Podejrzenia żony i opróżnienie kont

Pani Olga straciła kilkadziesiąt tysięcy złotych po tym, jak w lutym tego roku przyszło jej do głowy skorzystać z portalu ogłoszeniowego OLX. Pani Bogumiła kliknęła w podesłany SMS-em link i z jej konta zniknęło prawie 60 000 zł – oszczędności całego życia.

A banki? Podobno nic podejrzanego nie zauważyły i nie poczuwają się ani do współodpowiedzialności, ani do partycypacji w ponoszeniu konsekwencji takich nieszczęść.

A może czas już skończyć z podejściem, według którego bank jest tylko „notariuszem transakcji” i nie odpowiada w żadnym stopniu za kradzież pieniędzy z konta?

To się w głowie nie mieści, jak banki odsuwają od siebie współodpowiedzialność za straty klientów okradzionych przez internet. Najpierw zachęcały klientów do zdalnego bankowania oraz dały im do ręki bankowość elektroniczną i mobilną, ale gdy źli ludzie zaczęli masowo wykorzystywać luki w tym systemie – bankowcy odwrócili się na pięcie i mówią, że to nie ich wina.

Zobacz również:

Oczywiście przeważnie to nieostrożność klientów prowadzi do wyprowadzania pieniędzy z ich kont, ale złodzieje wykorzystują przecież narzędzia, które wymyśliły banki. I korzystają z tego, że banki nie potrafią odpowiednio szybko zareagować na podejrzane transakcje. A przecież banki widzą, co się dzieje z pieniędzmi ich klientów.

Czytam ostatnio sporo opowieści okradzionych klientów oraz odpowiedzi bankowców na ich reklamacje. I zadaję sobie pytanie, czy to rzeczywiście klient jest w 100% odpowiedzialny za to, że ktoś włamał mu się na konto? Czy bank nie mógłby temu zapobiec, gdyby nie ograniczał się tylko do sprawdzania czy loginy i hasła się zgadzają?

Pani Olga: chciała sprzedać suszarkę na OLX, a straciła wszystkie pieniądze

Pani Olga straciła kilkadziesiąt tysięcy złotych po tym, jak w lutym tego roku przyszło jej do głowy skorzystać z portalu ogłoszeniowego OLX.

Sprzedawała suszarko-lokówkę, a gdy znalazł się nabywca, przesłał jej przez WhatsApp’a link z prośbą o potwierdzenie zamówienia.

Kupujący oczywiście nic nie chciał nic kupić, zaś link był przekierowaniem na fałszywą stronę mBanku, na której nieświadoma niczego pani Olga wpisała wszystkie dane swojej karty debetowej. I na dokładkę jeszcze nazwisko panieńskie matki.

„Potem przyszedł komunikat z mBanku, że moje urządzenie zostało poprawnie dodane. Nie musiałam nic akceptować. Transkacja na OLX nie doszła do skutku, a ja zapomniałam o temacie. Kilka dni później zobaczyłam komunikat z banku, że przelałam pieniądze z karty kredytowej.

Natychmiast zadzwoniłam na infolinię mBanku i zablokowałam wszystko, co mogłam, ale już było za późno. Złodzieje przenieśli w nocy wszystkie pieniądze z oszczędności na konto główne i stamtąd przelewali je na jakieś inne konto w mBanku. Łącznie wyprowadzili 29 600 zł. Zlecili także transakcje z karty kredytowej na 20 000 zł.

Żadna z powyższych transakcji nie wymagała akceptacji przeze mnie”

– pisze pani Olga. mBank dwukrotnie odrzucił reklamacje pani Olgi, stwierdzając, iż podała przestępcom login i hasło do bankowości elektronicznej, co trzeba potraktować jako rażące niedbalstwo.

„Sęk w tym, że nie podawałam na tej złodziejskiej stronie loginu i hasła do bankowości internetowej. Zastanawia mnie też, że systemów bezpieczeństwa w banku nie zaalarmowało to, że do konta podłączono dodatkowe urządzenie, a dwa dni później, w środku nocy, wyprowadzono wszystkie pieniądze z konta i z karty kredytowej”

– skarży się czytelniczka. Jak to możliwe, że poniosła tak wielkie straty, skoro – jak twierdzi – nie ujawniła złodziejom najważniejszych informacji o koncie, a jedynie dane karty?

Cóż, najprawdopodobniej login i hasło do rachunku złodzieje poznali w tzw. międzyczasie.

Żeby móc skutecznie zaatakować panią Olgę, musieli mieć jej numer telefonu (być może podała go na OLX), nazwę banku, w którym ma konto (być może to wynikło z rozmowy na portalu ogłoszeniowym) oraz właśnie login i hasło do bankowości internetowej. Bez tych informacji nie zdołaliby się zalogować na konto klientki i sparować go z nowym urządzeniem.

Do tego sparowania potrzeba z kolei numeru PESEL, nazwiska panieńskiego matki i niektórych danych karty płatniczej. Dwie ostatnie rzeczy pani Olga sama podała po kliknięciu w fałszywy link.

Numer PESEL też nie jest trudny do ustalenia, podajemy go w różnych miejscach. Jedyną zagadką jest sposób, w który złodzieje pozyskali login i hasło do konta. Ale że je w jakiś sposób pozyskali – jest oczywiste.

I w ten sposób kradzież pieniędzy z konta stała się możliwa.

Kradzież pieniędzy z konta: klientka była naiwna, ale czy bank nie mógł nic zrobić?

Klientka zdecydowanie była zbyt naiwna – do „potwierdzania transakcji” na portalu aukcyjnym (po co, do cholery, cokolwiek tu potwierdzać?) podała dane, których nikomu się nie podaje. Kliknęła w podesłany przez obcą osobę link, w który klikać nie powinna. Prawdopodobnie dała też sobie ukraść dane logowania do konta albo co najmniej włamać na e-mail (skąd złodzieje mogli je pozyskać).

Ale czy bank jest całkiem niewinny? Moim zdaniem nie można tak powiedzieć. Każdy rachunek, na którym dzieje się coś niestandardowego, powinien być pod obserwacją.

Za każdym razem, gdy następują rzeczy takie, jak „zrzucanie” oszczędności na konto główne, „opróżnianie” karty kredytowej, przyłączanie do konta nowych urządzeń – bank powinien brać pod uwagę ryzyko fraudu.

Nie oznacza to za każdym razem, że nastąpi kradzież pieniędzy z konta, ale są to okoliczności zwiększające ryzyko.

Podejrzenia żony i opróżnienie kontZłodzieje ukradli pieniądze przez kliknięcie w link. Co odpowiada bank?

W tym przypadku przestępcy byli bardzo czujni. Między przypisaniem nowego urządzenia do konta, a złodziejskimi transakcjami odczekali dwa dni, co mogło uśpić czujność banku (o ile jakakolwiek czujność tam była). A samych transakcji dokonywali nocą, by znieść ryzyko, że ktoś z banku zadzwoni do klientki i zapyta, czy rzeczywiście wyprowadza ze swojego rachunku wysokie kwoty.

Ale mimo wszystko można było jakoś spróbować zareagować, choćby „zawieszając” transakcje na jedną sesję systemu elixir, by mieć czas na kontakt z klientką za dnia. Zwłaszcza że w bankowych systemach informatycznych musieli widzieć, że ktoś loguje się do konta z innego miejsca niż zwykle (inny numer IP komputera).

Wiem, że to w bankach duży dylemat, bo klienci nie lubią być inwigilowani i wypytywani o transakcje – a w 99% takie sygnały są błędne – jednak co z ochroną pozostałych klientów przed złodziejami?

Pani Bogumiła kliknęła w link i… straciła oszczędności życia. „Nic nie autoryzowałam!”

W tym przypadku złodzieje sporo zrobili, żeby w banku nikt się nie zorientował, ale w drugim przypadku, który ostatnio do mnie trafił, bank – gdyby prawidłowo zadziałały systemy antyfraudowe – mógłby uratować klientkę. Oto krótki opis historii pani Bogumiły – córki sołtysa z wsi pod Warszawą. Relacjonuje sprawę jej sąsiad, który jest czytelnikiem „Subiektywnie o Finansach”.

„Kobieta otrzymała sms o rzekomym nadejściu paczki od kuriera. W SMS-ie zalecano kliknięcie w link. Po kliknięciu uruchomiła się aplikacja, która zhakowała telefon kobiety.

See also:  Zabezpieczenie się od zdrady małżeńskiej

Przestępcy przejęli bankowe kody autoryzacyjne, które zamiast na telefon kobiety przychodziły na ich telefon. Przy pomocy tych kodów w ciągu dwóch godzin 12 lutego przestępcy przelali z jej konta w banku na własne konta 69 000 zł.

Pani Bogumiła pracuje w fabryce chipsów w Grodzisku, pieniądze, które jej zniknęły, zgromadziła przez 25 lat pracy. Zgłosiła sprawę na policję i wystąpiła do banku Santander, gdzie ma konto, z reklamacją o zwrot pieniędzy.

Otrzymała odpowiedź, że reklamacja została odrzucona, a bank zażądał od niej dodatkowo kary za przedwczesne zlikwidowanie lokat. Część pieniędzy znajdowała się na depozytach terminowych”.

Z odpowiedzi banku na reklamację wynika, że w tym przypadku również klientka Santandera podała wystarczająco dużo informacji – lub je jej ukradziono – by złodzieje mogli zalogować się na jej konto i dopisać do niego nowe urządzenie, którym autoryzowali przelewy.

Podejrzenia żony i opróżnienie kontKliknięcie w link i kradzież pieniędzy z konta. Bank się nie poczuwa do współodpowiedzialności

Drugi scenariusz jest taki, że smartfon klientki stał się czymś w stylu „zombie” i złodzieje wyświetlali na nim komunikaty, które spowodowały, że pani Bogumiła nie wiedziała, że autoryzuje przekierowanie SMS-ów autoryzacyjnych na inny numer telefonu.

„W całej tej historii poraża mnie najbardziej postawa banku, który całkowicie pozostawia klienta samemu sobie i liczy na to, że klient nie będzie miał pieniędzy na pozew przeciwko bankowi (nie mówiąc o tym, że proces trwa lata). A zgodnie z prawem to bank ponosi odpowiedzialność za włamania internetowe. Przeczytałem, że są w tej sprawie nawet orzeczenia Sądu Najwyższego”

– pisze sąsiad okradzionej pani Bogumiły. Sprawa jest na etapie wezwania przedsądowego do zwrotu pieniędzy, skierowanego przez adwokata klientki do banku. Część uzasadnienia wklejam poniżej:

Podejrzenia żony i opróżnienie kontKradzież pieniądze z konta. Wezwanie przedsądowe do banku o zwrot

Tu są dwie sprawy. Po pierwsze: kto odpowiada za transakcję, jeśli została autoryzowana, ale klient twierdzi, że to nie on ją autoryzował? Można powiedzieć, że banku nie musi obchodzić, kto autoryzował przelew. Ale można też przeprowadzić śledztwo poszlakowe i udowodnić, że z wysokim prawdopodobieństwem nie był to klient.

Kradzież pieniędzy z konta. Dlaczego bank ma odpowiadać za to, że klient klika, gdzie nie trzeba?

Zapytacie, dlaczego bank ma odpowiadać za to, że klienci klikają w jakieś podesłane im linki i podają tam dane, których nie powinni podawać. No tak, to się nie powinno dziać i część odpowiedzialności oczywiście spada na klientów.

Tym niemniej, jak już wspominałem, jeśli bankowcy dali tym klientom do łapek narzędzia, które umożliwiają włam na konto, to powinni objąć tych klientów specjalną ochroną. W tym przypadku ktoś zmienił urządzenie, na które przychodzą SMS-y, zalogował się (prawdopodobnie) do konta z nowego urządzenia, zlikwidował lokaty i wykonał duży przelew.

Taki zestaw wydarzeń powinien spowodować, że system antyfraudowy się uaktywni i zostaną w banku wszczęte procedury sprawdzające, czy to rzeczywiście klientka chce wyprowadzić z banku 59 000 zł.

Podział odpowiedzialności powinien być mniej więcej pół na pół. Klient był nieostrożny, a bank nie potrafił zareagować na nietypową transakcję.

I pewnie do takich rozstrzygnięć by dochodziło, gdyby sądy nie były sparaliżowane.

Gdyby w ciągu kilku miesięcy można było – przeprowadzając „proces poszlakowy” – uzyskać prawomocny wyrok choćby częściowo pozostawiający winę przy banku, bankowcy nie zachowywaliby się tak jak dziś.

„Klient kliknął w link i stracił oszczędności życia? To nie nasz problem”. Nie Wasz? A czyj, do jasnej cholery? To wy oferujecie bankowość internetową i mobilną oraz pozwalacie na błyskawiczne przelewanie pieniędzy na podstawie zdalnych zleceń. A więc dajecie ludziom do ręki narzędzia, które umożliwiają kradzież pieniędzy z konta, jednocześnie zachęcając do ich używania…

—————–

Najnowszy podcast „Finansowe sensacje tygodnia”: posłuchaj!

Czy twój małżonek ukrywa pieniądze?

Podejrzenia żony i opróżnienie kont

Problemy finansowe często prowadzą do kryzysów w małżeństwie, a bywają one pogłębiane przez brak otwartości i dobrej komunikacji.

Jeżeli np. mąż ukrywa pieniądze, to w razie rozwodu żona dostanie mniej, niż się jej należy. W jeszcze gorszej sytuacji jest ktoś w wolnym związku, gdyż partner po prostu może odejść w siną dal, zostawiając partnerkę bez grosza i z długami.

Przykład z życia

Ojciec pewnej rodziny przez 15 lat odprowadzał po cichu wszystkie swoje pieniądze na konto matki w Polsce. Dom natomiast kupił na nazwisko żony i obciążył go dwiema pożyczkami hipotecznymi. Środki pobrane jako home equity loan rzekomo zainwestował na przyszłość.

Kobieta utrzymywała rodzinę ze swojego wynagrodzenia, mąż dokładał się z rzadka, mówiąc, że oszczędza i robi korzystne lokaty. Pewnego dnia kupił bilet do Polski w jedną stronę, o czym żona dowiedziała się przez przypadek od znajomych.

Zostawił ją i dwójkę dzieci bez oszczędności, tylko z zapożyczonym po brzegi domem i ratami, którym kobieta nie była w stanie sprostać sama. Po sprzedaży domu i spłaceniu pożyczek nie zostało kobiecie nic. Mąż nie był nawet zainteresowany uzyskaniem formalnego rozwodu.

Aby unikać uogólnień, traktuję męża jako stronę, która próbuje chować pieniądze, choć jest oczywiste, że tajemniczy mogą być zarówno mąż, jak i żona. 

Podział majątku w razie rozwodu

Rozchodząca się para przeważnie dąży do rozwodu. Małżonkowie sami mogą ustalić podział majątku, ale jeżeli nie zdołają dojść do porozumienia, zadecyduje za nich sąd zgodnie z przepisami stanowymi.

W najprostszym przypadku sąd może pozwolić małżonkom na zatrzymanie ich indywidualnego mienia (własność wyłączna, którą wnieśli do małżeństwa lub otrzymali jako darowizny czy spadek w czasie jego trwania), a wspólny dorobek podzieli po połowie. Dostęp do majątku w razie rozwodu jest regulowany przez prawo stanowe.

Na przykład, w stanie Nowy Jork każde z małżonków ma dostęp do wspólnych kont przed rozwodem, ale nie po jego rozpoczęciu, bowiem pozew rozwodowy zawiera zakaz transferów aktywów (Automatic Temporary Restraining Order).

ATRO zabrania nie tylko opróżnienia wspólnych kont, skrytek bankowych, lecz także zaciągnięcia pożyczek pod zastaw wspólnego majątku (np. domu) oraz zmiany beneficjentów polis ubezpieczeniowych. Porozmawiaj z doświadczonym prawnikiem o swojej indywidualnej sprawie.

Jak pieniądze bywają ukrywane

Przykład podany na początku artykułu jest ekstremalny i może dziwić: dlaczego kobieta zgadzała się na taki układ i nie rozszyfrowała intencji męża? W większości przypadków sytuacja nie jest tak oczywista. Oto jak mąż (czy żona) może chować pieniądze:

Składać gotówkę do skrytki bankowej. Przyjrzyj się, czy mąż ma skrytkę bankową: bank raz w roku pobiera opłatę, więc obciążenie znajduje się na wyciągu z konta. Posiadanie skrytki na jedno nazwisko jest nieroztropne, bowiem po śmierci właściciela dostęp do skrytki dla małżonka jest utrudniony.

See also:  Niedokonany podział majątku a śmierć współwłaściciela

Wywozić do Polski czy zagranicę. Mąż może mieć konto poza amerykańską jurysdykcją, w Polsce czy w innym kraju. Przepisy nakazują deklarowanie zagranicznych kont na amerykańskim zeznaniu podatkowym.

Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych (FATCA) oraz umowa Polski ze stanami na temat implementacji tej ustawy utrudnia ostatnio chowanie środków za granicą. Więcej w książce pt. „Jak chować pieniądze przed fiskusem”.

Kupować cenne rzeczy, które mogą być łatwo przeoczone na zestawieniu majątkowym. Przykładem może być złoto, biżuteria, a także kolekcje (znaczki, monety), cenne obrazy czy antyki. Dzieląc majątek, możesz nawet nie przypuszczać, że kilka albumów starych znaczków jest wartych więcej niż dom.

Nadpłacić wierzycielom albo Urzędowi Podatkowemu. Jeżeli twój mąż przedpłaci nadmiernie podatki za przyszły rok, to dostanie ich zwrot w przyszłym roku, po zatwierdzeniu rozwodowego podziału majątku.

Opóźnić wynagrodzenie czy premię w pracy do przyszłego roku. Przez to jego przychód za dany rok, gdy się rozchodzicie, będzie mniejszy.

Przenieść inwestycje na nazwisko członka rodziny czy biznesowego partnera. Mąż może planować, by po rozwodzie majątek ten ponownie przenieść na jego nazwisko.

Jeżeli twój małżonek chowa pieniądze od lat, to ich lokalizacja będzie bardzo trudna, wręcz niemożliwa, a w sądzie to ty masz obowiązek udowodnienia stanu majątkowego rodziny, żeby otrzymać część, która ci się należy.

Jak rozpoznać ukrywanie pieniędzy

Uważaj na nowe konta. Przyjrzyj się korespondencji przysyłanej tylko na nazwisko męża. Może jest to oznaką nowego konta albo nowej karty kredytowej. Nie powinnaś listów otwierać, ale zauważ nazwę banku. Czy w szufladach męża nie ma odcinków bankowych wskazujących na transakcje w bankomatach tego banku?

Czy mąż ma własną skrytkę na poczcie? To zły znak. Z pewnością wyciągi z jego indywidualnych kont są tam przesyłane.

Przyglądaj się transakcjom na kartach kredytowych. Mąż może dokonywać dla siebie kosztownych zakupów czy inwestycji albo przekazywać pieniądze za granicę (np. przez Western Union), a należnością obciążać domowy budżet.

Sprawdź bankowe transakcje w sieci, potwierdzenia zakupów wysłane mailem, korespondencję sugerującą, że mąż ma konto np. w PayPal czy u internetowego maklera, o którym nic nie wiesz. Pytaj, gdy widzisz wypłaconą większą kwotę gotówki.

Zapoznaj się z rodzinnymi inwestycjami. Jeżeli rodzinne pieniądze pompowane są w jakieś lokaty, powinnaś koniecznie wiedzieć, jakie są finansowe instrumenty i gdzie są trzymane. Inwestycyjne konta powinny być zarejestrowane na obydwa nazwiska i mieć wyznaczonych spadkobierców (beneficiaries).

Uwaga: Samodzielne prowadzenie części swoich spraw nie koniecznie jest nieuczciwe. Szczególnie ludzie będący w drugim związku małżeńskim wolą zachować finansową niezależność. W takim przypadku należy otwarcie omówić swoje wzajemne oczekiwania i podzielić finansowe obowiązki. Nieuzasadnione podejrzenia mogą zrujnować twój związek.

Jak zapobiec problemom

Nawet jeżeli nie masz małżeńskich problemów i uważasz je za stabilne, zastanów się nad następującymi kwestiami. Czy otwarcie traktujecie sprawy finansowe rodziny? Czy dałabyś sobie sama radę, gdybyś z jakiegoś powodu nagle została sama? Zacznij uczestniczyć w podejmowaniu finansowych decyzji.

Jeżeli papierkowe i finansowe sprawy twojej rodziny są dla ciebie czarną magią, to zacznij się z nimi zapoznawać. Dowiedz się, gdzie trzymane są wszystkie pieniądze rodziny i jaki jest do nich dostęp.

Jeżeli jeszcze nie umiesz, to naucz się korzystać z internetowej bankowości, z bankomatu, karty debetowej.

Sięgnij po książki, poradniki i sprawdź, jak działa system Social Security, zakładowe i indywidualne plany emerytalne, ubezpieczenia zdrowotne, bankowość, świat finansów itp. Dowiedz się, jak funkcjonuje Ameryka.

Musisz wiedzieć, jaka należeć ci się będzie emerytura w razie rozstania, czy zatrzymasz ubezpieczenie zdrowotne i jak podzielić dom czy pożyczki. Wiele pomocnych tekstów znajdziesz w witrynie www.PoradnikSukces.

com.

Elżbieta Baumgartner

Elżbieta Baumgartner jest autorką wielu książek o profilu finansowym i konsumenckim, m.in.: „Życie bez ślubu”, „Jak działa giełda”, „Jak inwestować w fundusze powiernicze”. Są one dostępne w księgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpośrednio od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492, www.PoradnikSukces.com.

Kategoria: Porady > Finanse

Data publikacji: 2020-04-21

Jak zdradzają kobiety?

Według badań przeprowadzonych przez Centrum Profilaktyki Społecznej (CPS) już 39 proc. Polaków przyznaje się do niewierności małżeńskiej. Przypominamy wywiad Marcina Wyrwała z Marcinem Popowskim.

Marcin Wyrwał: Na czym polega rola detektywa w sprawie dotyczącej zdrady?

Marcin Popowski, detektyw i autor bestsellerowego poradnika “Porady na zdrady”: Większość ludzi myli ją z rolą fotografa dostarczającego mężowi zdjęcia żony z kochankiem w pieleszach. Czasem bywa i tak.

Jednak w większości przypadków praca detektywa jest znacznie bardziej złożona. W mojej pracy niezbędne są konsultacje z psychologami, a nawet seksuologami.

Bywa że pełnię rolę nie tylko detektywa, ale też mediatora pomiędzy zwaśnionymi stronami.

Kto się do Pana częściej zgłasza – zdradzane kobiety czy mężczyźni?

Siedzę w tym zawodzie od niemal 20 lat i ta proporcja zawsze była stała: 80 proc. kobiet i 20 proc. mężczyzn. Lecz w ciągu ostatniego roku stało się coś dziwnego. Proporcje nagle zaczęły się zmieniać i obecnie zgłasza się do mnie niemal tyle samo mężczyzn co kobiet.

  • To znaczy, że kobiety częściej zdradzają?
  • To może oznaczać, że mężczyźni nie boją się już wizerunku rogacza i twardo zaczynają walczyć o swoje, widząc, że jest wiele do wygrania.
  • A co mogą wygrać, udowadniając partnerce zdradę?

W sprawach o opiekę nad dziećmi czy alimenty sądy zwykle stają po stronie kobiety. Jeśli mężczyzna udowodni partnerce winę za rozpad związku, sytuacja może obrócić się na jego korzyść.

A dlaczego kobiety zdradzają?

Powodów może być wiele. Czasami wina leży zdecydowanie po stronie mężczyzny, który przykładowo ucieka się do przemocy. Nierzadko przyczyną są problemy w łóżku czy też impotencja mężczyzny.

Jednak coraz częściej spotykam się z przypadkami, gdy mężczyzna skupia się na pracy, zaniedbując żonę emocjonalnie, uczuciowo a także seksualnie.

Taka kobieta czuje się osamotniona i wtedy pojawia się ktoś, kto ma czas, żeby jej wysłuchać, porozmawiać z nią i w końcu iść z nią do łóżka, czyli zrobić wszystkie te rzeczy, na które jej mężowi nie starcza czasu.

Bo jest zajęty utrzymywaniem rodziny.

Częściej pomnażaniem i tak już dużego majątku. Spora część moich klientów nie musi wiązać końca z końcem, lecz raczej utrzymują duże domy i kupują drogie auta.

Co ciekawe, podczas wywiadów dotyczących danej sprawy mężczyźni często opowiadają mi z nostalgią, jak 10-15 lat wcześniej mieszkali z żoną w wynajętym mieszkanku i zamiast chodzić do restauracji i kin, wypożyczali filmy na wideo, a jednak byli szczęśliwi.

Teraz mają luksusowe samochody, jeżdżą na wakacje na Majorkę, ale są nieszczęśliwi i wszystko im się rozwala. Myślę, że do wielu zdrad nie doszłoby, gdyby partnerzy potrafili zrezygnować z części majątku na rzecz poprawienia jakości swojego związku.

Zobacz również: Jak zdradzają Polacy – najważniejsze fakty

Mężczyźni szybko orientują się, że ich żony mają kogoś na boku?

A skądże! Jeśli przychodzi do mnie zdradzana kobieta, to w 90 procentach jej podejrzenia sprawdzają się. Tu chyba działa tak zwana kobieca intuicja. Z kolei w przypadku mężczyzn, bywa że żona od pięciu lat ma romans i on nic o tym nie wie. Chyba że kobieta, świadomie lub podświadomie, sama chce tę prawdę wyjawić.

A zdarzają się takie?

Owszem, ja dzielę zdradzające kobiety na dwie podstawowe kategorie. Do pierwszej należą te, które mają głębokie poczucie winy z powodu zdrady. W drugiej mieszczą się kobiety, które zdradzając pozostają w zgodzie z sobą. Skłonienie kobiety, która jest nieszczęśliwa, do przyznania się do winy jest stosunkowo proste, ponieważ ona często sama chce to wyznać.

Po czym mężczyzna może się zorientować, że partnerka ma coś do wyznania?

Takich oznak jest sporo. Czasami kobieta ma po prostu winę wypisaną na twarzy. Istnieją jednak też bardziej subtelne wskazówki.

Często taką wskazówką może okazać się zmiana dotycząca życia seksualnego małżonków i to nie tylko na gorsze lecz i na lepsze.

Na gorsze wtedy, gdy kobieta z poczuciem moralnego dyskomfortu z powodu zdrady nie chce sypiać z dwoma mężczyznami jednocześnie. Wtedy będzie miała opory przed sypianiem z własnym mężem, próbując dochować wierności drugiemu partnerowi.

A na lepsze?

Kobieta, która zdradza, bo czuje się nieszczęśliwa w małżeństwie, podświadomie traktuje seks jako formę terapii małżeńskiej. Będzie więc chciała wypróbować z mężem wszelkie nowe techniki, jakich nauczyła się od kochanka.

Rozumiem, że w przypadku kobiet z tej drugiej kategorii, które zdradzając pozostają w zgodzie z sobą, o sygnały ostrzegawcze jest trudniej.

Istnieją takie kobiety, podobnie zresztą, jak istnieją tacy mężczyźni, choć to pewnie temat na inną rozmowę. Takie osoby charakteryzują się dużym wyrachowaniem. A ich partnerzy tak naprawdę ich nie znają.

W jakim sensie?

W każdym. Jeden z moich klientów zdecydował się na założenie swojej żonie podsłuchu. Akurat doznał jakiegoś urazu i leżał w szpitalu. Kiedy żona do niego dzwoniła, bardzo mu współczuła.

Lecz w chwilę potem, w rozmowie z przyjaciółką mówiła: “Słuchaj, on jest w tej chwili w szpitalu, bo przypier… w coś i ząb mu wyleciał. Debil myśli, że będę mu współczuła”.

W kolejnej rozmowie z 12-letnią córką ta kobieta ponownie zmieniła twarz, zapewniając dziecko, że tatuś jest w szpitalu i wszystko z nim dobrze.

Rozumiem, że takie kobiety są trudniejszymi graczami?

Znam przypadki, w których takie kobiety utrzymywały swoje romanse w tajemnicy przez całe lata. Ale plan walił się, kiedy relacja pomiędzy żoną i jej kochankiem zaczynała się pogłębiać. Kochankowi przestały już wystarczać dorywcze spotkania na szybki seks.

Chciał spędzić z tą kobietą noc, albo weekend, albo urlop. Wtedy pojawiały się problemy. Kochanek zaczynał robić nerwowe ruchy, na przykład wysyłając SMS-y o godzinach, w których miał tego nie robić. Wtedy żona też zaczynała reagować nerwowo.

Choć nigdy nie blokowała telefonu hasłami i zawsze zostawiała go na widoku, nagle zakładała na niego blokady i zabierała go nawet do łazienki. Założyła też własne konto mailowe, chociaż od lat miała z mężem wspólne. To już są poważne sygnały ostrzegawcze.

Ale nawet wtedy mąż nie był w stanie udowodnić niczego na własną rękę, dlatego zwrócił się detektywa.

Zobacz również: W Polsce zdradza lub romansuje ok. 52 proc. mężczyzn i 33 proc. kobiet. Dlaczego to robią?

Detektyw także ma więcej problemów ze znalezieniem dowodów zdrady u takiej kobiety?

Detektyw nie, ponieważ jesteśmy zawodowcami, a te kobiety to pomimo wszystko amatorki. Jednak wiele z nich stosuje metody kamuflażu, które nawet u profesjonalisty wzbudzają respekt

Leave a Reply

Your email address will not be published.