Czy oglądanie stron erotycznych jest wystarczającym powodem do rozwodu?

Marianna Fijewska

– Siadał przy mnie w pokoju i włączał jeden z tych filmów. Później zaczynał komentować: “Ale dupeczka!” – opowiada Ela. Nie tylko ona z powodu porno straciła poczucie własnej wartości.

Źródło: East News

Cios dla samoakceptacji
Naukowcy z Uniwersytetu w Ohio przeprowadzili badania dotyczące wpływu zachowania mężczyzn na samoocenę ich partnerek. Wzięło w nim udział ponad 400 kobiet w okolicach 30 roku życia.

Wyniki jednoznacznie wskazały silny związek między niskim poczuciem własnej wartości i zaburzeniami odżywiania u badanych a tendencją do oglądania filmów pornograficznych przez ich partnerów.

Świadomość tego, że mąż czy chłopak jest częstym gościem na stronach dla dorosłych, niejednokrotnie stawała się powodem obsesyjnego kontrolowania wagi oraz ciągłej frustracji w związku z brakiem akceptacji własnego wyglądu.

Mimo wyników amerykańskich badań, większość kobiet na polskich forach twierdzi, że nie widzi nic złego w filmach pornograficznych. “Gdybym miała problem z aktorkami porno, to tak samo miałabym problem z wszystkimi innymi aktorkami, a nawet kobietami, z którymi przebywa mój facet” – pisze jedna z internautek.

“Porno przeszkadza tylko zakompleksionym dziewczynom” – wtóruje jej druga. “A ja mam więcej obejrzanych kategorii na 'Pornhubie', niż mój chłopak i on nie ma kompleksów” – pisze kolejna. Zaledwie kilka przyznaje, że przyłapanie partnerów na oglądaniu filmów dla dorosłych sprawiło im dużą przykrość.

Początek końca związku
– Mój były mąż siadał przy mnie w pokoju i włączał filmy pornograficzne.

Zaspokajał się beze mnie komentując raz po raz: “Ale dupeczka!” – opowiada Ela i dodaje, że w takich sytuacjach najczęściej wychodziła z pokoju i zamykała się w łazience. Wtedy on celowo podkręcał dźwięk.

– Dziś myślę, że nie chciał wzbudzić we mnie zazdrości, ale udowodnić, że jestem gorsza w łóżku i brzydsza, niż te laski z sieci – podsumowuje Ela.

Jednak zdecydowana większość mężczyzn stara się ukryć swoje zainteresowanie pornografią. Milena odkryła, że mąż jest stałym bywalcem stron pornograficznych dziesięć lat po ślubie.

– Najczęściej wybierał filmy transmitowane w czasie rzeczywistym. Młode dziewczyny, zaraz po 18-stce rozbierały się przed kamerkami – mówi i dodaje, że ich życie seksualne powoli zaczęło wygasać.

Nie potrafili rozmawiać o tym, co robi mąż i coraz rzadziej ze sobą sypiali. Dziś są już po rozwodzie.

Ania była z Pawłem od pierwszego roku studiów. Był jej pierwszym partnerem, a ona jego pierwszą partnerką. Gdy odkryła folder z nagimi zdjęciami kobiet w jego komputerze, poczuła, że coś się między nimi skończyło.

– Pierwsze, co zrobiłam, to pobiegłam do najbliższego sex-shopu i kupiłam sobie strój, podobny do tego, który miała na sobie jedna z bohaterek zdjęć w porno-folderze – opowiada Ania.

– Wieczorem uprawialiśmy seks, powiedział, że ślicznie wyglądam, ale sprawiło mi to więcej bólu, niż radości – wspomina.

Jednak trik z seks-shopem nie zadziałał tak, jak oczekiwała Ania. – Zaczęłam regularnie sprawdzać historię w jego wyszukiwarce internetowej. Okazało się, że na strony pornograficzne wchodził niemal codziennie.

Czasem nawet wtedy, gdy byłam w domu, a on pod pretekstem pracy i tego, że musi się skoncentrować, szedł do kuchni. Czułam się brzydka i strasznie sfrustrowana. To było bardzo bolesne – przyznaje Ania i dodaje, że rozstała się z partnerem kilka miesięcy później.

Nigdy nie przyznała się, że wie o zdjęciach i filmach.

Drętwo i miękko. Porno nie jest naszym towarem eksportowym

Błędne koło katastroficznego myślenia
– Większość materiałów pornograficznych prezentuje jeden jasno określony kanon piękna. Jeśli kobieta nie wpisuje się w ten kanon, może czuć się nieatrakcyjna – mówi terapeuta i seksuolog Patrycja Wonatowska. Ekspertka podaje przykład pewnej pary, która jest ze sobą od pięciu lat. Mimo długiego stażu on nigdy nie widział jej pośladków.

– Ta kobieta uważa, że jest gruba. W czasie seksu skupia się głównie na tym, by nie zaprezentować się swojemu ukochanemu w pełnej krasie, gdyż mogłoby go to zrazić. Zamiast na przyjemności, koncentruje się jedynie na tym, czy w pokoju jest wystarczająco ciemno i w jakim ułożeniu jej ciało będzie wyglądało najbardziej atrakcyjnie – mówi terapeutka.

Wonatowska tłumaczy, że świadomość tego, że partner ogląda materiały pornograficzne, rodzi niepokój. – W takiej sytuacji łatwo popaść w myślenie katastroficzne: “Już mu się nie podobam, jestem brzydka, on woli kobiety z internetu. To koniec” – mówi i dodaje, że przyczyną, dla której jeden z partnerów w tajemnicy ogląda porno, zazwyczaj jest po prostu zbyt szybkie tempo życia.

– Pojawia się stres, związany np. z pracą, brak czasu i przestrzeni na intymność. Partnerzy przestają słuchać o swoich potrzebach, odsuwają się od siebie, a wizja przyjemnego seksu oddala się coraz bardziej.

Wtedy pornografia staje się sposobem na łatwe rozładowanie napięcia – tłumaczy Wonatowska.

– Jednak gdy partner odkrywa, że jego ukochany czy ukochana ogląda filmy dla dorosłych, dokonuje pewnego skrótu myślowego, “Odsunęliśmy się od siebie, bo on/ona ogląda porno, ponieważ ze mną coś jest nie tak”. Tworzy się błędne koło myślowe, z którego bardzo trudno wyjść- komentuje terapeutka.

Dodaje też, że w takich sytuacjach warto skonsultować się ze specjalistą, który może przygotować do podjęcia rozmowy na temat intymności bez zbędnych emocji i frustracji.

– Swoim klientom radzę zawsze, by słuchali partnera, wierzyli w to, co mówi i nie zakładali, że chce skrzywdzić drugą stronę, bądź, że ma złe intencje.

Otwartość i wyzbycie się negatywnego nastawienia bardzo pomaga – podsumowuje terapeutka.

Jeśli chcesz porozmawiać z psychologiem, zadzwoń pod bezpłatny numer 800 70 2222 całodobowego Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie. Możesz też napisać maila lub skorzystać z czatu, a listę miejsc, w których możesz szukać pomocy, znajdziesz TUTAJ.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Kobieta na:

Filmy dla dorosłych – jak mogą wpłynąć na wasz związek?

Gdy Staszek wyznał Dorocie, że ogląda porno, ta postawiła sprawę jasno: „Jestem zdecydowaną przeciwniczką pornografii. Moim zdaniem jest ona poniżająca dla kobiet. W naszym związku nie ma na nią miejsca”.

Staszek z miejsca zapewnił ją, że oglądał porno tylko dlatego, że był samotny i brakowało mu kobiety. Temat na długi czas zniknął. Aż kiedyś w ręce Doroty wpadł wysoki rachunek za abonament na jednym z portali porno.

Wtedy zrozumiała, że Staszek nigdy nie zerwał ze swoim nawykiem.

Dorota była zaskoczona. „Obwiniałam siebie. Sądziłam, że jestem niewystarczająco atrakcyjna. Ostatnio sporo przytyłam, a on pewnie woli szczupłe kobiety”.

Martwiła się również, czy nie zareagowała zbyt przesadnie. „Czy nie byłam dla niego zbyt surowa? Zbyt pruderyjna? A może coś przegapiłam?”.

Do tego doszedł jeszcze inny, poważniejszy problem: „Straciłam zaufanie do niego i wiarę w instytucję małżeństwa”.

Oglądanie filmów porno — czy to regularne, czy sporadyczne — może stanowić źródło poważnych konfliktów w związku, niszcząc intymność i więź seksualną między partnerami. Jednak reakcje na pornografię są tak różne, jak różne są ludzkie pragnienia.

Jeżeli para miała w przeszłości problemy na gruncie seksualnym albo nie potrafi sobie do końca zaufać, porno może mieć bardzo destrukcyjny wpływ na relacje partnerów. W innych sytuacjach materiały erotyczne mogą stanowić zdrowe ujście dla seksualnych fantazji, a nawet zbliżyć parę do siebie.

Nawet kłótnia na temat pornografii może poprawić relacje między partnerami — pod warunkiem, że oboje wyciągną z niej konstruktywne wnioski.

Obrazy erotyczne są dziś bardziej dostępne niż kiedykolwiek. Według agencji comScore, która bada ruch na stronach internetowych, 66 procent użytkowników internetu płci męskiej w wieku między 18 a 34 rokiem życia ogląda porno przynajmniej raz w miesiącu.

Kiedyś faceci kryli się ze swoim upodobaniem do oglądania nagich ciał. Teraz mogą mówić o tym otwarcie dzięki szerokiej dostępności materiałów erotycznych na każdym kroku, a także współczesnej kulturze opartej na kulcie pięknego ciała. Dlatego w związkach kłótnie o oglądanie pornografii zdarzają się coraz częściej.

Schemat jest prawie zawsze taki sam: on na to patrzy, a ona tego nie umie zaakceptować, w rezultacie oboje czują do siebie niechęć. Wprawdzie badania wykazały, że większość kobiet nie martwi się zbytnio tym, że ich partnerzy lubią oglądać filmy dla dorosłych, ale jest duża grupa pań, które bardzo cierpią z tego powodu.

Czy rzeczywiście mają powód do zmartwień? Czy porno jest niebezpieczne?

Fakty na temat porno

Wiele kobiet czuje się tak, jakby były zdradzane, gdy dowiadują się, że ich partnerzy oglądają porno — nawet jeśli oni sami nie uważają tego za coś złego.

Może to wynikać z faktu, że nie rozumieją one, jaką rolę odgrywa fantazjowanie w życiu seksualnym dorosłego człowieka. Często zdarza się, że pary — nawet te z długim stażem — nigdy nie rozmawiają o swoich fantazjach.

Niektóre kobiety martwią się, że ich mężowie myślą o innych kobietach. To dotyczy również małżeństw, które są ze sobą od wielu lat.

Tymczasem fantazje seksualne są zupełnie normalnym zjawiskiem. Wielu ludzi lub oglądać obrazy erotyczne — szczególne dotyczy to mężczyzn, którzy są wzrokowcami. Nie można jednak zapominać o uczuciach partnerki. Miłośnik filmów porno musi mieć świadomość, że może tym ranić swoją partnerkę — a ona musi znaleźć sposób na to, żeby mu to wybaczyć.

Wiele kobiet uważa, że oglądanie pornografii przez mężczyzn świadczy o ich wrogim nastawieniu do płci przeciwnej. Jednak jak dotąd żadne badania nie dowiodły istnienia powiązania między upodobaniem do pornografii a nienawiścią do kobiet. Wręcz przeciwnie – mężczyźni oglądający porno mają nieco bardziej pozytywny stosunek do kobiet niż pozostali mężczyźni.

See also:  Kontakty z dzieckiem agresywnego męża

Te wyniki całkowicie różnią się od tego, co podpowiada nam intuicja. Okazuje się, że upodobanie do porno i szacunek dla kobiet to cechy charakteryzujące mężczyzn o liberalnych poglądach. Łączą oni w sobie tolerancję z dążeniem do równouprawnienia.

Niektórzy socjologowie uważają, że powiązanie między oglądaniem porno a feministycznymi poglądami może mieć głębsze podłoże.

Jeśli mężczyzna spędza czas na oglądaniu obrazów nagich kobiet, to wcale nie oznacza, że ma on wrogie nastawienie do płci przeciwnej — a raczej świadczy o jego sympatii do kobiet.

Dorównać fantazji

Piotr (46 lat) nie przepadał za porno. Gdy jednak strony erotyczne stały się powszechnie dostępne w internecie, zaczął raz po raz na nie zaglądać. „Na początku ery internetu czasami przeglądałem strony dla dorosłych”, przyznaje, „ale wkrótce odkryłem, że na każdej jest to samo, aż do znudzenia. To wcale nie jest podniecające”.

Piotr pobrał z internetu kilka zdjęć erotycznych, żeby wykorzystać je jako materiały do nauki programu graficznego. Gdy jego żona znalazła te pliki na jego komputerze, „zwariowała”, jak wspomina Piotr. „Uczyłem się dopasowywać głowy do różnych nagich ciał”, śmieje się, „ale kobieta, z którą żyję, nie była zadowolona z mojej metody nauki”.

Żona Piotra to typ pięknej blondynki, o której z pewnością fantazjuje wielu mężczyzn. Mimo to Piotr podejrzewa, że jej odkrycie przyczyniło się do obniżenia jej poczucia własnej wartości. To go zdumiało. Jeżeli jego żona uważa, że oglądał pikantne obrazki w internecie dlatego, że ona nie jest dla niego wystarczająco atrakcyjna, to bardzo się myli.

Jednak tak właśnie sądzi większość kobiet. Martwią się, że nie są w stanie dorównać gwiazdom porno i ich doskonałym, wyretuszowanym ciałom. To rzeczywiście nie jest możliwe. Jednak nie powinny się tym przejmować.

Tym, co najbardziej podnieca mężczyzn w filmach porno wcale nie są czerwone usta ani silikonowe piersi aktorek, lecz ich „szaleństwo”. One zawsze są gotowe i chętne, żeby zadowolić mężczyznę.

Żadna kobieta nie chciałaby (i nie mogłaby) taka być.

Zdrowy psychologicznie mężczyzna nie ma trudności z rozróżnieniem rzeczywistości i świata komercyjnych sprośności.

Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś nie umie odróżnić fantazji od rzeczywistości: „Dlaczego moja partnerka taka nie jest? Dlaczego nie jest tak napalona i nie przeżywa tak spektakularnych orgazmów? W internecie działają grupy wsparcia dla kobiet, które uważają, że ich partnerzy są uzależnieni od seksu. Niektóre z nich próbowały zadowolić swoich mężczyzn, katując się różnymi dietami, a także poddając się zabiegom odsysania tłuszczu czy powiększenia piersi. Jeżeli mężczyzna próbuje zmienić swoją partnerkę w gwiazdę porno, to nie ulega wątpliwości, że ma problem. A jeśli ta za wszelką cenę próbuje dorównać jego wyobrażeniom, to bardzo możliwe, że problem ten dotyczy również jej.

Kiedy porno jest dobre

Psychologowie twierdzą, że oglądanie pornografii może pomóc wzmocnić więź emocjonalną i odnowić intymność seksualną między partnerami. Istnieją terapie, które są oparte właśnie na oglądaniu filmów erotycznych.

Obrazy te w połączeniu z własnymi fantazjami towarzyszącymi masturbacji to wspaniałe narzędzia, które mogą pomóc parom obudzić wzajemną namiętność i zapewnić nowe doznania w sypialni. Intensywność życia seksualnego pary zależy od charakteru partnerów i dynamiki ich relacji.

Fantazjowanie z pewnością jest elementem zdrowego życia seksualnego, a oglądanie filmów porno pomaga w tworzeniu erotycznych wizji w naszych głowach.

Dodatkowym atutem tych filmów jest to, że mogą zainspirować pary do eksperymentowania w łóżku. Co ciekawe, pewne badania wykazały, że kobiety, które uważają, iż porno ma pozytywny wpływ na ich relacje z partnerem, chętniej angażowały się w twórcze działania.

W ramach eksperymentu poproszono partnerów, aby zrobili sobie nawzajem erotyczne zdjęcia, eliminując w ten sposób problem konkurowania z ponętnymi gwiazdami porno o idealnych kształtach. Kobiety czuły się fantastycznie, ponieważ miały świadomość, że to one podniecają swoich partnerów, a nie jakieś nagie aktorki.

Gdy nie będzie ich w pobliżu, ich mężczyzna będzie mógł zawsze spojrzeć na ich erotyczne zdjęcie.

One też to oglądają

Mężczyźni chętniej oglądają filmy porno niż kobiety, ale łatwy dostęp do tych materiałów oraz prywatność, jaką zapewnia internet, sprawiły, że wiele kobiet, które nigdy same nie zakupiłyby czasopisma czy filmu erotycznego, z chęcią zagląda na strony porno. W anonimowych badaniach połowa kobiet przyznała się do tego, że czasami ogląda pornografię. Jeszcze dokładniejsze dane ma popularny serwis z tego typu treściami: porno w liczbach.

One również mogą wpaść w nałóg oglądania filmów porno. Może to doprowadzić nawet do rozpadu małżeństwa. Zdarzają się przypadki, w których kobieta dochodzi do wniosku, że mąż przestał ją satysfakcjonować.

Chce odgrywać z nim sytuacje, które widziała w filmach, ale za bardzo się wstydzi, żeby go o to poprosić. W takich sytuacjach warto skorzystać z pomocy terapeuty.

Dobry psycholog może potraktować to jako okazję do tego, aby nauczyć małżonków rozmawiać o swoich pragnieniach i zachęcić do wypróbowywania nowych rzeczy.

Nie przeprowadzono zbyt wielu badań na temat tego, jak się czują mężczyźni, których partnerki namiętnie oglądają pornografię. Gdybyśmy mieli większą wiedzę na ten temat, moglibyśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakim stopniu kłótnie o oglądanie porno wynikają z różnic płci.

Niektórzy mężczyźni uważają, że kobieta oglądająca porno jest seksowna i przypisują jej naturę eksperymentatorki.

Jednak choć wielu z nich ma nadzieję, że partnerka zaakceptuje ich fascynację filmami porno (albo przynajmniej będzie ją tolerować), jednocześnie są bardzo krytyczni, gdy okazuje się, że ona sama również ogląda pornografię.

Gdzie leży granica?

Wszystko zależy od częstotliwości. W amerykańskich badaniach przeprowadzono ankietę na ten temat. Ludzie, którzy angażowali się w dowolną aktywność seksualną w internecie przez mniej niż godzinę tygodniowo twierdzili, że ma to niewielki wpływ na ich życie.

Ci, którzy odwiedzali strony erotyczne przez ponad 11 godzin tygodniowo przyznali, że ma to negatywny wpływ na ich poczucie własnej wartości, a także na ich uczucia w stosunku do partnerki. A co z tymi, którzy plasują się po środku, czyli oglądają strony porno przez 2 – 10 godzin tygodniowo? Trudno powiedzieć. Być może jest to dla nich sposób na rozładowanie napięcia.

Należy jednak pamiętać, że porno w internecie to potężna siła, która może doprowadzić do uzależnienia tak samo jak kokaina czy inne mocne narkotyki.

Staszek, mąż Doroty, był właśnie taką osobą. „Kiedyś wstydził się kupić gazetę dla dorosłych czy pójść do seks shopu i to go powstrzymywało”, mówi Dorota. „Gdy odkrył porno w internecie, było już po nim”. Niektórzy ludzie są bardziej narażeni na wpadnięcie w nałóg niż inni. Wynika to z ich uwarunkowań psychologicznych.

U Staszka zdiagnozowano zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Anonimowość internetu sprawiła, że wyrobił w sobie rytualne, niekontrolowane nawyki, uniemożliwiające mu osiągnięcie satysfakcji seksualnej inaczej niż przed ekranem komputera. Jednak pornografia w sieci może stać się obsesją każdego.

Powodem jest jej łatwa dostępność i zdolność do zaspakajania najwymyślniejszych pragnień.

Czasami erotyczne zdjęcie znaczy więcej niż sądzimy

Nie wszyscy uważają porno za coś pozytywnego. Zazwyczaj jednak pary są w stanie rozwiązać konflikty związane z tym, że jeden z partnerów lubi oglądać pornografię. Najważniejsze, żeby umiały ustalić, jak porno wpływa na dynamikę ich związku.

Dlaczego jej to tak przeszkadza? Czy on szuka tam czegoś, co mógłby dostać w prawdziwym związku? Czasami obie kwestie są ze sobą powiązane — na przykład żona nie rozumie, jakie znaczenie ma udane życie seksualne dla jej męża. Brakuje jej pasji albo nie lubi eksperymentować.

Jeżeli małżonkowie z długim stażem nie mają wspólnego celu, jakim jest podtrzymywanie namiętności w związku, upodobanie męża do filmów porno może oznaczać, że próbuje kompensować sobie braki, które odczuwa w rzeczywistej relacji z partnerką.

Uzależnienie od porno może również wskazywać na inne problemy natury seksualnej. Wielu mężczyzn narzeka, że ich żony przytyły i nie są już tak atrakcyjne jak kiedyś.

Inni wolą filmy niż seks na żywo, ponieważ kiedy oglądają porno, mają stuprocentową kontrolę nad sytuacją. Seks dwojga ludzi jest dużo bardziej skomplikowany. Panuje powszechne przekonanie, że oglądanie porno służy masturbacji.

Jeśli jednak dana osoba jest w związku, może to być jej sposób na ukaranie partnera lub partnerki: „W tej chwili nie chcę z tobą być”.

Zdarza się, że mężczyzna ucieka w świat fantazji, aby obronić się przed nieustanną krytyką żony.

Oczywiście istnieje wiele innych sposobów na to, żeby zdystansować się od partnerki, ale porno ma dwie ważne zalety: jest łatwo dostępne i przynosi satysfakcję.

Ta strategia ucieczki jest dużo bardziej niebezpieczna niż gra w golfa czy siedzenie po godzinach w biurze, ponieważ wiąże się z delikatną sferą seksu.

Problemu z oglądaniem stron porno na pewno nie rozwiąże obserwowanie każdego kroku uzależnionego partnera. W ten sposób można tylko utracić jego zaufanie i podsycić własną obsesję. Ciągłe obserwowanie partnera, który nałogowo ogląda porno również może zamienić się w uzależnienie.

Badacze i terapeuci zgodnie twierdzą, że najlepszym rozwiązaniem jest praktyczne podejście do problemu i pominięcie jego moralnego aspektu. Nie należy tego postrzegać w kategoriach zła i dobra. Każdego podnieca coś innego, dlatego trzeba zadać sobie pytanie: „Co my, jako para, możemy z tym zrobić?”.

Małżonkowie negocjują ze sobą wiele spraw związanych z ich wspólnym życiem, takich jak wydatki, miejsce zamieszkania czy wychowanie dzieci. Często jednak zapominają o tym, że jest jeszcze jeden ważny obszar ich życia, w którym muszą osiągnąć konsensus: seks.

Powinni zgodnie ustalić, jak często będą uprawiać seks, jakie aktywności są najbardziej podniecające dla każdego z nich i jakie „dodatkowe zainteresowania” akceptują.

See also:  Choroba psychiczna matki i walka ojca o dziecko

Małżonkowie mogą nie osiągnąć ostatecznego porozumienia w sprawie pornografii; nawet jeśli mąż ogląda filmy dla dorosłych tylko raz na jakiś czas, żona może uważać, że to jest obrzydliwe (albo niemoralne). Tolerowanie tego, co budzi nasz dyskomfort i pogodzenie się z tym, że nasza partnerka może mieć inne pragnienia niż my, to objaw prawdziwej dojrzałości.

Bez tego partnerzy nie mają szans na zbudowanie intymnej relacji. Jeżeli twoja partnerka brzydzi się pornografią, być może warto całkowicie z niej zrezygnować, traktując ją tak samo jak papierosy lub inny nałóg, który rzucasz dla dobra związku.

Oglądając firmy erotyczne, nie ryzykujesz wprawdzie zdrowiem, ale może się to wiązać z poważnym zagrożeniem dla twojego związku.

Juliusz Strykowski

Wejdź na FORUM! ❯

"Zdrada jako powód rozwodu to pójście na skróty. Ważne jest to, co spowodowało, że do niej doszło"

Robert Kowalczyk*: Proponuję sięgnąć do początku relacji, a nawet wcześniej: do przekonań, mitów związanych z funkcjonowaniem związku, bo one potem często doprowadzają do kryzysu, a w konsekwencji nierzadko też do rozwodu.

Pierwszy mit, któremu przeczą badania psychologiczne: przeciwieństwa się przyciągają. W parach ważny jest wspólny rdzeń, czyli podobne postawy, wartości i to w różnych wymiarach. O wiele trudniej jest – nawet przy ogromnej fascynacji erotycznej, która jest na samym początku motorem – utrzymać długofalowo satysfakcjonujący związek osobom np. ze skrajnie odmiennymi postawami czy wartościami.

Agata Stola*: Jak pojawia się temat rozwodu, rozstania, rozpadu relacji, to ludzie chcą prostego wytłumaczenia. Najlepiej, żeby była stereotypowo rozumiana zdrada, żeby można było wydać osąd moralny, gdzie będzie z jednej strony winny lub winna, z drugiej porzucony lub porzucona ofiara. Wtedy można potępiać i pocieszać. 

A zdrada – rozumiana jako kontakt z osobą trzecią poza relacją – często nie oznacza końca relacji, wręcz przeciwnie może być nawet dla związku uzdrawiająca.

Poza tym mamy coraz większą różnorodność życiowych układów, nie ma już jednego “dobrego” modelu relacji. Znamy pary, w których “zdrada” jako taka w ogóle nie funkcjonuje.

Bo dla niektórych to…

AS: Po prostu kontakty poza relacją, na które jest obopólne przyzwolenie. Może to też być pojedyncze doświadczenie, wynik splotu różnych konfliktów, wydarzeń i emocji w związku, który nie kończy, ale zaczyna nowy etap w relacji. Najważniejsze jest to, żeby się od razu nie poddawać.

Zdrada jako powód rozwodu to pójście na skróty, przecież coś wcześniej się w tym związku działo. Powodem rozwodu jest to, co spowodowało, że do niej doszło.

  • Więc zdrada staje się sygnałem do zmiany.
  • RK: Wręcz syreną!
  • AS: Do nowego rozdania w relacji.

No dobrze, skoro zdrada jest już daleko za innymi sygnałami, to co może być czerwoną flagą, że rozwód na horyzoncie?

RK: Odwróćmy pytanie: co może zapobiec rozwodowi? Fundamentami są wzajemny szacunek i przywiązanie. Jeżeli tego nie ma w relacji, to jest większe ryzyko rozpadu związku.

AS: Według statystyk z czasów pandemii w 2020 roku było mniej rozwodów niż w latach poprzednich. Z jednej strony w tym czasie było się po prostu trudniej rozwieść ze względu na utrudnienia formalno-logistyczne związane z lockdownem.

Specjaliści wskazują też na to, że ludzie stracili swoją codzienność, nie wychodzili tak często z domu, nie chodzili (i nie chodzą) do biura, brakowało im rutyny, która dawała poczucie bezpieczeństwa. Relacja – jaka by nie była – stała się ostatnim bastionem. Nie wiemy, co przyniesie jutro, więc lepiej trzymajmy się razem.

Nawet jeśli doprowadzasz mnie do szału, wolę żebyś był/była. Lęk przed samotnością trzyma wiele z par razem w czasie pandemii.

I choć pary wciąż jako najczęstszą przyczynę rozwodów wskazują “niezgodność charakterów”, to w moim odczuciu jest to bardziej kwestia różnicy w wartościach, wizji wspólnego życia, w ujęciu emocjonalnym i ekonomicznym.

Natomiast w gabinecie numerem jeden jest wciąż komunikacja, która kompletnie nie działa. Ludzie często wchodzą w małżeństwo bez rozmowy o tym, jak chcieliby, żeby ten formalny związek wyglądał. Nie rozmawiają o rolach, które dla siebie widzą, o potrzebach i oczekiwaniach.

W gabinecie często słyszymy: “szkoda, że o tym nie porozmawialiśmy 10 lat temu”. Bo potrzeby bywają bardzo różne: zawodowe, życiowe, rodzinne.

Oczywiście są przypadki, że ludzie się zakochują, idą na żywioł, nie ustalają niczego i ten eksperyment się udaje, ale nie jest to regułą.

RK: “Niezgodność charakterów” to często fraza wytrych.

AS: To kolejny mit: ludzie wierzą, że podobieństwo jest gwarancją udanego związku, więc jak się w związku coś dzieje źle, to uznają, że jest to “niezgodność charakterów”, a nie to, że nad nim nie pracowali, nie poświęcili mu wystarczającej uwagi.

Część osób chce mieć rozwód jak najszybciej za sobą. Fot. Shutterstock

Bo ludzie, wchodząc w związek, chyba rzadko rozmawiają o tych rzeczach, które są najważniejsze: o kasie, seksie, dzieciach i religii…

AS: Dodałabym jeszcze partnerski podział obowiązków. W statystykach rozwodowych pojawia się jeszcze przemoc i używki. A kobiety częściej wnoszą pozwy rozwodowe.

RK: Możemy ulec stereotypowemu przekonaniu, że to tylko mężczyźni utrwalają patriarchalny model, ale warto zwrócić uwagę, że robią to także kobiety.

Może pojawić się też podwójny standard, oczekiwanie skrajnie różnych postaw, np.

wymóg na jednej ze stron opieki, zapewnienia bezpieczeństwa finansowego, z drugiej strony pełnego partnerstwa w podziale obowiązków domowych. Oczekiwania nie do pogodzenia w jednej relacji.

AS: W gabinecie mamy z jednej strony Strajk Kobiet, z drugiej tęsknotę za tradycyjnym modelem, w którym mężczyzna jest “nie do zdarcia”.

Czyli znów brak komunikacji. Czy ja dobrze rozumiem, że w naszym kraju panuje brak szacunku do siebie płynący z obydwu stron?

RK: Często przytacza się – również w tym kontekście – słynne badania psychologów Johna Gottmana i Roberta Levensona. Obydwaj przez 14 lat obserwowali życie 79 małżeństw, z których w czasie trwania badań rozstało się 21.

Przyjrzenie się 15-minutowej rozmowie małżonków wystarczało, by można było ocenić przyszłość pary.

Na podstawie swoich badań Gottman i Levenson wskazali cztery konkretne zachowania, które mogą być niebezpieczne dla związku i nazwali je “czterema jeźdźcami apokalipsy”.

Okazywanie pogardy, krytycyzm, zachowania obronne oraz blokowanie rozmowy

RK: Pogarda jest skrajnym przejawem braku szacunku. Kiedy się pojawia ze strony kobiet, 85 proc. mężczyzn podejmuje tzw. postawę defensywną, czyli wycofywanie się – z różnych powodów. Jest więc źle, gdy pojawia się ustawiczna krytyka i musztrowanie. Równie źle jest, gdy pojawiają się komunikaty odrzucające.

Czyli?

RK: “Nie mogę na ciebie patrzeć”, “jesteś moją pomyłką”. Raz się może zdarzyć w jakiejś kłótni, ale jeśli zdarza się częściej, to już pojawia się ogromne ryzyko rozpadu relacji. Również wtedy, gdy jest to niewypowiedziane, ale widać to w postawie. Może wtedy rozwód jest nawet lepszym rozwiązaniem? Bo w sumie czy rozwód jest porażką? Kolejny mit: miarą małżeństwa jest jego dozgonność.

No dobrze, a jak nam np. w związku siada seks, to czy to jest czerwona flaga?

RK: W koncepcji Sternberga są trzy składniki miłości: namiętność, intymność i zaangażowanie. W zależności od długości relacji i okoliczności ich nasilenie ulega zmianie.

Oczekiwanie, że namiętność po dwudziestu latach będzie jakościowo i ilościowo taka sama, jak podczas pierwszych kontaktów jest mrzonką, kolejnym nierealnym oczekiwaniem.

Składnikami, które w dużej mierze utrzymują relację są intymność i zaangażowanie.

Zaangażowanie, które rozumiemy jako…

AS: Wspólne wartości, marzenia, ale też kredyty, dzieci i wszystko, co wnieśliśmy w nasz związek.

RK: Jeżeli nie ma namiętności, a jest intymność i zaangażowanie, to związek jest przyjacielski. Jest taki kolejny mit, że podstawową miarą relacji jest seks.

A nie jest?

RK: Bywa z tym różnie. Ludzie przestają być dla siebie atrakcyjni seksualnie, a pozostają poznawczo.  

To ja jeszcze wrócę do zdrady. Ona nie musi być seksualna, może być ekonomiczna, kiedy robimy coś z pieniędzmi za plecami partnera. Może też polegać na tym, że po cichu wysyłam jednak dziecko na lekcje religii, mimo że partner tego nie chce

RK: W terapii mówimy o naruszeniu normy partnerskiej. I to naruszenie tych zasad może być na wielu poziomach: intymności, seksualności, relacji z innymi ludźmi czy w kontekście tego, jak zarządzamy pieniędzmi.

Ale ta norma partnerska jest niewypowiedziana w większości związków!

AS: Na początku relacji miłość jest również postrzegana jako jedność myśli, on/ona rozumie tak, jak ja, tak samo postrzega świat. Tak projektujemy tę normę. A potem wychodzi, że nikt tej fantazji o jedności myśli nie zweryfikował. Nikt niczego nie ustalił. I tu często pojawia się rozbieżność między opinią terapeuty i prawnika.

U prawników wszystko musi być gdzieś zapisane, potwierdzone, a terapeuta bierze pod uwagę też te niewypowiedziane wprost deklaracje. Jednak jak coś jest niewypowiedziane i niespisane, to łatwo to złamać, naruszyć.

Tu skowronkami zmiany mogą być pary jednopłciowe. Są dla mnie wzorem, jeśli chodzi o komunikację, wyrażanie swoich potrzeb i oczekiwań, zdrowe negocjowanie. Ta zasada dotyczy wszystkich sfer życia.

See also:  Rozstanie z konkubentem i wzajemne rozliczenia

A w związkach heteronormatywnych wiele rzeczy umyka pod tzw. “oczywistością”.

Do tego w parach jednopłciowych – i jest to trochę niestety pokłosie braku akceptacji – w większości przypadków rodzina się nie wtrąca w to, jak ma być.

No dobrze, a jak to jest? Jak rozwód pojawia się na horyzoncie dobrze jest iść do terapeuty? Może pomóc?

RK: Pomóc może choćby w tym sensie, że wiele osób próbuje jeszcze pewne rzeczy przed zakończeniem relacji poukładać. Bywa też, że jedna osoba zgłasza, że chce się rozwieść, a druga chce podjąć pracę nad relacją. Nie ma jednego schematu. Ludzie wiedzą, że nawet jeśli zamierzają się rozstać, to rozmowa w obecności terapeuty po prostu ułatwi im późniejsze funkcjonowanie.

AS: W Instytucie Splot pojawiają się też osoby, które po rozwodzie chcą pracować nad relacją, ponieważ mają dzieci i mimo że są już w nowych relacjach, idą do terapeuty, żeby ułożyć swoje życie “po”. Czasem już na etapie rozwodu zaczynają pracę terapeutyczną, bo uważają, że ich porozumienie jest gwarancją bezpieczeństwa i równowagi psychicznej dzieci.

Do mnie przyszła ostatnio para, która postanowiła się rozstać, więc chcieliby wypracować jedną formę mówienia do dziecka o rozstaniu, tak żeby w jednym i w drugim domu słyszało taką samą narrację dotyczącą tego, dlaczego rodzice nie są już razem.

RK: Bo co ważne, są też pary, które przychodzą w wielkim kryzysie, ale w ogóle nie mówią o rozwodzie.

Końcem miłości nie jest bowiem nienawiść, tylko obojętność.

A jeżeli są emocje, nawet te skrajne, to jednak pracują. Oczywiście zdarza się, że ktoś gra rozwodem, czy podkręca emocje, grożąc odejściem. Są też pary, które w momencie konfrontacji, np. kiedy już dokumenty rozwodowe są na stole, też się zaczynają zastanawiać. Wizyta u specjalisty jest szansą na poprawę, na powrót.  

Powodzenie terapii zależy od..

RS: Od oczekiwań, motywacji, z jakimi przychodzą partnerzy. Dzięki nam mogą np. rozpoznać swoje potrzeby w związku.

AS: I nie popełnić tego samego błędu w następnym. Bo czasem się zdarza, że po jakimś czasie ludzie pojawiają się w Splocie z nowym partnerem/partnerką i tym samym problemem.

***

Dr n. med. Robert Kowalczyk – psycholog, seksuolog kliniczny. Założyciel Instytutu Psychoterapii i Terapii Seksuologicznej SPLOT. Kierownik Zakładu Seksuologii Wydziału Psychologii i Nauk Humanistycznych Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego.

Współpracuje naukowo i dydaktycznie z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym oraz Uniwersytetem SWPS. Ponad 15-letnie doświadczenie zawodowe zdobywał zarówno w ramach Kliniki Psychiatrii i Psychoterapii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, jak i w Centrum Terapii Lew-Starowicz.

Członek Europejskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej (ESSM) oraz Członek Rady Naukowo – Konsultacyjnej ds. MSM Krajowego Centrum ds. AIDS Agendy Ministra Zdrowia. Zasiada w Radzie Naukowej Ośrodka Badań Społecznych nad Seksualnością Uniwersytetu Warszawskiego.

W Radiu TOK FM z dr Aleksandrą Krasowską współprowadzi SexAudycję i SexPodcast.

Mgr Agata Stola – psychoterapeutka, seksuolożka, specjalistka zdrowia publicznego i polityki społecznej. Praktykę zawodową w Instytucie SPLOT łączy z pracą dydaktyczną na Krakowskiej Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego oraz Fundacji Edukacji Społecznej.

Absolwentka Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego, Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich w Instytucie Studiów Społecznych im. Profesora Roberta Zajonca Uniwersytetu Warszawskiego.

Specjalistka psychoterapii uzależnień certyfikowana przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii. Certyfikowana przez Krajowe Centrum ds. AIDS doradczyni ds. HIV/AIDS. Ukończyła szkolenie seksuologiczne w Szkole Terapii Centrum Lew-Starowicz.

Członkini Polskiego Towarzystwa Badań nad Uzależnieniami i Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Zasiada w Radzie Naukowej Ośrodka Badań Społecznych nad Seksualnością Uniwersytetu Warszawskiego.

A może by tak seksfilm? "Wiedziałem, że zupełnie nie mam kontroli, ale nie umiałem tego pokonać. Było mi wstyd" – Oh!me – Magazyn dla kobiet

Gdy Kasia przyłapała swojego męża na oglądaniu stron pornograficznych, była wściekła. Poczuła się zdradzona, oszukana i „niekompletna”. – Nie wystarczam mu – zwierzyła się koleżance. – Daj spokój, jeden seksfilm o niczym nie świadczy. Mężczyźni są wzrokowcami. To nic takiego – pocieszała ją znajoma. Więc po kilku dniach ciszy i nerwowego popłakiwania w łazience, Kasia „odpuściła”.

Przez dwa czy trzy miesiące żyła w przeświadczeniu, że wszystko jest w porządku, a niezbyt udane ostatnio życie intymne, to wynik przepracowania, stresu i ogólnego zmęczenia.

Jednak gdy przeglądając zdjęcia w wakacji odkryła na komputerze swojego męża kolekcję ponad 100 filmów porno, zrozumiała, że problem jest dużo poważniejszy.

Podczas długiej i bardzo emocjonalnej rozmowy Marcin przyznał, że jest od internetowej pornografii uzależniony. Od dziesięciu lat.

To „tylko” seksfilm!

Dla Kasi wyznanie męża było emocjonalnie tak trudne, że porównuje je dziś do tego, co mogłaby potencjalnie czuć odkrywając romans Marcina. Nie mogła też zrozumieć, jak to możliwe, że żyjąc z kimś tak blisko od prawie 7 lat, niczego nie zauważyła.

Dopiero z czasem pewne fakty dotyczące różnych zachowań męża i jego wieczornych rytuałów zaczęły jej się układać w całość. Kiedy ostatecznie dotarło do niej, z jak trudnym problemem będą się musieli zmierzyć, by uratować swoje małżeństwo, załamała się.

– Najtrudniejsze było uświadomienie sobie, że to jest takie samo uzależnienie jak każde inne. Zajęło mi bardzo wiele czasu, zanim przestałam myśleć o tym jak o zdradzie, zanim przestałam podchodzić do tego „osobiście”. Pierwsze dni, tygodnie były koszmarem.

Żyłam w przeświadczeniu, że to ze mną musi być coś nie tak. Mój mąż najpierw co wieczór wspomaga się oglądaniem porno, żeby pójść ze mną do łóżka, a potem po prostu wybiera seks w internecie zamiast bliskości ze mną.

Nie jestem wystarczająco kobieca, atrakcyjna… – nawet dziś głos Kasi łamie się. – Podczas tej rozmowy po odkryciu filmów płakaliśmy oboje. Potem przez długi czas nie mogłam pozbyć się tego głosu w mojej głowie: „Gdybyś była lepsza, nie wolałby patrzeć na inne kobiety.

” To bardzo bolało. I jeszcze to poczucie, że przez tyle lat byłam oszukiwana.

Po dwóch miesiącach Kasia nie wytrzymała napięcia i wyprowadziła się ze wspólnego mieszkania do wynajętej kawalerki. Bezpośrednią przyczyną rozstania było to, że Marcin nie przejawiał chęci leczenia.

Ofiary gwiazdek porno

Jak każde uzależnienie, także to od pornografii ma olbrzymi, destrukcyjny wpływ na związek. W tym wypadku jest to jednak o tyle bardziej skomplikowane, że życie erotyczne już z samej swej natury angażuje więcej niż jedną osobę.

Partner lub partnerka osoby uzależnionej zmaga się z poczuciem osamotnienia, z przeświadczeniem, że dla swojego ukochanego, czy ukochanej nie jest atrakcyjny fizycznie. Że jej/jego konkurentem jest seksfilm. Życie intymne tej pary rozpada się, a to oczywiście wpływa na wszystkie pozostałe sfery ich związku.

Zanika poczucie stabilizacji ustępując pola uczuciu ciągłej obawy o związek i jego przyszłość. Jedyną drogą ratunku jest terapia, nie tylko osoby uzależnionej, ale także jej partnera.

Marcin nie od razu zdał sobie z tego sprawę, a gdy już się udało, nie potrafił przełamać wstydu. – Kasię kocham nad życie, ale długo nie byłem w stanie zrobić dla niej tego kroku. Dopóki nie odeszła. To było dla mnie impulsem, szokiem. Na moich oczach, z mojego powodu rozpadał się związek z kimś, kogo nigdy nie chciałbym stracić.

Zacząłem szukać wiadomości na temat uzależnienia od erotyki  w internecie. Wiedziałem, że zupełnie nie mam nad tym kontroli, ale żeby pójść do specjalisty, powiedzieć: „Nie mogę bez tego żyć, pomóżcie mi”, do tego było mi bardzo daleko. Nie umiałem tego pokonać, było mi wstyd.

Więc Kasia odeszła i stanąłem przed wyborem: zostawić wszystko tak jak jest i stracić ją, albo zawalczyć o siebie i o nią, o nasz związek.

Droga do domu

Już pierwsza rozmowa z terapeutą uświadomiła Marcinowi, że nie jest sam, że uzależnienie od cyberpornografii to problem, który dotyczy bardzo wielu osób, w różnym wieku i różnej płci. No i jeszcze, że jego uzależnienie ma faktyczny, destrukcyjny wpływ na jego relację z żoną.

– Najcięższym wyzwaniem był dla mnie moment, kiedymusiałem otworzyć się przed innymi, żeby porozmawiać „bez ściemy” o swoim problemie – mówi – Do tej chwili chyba naprawdę nie zdawałem sobie sprawy z tego, że również moje poprzednie związki rozpadły się z powodu uzależnienia.

Jeśli przez miesiące, lata patrzysz na pornografię i to jest twoje główne źródło spełnienia w sferze seksu, podczas konfrontacji z realną osobą przestajesz odczuwać podniecenie. Doświadczenie „autentycznej” seksualności jest czymś, co cię przerasta.

Uciekasz w to, co znasz  lepiej: jest przecież seksfilm. On nie ma oczekiwań, zawsze jest „dobry”.

Kasia wróciła, chce wspierać męża. Jest niepewna, boi się. – Niepokój i brak zaufania pozostał. Walczę z tym. Ale bywa ciężko: wystarczy, że Marcin musi dłużej popracować wieczorem na komputerze, albo wraca później z pracy.

Potrafię zadawać tysiące pytań, dzwonić, sprawdzać komputer, telefon. Potem przychodzi opamiętanie: tak niczego nie naprawimy. Kasia zagryza wargi. W przyszłym tygodniu planują wspólny udział w sesji Marcina.

Będzie mówiła o swoich uczuciach, o lękach. Liczy na przełom.

W Polsce stale rośnie liczba osób uzależnionych od pornografii w sieci. Coraz częściej są to również kobiety. Zaburzenie to silnie uderza w podstawy związku: burzy intymność i zaufanie oraz godzi w poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Przy zastosowaniu odpowiedniej terapii, zarówno indywidualnej jak i grupowej, uzależnienie od internetowej pornografii jest całkowicie uleczalne.

Leave a Reply

Your email address will not be published.