Czy mama ma prawo żądać możliwości przebywania w naszym domu na starość?

Większość z nas oczekując przyjścia swojego dziecka na świat, sądzi, że nasi rodzice chętnie podejmą się opieki nad wnukiem.

Ich pomoc wydaje się nam oczywista, zwłaszcza, że wielu dziadków wprost nie może się doczekać wnuków i wręcz namawia nas, abyśmy jak najszybciej postarali się o dzieci.

Rzeczywistość nie zawsze jest jednak różowa i często tuż po narodzinach potomka okazuje się jednak, że nasi rodzice wcale nie kwapią się do opieki nad maleństwem. Wielu z nas oburza ten fakt, bo jak to? Nie mogli się doczekać wnuczka lub wnusi, a teraz nie chcą pomagać?

Czy mamy prawo żądać od naszych rodziców pomocy w opiece nad dzieckiem, czy też może nie? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć w tym artykule.

Udział dziadków w opiece nad dzieckiem – prawo czy obowiązek?

Kluczem do odpowiedzi na pytanie postawione w tytule jest wybór. Każdy człowiek ma prawo wyboru oraz decydowania o sobie oraz swoim życiu. Taki prawo mamy my i mają je także nasi rodzice.

Po pierwsze, decydując się na posiadanie potomstwa, musimy mieć świadomość, że to my jesteśmy rodzicami i to na nas, w konsekwencji, ciąży podstawowy obowiązek opieki nad dzieckiem.

Decydując się na posiadanie dzieci, nie powinniśmy więc bazować na zapewnieniach członków naszej rodziny, że chętnie pomogą nam przyszłości w zajmowaniu się dzieckiem. Wielu rodziców niestety popełnia ten błąd i wszystkie swoje plany ustala pod kątem zapewnień innych osób.

Często jednak okazuje się, że zupełnie inaczej pojmujemy pomoc w opiece nad dzieckiem my, a inaczej widzą ją nasi rodzice.

Rodzice kontra dziadkowie – dwa różne punkty widzenia

Dla nas często oznacza to bowiem, że w każdej chwili, kiedy tylko będziemy tego potrzebowali, nasza mama lub tata będą gotowi do przejęcia obowiązków związanych z dzieckiem. Dla naszych rodziców z kolei taka opieka może dotyczyć jedynie okazjonalnego zajmowania się dzieckiem, np. przez godzinę czy dwie tygodniowo.

W swoich planach często nie bierzemy także po uwagę, że nasi rodzice mają swoje życie oraz swoje sprawy i w danym momencie mogą zwyczajnie nie mieć możliwości, a nawet chęci, zajmowania się naszym dzieckiem.

I mają do tego pełne prawo! Podobnie, jak w przyszłości my także będziemy mieli prawo, a nie obowiązek by zajmować się swoimi wnukami.

Nie ukrywajmy bowiem, nasi rodzice wychowali już nas oraz nasze rodzeństwo i zwyczajnie mogą nie mieć już ani siły, ani ochoty, by regularnie zajmować się także swoimi wnukami.

Tym bardziej jeśli jeszcze pracują zawodowo i po całym dniu w pracy są zbyt zmęczeni, aby po godzinach dodatkowo pełnić funkcję niani. Natomiast dziadkowie będący już na zasłużonej emeryturze często mają własne hobby, spotykają się z przyjaciółmi, wyjeżdżają itp.

Nie powinniśmy więc żądać, aby dla nas zrezygnowali oni ze swojego życia oraz planów!

Czy mama ma prawo żądać możliwości przebywania w naszym domu na starość?

Chcesz wiedzieć czy babcia zajmie się wnukiem? Zapytaj ją o to!

Dlatego, jeśli chcemy mieć jasną sytuację i zależy nam na poznaniu opinii naszych rodziców w kwestii opieki nad dzieckiem, warto jest odpowiednio wcześniej porozmawiać z nimi na ten temat.

Dzięki temu poznamy ich możliwości oraz będziemy wiedzieli, jakiej pomocy możemy od nich oczekiwać w przyszłości.

Nie należy więc z góry brać za pewne, że babcia na pewno chętnie zajmie się naszym dzieckiem, tylko szczerze porozmawiać z nią o swoich oczekiwaniach i potrzebach.

Jeśli natomiast w trakcie rozmowy okaże się, że owszem, nasi rodzice nie mogą doczekać się wnuków, ale nie bardzo mają ochotę się nimi regularnie zajmować, będziemy mogli podjąć odpowiednie kroki i pomyśleć np. o zatrudnieniu opiekunki czy wysłaniu dziecka do żłobka.

Jeśli odpowiedź rodziców jest odmowna nie należy się także oburzać, złościć czy obrażać, gdyż zajmowanie się wnukami nie powinno być dla dziadków obowiązkiem, a przyjemnością. Nie powinniśmy także na nich zbytnio naciskać, a jedynie spokojnie przyjąć do wiadomości decyzję mamy oraz taty.

Warto sobie bowiem uświadomić, że dziecko to nasz obowiązek i to my przede wszystkim powinniśmy się nim zajmować.

Nie chce zajmować się wnukami? To „zła babcia”!

Wiele osób oburza się, słysząc, ze babcia nie chce opiekować się wnukami. Takie zachowanie najczęściej wynika z błędnego przekonania, że pomoc przy dziecku to jeden z obowiązków kochającej babci. Jeśli odmawia, oznacza to więc, że nie kocha ani nas, ani swoich wnuków.

Osoby o podobnych poglądach zapominają jednak, że rola babci nie oznacza wcale regularnej opieki nad wnukami. Owszem, jeszcze kilkadziesiąt lat temu tak było.

Nasze babcie i prababcie najczęściej zajmowały się bowiem domem i w konsekwencji miały znacznie więcej czasu dla rodziny niż nasze mamy, które teraz często same pracują.

Czasy się jednak zmieniają i zamiast narzekać, należy przede wszystkim iść do przodu. Pamiętajmy bowiem, że dziadkowie to nie jedyne osoby, które są w stanie dobrze zająć się dzieckiem, a ich odmowa w tym zakresie wcale nie musi utrudniać naszego życia.

Jeśli chcemy więc szybko wrócić do pracy, czy wyjść załatwić ważne sprawy, zawsze mamy możliwość zatrudnienia niani do opieki nad dzieckiem lub wysłania go do żłobka.

Odmowa dziadków w kwestii opieki nad dzieckiem wcale więc nas nie ogranicza i nie oznacza sytuacji bez wyjścia!

Czy mama ma prawo żądać możliwości przebywania w naszym domu na starość?

Druga strona medalu, czyli kilka słów o dziadkach, którzy odmawiają

Tak, jak w większości przypadków, podobnie kwestia opieki nad dziećmi ze strony dziadków ma swoją drugą stronę. Z jednej bowiem strony, dziadkowie mają pełne prawo decydowania o swoim życiu, ale z drugiej, często okazuje się, że oni sami korzystali z pomocy w naszym wychowaniu od swoich rodziców.

Wielu z nas z pewnością pamięta bowiem, ile czasu spędzało ze swoimi dziadkami. To właśnie dzięki ich ofiarności i wsparciu nasi rodzice mogli pracować, zajmować się domem oraz mieli więcej czasu dla siebie.

Dlaczego więc teraz mieliby odmawiać takiej samej pomocy nam, swoim dzieciom?

Nasi rodzice odmawiając nam pomocy w wychowaniu dzieci, często nie zdają sobie także sprawy, że za kilka lub kilkanaście lat oni sami mogą potrzebować naszej opieki i wsparcia. Nikt z nas nie jest bowiem wiecznie młody, a starość przychodzi znacznie szybciej niż się tego spodziewamy.

Co wtedy? Czy my także powinniśmy odmówić im pomocy, albo tak wychować nasze dzieci by nie kwapiły się do zajmowania dziadkami w przyszłości? To raczej pytanie retoryczne, gdyż chyba nikt z nas świadomie nie pozbawiłby swoich rodziców, czyli osób, które nas wychowały, pomocy w potrzebie.

Jednak głębiej zastanawiając się nad tym argumentem, można lepiej zrozumieć rozgoryczenie i przykre słowa, jakie pod adresem swoich rodziców kierują niektóre mamy.

Jeśli podobna sytuacja dotyczy nas samych, warto jest więc uświadomić to rodzicom. Być może wtedy okaże się, że pod wpływem rozsądnych argumentów jednak wyrażą oni chęć aktywnego uczestnictwa w wychowaniu swoich wnuków.

Pamiętajmy jednak, że aby taka opieka była dobra dla obu stron, powinna być ona wykonywana z przyjemnością i z sercem. Dlatego, jeśli dziadkowie nie chcą tego robić i żadne argumenty tego nie zmieniają, raczej nie należy ich na siłę zmuszać.

See also:  Wyjazd dziecka za granicę z matką mimo sprzeciwu ojca

Wymuszona pomoc, „bo tak trzeba”, nie będzie bowiem dobra dla nikogo z nas.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jak znaleźć dobry dom opieki? Podpowiadamy o co zapytać

Coraz więcej polskich rodzin – rozjechanych po świecie, aktywnych zawodowo i bardzo zajętych – mierzy się z dylematem jak zapewnić właściwą opiekę starszym, schorowanym rodzicom, którzy żyją samotnie i wymagają wsparcia w codziennym życiu czy wręcz całodobowej opieki. Niestety, mimo najszczerszych chęci jej zapewnienia, często nie jesteśmy w stanie sprostać temu zadaniu. Warto wtedy pomoc specjalistów i rozważyć możliwość powierzenia opieki nad bliską osobą personelowi domu opieki. Jak dokonać dobrego wyboru?

„Czy to właściwe miejsce dla mojej mamy? Czy mąż będzie się dobrze czuł w nowym miejscu?” – to częste pytania towarzyszące osobom powierzającym opiekę nad bliskim w starszym wieku komuś innemu.

Wybierając dom opieki, należy przeanalizować wszystkie aspekty, które mogą wpłynąć na komfort i bezpieczeństwo pobytu.

Radzimy, jak sprawdzić czy dany dom zapewni właściwą opiekę oraz na co zwrócić uwagę przy wyborze miejsca, które ma przedłużyć lub przywrócić sprawność seniora i zapewnić profesjonalną opiekę.

                 „Mieszkam 200 km od taty, który został sam, w bloku na czwartym piętrze bez windy. Gdy złamał nogę i przeszedł operację, na trzy tygodnie się do niego przeprowadziłam. Prowadząc firmę, nie jestem niestety w stanie robić sobie tak długich przerw w pracy. Przywiozłam więc tatę do siebie.

Objeździliśmy pół Śląska szukając miejsca, gdzie tata mógłby odbyć rehabilitację i wrócić do zdrowia. Rezydencja HONORATA ujęła nas ciepłem rodzinnego domu i niezwykłą serdecznością pani koordynującej zespół rehabilitantów.

Oczywiście, że bardzo się obawialiśmy – przecież nie zawsze to, co pokazują zdjęcia jest prawdą, a ponadto ciągle słyszymy różne historie o takich miejscach. Ostatecznie przekonało nas to, że będę mieć tatę blisko siebie. Przestałam się o Niego tak martwić.

Tylko dzwoni coraz rzadziej, bo zaprzyjaźnił się z sąsiadem – też szachistą – i nie może ominąć żadnej partii…” – Joanna, właścicielka firmy produkcyjnej

O co zapytać?

Każdy profesjonalny dom opieki ma stronę internetową, która powinna zawierać informacje takie jak zakres świadczonych usług, opis infrastruktury, zdjęcia, opinie – z którymi na pewno warto się zapoznać – i oczywiście dane teleadresowe. Jeśli uznasz, że odpowiada Ci lokalizacja, warto zadzwonić i na początek zadać kilka podstawowych pytań:

  • Od kiedy działa dom opieki?
  • Czy posiada wolne miejsca?
  • Jak wygląda proces przyjęcia – jakie dokumenty trzeba przedstawić?
  • Czy oferuje opiekę dla każdego seniora, niezależnie od stanu zdrowia? (jeśli bliski cierpi np. na chorobę Alzheimera, trzeba koniecznie zapytać czy jest możliwość przyjęcia osoby z takim schorzeniem)
  • Jacy specjaliści wchodzą w skład personelu? (lekarze, pielęgniarki, opiekunowie, terapeuci zajęciowi, rehabilitanci, psycholog)
  • Czy poza całodobową opieką, dany Dom dba o aktywizację i usprawnianie seniorów?
  • Jak wygląda typowy dzień życia w domu opieki?
  • Czy można umówić się na spotkanie na miejscu?

Podczas rozmowy telefonicznej, możesz też poprosić o mail z bardziej szczegółowymi informacjami – np. podesłanie folderu, który będziesz mógł obejrzeć z rodziną, czy informacji na temat środków ostrożności obowiązujących w domu opieki w związku z sytuacją epidemiczną.

Opieka, terapia i czas wolny – kluczowe trio

Ważna jest lokalizacja, udogodnienia i ogólny wygląd domu opieki. Jednak najważniejszy element to organizacja opieki, zajęć terapeutycznych i aktywizujących oraz czasu wolnego.

Zaplanowanie opieki powinno się rozpocząć już na samym początku – od zdiagnozowania stanu zdrowia, w tym m.in. oceny stanu odżywienia, ryzyka upadku i powstania odleżyn, a także kondycji umysłowej i ogólnego samopoczucia seniora.

Dobrze gdy na podstawie takiej diagnozy powstanie Indywidualny Plan Opieki.

Weryfikując organizację opieki nad mieszkańcami warto zapytać:

  • Czy opieka pielęgniarek i opiekunek jest sprawowana przez całą dobę?
  • Czy dom opieki zapewnia opiekę lekarską – czy ma np. kierownika medycznego lub lekarza koordynującego?
  • Jak zorganizowany jest proces podawania leków, a jednocześnie jakie są formy terapii poza farmakologicznej?
  • Czy są możliwe konsultacje specjalistów (np. geriatry czy neurologa)?
  • Czy w skład zespołu wchodzi psycholog lub psychogeriatra?

Pamiętajmy, że sposób spędzania wolnego czasu ma ogromne znaczenie dla osób starszych. Na początku, tuż po przeprowadzce, senior może się czuć zagubiony w nowym miejscu i nie mieć ochoty wychodzić z pokoju, w którym czuje się najbezpieczniej.

Przestrzenie wspólne, gdzie mieszkańcy mogą się spotkać i wspólnie spędzać czas, regularnie organizowana i atrakcyjna terapia zajęciowa, ogród, w którym to sami mieszkańcy uprawiają warzywa czy sadzą kwiaty to elementy ułatwiające adaptację i socjalizację.

„Bardzo chciałem by po śmierci taty, mama zamieszkała z nami. Przerobiłem nawet pokój córki, która już się od nas wyprowadziła i na przemian z żoną opiekowaliśmy się mamą przez ponad trzy miesiące. Niestety nieprzespane nocne, wieczny niepokój o stan zdrowia, m.in.

 z powodu dziwnych zmian na skórze, które później okazały się początkiem odleżyn, były ponad nasze siły fizyczne i możliwości czasowe.

W rezultacie wyrzuty sumienia zaczęła mieć sama mama, która – jak mówiła – ‘nie chce być dla nas ciężarem’… i zaproponowała byśmy rozejrzeli się za jakimś miejscem, gdzie będzie miała zapewnioną opiekę.

Zaczęliśmy przeszukiwać internet, natknęliśmy się na opinie o Honoracie i pojechaliśmy z mamą zobaczyć jak wygląda. Od wejścia zachwycił nas porządek, tablica z planem wydarzeń na każdy dzień oraz tańce i śpiewy w ogrodzie. Mama zamieszkała w nowym domu.

Uczestniczy we wszystkich możliwych zajęciach, chwali się pracami, które wykonała i mówi, że zaczęła życie od początku. Tęskni za nami, gdyż z powodu epidemii nie możemy Jej tak często odwiedzać, jak wcześniej, ale mówi, że jest ‘u siebie’, nie czuje się już samotna, wszyscy Jej pomagają, a pani opiekunka czyta książki, a czasem zrobi fryzurę i manicure” – Zbigniew, dyrektor działu obsługi klienta

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Szukając domu opieki dla bliskiej osoby trzeba również zwrócić uwagę na stopień przystosowania budynku do szczególnych wymagań osób starszych i nie w pełni sprawnych, jak również innych udogodnień takich jak:

  • łóżka i materace przeznaczone do opieki długoterminowej
  • odpowiednio zaaranżowana łazienka
  • przestrzenie bez barier architektonicznych.

Dobrze, by do pokoju seniora można było wstawić ulubiony fotel czy stół, dzięki czemu mieszkaniec będzie się czuł bardziej „u siebie”.

Bardzo ważnym aspektem funkcjonowania domów opieki, gdzie mieszkają osoby starsze, a tym samym będące w grupie najwyższego ryzyka, stały się procedury bezpieczeństwa przy przyjęciu nowego mieszkańca.

Główne elementy zapobiegające zarażeniu Covid-19 to stosowane przez pracowników środki ochrony osobistej, wykonywanie testów, strefy o ograniczonym dostępie z dedykowanym personelem, ale również wsparcie psychologiczne.

Kontakt z rodziną

Osoby, które nie mogą lub nie są w stanie sprostać potrzebom niesamodzielnych bliskich przez całą dobę i decydują się powierzyć chorego czy niesamodzielnego współmałżonka bądź rodzica pod opiekę placówki zewnętrznej, często mają z tego powodu poczucie winy i wyrzuty sumienia. Dlatego bardzo istotne jest sprawdzenie form kontaktu i przekazywania rodzinie informacji o mieszkańcu, a także możliwości kontaktu z bliskim i odwiedzin, szczególnie w dobie epidemicznych obostrzeń.

„Choroba dziadka spadła na nas jak grom z jasnego nieba… Pewnego dnia wyszedł z domu i przez pięć godzin Go szukaliśmy. Babcia nam wtedy powiedziała, że to nie pierwszy raz, że dziadek nie ma pamięci, nie poznaje sąsiadów, a czasem nawet Jej… Lekarz uświadomił nam, że to objawy typowe dla choroby Alzheimera i że będzie niestety coraz gorzej.

Wiedziałyśmy, że ani ja ze względu na to, że ciągle służbowo wyjeżdżam, ani moja mama, która ma kłopoty z kręgosłupem, nie jesteśmy w stanie na stałe opiekować się dziadkiem. Zaczęłam drążyć temat wśród znajomych i okazało się, że mama mojej przyjaciółki od ponad czterech lat mieszka w Honoracie.

Gdy do nich zadzwoniłam okazało się, że opiekują się również osobami z demencją. Pojechaliśmy więc do Chorzowa całą rodziną. Byliśmy zachwyceni rodzinną atmosferą, aktywnością seniorów, życzliwością personelu. Dziadek chętnie tu zamieszkał.

Niestety nie możemy go odwiedzać tak często, jak przed epidemią, ale pozostajemy w stałym kontakcie telefonicznym i widujemy w pokoju spotkań” – Jolanta, menedżer firmy szkoleniowej

Szukając domu opieki dla najbliższej osoby warto pojechać na miejsce by zobaczyć w jakich warunkach przebywają mieszkańcy, porozmawiać z personelem kierowniczym, zapoznać się ze wzorem umowy. Poznanie miejsca, gdzie będzie przebywała bliska osoba ułatwi dokonanie właściwego wyboru i zmniejszy stres towarzyszący tej trudnej decyzji.

See also:  Kto dziedziczy w małżeństwie które nie miało dzieci?

Chcesz porozmawiać o możliwościach opieki dla Twoich bliskich? Zadzwoń pod numer
+48 22 888 59 30

Pobierz listę pytań, które możesz zadać w rozmowie telefonicznej – LISTA PYTAŃ

*Cytaty pochodzą z rozmów z rodzinami mieszkańców Rezydencji Honorata nt. powodów dla których ich rodzice zamieszkali w domu opieki

Partner higieniczny opieki senioralnej: HARTMANN Polska

Decyzja o oddaniu chorego do domu opieki

Zdarza się, że sprawowanie opieki nad chorym na Alzheimera w warunkach domowych staje się bardzo trudne, a najbliższa rodzina chorego zmuszona jest rozważyć decyzję o oddaniu seniora do domu opieki. Jest to niewątpliwie jeden z najtrudniejszych i najbardziej stresujących momentów w życiu opiekunów osoby chorej na Alzheimera.

Muszą oni zmierzyć się z potężnymi wyrzutami sumienia, często także z poczuciem porażki, a niejednokrotnie z niezrozumieniem sytuacji przez dalszą rodzinę, sąsiadów i znajomych.

Tymczasem często okazuje się, że przekazanie seniora pod opiekę wykwalifikowanego personelu domu opieki jest dla chorego, i dla jego rodziny, najlepszym, a w wielu przypadkach wręcz koniecznym, rozwiązaniem.

Spis treści:

Oddanie osoby bliskiej do domu opieki

Motywy decyzji o przekazaniu osoby chorej na Alzheimera do domu opieki mogą być bardzo różne:

  • brak odpowiednich warunków mieszkaniowych i bytowych,
  • nieradzenie sobie z opieką
  • agresywne zachowania seniora wobec domowników itp.

Do tego dochodzić może „wypalenie się” opiekuna (najczęściej małżonka lub potomka osoby chorej), które nie pozwala już prowadzić dalszej opieki nad chorym.

Niezależnie od tego co skłania nas do szukania tego typu rozwiązania, decyzja o przekazaniu chorego do domu opieki powinna być dobrze przemyślana, przedyskutowana z innymi członkami rodziny, a jeśli to możliwie, także z samym chorym.

Konieczne jest poinformowanie chorego o planach umieszczenia go w placówce opiekuńczej (nawet jeśli traci on kontakt z rzeczywistością) i przygotowanie go na zmianę miejsca zamieszkania.

Może się też zdarzyć, że sam chory zaproponuje tego typu rozwiązanie – należy wtedy upewnić, że jego decyzja nie została podjęta pod wpływem chwili i uszanować jego zdanie. Ponadto zanim wybierzemy konkretną placówkę, powinniśmy zebrać jak najwięcej informacji na temat tego typu instytucji, porównać ich ofertę, a także dokładnie zapoznać się z warunkami bytowymi panującymi w wybranym przez nas domu opieki.

Rodzaje placówek opiekuńczych dla osób z chorobą Alzheimera

W Polsce istnieje kilka rodzajów placówek, świadczących usługi z zakresu całodobowej opieki nad osobami chorymi i w podeszłym wieku.

Niestety tych wyspecjalizowanych w opiece nad osobami z chorobą Alzheimera wciąż jest w naszym kraju niewiele, a nie wszystkie domy pomocy dla seniorów są dostosowane są potrzeb osoby z chorobą otępienną.

Optymizmem napawa jednak fakt, że w ostatnich latach wzrasta liczba placówek, zwłaszcza prywatnych domów opieki zatrudniających wyspecjalizowany i odpowiednio przeszkolony personel oraz oferujących usługi opiekuńcze na wysokim poziomie.

Należy też podkreślić, że wszystkie funkcjonujące w Polsce placówki opiekuńcze o charakterze stacjonarnym – zarówno te publiczne jak i prywatne – muszą posiadać zezwolenie wojewody na ich funkcjonowanie, a wojewoda ponosząc odpowiedzialność za jakość świadczonych przez nie usług, przeprowadza w nich okresowe kontrole. Ponadto placówki te muszą spełniać standardy Unii Europejskiej dotyczące zakresu oferowanych usług oraz warunków socjalno-bytowych.

Domy Pomocy Społecznej (DPS)

Są to państwowe domy opieki prowadzone przez gminy lub powiaty, zapewniające długoterminową, stacjonarną opiekę nad osobami wymagającymi całodobowej opieki z powodu wieku, choroby lub niepełnosprawności, które nie mogą samodzielnie funkcjonować i którym nie można zapewnić pomocy w formie usług opiekuńczych. Seniorzy mogą być do nich przyjęci na własną prośbę lub na prośbę ich przedstawiciela ustawowego, na podstawie skierowania wydanego przez miejski lub gminny Ośrodek Pomocy Społecznej lub Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie (wydanie skierowania jest zawsze poprzedzone wywiadem środowiskowym przeprowadzonym przez pracownika socjalnego). Chorego kieruję do domu opieki jak najbliżej jego miejsca zamieszkania. Domy Pomocy Społecznej świadczą usługi bytowe i opiekuńcze, zapewniają pomoc w dostępie do usług opieki zdrowotnej, a także oferują usługi wspomagające, np. w formie terapii zajęciowej. Pobyt w tego typu placówkach jest odpłatny: 70 proc. kosztów pobytu pokrywa sam pensjonariusz ze swojego świadczenia emerytalnego lub rentowego, pozostałą część – rodzina seniora lub właściwa gmina. Na miejsce w Domu Opieki Społecznej trzeba niestety zazwyczaj poczekać od kilku miesięcy do nawet kilku lat.

Zakłady opiekuńczo-lecznicze lub placówki pielęgnacyjno-opiekuńcze (publiczne i niepubliczne)

Są przeznaczone dla osób wymagających wzmożonej, specjalistycznej opieki medycznej. Te publiczne są finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, świadczą usługi z zakresu całodobowej, stacjonarnej opieki i pielęgnacji pacjentów.

Chorzy umieszczeni w zakładach opiekuńczo-leczniczych mają zapewnioną opiekę lekarzy, pielęgniarzy i rehabilitantów oraz zostają zaopatrzeni w leki.

Do zakładu opiekuńczo-leczniczego kierowane są osoby, które mają ukończony proces leczenia i są zdiagnozowane, a więc nie wymagają hospitalizacji, ale ze względu na stan zdrowia nie mogą funkcjonować w warunkach domowych (do takich osób mogą kwalifikować się chorzy z demencją, zwłaszcza ci w ostatnim stadium choroby Alzheimera).

Przyjęcie następuje na podstawie skierowania wydanego przez lekarza pierwszego kontaktu lub lekarza prowadzącego pacjenta w szpitalu. Pobyt i w tym przypadku ma charakter odpłatny, nawet w placówkach finansowanych przez NFZ – pacjent pokrywa koszty opieki socjalnej, wnosząc opłatę w wysokości 70 procent emerytury lub renty.

Prywatne domy opieki (tzw. domy seniora, domy spokojnej starości)

Są to prywatne podmioty funkcjonujące na rynku otwartym i świadczące całodobowe usługi opiekuńcze nad osobami w podeszłym wieku na podstawie zezwolenia wojewody i pod jego nadzorem.

Umieszczenie seniora w tego typu placówce następuje na podstawie umowy cywilnoprawnej, którą może zawrzeć także opiekun osoby chorej na Alzheimera (nie jest wymagane ubezwłasnowolnienie chorego).

Pobyt w tych placówkach jest w pełni odpłatny (wszystkie koszty pokrywa chory i jego rodzina), a opłaty wahają się od około dwóch do nawet kilkunastu tysięcy złotych. W ostatnich latach w Polsce powstaje coraz więcej prywatnych domów opieki oferujących usługi pielęgnacyjno-opiekuńcze na bardzo zróżnicowanym poziomie.

W niektórych domach standard jest bardzo wysoki – chorzy mają własne, jednoosobowe pokoje, znajdują się pod opieką wysoko wykwalifikowanych pielęgniarzy i opiekunów medycznych, mają zapewniony dostęp do lekarzy (w tym do lekarzy specjalistów) oraz rehabilitantów. Niestety, zdarzają się też prywatne domy opieki funkcjonujące bez pozwolenia wojewody w tzw. szarej strefie, które nie spełniają unijnych standardów i nie są w żaden sposób kontrolowane. Tego typu placówek należy bezwzględnie unikać.

W Polsce istnieją też dzienne domy pobytu dla osób chorych i w podeszłym wieku, zapewniające opiekę od poniedziałku do piątku przez kilka godzin. Niestety nie mogą one zapewnić odpowiedniej opieki osobie chorej na Alzheimera w ostatniej fazie choroby – gdy pacjent jest już osobą leżącą. Domy pobytu dziennego są przeznaczone dla chorych na Alzheimera, którzy są jeszcze sprawni fizycznie.

Dziecko nic Ci nie jest winne. Nie możesz żądać od niego odwdzięczenia się „na starość”

– „Dziecko to najlepsza inwestycja na starość. Ja opiekowałam się nim, gdy było małe, więc chyba mogę liczyć na to, że w przyszłości mi się odwdzięczy?”

See also:  Alergia u dzieci jako powód do zmiany kontaktów z rodzicem

Otóż dziecko nic Ci nie jest, Drogi Rodzicu, winne. Nie masz prawa żądać od niego, by Ci „na starość” odwdzięczyło.

  • Przysłuchując się kilka dni temu w którymś z programów telewizyjnych rozmowie poświęconej rządowym planom zmian w systemie emerytalnym i OFE, usłyszałam opinię:
  • – Kto ma dzieci, nie musi martwić się o emeryturę.
  • Ton wypowiedzi rozmówcy świadczył o tym, że żartuje i to z przekąsem, tym niemniej zauważyłam, że część osób, myśląc o swoich dzieciach i ich „zobowiązaniach” wobec rodziców rzeczywiście ma taki stosunek: że COŚ im się za „ten trud i poświęcenie” NALEŻY.
  • To rodzice, którzy lubią wypominać dzieciom:

– Tyle lat życia ci poświęciłam.
– Tyle pieniędzy w twoją edukację zainwestowałam.
– Wykarmiłam cię.

– A Ty mi się tak odwdzięczasz?!

Ilekroć stykam się z taką postawą, nie mogę wyjść ze zdziwienia.

Nie mamy prawa wypominać dzieciom naszego poświęcenia i zainwestowanego w nie czasu, pieniędzy czy energii

  1. To tak jakby nagle do naszych drzwi zapukał ktoś z wekslem krzyczący:
  2. –  Żądam spłaty długu!
  3. Co ciekawe i w tym momencie kluczowe: nigdy tego weksla nie podpisywaliśmy.

Żadne dziecko nie prosiło się do przyjścia na świat. To my je na ten świat powołaliśmy. To była nasza decyzja i my ponosimy za nią od początku do końca odpowiedzialność. To nasz obowiązek, by je wykarmić, zapewnić dach nad głową, ubrać, wyedukować, wychować i nauczyć, jak żyć. Nie mamy prawa żądać od dziecka odwdzięczenia się!

To trochę tak jak w skeczu Kabaretu Hrabi „Drugi Filar”. Rodzice mówią do dorosłego syna, który podjął się pierwszej pracy zarobkowej.

– Synu, pamiętasz, jak w dzieciństwie opiekowaliśmy się tobą? Dobrze wspominasz ten czas?
– Tak, mamo, dobrze.
– Najwyższa pora, żebyś się z nami rozliczył – rzekł ojciec.

– Wiesz, do tej pory to my wydawaliśmy na ciebie pieniądze, ale teraz, skoro już zarabiasz, możesz nam to oddać – wyjaśniła matka, zabierając synowi plik banknotów, które trzymał w ręce: pierwszą wypłatę.

Potem pokazują mu pudło z rachunkami, a w nim duuuużo rachunków i paragonów, które zbierali pieczołowicie przez dwadzieścia lat, np. za smoczek, lekcje śpiewu…

– Lekcje śpiewu? – pyta zidzwiony syn.
– Ktoś ci przecież musiał śpiewać kołysanki! Miałam wynająć Agnieszkę Chylińską? Nie zasnąłbyś przy jej ryku!

Uśmiałam się, oglądając ten skecz, ale gdy uświadomiłam sobie, że niektórzy rodzice naprawdę reprezentują taką postawę: oczekują odwdzięczenia się za lata „inwestowania w dziecko”, po plecach przeszły mi ciarki.

Relacja między rodzicem a dzieckiem jest nierówna – my jesteśmy dzieciom winni zdecydowanie więcej niż one nam

Temat nieco podobny do tego, który poruszyłam w tekście Dziecko nie jest twoim przyjacielem – owszem, dziecko może przyjść do nas z każdym problemem, ufać nam i liczyć na nasze wsparcie (czyli traktować nas jak przyjaciela), ale to nie działa w drugą stronę: my nie powinniśmy obarczać go swoimi problemami. A skoro jednym z kluczowych elementów przyjaźni jest dwustronność to nie można mówić o przyjaźni między rodzicem a dzieckiem.

Rodzic nie ma prawa wypominać dziecku nakładów finansowych, jakie na nie łoży.

Rozliczać go z tego, że finansuje mu jedzenie, ubrania, książki do szkoły, zapewnia gaz, ciepło i wodę.

Oczywiście jednocześnie wcale nie ma obowiązku kupować najdroższych lub „wymarzonych” ubrań czy gadżetów i jak najbardziej ma prawo odmówić kapryszącemu dziecku.

 Postawa dziecka na wszystko pod tytułem „Bo mi się należy!” niczym się nie różni od postawy rodzica „Bo mi się należy wdzięczność!”

Ten temat, choć w znacznie bardziej okrojonej wersji poruszałam na blogu ponad dwa lata temu tutaj  i bardzo spodobał mi się komentarz Marty, która napisała:

Kiedyś też ktoś mi powiedział (zdaje się, że babcia :)), że „dług” wobec rodziców spłaca się własnym dzieciom – w ten sposób wkłada się wysiłek, jaki włożyli oni, a dodatkowo zaczyna rozumieć ten trud i to, czego doświadczyli rodzice.

Żeby nie było wątpliwości: nie uważam, że dziecko jest święta krową, które nic nie musi, w zamian za wikt i opiekę, robić.

Moje córki mają swoje obowiązki domowe, przeciwko czemu oczywiście co jakiś czas buntują się, sugerując pół żartem pół serio, że je wyzyskujemy. ???? Uspokaja je dopiero argument, że zgodnie z art.

91 § 2 „Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego”, dziecko ma obowiązek pomocy rodzicom we wspólnym gospodarstwie, o ile mieszka u nich i pozostaje na ich utrzymaniu.

???? Pisałam o tym w tekście Krnąbrne dziecko to powód do radości.

Uważam też, że w określonych sytuacjach dziecko powinno czuć „wdzięczność”. 

Gdy spełniam jego zachciankę lub kaprys (kupując np. niepotrzebne, ale wymarzone buty) oczekuję poczucia wdzięczności. Nie musi od razu padać na kolana i całować mi stóp, ale chcę, żeby doceniło to, że spełniłam jego zachciankę i wyrazić je choćby w formie szczerze wypowiedzianego słowa „dziękuję.”.

Starsza córka lada dzień jedzie na obóz do Londynu i zastanawiając się nad tym, jakiej wysokości kieszonkowe (liczone w funtach..) mam jej dać i oczekuję docenienia mojego gestu.

Bo tak naprawdę nie mam obowiązku dawać jej nic: będzie tam miała zapewnione jedzenie, dach nad głową, spakowane ubrania i pieniądze na wejścia do muzeów i zaplanowanych atrakcji turystycznych, więc to, że dam jej jeszcze dodatkowe środki jest wyłącznie wynikiem mojej dobrej woli. Chcę więc, żeby mi za to podziękowała i doceniła to.

Jednocześnie nie wyobrażam sobie, żebym miała jej potem to wypominać, szantażować emocjonalnie, marudząc:
– A mogłam sobie kupić za to nową sukienkę ????

albo żądać odwdzięczenia się, np. na tzw. „starość”!

Dziecko nie jest i nie może być inwestycją w spokojną starość. Rodzic nie powinien oczekiwać od dziecka, że będzie go utrzymywał na emeryturze

W dobie współczesnej, niezbyt ciekawej, sytuacji społeczno-politycznej, w której nie wiem, czy dostanę jakąkolwiek emeryturę, czuję się niepewnie, ale jednocześnie nie wyobrażam sobie, żeby wywierać na córki presji lub sygnalizować oczekiwania, że liczę, że mnie wesprą. Nie śmiałabym! Biorę się w garść i okładam pieniądze, żeby nikogo potem sobą nie obciążać.

Czy to oznacza, że godzę się na to, że – jeżeli jednak będzie mi ciężko – zostawią mnie na „pastwę losu”? Tak, godzę się na to, choć prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie, że do tego dojdzie.

Moi rodzice nigdy nie wywarli na mnie presji ani poczucia, że powinnam być im za coś wdzięczna i za to jestem im wdzięczna. ???? I wiem, że jeżeli znajdą się w potrzebie to im pomogę. Ale nie dlatego, że muszę, że czuję się zobowiązana lub że oni tego ode mnie oczekują.

Jeżeli wychowujemy dziecko w atmosferze troski o bliskiego, życzliwości, empatii, miłości, bycia tzw.

„przyzwoitym człowiekiem”, jeżeli świecimy przykładem (a nie tylko mówimy, że to ważne) to istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że dziecko również przyswoi te cechy.

 Gdy kochamy i szanujemy dziecko, najprawdopodobniej zrewanżuje nam się, np. na stare lata, tym samym. Ale może to być wyłącznie wynikiem jego dobrej woli.

Komentarze:

Leave a Reply

Your email address will not be published.