod uwagę tego, który z rodziców otrzymuje to świadczenie.
  • dr Daniela Wybrańczyk
  • ***
  • Konkurs Kancelaria Przyjazna Dziecku

Zapraszamy środowisko adwokatów i radców prawnych do włączenia się w akcję propagowania i stosowania zasad, mających na celu zminimalizowanie negatywnych emocji, jakie towarzyszą dziecku podczas procedur prawnych związanych z rozstaniem rodziców. Konkurs organizowany jest przez Komitet Ochrony Praw Dziecka w ramach projektu „Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców”. Patronat nad konkursem objął portal Infor.pl.

Leave a Reply

Your email address will not be published.