Przemoc psychiczna i wyprowadzka dzieci z domu

Jestem żonaty, mamy dwie córki: jedna za 2 tygodnie kończy 18 lat, druga ma 15 lat. Rok temu wyprowadziłem się z domu i zamieszkałem za granicą. Córki zostały z matką, mam jednak z nimi doskonały kontakt.

Podczas naszego ostatniego spotkania córki się otworzyły i opowiedziały mi oraz moim rodzicom, że matka kompletnie się nimi nie zajmuje, dręczy je psychicznie, obwiniając za moje odejście. Starsza córka ma w tym roku maturę i nie jest w stanie w tych warunkach się uczyć.

Chce się wyprowadzić z domu i zabrać ze sobą siostrę: czy wobec przemocy psychicznej matki, córki mogą się wyprowadzić i zamieszkać razem? Starsza będzie już wtedy osobą pełnoletnią, a ja wyrażam zgodę na takie rozwiązanie. Wynajmę im mieszkanie i będę im pomagał finansowo.

Co do mojej żony chcę wystąpić do sądu z pozwem rozwodowym z orzeczeniem o jej winie i wnioskiem o przebadanie psychiatryczne i odebranie władzy rodzicielskiej nad młodszą córką. Czy przedstawione rozwiązanie jest realne w świetle prawa?

Mamy w tej sytuacji zespół zagadnień, na które warto zwrócić uwagę. Proponuję sytuację w domu zestawić z ustawowym określeniem przemocy w rodzinie – zawartym w artykule 2 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Jeżeli Pańska żona dopuszcza się przemocy psychicznej, która jest przemocą w rodzinie, to może się okazać, że to ona zostanie zobowiązana przez sąd do opuszczenia mieszkania, wspólnie zajmowanego z ofiarami takiej przemocy.

Skierowanie takiego wniosku (do sądu cywilnego) przewidziano w artykule 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Pańska córka po osiągnięciu pełnoletności – art. 10 Kodeksu cywilnego (skrótowo: K.c.

) – mogłaby samodzielnie skierować do sądu rejonowego wniosek o zobowiązanie jej matki (jako sprawczyni przemocy w rodzinie) do opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania. To jeden wariant.

Pan dość enigmatycznie napisał o opuszczeniu swej żony. Daleki jestem od domagania się szczegółowych informacji, ale – z uwagi na brak wiedzy szczegółowej – wskazuję różne warianty, zwłaszcza związane z Państwa córkami.

Proszę pamiętać o tym, że obcy ludzie zazwyczaj mają malutką wiedzę o sprawach innych osób; to dotyczy (między innymi) sędziów. Sędziom należy przedstawiać dowody – co zgrabnie wysłowiono w starożytności po łacinie: Da mihi factum, dabo tibi ius („Daj mi fakt, dam ci prawo”).

W sprawach cywilnych (nie tylko z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego) należy wywiązywać się z prawnego obowiązku udowodnienia faktów (okoliczności), z których wywodzi się skutki prawne – art. 6 K.c. oraz art. 232 Kodeksu postępowania cywilnego (K.p.c.). Swe stanowisko dobrze jest przedstawiać na piśmie.

Pisma (w odpowiedniej liczbie egzemplarzy) należy składać (np. w sądowym biurze podawczym) za pokwitowaniem przyjęcia lub wysyłać listami poleconymi (często przydaje się opcja „za zwrotnym potwierdzeniem odbioru”). W sprawach cywilnych należy się spierać (w tym polemizować ze stroną przeciwną), ponieważ bierność (np.

milczenie) może zostać przez sąd potraktowane jako przejaw zgody z twierdzeniami kogoś innego (art. 230 K.p.c.) – całkiem sporo osób przegrywa „na własne życzenie”, przez lekceważenie zagadnień dowodowych lub bierność.

Odradzam „zabieranie” dosłownie siostry młodszej przez siostrę starszą. Między innymi dlatego, że takie zachowanie mogłoby jedną nastolatek narazić na obwinienia o „porwania” lub o „pozbawienie wolności” (a to są przestępstwa). Państwa starsza córka wkrótce przestanie podlegać władzy rodzicielskiej – wniosek z artykułu 92 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (K.r.o.

) w związku z art. 10 K.c.. Jednakże młodsza z nich nadal będzie tej władzy podlegała. Należy unikać dawania komukolwiek okazji do wprowadzania zamieszania – nie tylko z uwagi na „kontekst maturalny”.

Starsza córka za 2 tygodnie będzie uprawniona samodzielnie decydować o miejscu swego zamieszkania – o nowym adresie należałoby niezwłocznie (czyli bez zbędnej zwłoki) poinformować właściwe podmioty (w tym szkołę), zwłaszcza z uwagi na potrzebę właściwego kierowania korespondencji; składanie właściwych oświadczeń do „deklaracji śmieciowych” w każdym z adresów również się przyda.

W przypadku wyprowadzenia się na stałe, wypadałoby się wymeldować (obowiązek meldunkowy podobno zostanie utrzymany); meldunek nie jest tytułem prawnym do lokalu (choć wiele osób błędnie tak uważać).

Jeżeli młodsza siostra samodzielnie (bez „wyprowadzania”) zamieszka ze starszą, to pojawi się nowa sytuacja, która może wymagać podjęcia decyzji przez sąd.

Sporo zależy od dotychczasowych ewentualnych rozstrzygnięć w tym zakresie. Jeżeli sąd wcześniej zdecydował (na podstawie artykułu 107 K.r.o.

) o zamieszkiwaniu dziewcząt z ich matką, to należałoby skierować odpowiedni wniosek do sądu rejonowego (jako „sądu opiekuńczego”).

Zobacz też: Czy rodzice mogą wyrzucić pełnoletnie dziecko z domu?

Czy córka może zamieszkać z pełnoletnią siostrą?

Jeśli nie wydano do tej pory żadnego orzeczenia w sprawie miejsca zamieszkania Państwa córek, to swoisty stan przejściowy – faktyczne zamieszkiwanie siostry młodszej „pod nowym adresem” powinno trwać możliwie krótko przed skierowaniem wniosku do sądu. Sądy mają spore możliwości decyzyjne. Jedną z możliwości jest wydawanie zarządzeń (art.

109 K.r.o.), np. o miejscu tymczasowego zamieszkiwania dziecka (małoletniego) w czasie toczenia się postępowania o miejsce jego zamieszkania (art. 107 K.r.o.) lub co do władzy rodzicielskiej – jej zawieszenia (art. 110 K.r.o.), ograniczenia (art. 111 K.r.o.) albo pozbawienia (art. 111 K.r.o.).

Osobie faktycznie sprawującej pieczę nad małoletnią w „okresie przejściowym” może się przydać upoważnienie od Pana – czyli pełnomocnictwo (art. 98 i następne K.c.) – zwłaszcza w przypadku przysługiwania Panu władzy rodzicielskiej.

Chodzi o zmniejszenie ryzyka skierowania nastolatki (niepełnoletniej) do jakiejś placówki lub o ograniczenie zagrożeń w związku z jakimiś (również oszczerczymi) pomówieniami.

Czy można przekazać pełnoletniej córce opiekę nad nastoletnią siostrą?

Artykuł 94 § 3 K.r.o. stanowi: „Jeżeli żadnemu z rodziców nie przysługuje władza rodzicielska albo jeżeli rodzice są nieznani, ustanawia się dla dziecka opiekę”. Dopóki jednemu rodzicowi przysługuje władza rodzicielska, wykluczone jest ustanowienie opieki prawnej (art. 145 i następne K.c.).

Państwo oboje musieliby wpierw zostać pozbawieni władzy rodzicielskiej, by dopuszczalne było ustanowienie opieki prawnej nad nastolatką (niepełnoletnią).

W określonych zakresach sprawa można tymczasowo posługiwać się (pisemnymi) pełnomocnictwami, ale wydaje się mało prawdopodobne, by sąd (w przypadku trafienia sprawy do niego) patrzył przychylnie na zajmowanie się dzieckiem (w rozumieniu prawa) przez kogoś, kto ledwie stał się pełnoletni; chodzi zwłaszcza aktualnie o silne tendencje w stosowaniu prawa oraz mentalności ludzkiej (np.

istna plaga angażowania opiekunów do dzieci w wieku upoważniającym do samodzielnego korzystania przez nich z dróg publicznych). W zakresie rozwiązań tymczasowych, np. w przypadku wydawania zarządzeń przez sąd (art. 109 K.r.o.), przydać mogłoby się korzystanie przez dziewczęta ze wsparcia dziadków, których również należałoby „wyposażyć” w pełnomocnictwo.

Podstawową formą pełnomocnictwa jest forma pisemna, ale proszę (zwłaszcza w sytuacji konfliktowej) liczyć się z próbami kwestionowania podpisu. Notarialne poświadczenie podpisu może okazać się bardzo wskazane.

W konsulatach sporo usług związanych jest z wysokimi opłatami, więc (również jako rozwiązanie przejściowe) proszę rozważyć poświadczenie podpisu przez notariusza (publicznego) państwa, w którym Pan przebywa. Później można by poświadczyć podpis pod pełnomocnictwem w dowolnej kancelarii notarialnej w Polsce (z uwagi na brak rejonizacji).

Podkreślam, że chodzi o rozwiązania „na wszelki wypadek”, by zapobiec różnym przykrym okolicznościom (np. nadaktywności „opieki społecznej” lub „sądu opiekuńczego”).

Jak najszybciej (np. w ciągu dwóch tygodni) proponuję wystąpić do sądu o zmianę sposobu płacenia alimentów (jeżeli je od Pana zasądzono) – trzeba skończyć z płaceniem „do rąk” matki. Dobrym rozwiązaniem wydaje się alimentowanie na rachunek każdej wierzycielki alimentacyjnej.

Przekazywanie alimentów do rąk własnych dzieci

Pan jest klientem, więc Pańskie interesy mam mieć na uwadze.

Co po najęciu przez Pana mieszkania lub faktycznym dawaniu pieniędzy Państwa córkom, jeśli ich matka zawnioskuje do komornika o wszczęcie egzekucji alimentów (wcześniej zasądzonych) lub wytoczy przeciwko Panu powództwo o alimenty na rzecz młodszej córki? W sprawach sądowych zdarzają się i, niestety, często uchodzą bezkarnie, różne mirabilia (czyli „cudeńka”), np. ktoś wskazuje błędny adres pozwanego (a niekiedy, zwłaszcza w relacjach rodzinnych, „przechwytuje” kierowane do niego listy). Jeżeli Pan wytoczy powództwo (np. o zmianę sposobu płacenia alimentów), to sąd będzie powiadomiony o Pańskim adresie (np. o adresie do doręczeń) – w przypadku osób mieszkających poza Polską dość często (zwłaszcza w sprawach administracyjnych) należy ustanowić polski adres do doręczeń lub pełnomocnika do doręczeń w Polsce. Proszę zastanowić się nad adresem do doręczeń (pełnomocnikiem do doręczeń) w Polsce oraz nad ustanowieniem pełnomocnika – w sprawach cywilnych (np. z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego) pełnomocnikiem do doręczeń może być, między innymi, ktoś z bliskiej rodziny mocodawcy (art. 87 K.p.c.), np. rodzic, dziecko (pełnoletnie), rodzeństwo.

Płacenie alimentów córkom przez Pana wprost ma jeszcze ten aspekt, że pieniądze na mieszkanie (lub inne potrzeby) byłyby traktowane jako alimenty (lub ich składnik), a nie jakieś „bonusy”; w przelewach (przekazach) należy jednoznacznie pisać: „alimenty” lub „alimentacja” (ze wskazaniem danych osoby uprawnionej), także w przypadku alimentowania bez jej wcześniejszej formalizacji. Dość często się zdarza coś w rodzaju podejścia: „darowizny darowiznami, a alimenty i tak się należą”. Proszę w strategii swych działań (której opracowanie zalecam) uwzględnić różne możliwe ryzyka oraz sposoby ich unikania.

Daleki jestem od zachęcania do rozwodów, a często nawet do separacji. Skoro jednak Państwo mieszkają osobno (i to „na dobre”), proponuję doprowadzić do uporządkowania spraw majątkowych – czy to przez intercyzę, czy to na drodze sądowej; jedynie sygnalizuję to zagadnienie.

Uporządkowanie spraw majątkowych przed podjęciem decyzji o rozwodzie

Skoro młodsza z Państwa córek zapewne za niecałe 2 lata stanie się pełnoletnie, to ten czas można by spożytkować (poza zagadnieniami wyżej omówionymi) na uporządkowanie zagadnień majątkowych.

See also:  Czy majątek po rodzicach żony wejdzie do majątku wspólnego małżonków?

Po co (choć to jest formalnie możliwe) kierować do sądu „wielką sprawę” – czy to o separację, czy to o rozwód? Im sprawa bardziej obszerna zakresowo, tym dłużej zazwyczaj jest rozpatrywana.

W dodatku dobro wspólnego małoletniego dziecka może być przeszkodą w orzeczeniu separacji, a zwłaszcza rozwodu (art. 56 K.r.o.). Przepisy o dowodach (art. 227 i następne K.p.c.) – zwłaszcza przepisy o dowodach z dokumentu (art. 244 i następne K.p.c.

) – umożliwiają przeprowadzanie dowodu z materiałów, które zgromadzono w innej sprawie (nie tylko cywilnej). Im więcej spraw Pan załatwi, tym więcej potencjalnych dowodów „będzie gotowych”.

Zatem podsumowując główne zagadnienie: ograniczenie władzy rodzicielskiej matki nad córką (art. 111 K.r.o.) oraz zarządzenie sądu, by córka mieszkała „przy Panu” (art. 107 K.r.o.

) to rozwiązania najprostsze – ale trzeba się liczyć z dociekliwością sądu, zwłaszcza w przypadku sporności sprawy. Chodzi przede wszystkim o to, że Pan mieszka za granicą.

Dlatego rozwiązanie specyficzne – mieszkanie córki „przy Panu” w połączeniu ze sprawowaniem pieczy przez dziadków (raczej nie przez siostrę) wydaje się mieć większe szanse w przypadku przedstawienia go jako opcji przejściowej – aby nastolatka mogła dokończyć naukę (w danej klasie).

Z uwagi na wiek starszej córki wydaje się mało prawdopodobne, by sąd zaakceptował jej nadzór (w imieniu Pana) nad młodszą siostrą. Właśnie dlatego rola dziadków może okazać się duża. Samo zabezpieczenie finansowe to nie wszystko.

Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej  ▼▼▼

"Pustostan" – o rodzicach dorosłych dzieci dla magazynu "Tylko dla dorosłych"

Przedstawiamy artykuł z udziałem Marty Mauer- Włodarczak, który ukazał się na łamach magazynu “Tylko dla dorosłych”.

————-

Pomidory sparzyłam, obierałam ze skóry, kroiłam na kawałki z pasją i zaciśniętymi szczękami. Ładowałam w słoiki. Żeby poradzić sobie z opuszczeniem, przerobiłam niemal pół tony!

Trudno mi nazwać to, co poczułam, kiedy mój syn zakomunikował: “Wyprowadzam się”. Złość? Niedowierzanie?
Dzieci tak szybko rosną… Komunał? Owszem, ale gorzko tego doświadczyłam na własnej skórze. Najpierw kawalerki kilka ulic od domu, trzy miesiące później córka wyjechała za granicę uczyć się i pracować. Zawsze chciałam, żeby byli samodzielni, ale dorośli zdecydowanie za szybko.

Nic mi się nie chce

Nieraz fantazjowałam, jak byli mali, że jak tylko dorosną, to ja wtedy… to my wtedy… och! To były marzenia ciągle odkładane na później. Aż tu nagle, po 22. latach, marzenia mogą się spełnić, zarówno ich, jak i moje. Czemu więc nie śpię po nocach, czas przecieka mi przez palce, nie mogę się skupić, nie chce mi się chodzić do pracy, nic mi się nie chce?

Wyprowadzka pierwsza – syn

Po rodzinnym przedyskutowaniu decyzji o wyprowadzce syna chciałam włączyć się w urządzanie jego kawalerki – miniatury domu rodzinnego. Na szczęście w porę uświadomiłam sobie – ze zdziwieniem! – że miałam dwa lata mniej niż on, gdy założyłam rodzinę.

No tak, moje dziecko wyprowadza się, bo chce żyć na własnych warunkach. Zabierze z domu najlepszy garnek, nasz ulubiony koc, ogołoci półki z książek… I, o zgrozo, sam będzie się utrzymywał, sam robił zakupy, sam będzie sobie organizował czas.

JA NIE BĘDĘ MU POTRZEBNA, ale… przecież o to chodzi! Odnieśliśmy jako rodzice sukces. Bo to jest sukces, gdy dziecko jest gotowe do samodzielnego życia. Tak się przekonywałam.

I… złościłam się, że nie można tego zmienić.

Wchodziłam do jego pokoju, z którego ubyło tylko trochę rzeczy, i myślałam, że to na chwilę, że to jak wakacje, że niedługo wróci… I na razie, choć minął już rok, nic się w tym pokoju nie zmieniło.

Pół tony pomidorów

Żeby nikt nie poznał, jak mi jest trudno, rzuciłam się w wir pracy zawodowej i domowej. Myślałam, że domownicy nie zauważą mojej huśtawki nastrojów związanej z “opuszczeniem gniazda”, a jak zauważą, to łatwo zwalę winę na przemęczenie, brak wakacji albo inne okoliczności zewnętrzne.

Po pracy robiłam za duże zakupy do domu, a potem wpadłam na pomysł, by robić przetwory. Trzy razy w tygodniu jechałam na targ po 15 kg pomidorów, bo tyle mieści się w wózku “starszej pani” i się nie gniecie.

Oficjalny domowy komunikat brzmiał: “żeby mieć na zimę prawdziwe domowe zapasy”, a nieoficjalny był wewnętrznym przykazaniem, żeby dziecku nie zatruwać życia propozycjami pomocy przy przeprowadzce i zakupach.

Pomidory sparzyłam, obierałam ze skóry, kroiłam na kawałki z pasją i zaciśniętymi szczękami! Gotowałam gęstą pulpę z ziołami. Kompulsywnie ładowałam w słoiki. Żeby poradzić sobie z wszechogarniającym opuszczenie, przerobiłam niemal pół tony pomidorów! Po dwóch miesiącach słoiki nie mieściły się w spiżarni, ale napięcie i głupia złość zniknęły.

Wyprowadzka druga – córka

Gdy jakoś uporałam się z wyprowadzką syna, córka zakomunikowała, że załatwiła sobie pracę i półroczny kurs francuskiego za granicą. Spakowała walizki i wyjechała z obietnicą codziennego widzenia w internecie. COŚ było nie tak.

Był styczeń i nie było pomidorów do przerabiania w słoiki, więc po cichu płakałam w poduszkę. Wydawało mi się, że nie jestem już prawdziwą matką, nie mam dzieci, dom się rozpadł… Miałam ochotę siedzieć cały czas w JEJ pokoju przed ekranem JEJ komputera.

Moim ratunkiem było to, że jej też było na początku trudno zaadaptować się do nowej sytuacji, więc wieczorami gadałyśmy na czacie nawet więcej niż w domu.

A za dnia dziwiłam się, że pranie trzeba zrobić raz w tygodniu, a nie codziennie. W lodówce więdła sałata, bo znowu zrobiliśmy za duże zakupy, zmywarka zapełniała się rzadziej i nie miał kto jej wypakować.

I w domu było cicho, ciemno, pusto… Najsmutniejsze było to, że po pracy przychodziłam do domu i zza żadnych drzwi nie sączyły się żadne dźwięki.

Nawet głośno grające radio nie było w stanie ożywić tej nagle za dużej przestrzeni.

Na szczęście pomocną rękę wyciągnął mąż. Zaczął od szukania dobrych stron mieszkania bez dzieci i znalazł ich sporo. Dlaczego dla niego to było łatwiejsze, do dziś nie wiem. Zaczął zapełniać nasz kalendarz wyjściami do kina, wyjazdami na weekendy, spotkaniami ze znajomymi, aż zaczęliśmy czuć się jak młode małżeństwo na przedłużających się wakacjach.

Gdy wcześniej oglądałam amerykańskie filmy, nieraz zastanawiałam się, co czują rodzice stojący na podjeździe, gdy ich dziecko pakuje manatki do samochodu i odjeżdża na studia, wesoło im machając. Jak będzie wyglądać ich dom? Jakie będzie ich życie? Teraz już wiem.

Matka + ojciec = melancholia

Opuszczeni przez dzieci? Co to za sformułowanie! Czy gdy dziecko się wyprowadza, opuszcza nas?

Junona lamcha-Grynberg: Poczucie pustki, depresja, nadmiar wolnego czasu, alkoholizm, agresja wobec współmałżonka to tylko niektóre słowa, które wynotowałam w związku z syndromem “pustego gniazda”. Podobno to typowe przypadłości. Naprawdę jest tak źle?

Marta Mauer-Włodarczak: Warto sobie powiedzieć na początku, że przeżywanie melancholii w tym czasie jest naturalne i że to minie.

Czy ten czas faktycznie jest tak ciężki dla rodzica?

“Jeśli rodzice dbają o związek, wspierają się, wówczas będą mogli zbierać owoce i rozwinąć skrzydła. Ale jeśli ich związek funkcjonował tylko wokół dziecka, to zostają z pustką. I za zwyczaj nie pozwalają dziecko się usamodzielnić.

Jego niezależność powinna napawać ich dumą, a wywołuje paniczny lęk przed samotnością.
Często wyprowadzka dzieci zabiega się w czasie z zakończeniem aktywności zawodowej rodziców. Mierzą się z poczuciem bycia niepotrzebnymi w dwóch najważniejszych aspektach życia.

Każdy może czuć się zagubiony. Ale nie można przelewać odpowiedzialności na dziecko. Wielu rodziców tak robi, wzbudzając u dziecka poczucie winy za to, że założyło swoją rodzinę i “porzuciło” matkę czy ojca. Takie zachowania mogą mieć dramatyczne konsekwencje, np.

rozpad nowej rodziny dziecka.

My, rodzice, czasem zapominamy, że naszym zadaniem jest nauczenie dziecka, by radziło sobie bez nas. Jeśli boli nas, że nie prosi nas o radę czy pomoc, powinniśmy zadać sobie pytanie, dlaczego mamy z tym problem. Jeśli to dziecko ma dostarczyć nam poczucie bycia potrzebnym i ważnym, to znaczy, że mamy problem ze sobą, a nie z dzieckiem.

A samotna matka?

– Ma bardzo trudne zadanie. Przez cały okres wychowywania dziecka musi dbać o to, aby dziecko nie było jej całym światem. To wymaga dyscypliny, dbania o siebie, pielęgnowania relacji z przyjaciółmi. Dla mnie wszystkiego samotne matki to bohaterki.

Czy ojcowie i matki inaczej doświadczają “pustego gniazda”?

– Ojcowie zwykle lepiej realizują się zawodowo, nie uzależniają swojego być albo nie być od bliskiej relacji z dzieckiem. Kobiety częściej niż mężczyźni budują poczucie wartości na podstawie relacji z innymi. A relacja matka-dziecko jest najsilniejszą z możliwych.

 Większym problemem jest brak zaangażowania ojców w rodzinę. Mężczyźni zaczynają dostrzegać potrzebę bliższej relacji z dzieckiem zazwyczaj po pięćdziesiątce.

Choć wtedy bywa już za późno – dzieci, które podczas dorastania nie doświadczyły bliskiej relacji z ojcem, w dorosłym życiu mogą tę nagłą bliskość odrzucić.

Często po wyprowadzce dziecka zaczyna się kryzys małżeński

– Jeśli do tej pory rozmowy rodziców dotyczyły głównie spraw związanych z dzieckiem, nagle okazuje się, że nie mają wspólnych tematów. Każde z osobna przeżywa swoją tragedią związaną z byciem niepotrzebnym, nawet porzuconym. Potrzebują wsparcia, ale zamiast podać sobie rękę, wylewają na siebie morze frustracji i obarczają winą za swoje złe samopoczucie.

See also:  Odebranie nieruchomości zakupionych przez męża przy podziale majątku

Ale dla wielu małżeństw to okres rozkwitu związku. Rodzice czekają na wyprowadzkę dziecka, bo zostają wówczas zwolnieni z większości obowiązków, finansowych zobowiązań, stają się wyłącznymi dysponentami swojego wolnego czasu.

Gdzie ma szukać wsparcia rodzic opuszczony przez dzieci?

– Powiedziałaś “opuszczony przez dzieci”. Czy gdy dziecko się wyprowadza, opuszcza nas? Może to nieodpowiednie słowo? Dziecko zmienia adres, ale nie znika z naszego życia.

To czas na nadanie tej relacji bardziej partnerskiego wymiaru. A pomocy najlepiej w pierwszej kolejności szukać u partnera.

Ale na to, żebyśmy w tym przełomowym momencie potrafili się wesprzeć, musimy zacząć pracować dużo wcześniej.

Czy warto w tym momencie pójść do psychologa, terapeuty?

– Warto. Psycholog pomoże nam zrozumieć siebie, nasze często niekontrolowane zachowania, których się wstydzimy. A także nazwać emocje i znaleźć ich przyczynę. Każdy problem ma swoją przyczynę. Największy lęk odczuwamy wtedy, kiedy nie rozumiemy, co się z nami dzieje.

Przemoc to nie tylko bicie. W dobrych domach dzieje się źle

Żeby mieć uprawnienia do wykonywania określonych zawodów, trzeba kończyć szkoły, zdawać egzaminy. Żeby zostać rodzicem, nie trzeba nikomu udowadniać swoich kompetencji.

Dopóki nie dojdzie do drastycznych zaniedbań lub dziecko się nie poskarży, nikt nie kontroluje właściwie tego, co dzieje się w czterech ścianach.

Przemoc natomiast to nie tylko bicie, ma różne, niekiedy głęboko skrywane oblicza.

1. Przemoc psychiczna

Ofiary, nawet dorosłe, a dzieci w szczególności, będąc w pełni zależne od oprawców, od najwcześniejszych lat uczone ukrywania złych doświadczeń lub nawet nieświadome, że to, czego doświadczają to przemoc, nie umieją się skarżyć, niekiedy nie mają też do kogo się zwrócić.

Przemoc psychiczna dotyczy nie tylko relacji rodzic-dziecko. Może pojawiać się później w związkach, w pracy, w relacjach towarzyskich. Niektóre formy przemocy są trudne do rozpoznania, zawoalowane, ukrywane pod pozorami troski. Zdarzają się w pozornie dobrych domach i teoretycznie udanych związkach. W dorosłym życiu zwykle bywa pokłosiem wcześniejszych doświadczeń.

– Mój, na szczęście już były partner, był dokładnie taki, jak moi rodzice – przyznaje Agnieszka ze smutkiem.

Ma 37 lat, nie jest w związku, nie ma dzieci. Po toksycznej relacji boi się zbliżać do mężczyzn, ale już ma świadomość przyczyn swoich zachowań:

– Najpierw chcę uporządkować siebie, potem zbudować relację z partnerem – deklaruje. – Więc co takiego działo się w moim domu? Bezustanna krytyka. Zdaniem matki zawsze źle wyglądałam, byłam brzydka, za chuda albo za gruba, źle ubrana, okropnie uczesana.

Matka mówiła, że jestem ohydna, paskudna, obleśna. Ojciec krytykował każdą gorszą ocenę, ciągle powtarzał, że z moim intelektem w wieku 30 lat powinnam mieć już 2 doktoraty, znać 5 języków.

A ja skończyłam szkołę średnią nie bez trudu, na studiach, oczywiście wybranych przez tatę, też nie byłam orłem.

Agnieszka zawsze była nieśmiała, wycofana, nie miała znajomych.

– To oczywiście był dla matki kolejny argument, że jestem beznadziejna. Krzyczała na mnie, cytuję: ”Nawet pies z kulawą nogą się tobą nie interesuje”.

Gdy Agnieszka miała ponad 30 lat, spotkała Piotra.

– Zachwyciłam się nim, tym, że w ogóle zwrócił na mnie uwagę.

Szybko zamieszkali razem, Agnieszka marzyła o ślubie i dzieciach.

– Wszystko jego zdaniem robiłam źle, nawet herbatę źle zalewałam, źle chleb kroiłam, źle układałam rzeczy w lodówce. Porządek, który robiłam, on nazywał “syfem”. Pościelone przeze mnie łóżko – “rozwalonym barłogiem”. Zamiast powiedzieć mu, żeby spadał, ja się starałam bardziej i bardziej. On traktował mnie jednak coraz gorzej.

Agnieszce otworzył oczy dopiero fakt, że odkryła jego zdradę.

– Nagle jakbym wytrzeźwiała. Wyrzuciłam jego rzeczy, urwałam kontakt. Teraz pracuję nad sobą. Do rodziców w tym roku nie wybieram się nawet na święta. To przez nich to wszystko.

Zobacz też: Kangurowanie dzieci wpływa na ich dorosłe życie

Przemoc psychiczna doświadczana w dzieciństwie powoduje konsekwencje na całe życie (123rf.com)

2. Syndrom sztokholmski

Matka i ojciec Agaty znęcali się nad nią od zawsze. Wyzywali, krzyczeli, poniżali, nazywali idiotką, debilem. Matka na przemian ignorowała i stosowała nadkontrolę, ojciec dyrygował, co i jak ma zrobić, a potem zawsze mówił, że wszystko robi źle.

Agata była kłębkiem nerwów, zdarzało jej się płakać w szkole. Nauczyciele stwierdzili, że jest histeryczką i poinformowali o fakcie… rodziców, którzy, nad przynoszącą ”wstyd” córką, zaczęli się pastwić jeszcze bardziej.

Agata zaczęła się okaleczać, co oczywiście uznano za kolejny przejaw jej zaburzeń, a nie wołanie o pomoc.

– Ojciec przychodził do mnie do pokoju i pytał, kiedy zamierzam się zabić – wspomina. – Mówił, że będzie im dużo lepiej beze mnie.

Zaszczuta dziewczyna w końcu została wezwana do szkolnego pedagoga, gdzie wreszcie po raz pierwszy w życiu opowiedziała, czego doświadcza w domu rodzinnym.

– To było w liceum, ja mam prawie 40 lat i do dziś mam żal do tej kobiety, mam ochotę jej to wygarnąć. Wiesz co zrobiła? Zadzwoniła po moją matkę, która wszystkiego się wyparła. Powiedziała, że ja usiłuję na siebie zwrócić uwagę, że to bunt nastolatki. A ta pedagog jej uwierzyła! W domu, oczywiście, miałam tylko jeszcze gorzej, więc potem milczałam o tym, co się dzieje.

Agacie udało się po części uwolnić, gdy poszła na studia do innego miasta.

– Ale wciąż miałam jakiś taki syndrom sztokholmski, na każde święta wracałam i czekałam, kiedy usłyszę, że są ze mnie dumni. Do dziś tak wracam, chociaż jestem potem przez tydzień chora – przyznaje.

Jej związki również nie były udane, jest rozwiedziona.

Zobacz też: Agresja i zaburzenia lękowe

3. Nadopiekuńczość i kontrola

Niektórzy myślą, że opiekuńczy rodzic to dobry rodzic i że nie ma nic lepszego dla dziecka, niż troska matki i ojca.

Bywają jednak sytuacje, gdy jest to przesadna nadopiekuńczość, która idzie w parze nierzadko z nadkontrolą. Ojciec Doroty zmarł, gdy była mała. Dorota została wówczas sama z mamą nauczycielką.

Mama pracowała z trudną młodzieżą i wszędzie dopatrywała się potencjalnego zła.

Gdy w końcu dziewczynie udało się wyjechać na wycieczkę z rówieśnikami, za mocno zachłysnęła się wolnością. Skończyło się ciążą w wieku 19 lat i szybkim ślubem. Dziś mąż Doroty pracuje za granicą.

Oficjalnie wciąż są razem, ale znajomi coraz głośniej mówią o tym, że ma on tam inną kobietę. Dorota mieszka z mamą, która traktuje swojego wnuka jak własne dziecko, bywa, że chłopiec z rozpędu mówi do babci ”mamo”.

Synek Doroty ma 4 latka, ona sama chodzi do szkoły policealnej i ciągle ma nadzieję, że uda jej się usamodzielnić, odejść od matki i męża.

– Mam świadomość, że nie we wszystkich domach tak to wygląda, ale przemoc? Nie wiem, czy tak bym to nazwała – zastanawia się Dorota.

Nie ma realnych pomysłów, jak miałaby wyglądać jej samodzielność, bo zawsze o wszystkim decyduje jej mama. – Wiesz, wszyscy uważają, że mama jest super, że mi tyle pomaga, że tak mnie wyręcza… A ja czuję się uwięziona w tym wszystkim.

Zobacz też: Jak zachowuje się nadopiekuńczy rodzic?

4. Dziecko niewidoczne

Niewiele osób ma świadomość, że nieopuszczanie dziecka nawet na chwilę, nie jest zbieżne z dbałością o jego bezpieczeństwo. Wmuszanie w dziecko jedzenia, to również łamanie jego charakteru, uniemożliwianie wyboru. Bezustanne porównywanie z innymi nie motywuje, lecz niszczy poczucie własnej wartości.

Na drugim biegunie są rodzice, którzy dzieci ignorują.

– Moi rodzice nigdy się mną nie interesowali – wspomina Karolina. – Znajomi do dziś opowiadają sobie anegdotki, jak mając 12, 13 lat spałam u nich tygodniami i w końcu to brat mnie szukał, a nie ojciec czy matka. Dużo uciekałam z domu, sypiałam na dworcach nawet. Nikogo to nie interesowało.

Ignorowanie dziecka i zaniedbywanie jego potrzeb emocjonalnych również jest formą przemocy (123rf.com)

Dziś Karolina ma 32 lata, jest samotną matką. Od niedawna spotyka się z kimś, ale na razie nie chce prognozować, do czego prowadzi ta nowa znajomość.

– Szybko wyprowadziłam się z domu, szybko zaszłam w ciążę. Bardzo chciałam, żeby partner mnie kochał i poświęcał mi uwagę, aż miałam depresję, gdy mnie zostawił. Dziś w miarę stabilnie stoję na nogach, ale ciągle jest we mnie ta zaniedbana dziewczynka.

5. Cechy ofiar przemocy psychicznej

Lidia Jaroch, psychoterapeuta i współzałozycielka Fundacji “Przystań z nami”, w której wsparcie otrzymuja m. in. osoby wywodzace sie z rodzin dysfunkcyjnych, podkreśla:

Zachowaniem przemocowym jest naruszanie godności, prywatności, poczucia bezpieczeństwa dziecka.

Kierowanie wobec dzieci wyzwisk, poniżanie ich, grożenie, inwigilacja, ograniczanie swobody, zaniedbywanie, ignorowanie – to wszystko prowadzi do obniżenia poczucia własnej wartości dziecka, krzywdzi i uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie przez resztę życia.

Dzieci dotknięte przemocą mogą cierpieć na zaburzenia autodestruktywne, skłonność do uzależnień, w tym do współuzależnień i tkwienia w nieprawidłowych relacjach rodzinnych, społecznych, w toksycznych związkach.

Psycholog przyznaje, że takie osoby częściej niż inne nie potrafią się bronić, bywają ofiarami przemocy również z innych stron, doświadczają molestowania lub mobbingu, ponieważ nie potrafią przeciwstawiać się, łatwo je ”przekupić”, okazując choćby odrobinę zainteresowania, dobroci.

– Konsekwencje pozostają na całe życie. Jakie są zachowania charakterystyczne dla ofiar przemocy psychicznej? Często w obliczu problemów wolą uciekać od nich, niż się z nimi zmierzyć. W komplementach dopatrują się podstępu, nieszczerości, gdyż nie są przyzwyczajeni do pochwał. Dążą do bycia najlepszymi, za wszelką cenę.

See also:  Dopisanie żony do własnego mieszkania

Mają wiele obaw, czasem zaburzenia lękowe. Czują się niezdolni do miłości lub jej niegodni, potrafią też popadać w uzależnienie od partnera lub od stałego wchodzenia w kolejne relacje, aby podbudować swoje poczucie własnej wartości.

Uważają, że są bezwartościowi, niewiele warci, niekiedy sami stosują przemoc, aby poprawić swoje samopoczucie kosztem innych – wymienia Lidia Jaroch.

6. Zachowanie rodziców nie determinuje życia dzieci

Psycholog Kinga Mirosław-Szydłowska przyznaje, że każdego dnia spotyka się z osobami, u których echa przeszłości powodują określone reakcje w dorosłości. Psycholog zwraca uwagę na bardzo ważny aspekt:

– Każdy z nas dostaje od rodziców “spadek”. Przejmujemy od rodziców określone sposoby reagowania czy funkcjonowania. Systemy przekonań opiekunów są swego rodzaju drogowskazem, a oni sami przewodnikami po funkcjonowaniu w realnym świecie.

Psycholog podkreśla, że w dorosłym życiu albo powielamy te schematy, przyjmując je za właściwy standard albo staramy się nie popełniać błędów rodziców.

Stąd sytuacje, gdzie dwóch braci z rodziny alkoholowej będzie kierowało swym życiem w zupełnie odmienny sposób.

Jeden będzie pił, bo ojciec pił, a drugi będzie funkcjonował w absolutnej trzeźwości i pogardy dla alkoholu właśnie dlatego, że ojciec pił.

– Problem pojawia się wtedy, kiedy w teraźniejszości naszym życiem zaczynają kierować echa przeszłości.

Uświadomienie sobie swoich problemów i trudności w dorosłym funkcjonowaniu i budowaniu relacji w określony sposób, jest pierwszym krokiem do tego, żeby to zmienić, a podjęcie się własnej terapii jest najlepszym sposobem do tego, by świadomie i zdrowo budować relację “tu i teraz” – wyjaśnia psycholog.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Skutki wyprowadzki przed rozwodem – adwokat Marlena Słupińska

Dla wielu osób rozwód jest formalnym przypieczętowaniem rozstania, do którego doszło już wcześniej.

Nierzadko małżonkowie pozostają w tak silnym konflikcie, że jedno z nich decyduje się na wyprowadzkę jeszcze przed uzyskaniem wyroku rozwodowego.

Jakie są skutki wyprowadzki przed rozwodem? Czy małżonek, który się wyprowadził będzie ponosił winę za rozpad związku? W niniejszym artykule zwięźle przedstawię skutki wyprowadzki przed rozwodem?

Pamiętaj, że jeśli zamierzasz wyprowadzić się z domu, a jeszcze nie zapadł wyrok w Twojej sprawie o rozwód, to możesz umówić się na konsultację ze mną. Doradzam klientom z całej Polski, w tym także online lub telefonicznie. Zapraszam do zapoznania się z moją ofertą (adwokat rozwody) oraz do kontaktu!

Skutki wyprowadzki przed rozwodem – główne wnioski

  • Najistotniejsza jest ocena, czy wyprowadzka jest przyczyną rozpadu związku, czy jego konsekwencją. W tym drugim przypadku odchodzący się małżonek nie będzie winny rozpadu związku.
  • Wyprowadzka przed lub w trakcie rozwodu może być przejawem porzucenia drugiego małżonka oraz utraty zainteresowania sprawami rodziny.
  • Jeżeli jeden z małżonków stosuje wobec członków rodziny przemoc fizyczną lub psychiczną, wówczas wyprowadzka drugiego małżonka może okazać się konieczna.
  • Kwestia opłat za mieszkanie uzależniona jest od ustroju majątkowego obowiązującego w danym małżeństwie.
  • Zabranie rzeczy należących do drugiego małżonka albo będących współwłasnością może skutkować odpowiedzialnością względem drugiego małżonka.
  • W każdym przypadku wyprowadzkę jednego z małżonków należy rozpatrywać indywidualnie.

Czy można wyprowadzić się w trakcie rozwodu?

Tak, można. A czasami nawet trzeba.

Z punktu widzenia prawa nie istnieje formalny zakaz wyprowadzenia się w trakcie postępowania rozwodowego. Niekiedy taki krok jest nawet zalecany – na przykład, gdy druga strona stosuje przemoc fizyczną lub psychiczną.

Wyprowadzka może być również istotna, jeżeli chodzi o ocenę wystąpienia przesłanek rozwodu. Otóż należy do nich zupełny i trwały rozpad pożycia małżeńskiego. Brak wspólnego mieszkania świadczy o tym, że małżonkowie faktycznie nie są już razem. W ten sposób łatwiej będzie przekonać sąd do rozwodu.

Skutki wyprowadzki przed rozwodem

Wyprowadzka a wina za rozkład pożycia

Jak już ustaliliśmy, możesz wyprowadzić się z domu przed orzeczeniem rozwodu. A teraz zastanówmy się, czy małżonkowi można przypisać jakieś negatywne skutki wyprowadzki przed rozwodem.

Małżonkowi, który wyprowadził się z mieszkania nie można automatycznie przypisać winy w rozkładzie pożycia. Wszystko zależy bowiem od okoliczności Twojej sprawy. Kluczowym jest, aby odpowiedzieć sobie na następujące pytanie:

Czy wyprowadzka z domu stała się przyczyną rozpadu związku, czy była skutkiem okoliczności, które wystąpiły już wcześniej?

Przykład nr 1:

Żona dowiedziała się o zdradzie męża. W konsekwencji spakowała się i wyprowadziła do swojej matki. W takim przypadku wyprowadzka nie ma żadnego wpływu na kwestię winy. Ta ostatnia obciąża bowiem męża. Przyczyną rozpadu związku jest zdrada, a wyprowadzka jest skutkiem.

Przykład nr 2:

Małżonkowie przechodzą problemy, niemniej żyją razem. Żona postanawia się jednak wyprowadzić. Powoli zaczyna układać sobie życie samodzielnie. Wówczas wyprowadzka może być uznana jako argument do przypisania winy żonie. To zachowanie może być potraktowane przez sąd jako porzucenie rodziny.

Istnieje nieskończona liczba okoliczności, w których może dojść do wyprowadzki przed rozwodem. Do typowych spośród nich należą:

  • wyprowadzka małżonka winnego do kochanki lub kochanka,
  • wyrzucenie z domu jednego małżonka przez drugiego,
  • sytuacja, w której małżonkowie nie mogą ze sobą wytrzymać (brak porozumienia, konflikty),
  • opuszczenie domu z obawy o życie i zdrowie siebie lub dzieci (przemoc fizyczna, znęcanie).

W kontekście powyższego warto również zwrócić uwagę na orzecznictwo. Otóż Sąd Najwyższy przyznał wprost, że:

„w przypadku powstania rozkładu pożycia małżeńskiego wskutek opuszczenia męża przez żonę z powodu jego kategorycznego oświadczenia, że z żoną żyć nie będzie, i wezwania jej do opuszczenia domu, należy uznać, że rozkład nastąpił z winy męża; w takim przypadku żona nie ma obowiązku powrotu do męża, dopóki ten nie okaże, że żałuje spowodowania zerwania wspólnego pożycia i że jego zamiar kontynuowania tego pożycia jest szczery i przemyślany” (orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 8 lutego 1952 roku, sygn. akt C 609/51, NP 1953/5).

Opłaty za mieszkanie w trakcie rozwodu

wyprowadzka z domu

Kwestia opłat za mieszkanie w trakcie rozwodu uzależniona jest od tego, jaki model ustroju majątkowego istnieje w danym małżeństwie. Nie jest więc istotne, czy małżonkowie mieszkają razem czy też nie.

Jeżeli pomiędzy małżonkami istnieje ustawowa wspólność majątkowa, wówczas małżonek, który pozostał w mieszkaniu, nie może żądać zwrotu kosztów od tego, który się wyprowadził. Ponoszenie nakładów z dochodów wchodzących w skład majątku wspólnego na majątek wspólny. Oznacza to, że dokonanie rozliczenia poniesionych nakładów jest w takim przypadku niemożliwe.

Sytuacja wygląda inaczej, jeżeli pomiędzy małżonkami ustanowiona została rozdzielność majątkowa.

Wówczas jeśli jeden z małżonków faktycznie nie mieszka od pewnego czasu we wspólnym mieszkaniu wówczas powinien on ponosić koszty opłat stałych, których wysokość jest niezależna od sposobu eksploatacji, czy ilości osób zamieszkujących mieszkanie.

W takiej sytuacji małżonek, który się wyprowadził, powinien zwrócić drugiemu połowę wydatków na czynsz, jednakże opłaty dotyczące zużycia wody, energii elektrycznej oraz gazu nie powinny podlegać rozliczeniu. Do ich uiszczenia będzie zobowiązany ten małżonek, który faktycznie zużył te media.

Powyższe jest istotne w szczególności, gdy w małżeństwie doszło do przemocy fizycznej. W takiej sytuacji małżonek, który padł ofiarą przemocy powinien szybko wnosić o ustanowienie rozdzielności majątkowej i eksmisję drugiego małżonka. Na temat eksmisji pisałam już w artykule „Eksmisja po rozwodzie„.

Co można zabrać z domu przed rozwodem?

Niektórzy małżonkowie, którzy wyprowadzają się ze wspólnego mieszkania przed rozwodem, zabierają ze sobą część rzeczy. Nie ma w tym nic złego, jeżeli są to przedmioty wchodzące w skład ich majątku osobistego, a więc rzeczy przeznaczone do osobistego użytku. Takimi rzeczami małżonkowie mogą swobodnie dysponować.

Natomiast zabieranie rzeczy należących do drugiego małżonka jest kradzieżą w rozumieniu prawa karnego. Zgodnie z art.  278.

§ 1 Kodeksu karnego (KK) kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Co ważne, w przypadku kradzieży popełnionej na szkodę osoby najbliższej, ściganie tego przestępstwa następuje na wniosek pokrzywdzonego (art.  278. § 4 KK).

To jednak nie wszystko, albowiem pokrzywdzonemu przysługują również cywilnoprawne środki ochrony. Najskuteczniejszym z nich bywa zazwyczaj powództwo o wydanie rzeczy (tzw. rei vindicatio).

Sytuacja bardzo się komplikuje, gdy rzeczy należą do majątku wspólnego. Wówczas znajduje zastosowanie przepis z art. 34[1] KRiO:

Każdy z małżonków jest uprawniony do współposiadania rzeczy wchodzących w skład majątku wspólnego oraz do korzystania z nich w takim zakresie, jaki daje się pogodzić ze współposiadaniem i korzystaniem z rzeczy przez drugiego małżonka.

Ten przepis co do zasady preferuje tego z małżonków, który pozostaje w dotychczasowym mieszkaniu. Niemniej każda sytuacja powinna być rozpatrywana indywidualnie.

co można zabrać z domu

Porzucenie rodziny a rozwód

Opuszczenie wspólnego mieszkania bez zgody drugiego małżonka oraz całkowita utrata zainteresowania sprawami rodziny mogą stanowić podstawę do orzeczenia rozwodu, nawet z orzeczeniem o winie po stronie tego, kto dopuścił się porzucenia.

W praktyce jednak wyprowadzka na skutek porzucenia rodziny następuje niezwykle rzadko. Zwykle za wyprowadzką małżonka kryje się drugie dno.

Często jest nim nieformalna relacja z nowym partnerem lub fatalna atmosfera w domu, spowodowana napięciami między małżonkami.

Wówczas o winie decyduje nie okoliczność wyprowadzki, ale owa pierwotna przyczyna, która się za nią kryje.

Każdy przypadek opuszczenia wspólnego mieszkania przez jednego z małżonków należy rozpatrywać indywidualnie. Czasami do oceny wszystkich okoliczności przydaje się spojrzenie osoby z zewnątrz.

Skutki wyprowadzki przed rozwodem – podsumowanie

Jak widzisz, skutki wyprowadzki przed rozwodem zależą głównie od okoliczności, które kryją się za wyprowadzką.

Pamiętaj, że nawet jeśli wyprowadzasz się od małżonka, który obiektywnie jest winny rozpadu małżeństwa, to będzie on próbował wykorzystać Twoją wyprowadzkę, jako argument na Twoją niekorzyść.

Dlatego okoliczności wyprowadzki warto skonsultować z adwokatem. To zmityguje skutki wyprowadzki przed rozwodem.

Dziękuję za przeczytanie artykułu: „Skutki wyprowadzki przed rozwodem”. Być może zainteresują Cię także inne wpisy na moim blogu.

Potrzebujesz pomocy adwokata? Masz trudny rozwód?

Jeśli chciałbyś skorzystać z mojej pomocy zapraszam do kontaktu.

Działam na terenie takich miast jak: Poznań, Luboń, Gniezno, Śrem, Środa Wielkopolska, Grodzisk Wielkopolski, Swarzędz, Leszno, Piła, Kościan, Jarocin, Września oraz Wolsztyn.

Posiadam także oddział w Świeciu, pracując w takich miejscowościach jak Grudziądz, ChełmnoTuchola.

W trudnych sprawach rozwodowych działam w CAŁEJ POLSCE!

Udzielam także konsultacji telefonicznych oraz konsultacji online. Pamiętaj, że rozwód to poważna sprawa, dlatego warto skorzystać z pomocy radcy prawnego lub adwokata.

mec. Marlena Słupińska-Strysik

  • Adwokat
  • Marlena Słupińska-Strysik
  • e-mail: [email protected]
  • tel. 61 646 00 40
  • tel. 68 419 00 45
  • tel. 52 511 00 65

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published.