Podopieczna rodziny zastępczej w ciąży

Podopieczna rodziny zastępczej w ciąży

Panthermedia

Rodzina zastępcza jest tymczasową formą opieki nad dzieckiem. W rodzinach zastępczych umieszcza się dzieci, których rodzice zostali trwale lub czasowo pozbawieni praw rodzicielskich lub gdy władza ta została im ograniczona.

Umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej następuje na podstawie orzeczenia sądu rodzinnego.
 

Co powinna zapewnić dziecku rodzina zastępcza?

  • Rodzina zastępcza powinna zapewnić dziecku warunki rozwoju i wychowania odpowiednie do jego stanu zdrowia i poziomu rozwoju, w szczególności:
    – odpowiednie warunki bytowe;
  • – możliwości rozwoju fizycznego, psychicznego i społecznego;
  • – możliwość właściwej edukacji i rozwoju zainteresowań;
  • Rodzina zastępcza kieruje się zawsze dobrem dziecka oraz szanuje jego prawo  do wiedzy o swoim pochodzeniu oraz dba o podtrzymywanie kontaktu z rodziną naturalną i z innymi osobami bliskimi.
  • Polecamy: Nicole Kidman planuje adopcję

– możliwości zaspokojenia indywidualnych potrzeb dziecka;
– odpowiednie warunki do wypoczynku i organizacji czasu wolnego.

Jakie są rodzaje rodzin zastępczych

• Rodziny zastępcze spokrewnione. Najbliżsi krewni dziecka: dziadkowie, wujostwo, czasami starsze pełnoletnie rodzeństwo.
• Rodziny zastępcze niespokrewnione.

Osoby takie muszą przejść badania psychologiczne i pedagogiczne, ukończyć specjalistyczne szkolenie oraz otrzymać zaświadczenie potwierdzające ich kwalifikacje do pełnienia funkcji rodziny zastępczej.

• Zawodowe niespokrewnione rodziny zastępcze (rodziny, które z tytułu wykonywanej pracy otrzymują wynagrodzenie)
– Rodziny zastępcze zawodowe wielodzietne.

Umieszcza się w tym samym czasie nie mniej niż troje i nie więcej niż sześcioro dzieci; w przypadku konieczności umieszczenia w rodzinie licznego rodzeństwa liczba dzieci w wielodzietnej rodzinie zastępczej może się zwiększyć.
– Pogotowia rodzinne.

W zawodowej niespokrewnionej z dzieckiem rodzinie zastępczej o charakterze pogotowia rodzinnego umieszcza się nie więcej niż troje dzieci na pobyt okresowy do czasu unormowania sytuacji życiowej dziecka, nie dłużej niż na 12 miesięcy; w szczególnie uzasadnionych przypadkach pobyt dziecka może być przedłużony, jednak nie więcej niż o kolejne 3 miesiące.
– Rodziny zastępcze zawodowe specjalistyczne. W zawodowej niespokrewnionej z dzieckiem specjalistycznej rodzinie zastępczej umieszcza się dzieci niedostosowane społecznie albo dzieci z różnymi dysfunkcjami, problemami zdrowotnymi wymagającymi szczególnej opieki i pielęgnacji. W rodzinie tej może wychowywać się w tym samym czasie nie więcej niż troje dzieci.
– Placówki rodzinne (Rodzinne Domy Dziecka). Rodzinny Dom Dziecka jest szczególnym rodzajem placówki opiekuńczo-wychowawczej. RDD tworzy jedną, wielodzietną rodzinę dla dzieci, którym nie znaleziono rodziny zastępczej lub adopcyjnej. Można w nim umieścić od czworga do ośmiorga dzieci, w tym wieloosobowe rodzeństwa. Nie można łączyć pełnienia funkcji niespokrewnionej z dzieckiem rodziny zastępczej oraz zawodowej niespokrewnionej z dzieckiem rodziny zastępczej z prowadzeniem rodzinnego domu dziecka.

Zobacz też: Adopcja: Jak się do niej przygotować?

Dzieci, które kochacie

Obecnie w domach dziecka przebywa w nich 20 tys. dzieci i liczba ta ciągle wzrasta. Zobacz, jak można pomóc opuszczonym maluszkom.

Obecnie w publicznych domach dziecka przebywa w nich 20 tys. dzieci i liczba ta ciągle wzrasta. Co więcej, jak wykazują aktualne statystyki 60 proc. dzisiejszych bezdomnych i przeszło 20 proc. więźniów to właśnie wychowankowie tych placówek. Ratunkiem dla opuszczonych dzieci są rodziny zastępcze.

Tylko w rodzinie można przekazać dziecku wartości, pozytywne postawy i dobre przyzwyczajenia, a rodzinny dom – również ten zastępczy – ukształtuje charakter i wskaże dziecku jak dobrze żyć. Tylko w rodzinie dziecko znajdzie właściwą opiekę, wsparcie, a przede wszystkim miłość.

Uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 24 maja 2006 roku, 30 maja został ogłoszony Dniem Rodzicielstwa Zastępczego. W tym roku był on obchodzony po raz pierwszy.

– Bardzo trudno jest samemu skutecznie i efektywnie naprawiać świat – mówi Barbara Mendel, Dyrektor Generalny Biura Projektów ARCHON+, założycielka Fundacji wspierającej ideę rodzin zastępczych – Dlatego powołałam Fundację ARCHON+ Dzieci Które Kochacie, która ma wspierać Rodziny Zastępcze od ich powołania aż do usamodzielnienia swoich wychowanków.

Jako mama czwórki dzieci dokładnie wiem, jak wiele miłości, uwagi i trudu trzeba poświęcić, żeby wychować je na szczęśliwych i wspaniałych ludzi. Fundacja ARCHON+ Dzieci Które Kochacie jest organizacją pozarządową wspierającą piękną ideę rodzicielstwa zastępczego. Jej celem jest, aby instytucja dużych, publicznych domów dziecka odeszła w zapomnienie.

Poprzez wspieranie rodzin zastępczych i promowanie inicjatyw w zakładaniu kolejnych, niesie pomoc osamotnionym dzieciom. Pod jej opieką znajdują się również rodziny biologiczne, które potrzebują wsparcia niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania. Pomaga także swoim podopiecznym we wszystkich dziedzinach życia. Wspiera rodziny w rozwiązywaniu problemów, z jakimi się one borykają na co dzień. Edukuje w…

Podopieczna rodziny zastępczej w ciąży

W Łodzi zamknięto dom dziecka i wszyscy się z tego cieszą (my też!). Dlaczego?

Jeszcze półtora roku temu w tej placówce było 25 dzieci. Dziś nie ma ani jednego podopiecznego.

Łódzki magistrat uroczyście ogłosił, że udało się wygasić Dom Dziecka nr 8 w Łodzi. Władze miasta musiały zdecydować się na ten krok, gdyż nie było w nim już dzieci. Jak to możliwe? Dom dziecka to nie dom Kiedy półtora toku temu Piotr Rydzewski obejmował stanowisko dyrektora łódzkiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, zapowiadał duże zmiany.

Deklarował, że skupi się na likwidowaniu dużych domów dziecka. Pierwszy z nich właśnie został zamknięty, a pusty już budynek przy ul. Zuchów zaprezentowano dziennikarzom. Mogli się oni przekonać na własne oczy, jak bardzo to miejsce różniło się od warunków domowych .

Jak wyjaśnia Rydzewski, w ciągu kilkunastu miesięcy udało się znaleźć wszystkim dzieciom pozainstytucjonalną pieczę zastępczą . Większość dzieci wróciła do swoich rodziców albo innych krewnych. Resztę udało się umieścić w niespokrewnionych rodzinach zastępczych.

To ogromny sukces pracowników MOPS, którzy dokładają wszelkich starań, aby jak najwięcej dzieci mogło opuścić dom dziecka . Najbardziej cieszy, że większość dzieci wróciła do swoich rodziców lub krewnych. Do jednej z mam wróciła aż szóstka jej dzieci. Kobieta miała kłopot z alkoholem, ale dzielnie walczyła, żeby się z tym uporać. MOPS pomógł wyposażyć jej mieszkanie.

Z kolei troje dzieci zamieszkało ze swoim dziadkiem. Wcześniej odwiedzał wnuki w placówce, a tam słyszał, że nie może zostać rodziną zastępczą, bo jest za stary (ma 63 lata). Dzięki pomocy pracowników MOPS-u odzyskał dzieci. Sąd nie miał wątpliwości, że nadaje się na opiekuna. Mężczyzna mógł także liczyć na pomoc, w przygotowaniu mieszkania dla dzieci.

Jeden chłopiec zamieszkał z dorosłą siostrą, która jest dla niego rodziną zastępczą, a na opiekę nad jednym z wychowanków zdecydował się pracownik domu dziecka. Władze Łodzi zdecydowały także, aby niemowlęta porzucane przez rodziców…

Podopieczna rodziny zastępczej w ciąży

Adobe Stock

Tragedia tysięcy dzieci w Polsce – cały czas czekają na mamę i tatę

Nawet całe lata niedane im będzie mieć rodziców. Bo taki jest system adopcji w Polsce. Chory system!? Zobacz, co pokazała jego kontrola!

    Trzeba mieć nerwy ze stali i niebywałe samozaparcie oraz siłę spokoju, aby chcieć w Polsce adoptować dziecko. Stosy dokumentów, piętrzące się przeszkody , “prześwietlanie” rodziców pod kątem ich moralności, czy np. chodzą do kościoła. Nie wierzysz? To przeczytaj, co pokazał raport Najwyższej Izby Kontroli.

Niestety to mocno przygnębiająca lektura!     Zaledwie 6 tys. adopcji w ciągu 2 lat Raport NIK pokazał, że w ciągu 2 lat (od początku 2015 roku do połowy 2017 roku), spośród 76 tys. dzieci przebywających w pieczy zastępczej (20 tys. w domach dziecka, 56 tys. w rodzinach zastępczych i rodzinnych domach dziecka) zaledwie 6 tys.

9 dzieci zostało adoptowanych i znalazło rodzinę. Obejmuje to także adopcje międzynarodowe – 710 dzieci, które w 24 proc. były niepełnosprawne. To niewiarygodnie mała liczba w porównaniu z potrzebami. Jak mówią mocno rozgoryczeni kandydaci na rodziców, mimo przepełnionych domów dziecka łatwiej w Polsce dziecko kupić niż je zaadoptować.

Innego zdania są pracownicy ośrodków adopcyjnych. – Dzieci to nie towar, dzieci się nie rozdaje! – bronią się, twierdząc, że raport sprowadza ich codzienną pracę do krzywdzących wniosków. Kontrola w ośrodkach adopcyjnych została przeprowadzona sześć lat po wejściu w życie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, która zakłada m.in.

odejście od dużych domów dziecka na rzecz wzmacniania opieki zastępczej oraz powołanie asystentów rodziny, mających za zadanie pomoc rodzinom z trudnościami, aby ograniczyć liczbę porzucanych dzieci. Adopcja “po polsku” O tym, jak wyglądają realia adopcji w naszym kraju, dobrze pokazuje przykład bezdzietnego małżeństwa J., pary trzydziestokilkulatków.

Są stomatologami z prywatną praktyką. Chcieli zaadoptować starsze dziecko, po przejściach. Stracili cierpliwość po 3 latach . Kiedy…

Nowe urlopy dla rodziców w 2022 roku: od kiedy więcej dni wolnych?

Małgorzata Sztylińska-Kaczyńska

Gdzie można wykorzystać bon turystyczny – lista podmiotów + zmiany przepisów

Życzenia na Dzień Ojca od małego dziecka: proste rymowanki, śmieszne, wzruszające, poważne

Czy w ciąży można jeść rabarbar? Tak, ale trzeba pamiętać o jednej rzeczy

Imiona unisex – jak nazwać dziecko bez wskazywania na płeć? 168 propozycji!

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Bon turystyczny 2022 – ważność bonu. Do kiedy można wykorzystać?

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Wyprawka dla noworodka na lato: ubranka i rzeczy do szpitala [LISTA ZAKUPÓW]

Uczulenie na jad pszczeli i jad osy: objawy, co robić i jak przebiega leczenie

Szparagi w ciąży: czy można jeść, właściwości, przeciwwskazania 

Jak pobrać i aktywować bon turystyczny: instrukcja rejestracji na PUE ZUS (krok po kroku)

Domowe sposoby na komary: co robić, żeby komary nie gryzły?

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

See also:  Czy uczęszczanie dziecka do przedszkola wyklucza urlop wychowawczy?

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

„Ta chwila przyjdzie i warto na nią czekać” Jak nie być rodzicem za wszelką cenę..

Coraz częściej wskazuje się na ogromną potrzebę zastąpienia instytucjonalnej opieki nad dzieckiem formami typu rodzinnego – rodzinami zastępczymi oraz rodzinnymi domami dziecka.

Aby tego dokonać, trzeba spełnić konkretne warunki, przejść szkolenia, a przede wszystkim – mieć ku temu odpowiednie predyspozycje osobowościowe.

Z całą pewnością ma je Mirosław Szurdyga, który wraz z żoną prowadzi Rodzinny Dom Dziecka w Rzeszowie.

Dla dzieci rodziny zastępcze i rodzinne domy dziecka generują zdecydowanie więcej korzyści psychologicznych, gwarantują większe poczucie przynależności i bezpieczeństwa oraz bardziej indywidualne, podmiotowe podejście do każdego z nich.

Zapewniają prawdziwe rodzinne relacje, ciepły dom i troskliwą opiekę – a tym samym dają bardziej optymalne warunki do wszechstronnego rozwoju i lepszy start w dorosłe życie. Jednak kandydatów do prowadzenia tego typu form nadal nie jest wystarczająco wielu.

Wiąże się to niewątpliwie z tym, że jest to spore wyzwanie pod względem organizacyjnym, finansowym, a często również emocjonalnym. 

Wraz z żoną prowadzi Pan rodzinny dom dziecka, czyli tworzy zawodową, wielodzietną rodzinę zastępczą dla dzieci, które z różnych przyczyn nie mogą mieszkać ze swoimi biologicznymi rodzicami. Kiedy i w jaki sposób narodziła się w Państwa głowach i sercach ta idea? Czy był to jakiś impuls, czy raczej długofalowy proces dojrzewania do takiej decyzji?

Mirosławem Szurdyga: Ten pomysł zrodził się w głowie mojej żony, chyba jak jeszcze była dzieckiem. Następnie pracując jako nauczycielka, organizowała z uczniami wolontariat w państwowym Domu Dziecka. A że to osoba bardzo konsekwentna, to w pewnym momencie wprowadziła to w życie. Rozmawialiśmy o tym, zanim jeszcze podjęliśmy decyzję o ślubie.

„Zaraziła mnie”, ale nie musiała zbyt mocno namawiać, miałem możliwość poznać dzieci i młodzież z placówek opiekuńczych, gdy szkoła, w której pracowałem, utworzyła klasy dla tzw. trudnej młodzieży. Byli to głównie podopieczni z pogotowia opiekuńczego i młodzieżowego ośrodka resocjalizacyjnego, które znajdowały się obok naszej szkoły.

Praca z nimi uświadomiła mi, jak bardzo potrzebują takiej zwykłej, szarej normalności, często niedocenianej przez dzieci mieszkające z rodzicami. Razem podjęliśmy decyzję, że chcemy stworzyć takie normalne warunki jakiemuś dziecku. Plan był trochę inny, chcieliśmy mieć własne dziecko, a potem przyjąć jedno do rodziny zastępczej.

Ale przez różne perypetie życiowe najpierw przyjęliśmy szóstkę dzieci do naszego rodzinnego domu dziecka, a potem urodziła się dwójka biologiczna.

Jak wygląda wasza codzienność? Czy określiłby ją Pan jako zbliżoną do każdej „przeciętnej” rodziny wielodzietnej, czy jednak ma ona w sobie pewne znamiona charakterystyczne dla instytucji?

Staramy się, aby życie wyglądało jak w zwykłej rodzinie wielodzietnej, każdy ma swoje obowiązki domowe, starsi pomagają w opiece nad młodszymi, razem cieszymy się z osiągnięć poszczególnych dzieci.

Staramy się, aby siebie nawzajem odbierali jak rodzeństwo, akceptowali i rozumieli to, że każde z nich jest inne, ale razem jesteśmy rodziną.

Z racji deficytów i obciążeń, jakie posiada zdecydowana większość dzieci w pieczy zastępczej, konieczne jest wprowadzenie jasnych zasad wspólnego życia, konsekwentne ich przestrzeganie i to może być postrzegane przez osoby z zewnątrz jako „instytucjonalne”.

Czy znacie historie i bagaż doświadczeń, z jakim trafiają do was kolejni podopieczni? Czy na co dzień daje on o sobie w jakiś sposób znać i objawia się w waszych wzajemnych relacjach?

Zanim dzieci do nas trafią, otrzymujemy podstawowe informacje, a reszty dowiadujemy się, jak dzieci już są u nas. „Bagażem” jest brak miłości i poczucia bezpieczeństwa w pierwszym okresie życia. I to daje o sobie znać dość boleśnie.

Kolejnym problemem, na który nie mamy żadnego wpływu, a który pojawia się nagminnie, jest alkohol spożywany przez matki w ciąży, co potem ma swoje efekty u dzieci pod postacią alkoholowego zespołu płodowego.

Można rehabilitować i podejmować próby wykształcenia pewnych zachowań, ale mózg na zawsze pozostanie słabiej rozwinięty, a sama miłość rodziców zastępczych bądź adopcyjnych, to jednak często okazuje się za mało. I jeszcze osobnym tematem „pod górkę” są relacje z rodzicami biologicznymi.

„W czasie kursu na rodziców zastępczych wpajano nam zasadę, że więzi z rodziną biologiczną są najważniejsze i jakie by one nie były, należy o nie dbać. Przez ponad pięć lat doświadczania trudów rodzicielstwa zastępczego, nie możemy się zgodzić z tą tezą.”

Wśród naszych dzieci była niedawno trójka rodzeństwa, u których od samego początku walczyliśmy o powrót do mamy biologicznej. Poznaliśmy ją z dobrej strony, pokazała, że zależy jej na dzieciach, współpracowała z nami, brała udział w szkoleniach dla dobrych rodziców i po pół roku dzieci do niej wróciły.

Kibicowaliśmy jej, bo czuliśmy, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Pożegnanie z dziećmi było dla nas bardzo trudne emocjonalnie, ale wiedzieliśmy, że tak ma być. Jednak takie mamy to wyjątki. Dobrze jest, jak rodzice biologiczni się nie mieszają i przede wszystkim nie mieszają w głowach swoim dzieciom.

Tu niestety mamy także przykład z naszego życia wzięty – te przygnębiające przykłady.

Dzieci, mające „zły kontakt” z rodzicami, rozwijają się o wiele gorzej.

Żyją jakby w dwóch światach – z jednej strony kochają rodziców (bo każde dziecko kocha mamę i tatę) i chcą z nimi mieszkać, z drugiej strony – wiedzą, że im dobrze „u cioci i wujka”, wiedzą, że tu mają szansę na lepszą przyszłość, ale trudno im się do tego przyznać i czerpać z tego, bo czują się lojalne wobec rodziców biologicznych. I z tym się niewiele da zrobić, szczególnie jeśli sądy są nieprzychylne wobec rodzin zastępczych i wymuszają na nas kontakty z rodzicami biologicznymi, choć mają dokumenty, że te kontakty są destrukcyjne dla dziecka.

To wszystko ma wpływ na relacje między nami a dziećmi, ale w miarę możliwości staramy się chronić dzieci przed tymi złymi emocjami. Tłumaczymy na przykład złe zachowania rodziców ich chorobą, zamiast nazywać rzeczy po imieniu np. „alkoholizmem”.

Jak pracujecie nad tym, by dzieci się do was przekonały, nabrały zaufania, otworzyły się na nowe otoczenie i nowych ludzi wokół siebie?

To przychodzi samo. Jeśli dziecku da się miłość, akceptację, poczucie bezpieczeństwa, poświęci czas i uwagę, obdarzy kredytem zaufania, to ono powolutku, powolutku się otworzy. Niektóre dzieci szybciej, inne wolniej. Ale ta chwila przyjdzie i warto na nią czekać. Ta praca to po prostu życie.

Jakie są największe wyzwania, z którymi borykacie się na co dzień w prowadzeniu Rodzinnego Domu Dziecka? Czy dotyczą one kwestii finansowych, organizacyjnych, czy może są to problemy natury wychowawczej?

Gdy tworzyliśmy nasz RDD, to właśnie problemy wychowawcze spędzały nam sen z powiek. Baliśmy się tego, że nie poradzimy sobie z dziećmi, tym bardziej że mieliśmy ich od razu dostać szóstkę, w tym dwóch chłopców już nastolatków.

„Ale szybko okazało się, że problemy wychowawcze należą do tych najmniejszych, a najtrudniej było poradzić nam sobie z różnymi instytucjami, dla których „dobro dziecka” to jedynie piękny slogan na plakatach.”

Na szczęście trafiliśmy na przyjazny rodzicielstwu zastępczemu powiat, który wspiera nas w każdym momencie i na pomoc którego zawsze możemy liczyć. To się rzadko zdarza, żeby PCPR, w tym koordynator rodzinnej pieczy zastępczej, byli tak oddani, życzliwi i wyrozumiali.

My mieliśmy to szczęście znaleźć się pod takim powiatem, choć nie od początku było przyjemnie.

Ale nawet najcudowniejszy PCPR, mimo szczerych chęci, nie jest wstanie zabezpieczyć finansowo wszystkich potrzeb dzieci z deficytami, jeśli nie posiada potrzebnych środków i to jest drugie, duże wyzwanie, jak rozgospodarować środki, żeby nie zaniedbać któregoś dziecka.

Czy jesteście w stanie zaspokoić wszystkie potrzeby dzieci we własnym zakresie oraz ze środków przekazywanych przez PCPR – czy korzystacie również z pomocy fundacji lub poszukujecie prywatnych bądź instytucjonalnych sponsorów? Jakie są aktualnie najpilniejsze potrzeby?

Z uwagi na to, że nasz powiat nie należy do zamożnych, zwracamy się o pomoc do różnych fundacji i instytucji.

Duże wsparcie mamy ze strony Fundacji Orlen – Dar Serca, która organizuje i finansuje bardzo ciekawe i potrzebne szkolenia i konferencje dla prowadzących RDD, umożliwiła nam pod swoim patronatem zbieranie 1%, organizuje wypoczynek letni i zimowy dla dzieci.

Od portalu „Domy Dziecka org” otrzymaliśmy stronę internetową – http://www.rdd.mm.szurdyga.domdziecka.org/ – gdzie możemy dzielić się tym, co u nas słychać, pisać o radościach i potrzebach. Okresowo organizowane jest wsparcie na zakup odzieży zimowej. Duże wsparcie mamy też od „Radość Dzieciom” z Chorzowa i „Volunta” z Sosnowca. Dzięki stronie internetowej pojawiają się też przesyłki np. z artykułami szkolnymi, od prywatnych ludzi dobrego serca. Bez tego wsparcia byłoby o wiele trudniej.

Obecnie, poza czwórką dzieci przyjętych do Domu, macie jeszcze dwójkę biologicznego potomstwa. Jestem przekonana, że wszystkie pociechy obdarzane są taką samą miłością i troską.

Jednak według niektórych obiegowych opinii wobec dzieci przysposobionych bądź przebywających w rodzinie zastępczej należałoby stosować jakieś inne, „specjalne” metody wychowawcze.

To prawda czy raczej mit wynikający z niewiedzy i nieznajomości tematu przez większość społeczeństwa?

Kochamy wszystkie nasze dzieci. Nie rozgraniczamy pomiędzy dziećmi przyjętymi, a urodzonymi. Wszystkie staramy się traktować równo, bo wszystkie są NASZE.

„Ale „równo” nie oznacza „tak samo”. Traktujemy każde dziecko według jego możliwości.”

I rzeczywiście, są dzieci, które w niektórych sytuacjach wymagają „specjalnych metod”, czasem większej kontroli, sztywniejszego planu dnia, bo bez tego takie dziecko, zwłaszcza na początku, zwyczajnie się gubi i czuje się opuszczone.

Bardzo ważna jest konsekwencja, która przez niektóre osoby odbierana jest negatywnie, trzeba nauczyć się, że wymagać dotrzymywania obietnic, mówienia prawdy i bycia szczerym musimy zacząć od siebie, aby móc tego oczekiwać od dziecka. Nie są to jakieś specjalne zasady czy metody. Wszystko opiera się na poznawaniu i zaspokajaniu potrzeb dziecka i zdrowym rozsądku.

Ten sam schemat wychowania stosujemy wobec naszych biologicznych dzieci. Wobec wszystkich dzieci całość metod wychowawczych jest oparta o troskę i miłość do nich.

Czasami zdarza się tak, że dla któregoś z dzieci zostaje znaleziona nowa rodzina adopcyjna.

See also:  Rozwód z obywatelem Izraela

Jak to przeżywacie? Czy jest to dla was radosna chwila, czy raczej towarzyszy jej uczucie tęsknoty i żalu, że pewien etap właśnie się zakończył? Wyobrażam sobie, że trzeba być człowiekiem niezwykle silnym psychicznie, by przygotować się na takie rozstania po wielu miesiącach lub latach spędzonych razem…

Przyjmując dziecko do naszej rodziny, mamy w głowach tę myśl, że ono nie jest u nas na zawsze. Przecież nawet biologiczne dzieci odchodzą od rodziców na pewnym etapie swojego życia.

Z dziećmi w pieczy zastępczej mamy świadomość, że ta chwila może nadejść o wiele szybciej.

Rozstaniu zawsze towarzyszy tęsknota i smutek, ale z drugiej strony wiemy, że nasze dziecko idzie do rodziców, będzie miało własny dom, własny pokój, rozpocznie nowe, dobre życie. Uśmiechamy się przez łzy i życzymy wszystkiego najpiękniejszego.

Czy macie kontakt z przyszłymi rodzicami adopcyjnymi? Może dajecie im jakieś rady na początek ich nowej życiowej drogi? Co może Pan z własnego doświadczenia podpowiedzieć osobom, które właśnie są na etapie warsztatów adopcyjnych lub dopiero rozważają decyzję o przysposobieniu dziecka?

Tak, mamy kontakt z kandydatami na rodziców adopcyjnych, jest on na etapie poznawania dziecka. Pierwsze spotkanie zazwyczaj skupia się na wzajemnym poznaniu dziecka i kandydatów, na rozmowę zostaje mało czasu.

Jeśli „coś zaiskrzy” i są kolejne spotkania, to na spokojnie jest czas na przekazanie kandydatom całej wiedzy na temat dziecka, sposobu jego funkcjonowania, jego deficytów i mocnych stron.

Niestety często spotykaną praktyką Ośrodków Adopcyjnych jest zatajanie trudnych faktów z życia dziecka.

„Rada dla kandydatów? O ile to możliwe, starajcie się poznać dziecko bez poczucia presji ze strony OA. Jeżeli w pierwszym kontakcie z dzieckiem czujecie, że czegoś wam brakuje, nie bójcie się powiedzieć »nie«.”

Nie każde dziecko będzie dobrze się czuło w waszej rodzinie i nie przy każdym dziecku poczujecie się rodzicami. Pragniecie być szczęśliwymi rodzicami, a nie rodzicami za wszelką cenę.

Dziecko postawi wasz świat i wasze plany na głowie. Mamy kontakt z rodziną, która jakiś czas temu adoptowała nasze 5- letnie dziecko z zespołem FAS. Od pierwszego spotkania było widać tę iskrę między nimi, z każdym spotkaniem kochali to dziecko mocniej i to z wzajemnością.

Oboje są nauczycielami w szkole specjalnej, więc na temat pracy z dziećmi obciążonymi deficytami wiedzą bardzo dużo i teoretycznie, i w praktyce codziennej pracy, a mimo to z perspektywy czasu określają pierwsze pół roku z dzieckiem jako koszmar ciągłej walki.

Teraz cieszą się, że to przetrwali i nie poddali się, potrafili być silni i konsekwentni, a dziecko jest radością ich życia.

Rozmawiała: Karolina Szwabowicz-Mosica

Polecamy także:

Adopcja to nie casting na świętych. Jak w praktyce wygląda wybór dziecka?

Czy z adopcją dziecka rzeczywiście trzeba się „pogodzić”?

Powiem wam, dlaczego nie chciałam in vitro i jestem adopcyjną mamą

Podopieczna rodziny zastępczej w ciąży

Sprawozdanie finansowe rodziny zastępczej

Rozumiem, iż cała sytuacja jest dla Państwa bardzo nieprzyjemna, zwłaszcza biorąc pod uwagę, iż zapewniacie dom i miłość Pani siostrzenicy, a siostra nie potrafi tego docenić.

Podkreślić należy, iż sąd ma prawo nałożyć na Państwa obowiązek przedkładania takich sprawozdań, zgodnie bowiem z zapisami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego „opiekun obowiązany jest, w terminach oznaczonych przez sąd opiekuńczy, nie rzadziej niż co roku, składać temu sądowi sprawozdania dotyczące osoby pozostającego pod opieką oraz rachunki z zarządu jego majątkiem” (art. 166).

Badanie przez sąd opiekuńczy składanych przez opiekuna sprawozdań i rachunków jest przejawem sprawowanego przez ten sąd nadzoru periodycznego i zapewnić ma realizację  opieki  zgodnie z zasadą dobra podopiecznego. Tego rodzaju kontrola sprawia, iż sąd ma stały wgląd w sposób, w jaki opiekun wykonuje swoje obowiązki, na jakie problemy przy tym napotyka.

Równocześnie umożliwia to sądowi podjęcie szybkich decyzji i reakcji w celu zapobieżenia negatywnym skutkom działań opiekuna, gdyby okazało się, że powierzone mu obowiązki wykonuje on w sposób nienależyty. W ramach nadzoru może żądać od opiekuna wyjaśnień oraz przedstawiania dokumentów związanych z opieką.

Ponadto w ramach nadzoru nad sprawowaniem opieki sąd bada sprawozdania oraz zatwierdza rachunki z zarządu składane przez opiekuna. 

Zgodnie z art. 595 Kodeksu postępowania cywilnego opiekun składa sądowi opiekuńczemu ustnie lub na piśmie sprawozdanie dotyczące osoby pozostającej pod opieką. Sprawozdanie z zarządu majątkiem tej osoby składa na piśmie, chyba że sąd zezwoli mu na złożenie sprawozdania do protokołu.  

W komentarzu do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego czytamy: „Po to, aby opiekun mógł się prawidłowo wywiązać ze swego obowiązku sporządzenia sprawozdania z zarządu majątkiem, powinien on, choć wyraźnie obowiązek ten nie jest przewidziany w obowiązujących przepisach, prowadzić bieżące zapiski dotyczące dochodów i wydatków w specjalnym zeszycie, a jeżeli majątek podopiecznego jest znaczny, może być uzasadnione żądanie, aby opiekun prowadził ewidencję dochodów i wydatków na zasadzie książki przychodów i rozchodów lub w inny sposób przewidziany przepisami o rachunkowości. Sprawozdanie z pieczy nad majątkiem powinno zatem przedstawiać opis stanu majątkowego osoby pozostającej pod opieką, a zawarte w nim dane liczbowe powinny nawiązywać do poprzedniego sprawozdania (jeżeli takie było już składane), rozliczenie zaś powinno stanowić kontynuację ostatniego bilansu. Dane te powinny być udokumentowane stosownymi rachunkami, pokwitowaniami, dowodami wpłaty itp., a ponadto powinny być opatrzone uwagami dotyczącymi celowości lub konieczności ich poniesienia, a także wyjaśnieniami, jakie potrzeby podopiecznego zostały w ten sposób zaspokojone”.

Jeżeli jednak dochody z majątku nie przekraczają prawdopodobnych kosztów utrzymania i wychowania pozostającego pod opieką, sąd opiekuńczy może zwolnić opiekuna od przedstawiania szczegółowych rachunków z zarządu; w wypadku takim opiekun składa tylko ogólne sprawozdanie o zarządzie majątkiem (art. 166 § 2).  

W chwili obecnej gdy sąd doręczył Państwu pismo siostry, to powinni Państwo odnieść się do niego. Po pierwsze powinni Państwo wnieść o zwolnienie Was z obowiązku składania sprawozdania w oparciu właśnie o wcześniej powoływany artykuł 166 § 2.

Jako uzasadnienie powinni Państwo wskazać, iż „córka” nie posiada majątku ruchomego lub nieruchomego i uzyskuje jedynie dochód z renty, który to w całości jest przeznaczany na jej utrzymanie/odkładany na lokatę.

W tym celu mogą również Państwo wykonać zestawienie kosztów utrzymania obejmujące koszty: zakupu artykułów spożywczych, kosmetyków, chemii, odzieży, książek, witamin, leczenia, wyjazdów wakacyjnych, korepetycji, dodatkowych kursów, lekcji muzyki lub sportowych, kieszonkowego, kosztów wyjścia do kina, na urodziny do koleżanek z klasy itp. Takie zestawienie mogą Państwo załączyć do swego pisma. Co do kwestii wniosku o rozpatrzenie pod Państwa nieobecność, tutaj winni Państwo wnieść o nieprzeprowadzanie rozprawy pod Państwa nieobecność.

Kolejny element to złożenie wniosku o przesłuchanie Pani i męża celem ustalenia kosztów utrzymania dziecka, sposobu sprawowania opieki oraz sposobu wydatkowania dochodu uzyskiwanego przez „córkę”.

Warto także piśmie wspomnieć o sytuacji z siostrą, a także wyjaśnić zasady obowiązujące u Państwa w domu w stosunku do dzieci. Na koniec proszę wnieść o zobowiązanie siostry do zwrotu kosztów postępowania sądowego oraz kosztów przez Państwa poniesionych w związku ze sprawą.

Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej  ▼▼▼

Przerwane objęcia. Gdy macierzyństwo wyliczane jest w symbolicznych dawkach

Na wczesnym etapie życia każde dziecko potrzebuje bliskiej więzi z matką. Wspomaga to jego prawidłowy rozwój, uspokaja i buduje prawidłowe wzorce bliskości. Tymczasem w Polsce wciąż jest wiele dzieci, które wkrótce po narodzinach odrywa się od mamy – z tego tylko powodu, że jest nieletnia i ma niełatwą przeszłość.

Artykuł 18. Konstytucji RP mówi, że macierzyństwo i rodzicielstwo – obok małżeństwa i rodziny – znajdują się pod szczególną ochroną prawa. Ale polskie prawo nie wszystkie matki traktuje jednakowo. Zapomniano w nim o nastolatkach, które zachodzą w ciążę, będąc podopiecznymi placówek resocjalizacyjnych, m.in. zakładów poprawczych i młodzieżowych ośrodków wychowawczych.

Luka w systemie

W polskim systemie resocjalizacji brakuje instytucji, które umożliwiłyby wsparcie macierzyństwa nieletnich dziewcząt, wobec których zastosowano środki poprawcze.

Młoda mama do czasu osiągnięcia pełnoletności nie ma władzy rodzicielskiej, a procedury nie pozwalają, by dziecko towarzyszyło jej w ośrodku resocjalizacyjnym.

Oznacza to, że nastolatka, którą sąd skierował do takiej placówki, po porodzie zdana jest na swoich bliskich, którzy na czas jej pobytu w ośrodku mogliby przejąć opiekę nad  niemowlęciem.

Sytuacja komplikuje się, gdy nieletnia nie może liczyć na takie wsparcie: ani ze strony partnera (jeśli nie interesuje się on dzieckiem lub sam jest niepełnoletni), ani rodziny.

Ponieważ nie istnieją domy samotnej matki dla nieletnich, wychowanka staje przed dramatycznym wyborem: oddać dziecko do adopcji, by dać mu szansę na lepszy start, czy zdecydować się na umieszczenie go w pogotowiu opiekuńczym, domu dziecka lub w zawodowej rodzinie zastępczej. Nastoletnie mamy, które zdecydują się na drugie rozwiązanie, wyszarpują od losu każdą pojedynczą chwilę z dzieckiem, wykorzystując na ten cel weekendowe przepustki. Niezależnie jednak od wyboru, którego dokonają, stracą szansę, by zobaczyć pierwszy uśmiech dziecka, usłyszeć jego pierwsze słowa i towarzyszyć mu, gdy stawia pierwsze nieporadne kroki.

Nie da się nie kochać

Andżelika, podopieczna jednej z placówek resocjalizacyjnych, urodziła, gdy miała 15 lat. Synkowi dała na imię Dawid, ale nie wie, jak chłopczyk nazywa się dziś. Wkrótce po porodzie trafił do adopcji, bo nastolatka nie mogła liczyć na pomoc rodziny. Nigdy tak naprawdę jej nie miała.

See also:  Jak uzyskać rozdzielność majątkową?

– Przyszła do mnie dyrektorka i powiedziała, że mam podjąć decyzję dotyczącą dziecka: czy jakaś rodzina zastępcza, czy adopcja, czy dom dziecka. Wtedy po raz kolejny byłam sama z trudną decyzją. Po przemyśleniach doszłam do wniosku, że adopcja będzie najlepsza.

Sama byłam w rodzinie zastępczej i nie chciałam, by moje dziecko się w takiej rodzinie wychowywało. Wiem, że dom dziecka też nie jest dobrym wyborem. A rodzina adopcyjna to taka rodzina, która chce mieć dziecko, ale nie może.

Będą więc kochali dziecko, które dostaną – mówi w poruszającym reportażu zrealizowanym przez Fundację „Po Drugie”.

Dawidkowi zostawiła list, w którym wyjaśniła, jak wyglądało jej życie, i zapewniła go, że nigdy o nim nie zapomni.

– Mogę sobie tylko wyobrażać, że jest dobrze, bo inaczej źle by się to dla mnie skończyło. (…) Nie da się nie kochać. Niestety, nie da się… – mówi.

Rozłąka nie do zaakceptowania

Choć problem może wydawać się marginalny, przed koniecznością podjęcia tak trudnej decyzji staje rocznie ok. 100 nieletnich matek. To dramat również setek dzieci, które już na początku swojej życiowej drogi otrzymują od losu nierówne szanse, zostając wyrwane z matczynych objęć.

Poczucie osamotnienia i marginalizacji, które towarzyszy nieletnim matkom z placówek resocjalizacyjnych, nierzadko sprawia też, że tracą one wiarę w swoje zdolności i rezygnują z dążeń, by wejść w rolę matki. To zaś nie pozostaje bez wpływu na proces resocjalizacji.

„Dwie wychowanki mają dzieci, które przebywają w rodzinach zastępczych. Ich kontakty z dziećmi są sporadyczne. Nie wpływa to pozytywnie na przebieg procesu wychowawczego i stan emocjonalny nieletnich.

Dla innych trzech wychowanek rozłąka z dzieckiem była zbyt trudna do zaakceptowania, dlatego uciekły z placówki lub nie wróciły z urlopowania, uniemożliwiając sobie uzyskanie promocji [do następnej klasy]” – czytamy w relacji pedagożki Anieli Świątek z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Cerekwicy Nowej, przedstawionej w raporcie „Sytuacja prawna, społeczna i wychowawcza nieletnich ciężarnych i nieletnich matek przebywających w placówkach resocjalizacyjnych”.

„Czytamy dla mamy”, czyli (o)powieść z misją

Tę dramatyczną sytuację chce zmienić Fundacja „Po Drugie”, która wraz z polską marką Bandi realizuje charytatywny projekt „Czytamy dla mamy”.

W ramach inicjatywy, łączącej ważny cel społeczny z promocją czytelnictwa, dziewięć blogerek pod kierunkiem pisarki Sylwii Chutnik przygotowuje odcinkową powieść.

Dochód z jej publikacji zostanie przeznaczony na budowę pierwszego ośrodka, w którym nieletnie mamy będą mogły zamieszkać wraz ze swoimi dziećmi i w komfortowych warunkach uczyć się życia w rodzinie.

Wśród autorek kolejnych rozdziałów książki znalazły się znane postacie polskiej blogosfery: Janina Bąk, Małgorzata Ohme, Wkurzona Żona, Amanda Waliszewska, Zosia Kwiatkowska, Magda Mikołajczyk, Laura Ogrodowczyk, Alicja Kost i Ewa Żmuda-Jankowska. Ostatnia część powieści, stanowiąca podsumowanie całej historii, spoczywa w rękach fanów.

Nieletnie matki: doświadczone ponad wiek

Bohaterowie niezwykłej książki, których losy można śledzić od października 2017 r. na stronie czytamydlamamy.org, muszą mierzyć się z trudnymi, często nieadekwatnymi do wieku doświadczeniami. Zupełnie tak, jak nastoletnie mamy będące podopiecznymi ośrodków resocjalizacyjnych.

Po północy trzeba było wezwać karetkę. Dziewczyna dostała temperatury, ledwo trzymała się na nogach. Wzięła ze sobą misia, którego nadal przytulała przed snem. Niemego świadka tysiąca dobrych i złych chwil. Sanitariusze pomogli jej zejść.

Ciotka pojechała razem z nią, była przerażona. Od jakiegoś czasu widziała, że niezbyt dobrze dzieje się z jej siostrzenicą, ale chciała dziewczynie dać trochę oddechu. Żeby doszła do siebie po tragedii.

Teraz żałowała, że niezbyt dobrze dopilnowała Anki, w końcu była za nią prawnie odpowiedzialna.

– A może ty jakie dopalacze żeś nabrała, co? – szepnęła na korytarzu. Ale widok dziewczyny i jej wzrok był najlepszą odpowiedzią. To nie narkotyki, to życie – czytamy w pierwszym rozdziale powieści, napisanym przez Sylwię Chutnik.

Prawdziwy dom dla nieletniej mamy

Kolejne rozdziały książki pojawiają się co miesiąc na stronie projektu: czytamydlamamy.org. Aby uzyskać do nich dostęp, wystarczy dokonać wpłaty w dowolnej, zadeklarowanej przez siebie kwocie.

Materiały, opatrzone estetycznymi ilustracjami, można przeczytać bezpośrednio na stronie WWW, pobrać je na czytnik e-booków lub ściągnąć jako audiobooka.

Głosu do wersji dźwiękowej książki użyczyli nieodpłatnie znani artyści: Małgorzata Lewińska, Adam Ferency, Ewa Bułhak, Adam Woronowicz i Jowita Budnik.

Opublikowanymi do tej pory materiałami zainteresowało się już ponad tysiąc osób, a zainteresowanie wciąż rośnie. Do września 2018 r.

, czyli zaplanowanej daty końca akcji, pojawią się jeszcze cztery rozdziały książki.

Po tym terminie powieść zostanie wydana w druku, a środki z jej sprzedaży – tak jak w przypadku rozdziałów w wersji elektronicznej – zostaną przeznaczone na budowę ośrodka dla nieletnich mam i ich dzieci.

Placówka, którą planują stworzyć przedstawiciele Fundacji „Po Drugie”, ma oferować dziewczętom warunki możliwie zbliżone do domowych. To bardzo ważny krok w zmianie ich trudnej sytuacji społecznej i życiowej. Ale żeby uniknąć setek kolejnych dramatów przerwanego macierzyństwa, konieczne są przede wszystkim zmiany systemowe.

– Chcemy nagłośnić tę sprawę – być może dzięki temu zmieni się polskie prawo. Jeszcze jakiś czas temu dziewczyny z domów dziecka nie mogły do nich wracać po porodzie ze swoimi dziećmi. Szczęśliwie te przepisy zostały już zmienione – mówi Stanulewicz.

Dotychczasowe datki pokryły na razie 10% szacowanych kosztów budowy ośrodka. Chcesz wspomóc Fundację „Po Drugie” w zebraniu pozostałej kwoty? Wejdź na www.czytamydlamamy.org i zobacz, jak łatwo możesz to zrobić.

Źródło: czytamydlamamy.org, kongreskobiet.pl, janinadaily.pl, podrugie.pl

Rodzina zastępcza – jak zostać, ile dostaje na utrzymanie?

Autor: Serwis Dzidziusiowo

Rodzina jest kluczowa w rozwoju każdego dziecka.

Główną rolę do odegrania w tej instytucji mają oczywiście rodzice, ale w wyniku różnych okoliczności zdarza się, że rodzice nie wykonują lub nie mogą wykonywać, swojego rodzicielskiego zadania dobrze.

Wówczas funkcje rodziny biologicznej przejmuje rodzina zastępcza. Czym jest, jakie są jej rodzaje i kto może wychowywać się w rodzinie zastępczej?

Fot. Unsplash.com

Jak zostać rodziną zastępczą?

Rodzina zastępcza jest formą opieki zastępczej. Opiera się na modelu wychowania rodzinnego dla niepełnoletnich dzieci oraz młodzieży, których rodzice są pozbawieni praw rodzicielskich, bądź nie są zdolni do opieki nad nimi.

Zadaniem rodziny zastępczej jest wychowywanie i opieka nad podopiecznymi.

Z założenia ma ona trwać do czasu, kiedy rodzice prawni stworzą odpowiednie warunki dla swoich dzieci i będą mogli znów je wychowywać, jednak praktyka pokazuje, że większość dzieci zostaje w rodzinie zastępczej aż do ukończenia 18. roku życia lub usamodzielnienia się.

Rodzinę zastępczą może utworzyć zarówno małżeństwo, jak i osoba samotna. Podstawowym warunkiem jej utworzenia jest posiadanie własnego mieszkania lub domu (odpowiednio wyposażonego) oraz stałego źródła utrzymania. Pierwszeństwo w utworzeniu rodziny zastępczej dla danego dziecka mają jego krewni oraz osoby wskazane przez rodziców.

Aby zostać rodziną zastępczą należy ukończyć specjalny kurs. Przeprowadzi go lokalny ośrodek adopcyjno-opiekuńczy.

  • mieć stałe miejsce zamieszkania
  • nie mieć ograniczonej władzy rodzicielskiej w stosunku dl własnych, naturalnych dzieci
  • mieć stałe źródło dochodu
  • korzystać z pełni praw obywatelskich i cywilnych
  • posiadać zaświadczenie o stanie zdrowia pozwalających na sprawowanie opieki nad dzieckiem
  • mieć warunki mieszkaniowe odpowiednie dla dziecka

Pomiędzy rodzicami zastępczymi a dzieckiem nie powstaje więź rodzinno-prawna.

Rodzice zastępczy podlegają nadzorowi podczas pełnienia pieczy nad dzieckiem, nie mają pełnej władzy rodzicielskiej i otrzymują środki finansowe na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka w rodzinie zastępczej.

Rodzinę zastępczą ustanawia sąd na wniosek osób chcących ją utworzyć i tylko sąd może ją rozwiązać. Wyróżniamy rodziny zastępcze zawodowe i niezawodowe.

Wyróżniamy dwa rodzaje rodzin zastępczych niezawodowych:

  • spokrewnione z dzieckiem – czyli utworzone przez jego krewnych np. dziadków, pełnoletnie rodzeństwo. Rodziny spokrewnione nie mogą swojej funkcji pełnić zawodowo. 
  • rodziny zastępcze niespokrewnione z dzieckiem– czyli rodziny, w których pokrewieństwo z podopiecznym nie występuje.

Obydwie nie pełnią swojej funkcji zawodowo, więc nie otrzymują z tego tytułu wynagrodzenia. Otrzymują natomiast świadczenia na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka. Jednym z głównych zadań rodzin zastępczych niezawodowych jest podtrzymywanie więzi emocjonalnej dziecka z jego rodziną biologiczną.

Rodziny zastępcze zawodowe

Do tej grupy należą rodziny zastępcze:

  • pogotowia rodzinne,
  • pogotowie wielodzietne 
  • pogotowie specjalistyczne.

Pogotowie rodzinne zajmuje się opieką zastępczą w wymiarze krótkoterminowym. Zgodnie z ustawą okres ten maksymalnie może trwać do 15. miesięcy. Jest to również czas, podczas którego sytuacja prawna dziecka powinna zostać uregulowana przez sąd.

W rodzinie tego typu jednocześnie powinno przebywać nie więcej niż troje dzieci.

Osoby pełniące funkcje rodziny zastępczej zawodowej o charakterze pogotowia rodzinnego w odróżnieniu od rodzin niezawodowych otrzymują wynagrodzenie oraz środki na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka.

W wielodzietnej zastępczej rodzinie zawodowej umieszcza się od 3. do 6.

dzieci równocześnie, z zastrzeżeniem, że w przypadku licznych rodzeństw liczba dzieci może ulec zwiększeniu, co zostanie odnotowane w indywidualnej umowie.

Osoby pełniące funkcje zawodowej wielodzietnej rodziny zastępczej otrzymują wynagrodzenie z tego tytułu oraz środki na częściowe pokrycie kosztów utrzymania każdego dziecka.

W rodzinie zastępczej zawodowej specjalistycznej umieszczane są dzieci ze szczególnymi potrzebami opiekuńczymi m.in.

dzieci z niedostosowaniem społecznym, z różnymi dysfunkcjami, problemami zdrowotnymi wymagające szczególnej opieki i pielęgnacji. W takiej rodzinie maksymalnie może wychowywać się 3. dzieci równocześnie.

Również ci rodzice zastępczy otrzymują wynagrodzenie oraz środki na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka.

  •  Artykuł powstał przy współpracy z Ośrodkiem Adopcyjno-OpiekuńczymStowarzyszenia Rodzin Katolickich
  • Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej

Leave a Reply

Your email address will not be published.