Problem z byłym chłopakiem, ojcem dziecka

Problem z byłym chłopakiem, ojcem dziecka

Kiedyś zapytałam mojego rozwiedzionego i dzieciatego znajomego „czy randkowanie z mężczyzną, który ma dzieci, ma jakiekolwiek sens”. Odpowiedział mi wtedy: – Jeśli w ogóle tak formułujesz pytanie, nawet nie zaczynaj się z nim spotykać. Po chwili dodał jeszcze jedną radę: – Nigdy nie bierz pod uwagę facetów, którzy są w separacji. Mówią, że nie wrócą do żony, a wracają. Albo uważają, że są stabilni, ale prawda jest taka, że rozwód często ciągnie się miesiącami lub latami. Uwierz mi, żaden facet nie jest w takim momencie na tworzenie nowego związku, nawet jeśli twierdzi, że jest inaczej. 

Dziś przyznałabym mu rację. Jego uwagi, stały się moimi doświadczeniami. Jednocześnie wierzę w tworzenie rodzin patchworkowych. Dlaczego? Może bo moi rodzice sami są rozwiedzeni, może dlatego, że wielu moich znajomych wychowywała tylko mama i babcia, a może dlatego, że model 2+1 lub 2+2 uważam za nierealny.

Nie ma takiej opcji, żeby hermetyczna rodzina, stworzona z atomów miała szansę przetrwać. Wierzę, że człowiekowi potrzebna jest wioska, a jeśli wioskę opuszcza – STADO. Wtedy każdy członek stada jest wystarczająco dobry i ma swoją rolę do spełnienia. Kiedy stado zmniejsza się do parki, łatwo zamiast być wystarczająco dobrym, po prostu dysfunkcyjnym.

Obecnie nie dość, że wiele par się rozchodzi (tych z dziećmi i tych bez), zmieniamy zawody, miasta, doświadczamy i… zawsze jest czas na miłość. Co jednak, jeśli osoba, którą jesteś zauroczona, ma już dzieci? Przedstawiam Ci moją perspektywę.

Bazuje ona na moich doświadczeniach (nie, nie mam swoich dzieci, tak, dwukrotnie spotykałam się z ojcami), warto więc żebyś wiedziała, że ma subiektywny charakter.

RZECZY, O KTÓRYCH WARTO POMYŚLEĆ SPOTYKAJĄC SIĘ Z MĘŻCZYZNĄ, KTÓRY JEST OJCEM

(nie twoich dzieci)

1 Jego dzieci zawsze będą numerem 1. A nawet jeśli będziesz kiedyś równie wysoko, relacje to nie walka o podium i jeśli zamierzasz z nimi rywalizować, lepiej od razu oszczędź sobie frustracji. On już wie, że relacje nie są na zawsze (choć mogą być). W końcu nie jest ze swoją ex.

Natomiast zawsze będzie ojcem swoich dzieci, niezależnie od tego czy będziecie razem czy nie. Superważne jest odpowiedzenie sobie na pytanie: czy jestem w stanie przyjąć te dzieci i uznać ich ważność? Nie możesz konkurować z dziećmi swojego mężczyzny.

Jeśli on jest fajny i mu zależy, zrobi dla Ciebie miejsce i będziesz równie ważna, ale nie stawiaj go w sytuacji, w której ma wybierać. Jeśli relacja ma działać, musisz wiedzieć, na co się piszesz i czuć, że to z Tobą ok. P.

S Są oczywiście mężczyźni, którzy wchodząc w związek zapominają, że mają dzieci z poprzedniej relacji. Tylko… czy naprawdę chciałabyś być z kimś takim?

2 On nigdy nie będzie miał dla Ciebie tyle czasu i pieniędzy, co gdybyś spotkała kogoś bezdzietnego. Brzmi bardzo zimno, nie chodzi mi bynajmniej o to, że pan nie będzie kupował Ci róż co tydzień, a Ty nie będziesz jego utrzymanką.

Ale… może nie mieć na remont waszego mieszkania, bo dzieci mają lekarza. Albo może nie móc jechać z Tobą na wakacje, bo chce zabrać ze sobą na wyjazd dzieci. Może Ty nie chcesz spędzić urlopu z dziećmi. A może one nie chcą żebyś Ty jechała z nimi.

Im więcej osób w stadzie, tym mniej zasobów dla Ciebie. Czasu, energii, pieniędzy. Ale to samo tyczy się przyjaciół, rodzeństwa i rodziny. Nie oceniam tego! Może Ci taka opcja pasować, możesz jednak czuć się nią przytłoczona.

Myślę, że po prostu warto o tym wiedzieć i pomyśleć, a nawet przyjąć to jako coś naturalnego, wpisanego w patchwork tego typu.

3 Dzieci nie są niczemu winne. Nawet kiedy Cię nie lubią albo przechodzą gorsze chwile. Czasem powodują złość lub bezradność. Ale to Ty tu jesteś na ochotnika, nie one. Więc będziesz musiała umieć być mądrzejsza.

4 Szanuj matkę dzieci swojego mężczyzny. Ten punkt wydaje mi się być superważny. Nieważne jaka ta matka jest, dzieci ją kochają, to jest ich mama, a kiedyś partnerka Twojego mężczyzny i po prostu wypada ją szanować, choćby z tych dwóch powodów.

Kiedy otworzysz serce, zrozumiesz, że dla niej to też musi być trudne. Większość z nas, chciałaby, żeby ich ex zniknęła w czeluściach kosmosu, teraz nie dość, że to niemożliwe, w dodatku pojawia się nowa osoba, która ma kontakt z JEJ dziećmi.

Nie jestem matką, ale mama-lwica we mnie mówi, że byłabym bardzo wściekła gdyby tak się stało. Oczywiście teraz to już nie jest sprawa ex partnerki Twojego mężczyzny. Ale granie jej na nosie, umniejszanie jej czy bycie złośliwą flądrą (np.

pozwalając dzieciom na rzeczy, na które wiesz, że ona się nie zgadza) jest supernieokej. W moim odczuciu kobieca solidarność wymaga od Ciebie bycia przyzwoitą osobą.

5 Matka dzieci, ex partnerka, może Cię nienawidzić. Serio. Mam na myśli wszystkie te chore akcje, za które nienawidzisz innych kobiet (i zastanawiasz się czy jest w związku z tym przygotowany dla Ciebie specjalny kocioł z Twoim imieniem w piekle).

Z opowieści znam ich kilka – wypisywanie do Twojego pracodawcy w celu oczernienia, sprawy założone Ci w sądzie, napaść fizyczna lub nękanie to tylko kilka z przypadków, które znam z życia moich znajomych.

Byłoby wspaniale gdyby Ona, zrozumiała, że jesteś w gruncie rzeczy w porządku i że wasz wzajemny szacunek i porozumienie wpłynie dobrze na cały patchwork.

Jednak nie masz najmniejszego wpływu na obcą kobietę, mimo to, ona będzie obecna w ten czy inny sposób w Twoim życiu, tak długo, jak długo będziesz z ojcem jej dzieci. Jesteś w stanie to zaakceptować? Czy Twój partner jest gotowy postawić zdrowe granice i zbudować coś nowego?

6 Dzieci. Mogą być superkochane. To ludzie, wymagający szacunku, zrozumienia i empatii. Jeśli się polubicie (a może nawet pokochacie?) będziesz miała wspaniałe międzyludzkie doświadczenie.

Sądzę, że w ogóle myślenie o byciu w relacji z mężczyzną, który ma już dzieci wymaga otwartości na relację z nimi i chęci na zawiązanie takiej znajomości. Dla mnie to też kwestia odpowiedzialności. Nie śmiałabym wejść z butami w system rodzinny kogoś, nie traktując go dostatecznie serio.

Ty zawsze możesz się wylogować, a one pozostaną z pytaniami i emocjami. Chcesz spotykać się z dzieciatym mężczyzną? No cóż… dziewczyno, to będzie wymagało bycia dorosłą osobą!

7 On może nie chcieć mieć kolejnych dzieci. Definitywnie nie. Czy to będzie dla Ciebie ok?

8 Może też chcieć je mieć. Rzeczy wtedy komplikują się nawet bardziej.

9 Przyjmij sobie za punkt honoru pomaganie swojemu partnerowi, być dobrym ojcem. Czy jesteś w stanie wygenerować nadprogramowe wsparcie? Nie bądź bździągwą, która uczy go jak uniknąć płacenia alimentów, ukrywania dochodów i przepisywania na Ciebie swojego majątku.

Wszystkie kolektywnie narzekamy na facetów, którzy po rozstaniu, unikają odpowiedzialności. Nie dokładaj się do tego, bo za to akurat na bank będziesz miała kocioł w piekle z własnym imieniem. W kotle obok będzie się smażyć poseł Krystyna Pawłowicz.

Pomyśl dwa razy i użyj kobiecej mocy w dobrej sprawie.

10 Czy umiesz kochać? Zastanów się dobrze jak wiele zniesiesz. Bo taki patchwork wymaga miłości, cierpliwości i świadomości, że Twoje potrzeby nie są jedynymi. Czy będziesz umiała odpuścić zazdrość? Co jest naprawdę ważne dla Ciebie? Będąc z facetem, który ma dzieci nauczysz się życiowego tetrisa na poziomie master, ale to będzie wymagało ogromnego i cierpliwego serca.

Problem z byłym chłopakiem, ojcem dziecka

Mój facet ma dziecko. "Kocham cię, ale nie oczekuj, że poświęcę rodzicielską relację na rzecz relacji z tobą"

Nagle w twoim życiu pojawia się on. A wraz z nim niespodzianka – jego dziecko z poprzedniego związku. Nowa miłość i nowa sytuacja. Jak zadbać o siebie w tej relacji? Jak reagować, gdy słyszysz: „Nie jesteś moją mamą”? Podpowiada psychoterapeutka Marlena Trąbińska-Haduch.

Rozmawia Ewa Pągowska

Kobieta wiąże się z mężczyzną, który ma dziecko z poprzednią partnerką. Czy zazdrość o nie jest wpisana w tę nową relację? MARLENA TRĄBIŃSKA-HADUCH Tak. Zazdrość to uczucie, które pokazuje, czego nam brakuje lub co boimy się utracić, ale też nasze niedobory, np. niskie poczucie własnej wartości.

Kobieta, wiążąc się z mężczyzną, który ma dziecko, może się bać, że miłość, która jest między nią a partnerem, zawsze będzie na drugim planie.

Zazdrość będzie silniejsza, jeśli kobieta żyje w przekonaniu, że nie jest wystarczająco dobra, ale też gdy mężczyzna jest na każde zawołanie dziecka i oczekuje, że partnerka ze zrozumieniem przyjmie zmianę planów.

Albo gdy on mówi wprost: „Dziecko zawsze będzie dla mnie na pierwszym miejscu”. Tak. Wtedy ta kobieta musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest w stanie z tym żyć, czy to nie dyskwalifikuje tego związku.  

Aż tak? Wiele osób uważa, że wiążąc się z mężczyzną, który jest ojcem, kobieta musi zadowolić się drugim miejscem.  Nie. Czym innym jest relacja między ojcem a dzieckiem, a czym innym między mężczyzną a kobietą. Te relacje powinny współistnieć równolegle, a nie jedna nad drugą.

Są mężczyźni, którzy potrafią traktować oba związki równoważnie, a w sytuacjach konfliktowych na bieżąco oceniać, kogo wesprzeć. Obowiązuje taka sama zasada jak w przypadku par, które mają wspólne potomstwo. Tam też relacja rodzic – dziecko nie powinna być nadrzędna wobec relacji między partnerami.

 

A jeśli mężczyzna nie mówi kobiecie wprost: „Dziecko jest ważniejsze od ciebie”, ale zachowuje się, jakby tak właśnie było? Kolejny raz rezygnuje z romantycznego wyjazdu czy kolacji, bo córka chce, żeby do niej przyjechał? Wtedy warto z partnerem porozmawiać, zapytać, dlaczego się tak zachowuje.

Częstym powodem jest poczucie winy. Mężczyzna nie potrafi poradzić sobie z tym, że zrobił dziecku krzywdę, rozstając się jego mamą, więc za wszelką cenę chce mu zadośćuczynić. Nie tędy droga. Dziecko czuje się bezpieczniej, gdy sytuacja jest przewidywalna, kiedy zasady ustalają rodzice i się ich trzymają.

Nie można stwarzać iluzji, że życie rodziców zależy od niego, ani wspierać jego magicznego myślenia: „Mogę sprawić, by rodzice byli razem”. Ono musi nauczyć się radzić sobie z takimi uczuciami, jak: tęsknota, smutek, żal czy złość na rodzica.

Usłyszeć czasem: „W tym tygodniu mnie nie ma, bo jestem na nartach, zobaczymy się za tydzień tak, jak ustaliliśmy. Rozumiem, że tęsknisz, ale możemy porozmawiać przez telefon”.

Mężczyzna powinien umieć pogodzić się z tym, że czasem usłyszy: „To ja nie chcę się z tobą spotykać”, i odpowiedzieć spokojnie: „Wiem, że się na mnie złościsz, ale ja nie rozstałem się z tobą, tylko z twoją mamą. Ciebie nadal kocham”. Oczywiście są sytuacje, kiedy z powodu dziecka warto rozważyć zmianę planów, ale one powinny być wyjątkiem. 

Czasem jednak dzwoni nie dziecko, tylko jego mama. To u nowej partnerki rodzi jeszcze większą zazdrość. Zwłaszcza kiedy on odbiera telefon o każdej porze, także w czasie romantycznej kolacji. Można w takiej sytuacji poczuć zazdrość, ale warto pamiętać, że on zwykle odbiera telefon, bo uważa, że chodzi o dziecko, a nie dlatego, że żywi ciepłe uczucia do byłej kobiety. 

See also:  Podopieczna rodziny zastępczej w ciąży

Ale czy musi zawsze to robić? Moim zdaniem nie. Jeśli sprawa rzeczywiście jest ważna i dotyczy dziecka, matka dziecka pewnie wyśle SMS, chociaż nie twierdzę, że zawsze mają się w taki sposób komunikować.

A może warto namówić partnera na rozmowę z psychologiem dziecięcym? Może kiedy się dowie, że jego zachowanie nie służy dziecku, problem zostanie rozwiązany? To zależy od osobowości tego mężczyzny. Niektórzy myślą zerojedynkowo, mają sztywne poglądy i nie potrafią zmienić zdania.

Czasem jednak ktoś trzeci – psychoterapeuta albo osoba, która jest dla tego mężczyzny autorytetem, może wprowadzić inną perspektywę. Przede wszystkim jednak partnerzy powinni szczerze z sobą porozmawiać, najlepiej na początku związku. Niestety, pary zwykle idą na żywioł, zakładają, że „jakoś się ułoży”.

Brakuje rozmowy, podczas której każde z nich powie, czego potrzebuje, by dobrze czuć się w związku. Brakuje ustalenia zasad, które mają obowiązywać w domu i dotyczyć także dziecka. Oczywiście ono musi być o nich poinformowane. Usłyszeć, że np.

każdy wstawia swoje naczynia do zmywarki, zabawki sprząta się przed snem, a tata jest do dyspozycji do 22.00, a potem spędza czas ze swoją partnerką. 

Czy można zwrócić uwagę dziecku partnera, gdy ono nie przestrzega tych zasad? Tak, i to też powinno być jasno powiedziane. Często kobiety, zamiast zwrócić uwagę dziecku, skarżą się partnerowi i zaczyna się zabawa w głuchy telefon. 

Może nie chcą usłyszeć: „Nie jesteś moją mamą i nie będziesz mi mówić, co mam robić”? Wtedy można odpowiedzieć: „To prawda, ale jestem partnerką twojego taty, mieszkamy tutaj razem i mamy zasady, których przestrzegamy, żeby nam się dobrze żyło.

Mogę cię poprosić, żebyś zebrał swoje brudne ubrania, a ty możesz mi zwrócić uwagę, że nie powiesiłam kurtki”. Z kolei kobieta nie powinna robić dziecku uwag dotyczących nauki, czasu spędzonego przed ekranem ani zajmować stanowiska w sprawach dotyczących jego zdrowia.

Od tego są jego rodzice. 

Jak kobieta ma reagować, gdy dziecko źle się do niej odnosi, np. traktuje jak służącą? Ostentacyjnie daje do zrozumienia: my tworzymy z tatą rodzinę, a ty jesteś obca. Każdy z partnerów powinien stanowczo zareagować.

Kobieta powiedzieć np.: „Sprawiasz mi przykrość. Nie zgadzam się na to, żebyś mnie obrażał”, a mężczyzna musi ją w tym wesprzeć. Jasno powiedzieć: „Nie możesz tak mówić.

Wiem, że się złościsz, bo nie jestem z mamą, ale ja już do niej nie wrócę”. 

A jeśli tak nie robi? Mówi np.: „Daj spokój, to małe dziecko” albo „Odpuść, wiesz jakie są nastolatki”. To nie są argumenty.

Warto wyjaśnić partnerowi, że jeśli nie staje w naszej obronie, nie mówi, że nowy związek jest dla niego ważny, to przestaniemy wierzyć, że mu na nas zależy. Zresztą ta reguła obowiązuje w każdej męsko-damskiej relacji.

Kiedy partnerzy mają wspólne dziecko i ono wykrzyczy matce: „Jesteś głupią krową”, to ojciec też powinien zareagować. 

Kobiety skarżą się, że kiedy dziecko partnera spędza z nimi weekend, cały czas jest jemu podporządkowany.  Z tym raczej trzeba się pogodzić.

Także dlatego, żeby partner czuł, że jego potrzeby i relacja z dzieckiem są dla nas ważne, a my chcemy być częścią nowej rodziny. Nie musimy jednak spędzać całego czasu we troje.

Możemy wyjść razem do kina, na obiad, a potem powiedzieć: „Chłopaki na gokarty idźcie już sami, to nie dla mnie”. 

Dla wielu kobiet to może być trudne do zaakceptowania. Podobnie jak pomysł, by partner wyszedł gdzieś sam lub z kolegami.

Niektóre kobiety marzą o symbiotycznym związku, w którym wszystko robi się razem. Spędzanie wolnego czasu osobno budzi w nich lęk, rodzi myśl, że związek się psuje. Chcą mieć mężczyznę na wyłączność, a to niemożliwe.

Jeśli kobieta ma problem z taką separacją, to moim zdaniem potrzebuje terapii. 

Ale czasem nie chodzi o wyłączność, tylko o to, że partner w ogóle nie spędza z nami czasu na przyjemnościach.   To prawda. Kobiety często skarżą się, że ich partnerzy są kreatywni w wymyślaniu atrakcji dla dziecka, ale nie mają czasu ani siły, żeby pójść ze swoją kobietą do kina, teatru czy restauracji. Ten brak równowagi na pewno nie jest dobry dla związku.

Co zrobić, gdy dziecko partnera nas nie akceptuje?  Tata musi tak planować swój czas, by spotykać się z dzieckiem tylko we dwójkę i powiedzieć partnerce wprost: „Kocham cię, ale nie oczekuj ode mnie, że poświęcę swoją rodzicielską relację na rzecz relacji z tobą”. Wtedy kobieta musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy potrafi to wytrzymać. Najgorzej, gdy próbuje wszelkimi metodami, także płaczem i szantażem, nakłonić mężczyznę, by zrobił coś, co przekona do niej dziecko.

Rozumiem, że to nie jest możliwe? Nie. Dziecka nie da się do tego zmusić. Może kiedyś zaakceptuje partnerkę taty, ale gwarancji nie ma.

Jak kobieta może zadbać o siebie i swoje uczucia, będąc w związku z mężczyzną, który ma dziecko? Najlepiej, gdyby uświadomiła sobie i pogodziła się z tym, że nie uniknie sytuacji, w których będzie się czuła trochę mniej ważna, nawet jeśli ten będzie ją wspierał, bronił jej, stawał po jej stronie. Zresztą w każdym związku doświadczamy trudnych uczuć. W tym przypadku wynikają z tego, że on ma dziecko.

"Szczerze Cię nienawidzę" – bolesny list dorosłego już człowieka, do własnego ojca

List, który niestety napisało samo życie i którego publikacja mam nadzieję przyczyni się do tego, że chociaż jedna osoba w przyszłości nie będzie musiała go ponownie napisać.

Dostałem ten list w skrzynce mailowej kilka dni temu, z prośbą o anonimowość. Autor opisuje w nim swoją relację z ojcem, który wychowywał go zgodnie z tym, co kiedyś uznawano za „dobre wychowanie” (niestety u niektórych dalej się to nie zmieniło). List publikuję jedynie z poprawkami kosmetycznymi, aby jak najwierniej zachować pierwotną formę i przekaz.

Wierzę, że jeśli dotrze on do dość szerokiego grona, to pozwoli otworzyć oczy tym, których w inny sposób nie da się przekonać do tego, aby traktowali swoje dzieci z szacunkiem.

Publikuję go też dlatego, że chociaż może to wyglądać na pojedynczy, bądź wręcz przekolorowany przypadek – ja sam osobiście znam conajmniej kilkanaście osób, które mogłyby się pod tym listem podpisać. Dla jednych może i jest to niewyobrażalne piekło, bądź wręcz abstrakcja czy fikcja literacka. Niestety dla wielu innych to była (i w niektórych przypadkach dalej jest) codzienność.

List

„Wiele niewyjaśnionych spraw ciągła niepewność, strach, brak wiary w siebie, poczucie beznadziei, nienawiść i imitacja rodziny…

Jestem tu, bo jest to mój pierwszy protest, pierwsze słowa, które chciałbym Tobie powiedzieć, jako osoba równa tobie. Nie gorsza, nie mniejsza, nie zastraszona, nie poniżona , nieodarta z godności, ale równa tobie.

  • „Generalnie dzieci się nie bije, ale lepsze bite niż śmierdzące…”
  • W zasadzie w tych słowach można zawrzeć wszystko to, czego nienawidzę w tobie, dlaczego Cię nienawidzę, dlaczego nie mogę czasami na Ciebie patrzeć, dlaczego mam odruch wymiotny, gdy na wigilii mówisz, że mnie kochasz, a wątroba mi się przewraca, gdy to słyszę…
  • Chodzę na terapię do psychoterapeuty, bo postanowiłem zrozumieć, to wszystko, dlaczego nie potrafię przebić szklanego sufitu, dlaczego moje zachowania były czasami nieracjonalne i co tak naprawdę się ze mną dzieje, ponieważ doszedłem do ściany i moje życie było na zakręcie…
  • Okazało się, że byłem i jestem nieszczęśliwym człowiekiem, bo nikt nigdy mnie nie pokochał, tak jak się powinno kochać dziecko.

Wypierałem to wszystko przez lata, ale to wszystko, co się wydarzyło w przeszłości miało i ma wpływ na to jakim człowiekiem jestem i jak się zachowuje.

Biłeś mnie pasem, sznurem, szmatą i czym tam pod ręką dało się skarcić.

Mnie i moje rodzeństwo… Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego ze sobą tak walczyliśmy? Dlaczego nie potrafiliśmy się porozumieć? Dlaczego wykorzystywaliśmy się nawzajem, przezywaliśmy? Poniżaliśmy? Szantażowaliśmy?

Ty debilu! Ty pętaku! Ty gnoju! Ja w waszym wieku robiłem już tyle, że wstyd, że tego nie potraficie! Lepsze byłyby dzieci z domu dziecka niż wy, bo potrafiłyby docenić to co mają! Wojska wam brak! Inni się uczą a wy tylko przed telewizorem! Nie uczycie się! Jazda mi zrób to! Z wyra do roboty! Zatyraliście matkę (osobiście tego najbardziej nienawidzę)!

  1. O wszystko opierdziel, pretensje i wyżywanie się na nas za gorszy dzień moment, ale najgorsze było to błaganie
  2. „Tato nie bij, już będę grzeczny, proszę nie bij…”
  3. Ten pas trzymany w ręku i Ty jak Capo, który mógł zdecydować, czy dostanę na goły tyłek, czy tym razem zostanę ułaskawiony, bo wystarczająco błagałem o litość, odzierając się po raz kolejny z godności i jak ten śmieć rzucony na ziemię znów dotknąłem dna. Marzyłem o tym, aby nie czuć tego bólu, poniżenia i bezsilności wobec ciebie… Silniejszego, większego, który wymagał posłuchu i dyscypliny…
  4. Nie potrafiłeś z nami rozmawiać
  5. Nigdy nie rozmawiałeś, tylko komunikowałeś a każda próba rozmowy i różnicy zdań kończyła się kłótnią, bo Ty teraz jesteś w okresie dojrzewania i dlatego jesteś taki! Każda sprawa powierzona Tobie, była później wykorzystana tak, że odechciewało się wszystkiego i zasłona milczenia rosła…
  6. Wszystkie problemy, niepewności rozczarowania dusiłem w sobie, bo nie zawsze byli koledzy, z którymi mogłem porozmawiać, bo czym tu się chwalić, że ma się przesrane życie, brak wakacji, brak własnych planów i wieczną niepewność… Bo wracając ze szkoły do domu nigdy nie wiedziałem, czy dziś będę mógł odrobić lekcję, pójść z kolegami na piłkę, czy będę musiał pracować, bo akurat sobie przypomniałeś, że musimy coś zrobić.
  7. Nawet później się do tego przyzwyczaiłem zawalając szkołę, marzenia i plany, bo jakie plany może mieć młody chłopak, który pracuje jak dorosły bardzo często, potrafi tak wiele,  ale jest debilem, który nic nie potrafi, nie uczy się i zatyrał własną matkę? Tylko debil mógłby mieć marzenia w takiej sytuacji…

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego jestem, byłem taki rozkojarzony? Dlaczego nie potrafiłem się skupić? Dlaczego bujałem w obłokach? Bo w głębi serca ciągłe marzyłem o byciu sobą. O dzieciństwie, jakie miały inne dzieci obok, o spokoju, którego nigdy nie miałem, bo żyłem w wiecznym strachu, niepewności i obawie.

See also:  W którym sądzie złożyć pozew o rozwód, jeśli małżonkowie mieszkają w różnych miastach?

Obawie, że dziś znów wykorzystasz moją słabość i powiesz, że mam coś zrobić, a ja posłusznie wykonam to, bo przecież najłatwiej siąść przed telewizorem i powiedzieć jazda mi to zrobić. Albo majstersztyk manipulacji „niech ktoś mi to zrobi..

” i się zaczynała walka na wyzwiska, poniżanie i kto kogo pierwszy załatwi i przegra batalię o zleconą pracę…

Często mama tłumaczyła, że to budowa domu i musimy ciężko pracować, jeśli chcemy mieć własny pokój, do którego zaproszę kolegów.

Żeby mieć łazienkę, abym nie wstydził się zaprosić kogokolwiek… zaciskałem zęby i wiedziałem, że muszę pracować, ale dlaczego spierdoliłeś nam dzieciństwo traktując nas jak swoich parobków, jak pomiotła, jak roboli, którzy musieli stać się dorosłymi ludźmi w tak młodym wieku? Wyjałowieni z emocji, uczuć i hodowani w zimnym chowie?…

Do tego stopnia spierdoliłeś naszą relację, że każda próba komplementu z Twojej strony kończyła się odrzuceniem, odpychaniem, bo przecież to nie ja… Wszystkie dzieci zawsze były lepsze, mądrzejsze, lepiej się uczyły, a my ciągle nie mogliśmy dorównać Twoim oczekiwaniom, bo próbowaliśmy mieć swoje zdanie.

Chcieliśmy mieć swój czas. Mieliśmy marzenia, których nie pozwoliłeś nam realizować.

Zastanawiam się, jak bardzo byłoby inaczej, gdyby w tej biedzie była odrobina miłości z Twojej strony. Poświęcony czas nam i spędzony wspólnie z rodziną.

Pamiętam tylko raz, gdy zabrałeś mnie nad wodę i byłeś ze mną, a poza tym czarna dziura… z jednej strony nie dziwię się sobie, że się buntowałem i uciekałem od kontaktu z tobą, bo jak można mieć dobry kontakt z kimś, kto traktował mnie jak śmiecia? Jak chłopca do bicia, bo tak leczył własne kompleksy małego człowieka, który bije, bo wtedy się mści, ma władzę i rządzi…

Nigdy nie pamiętałeś o moich urodzinach, nigdy ich nie obchodziliśmy, nie celebrowaliśmy wspólnie nie robiliśmy niczego z przyjemnością, tylko traktowaliśmy wykonywanie obowiązków jako karę, bo do tego nasz przyzwyczaiłeś… Nigdy nie potrafiłeś rozróżnić pracy od odpoczynku i nigdy nas tego nie nauczyłeś.

Zmarnowaliście sobotę! Przeleżeliście cały Boży dzień! I ta pierdolona niepewność, czy dziś przyjdziesz i będziesz biadolił, że znów nic nie zrobione! Przyzwyczaiłeś się, że rozdzielałeś obowiązki na nas, a jak my się zaczęliśmy buntować, to manipulowałeś lub jątrzyłeś przy mamie, że nic nie zrobione, bo ona też jest wciągnięta w Twoją grę i podświadomie też nie potrafiła oddzielić pracy od odpoczynku i nakręcałeś ją, aby nam robiła awantury! Kurwa nienawidzę Cię za to.

Szczerze Cię nienawidzę!

Nie dałeś mi żadnego przykładu bycia mężczyzną, wręcz mam ogromną urazę do ciebie, bo przez Ciebie mama nie była na urlopie 30 lat! W kinie 30 lat! Kiedy ostatnio ją gdzieś zabrałeś? Zrobiłeś przyjemność? Kupiłeś prezent? Cokolwiek?! Tylko żono uśmiechnij się no uśmiechnij proszę!….I ona przez zaciśnięte zęby i nieszczęśliwe oczy się uśmiecha dla świętego spokoju!

Zamiast gadać, wziąłbyś się uśmiechnął i zrobił coś, aby miała powód do tego uśmiechu.

Nie przypominam sobie sytuacji, żeby się śmiała, żeby była szczęśliwa lub żeby planowała cokolwiek poza pracą w domu i w gospodarstwie.

No bo Ty, Pan i Władca, przecież nigdy nic nie potrafisz dopilnować, zaplanować, zawsze na ostatnią chwilę, zawsze spóźniony…Weź no mi leć to kup! Wypastuj mi buty raz dwa! Robisz z siebie ciotę, idiotę i miękką faję!

Dziś już przekonany jestem, że to nie było nieprzemyślane głupstwo, lecz wyrafinowane skurwysyństwo!

Mama ogarniała wszystko w tym domu i za wszystko praktycznie była odpowiedzialna! Zrobiłeś z nas cioty, które nie pomagały, nie sprzątały, nie przygotowywały nic wspólnie, ale my zaczynamy to rozumieć, ze tak dalej się nie da i mama dłużej tak nie wytrzyma! Zrozumieliśmy też, że to nie w nas jest problem tylko w Tobie i w Twoim pieprzonym światopoglądzie! Może zrobiłbyś coś, aby mama nie miała tego na głowie? Zaszalej i niech mama zapomni, że znowu musi za Ciebie coś zrobić (podkreślam za Ciebie), bo po raz kolejny nie ogarnąłeś!

Zaskocz wszystkich i ogarnij się!

Zrobiłeś z nas cioty, które przeniosły te wszystkie zachowania do pracy, będąc uległymi, nie potrafiącymi wypowiadać swojego zdania i jak myślisz jakie to miało skutki? Jak myślisz, dlaczego nie radziłem sobie ostatnio w pracy? Dlaczego ktoś wyczuł moją słabość i to skrzętnie wykorzystał? Jak myślisz jak się mogłem czuć ? Gdy czułem, ze ktoś trzyma pas nade mną i uderza, a ja znów byłem śmieciem nic nie wartym…

Nadal uważasz, ze lepsze bite niż śmierdzące?

Zastanawiałeś się, dlaczego się nie wyprowadzaliśmy tak długo? Pewnie było Ci to na rękę, bo miałeś kim tyrać. Miałeś kogoś, kto zrobi wszystko za Ciebie, bo Ty jak zawsze jesteś zbyt leniwy, by się ogarnąć…

Jak myślisz mamy skrzydła, aby zacząć latać? Czy upierdalałeś je za każdym razem, gdy tylko próbowały rosnąć? A może wyginałeś je pod swoje podobieństwo?

Wyprowadzka była najlepszą decyzją, jaką podjąłem w ostatnim czasie, bo z tej perspektywy jeszcze bardziej zobaczyłem, jak bardzo nas skrzywdziłeś i jak spierdoliłeś to wszystko. Te przepłakane noce, myśli samobójcze. Tyle razy zasypiałem z myślą, ze jutro nie chcę się obudzić…

I to szukanie akceptacji poza domem, bo przecież nikt mi nie powiedział, że ja jestem ważny, mądry i jestem jaki jestem, bo przecież nie pasowało to do Twojego światopoglądu.

Nie dawałeś mi przykładu, tylko mówiłeś, jak mamy żyć, co robić i nie rozumiałeś, że czegoś nie chcę.

Wyśmiewałeś to później przy pozostałych członkach rodziny, dlatego nigdy nie byłeś kimś do rozmowy, do spędzania razem czasu, bo traktowałeś nas jak swoich podwładnych, bo wojsko ci się marzyło… Teraz przypomnij sobie dziadka, który był twoim ojcem… po raz kolejny powtarzam ci, ze cieszę się, że go nie pamiętam, a Ty teraz spójrz na swoją rodzinę, rodzeństwo i spójrz w lustro i zastanów się kogo widzisz i jak się z tym czujesz?

Ja się czuję jak, ktoś kogo obdarto z marzeń, miłości, dzieciństwa i najgorsze jest to, że już tego się nie da cofnąć, bo to już jest stracone i nie mogę tego odzyskać… Mam ogromne poczucie straconego czasu. Podejrzewam, że miałem depresję, choć obecnie jest już lepiej. Dalej nad sobą jednak pracuję, bo jeszcze wiele jest do zrobienia.

Wykształciłem się na tyle ile potrafiłem. Pracuję ciężko codziennie, choć mam wiele braków i boję się czasami, że ktoś mnie wykorzysta lub znów będę tym chłopcem, który się nie obroni przed kimś większym, mądrzejszym i czy znów się nie zamknę w sobie, bo nie dałeś mi poczucia własnej wartości i poczucia bezpieczeństwa.

Bo nie pozwoliłeś mi być dzieckiem…”

Prawa do zdjęcia należą do Claudia.

Autor listu poprosił mnie o jego publikację, bo ma nadzieję: „że to pomoże uświadomić ludzi, jak ważne jest wychowanie i kochanie swoich dzieci”. Ja też mam taką nadzieję i jeśli was również poruszył, będę wdzięczny za jego udostępnienie, bo dzięki temu ma on szansę dotrzeć do szerszego grona odbiorców i w efekcie również do tych, którzy naprawdę potrzebują go przeczytać.

Wpływ ojca na życie córki

materiał opracowany przez Wiolettę Jasny

psycholog Powiatowej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Pajęcznie

Nasza osobowość i poczucie własnej wartości kształtują się od najmłodszych lat życia. Tworzą pewną bazę – późniejszych decyzji, zachowań, relacji z innymi ludźmi. Na ten proces wpływają różne czynniki, ale pierwszym i najbardziej znaczącym z nich jest stosunek naszych rodziców do siebie nawzajem i do nas – dzieci.

Choć psychologowie podkreślają, że oboje rodzice są równie istotni w wychowaniu dzieci, w powszechnej opinii przyjęło się przekonanie, że to matka jest kluczową osobą w życiu córki. To ona pokazuje jej kobiecy świat, uczy typowych dla płci ról i pomaga radzić sobie z kobiecymi problemami. Najnowsze badania pokazują jednak, że rola ojca w wychowaniu dziewczynki jest równie ważna i ma istotny wpływ na jej dorosłe życie

Jeśli ojciec z córką chcą mieć dobrą relację, muszą spędzać ze sobą czas, dbać o dialog oparty na szczerości i otwartości, a słowa podpierać gestami, postawami i zachowaniami.

Spośród wielu zadań do wykonania jednym z najtrudniejszych i najpiękniejszych jednocześnie jest wychowanie dziecka. Ojciec, jako ten, który “daje życie”, nie może tylko “dawać na życie”. Jego zadanie jest o wiele bardziej skomplikowane, a jego rola – niezastąpiona.

Słyszy się pogląd, że łatwiej jest wychować córkę niż syna, bo dziewczynki są bardziej posłuszne, pracowite, zdyscyplinowane. Być może.

Niezaprzeczalnym faktem jest jednak, że córki są bardzo wrażliwe na zranienia emocjonalne i moralne, na kryzysy rodziców, negatywny wpływ otoczenia, mocniej przeżywają własne słabości i rozczarowania w relacjach.

Dziewczynki potrzebują intensywnego wsparcia rodziców, nieustannych znaków miłości i troski.

Jednak kiedy córka przestaje być maleństwem bawiącym się lalkami i zaczyna mieć swoje zdanie, niejednokrotnie ojciec nie wie, jak się zachować, i zaczyna się wycofywać.

To błąd, bo dziewczyna wchodząca w dorosły świat bardzo potrzebuje wsparcia ojca. Jak zatem ojciec powinien wychowywać dorastającą córkę?

Każde dziecko musi wielokrotnie doświadczać, że ojciec go nie zawiódł, nie okłamał, był dla niego oparciem. Na tej podstawie buduje w sobie obraz rodzica gwarantującego bezpieczeństwo. Jednym z największych błędów popełnianych przez ojców jest więc ośmieszanie, trywializowanie, dokuczanie dziecku w sprawach dla niego ważnych.

Jeśli córka zaniesie ojcu zabawkę do naprawy, a on to zlekceważy – kilka lat później może nie chcieć rozmawiać z nim o swoich problemach. Zaś zakochana bez wzajemności nastolatka, jeśli nie znajdzie u ojca zrozumienia, oddzieli się od niego murem.

Ojciec może być pewien, że więcej nie usłyszy żadnej skargi, bo nie potrafił być dla córki oparciem, gdy tego potrzebowała.

Tak jak w innych relacjach, także w relacji ojciec – córka problemy w komunikacji tkwią w braku werbalizacji lub w błędach komunikacji potrzeb i planów.

Jeśli ojciec z córką chcą mieć dobrą relację, muszą spędzać ze sobą czas, dbać o dialog oparty na szczerości i otwartości, a słowa podpierać gestami, postawami i zachowaniami. Pomoże to zrozumieć intencje działań.

Bez rozmów na temat swoich radości, trosk, porażek i marzeń córka nie zrozumie troski ojca przejawiającej się m.in. w zakazach, a ojciec – zachowania czy stroju, przez które córka demonstruje swoje potrzeby.

Ojciec nie może zakładać, że ponieważ córka jest młoda, nie zna życia, a córka – że ojciec ma przestarzałe poglądy. Faktem jednak jest, że dobra relacja z córką, szczególnie w wieku dorastania, polega na tym, że ojciec jest doradcą, ale tylko wtedy, kiedy córka tego chce. Stąd tak istotna jest umiejętność znalezienia wspólnego języka.

See also:  Rozwód małżonków mających małe dzieci

“Ślicznie wyglądasz”, “Masz ładną bluzkę” czy kwiatek z okazji urodzin – to proste słowa i gesty ojca, które u dorastającej dziewczynki wpływają na kształtujące się jej poczucie akceptacji siebie jako kobiety.

Dziewczynka przytulana, znajdująca w ojcu oparcie, tworzy w swej psychice obraz siebie jako osoby wartościowej, potrzebnej, silnej wewnętrznie, zdolnej do radzenia sobie z problemami.

Córki, które nie zaznały ojcowskiej czułości, nie słyszały pochwał, ale wyłącznie polecenia, i doświadczały niezadowolenia ojca z tego, co robiły i jakie były, mają nie tylko problemy z właściwym stosunkiem do mężczyzn, ale również z poczuciem własnej wartości.

Stąd brak czułości i miłości ojca wiele dorastających dziewcząt próbuje uzupełnić, szukając ich u innych mężczyzn. Jednocześnie, bez względu na to, czy ojciec sobie to uświadamia, czy nie, kształtuje obraz mężczyzny, jaki później będzie funkcjonował w świadomości córki i wpływał na jej relacje.

Jego słowa, gesty, zachowania oraz jego stosunek do kobiet warunkują to, jakich zachowań dziewczynka będzie wymagać od swojego przyszłego męża. Cechy ojca – mężczyzny będą dla niej wzorcem lub antywzorcem w poszukiwaniach, patrzeniu i ocenianiu spotykanych w życiu mężczyzn. Oczywiście, na wizerunek chłopaka czy narzeczonego ma wpływ również wiele innych czynników, ale model ojcowskich zachowań i postaw będzie tkwił jako ważny wskaźnik w świadomości córki.

Żyjemy w okresie, w którym widoczne jest załamanie fundamentalnych podstaw rodziny – niejednokrotnie jedno z rodziców opuszcza swoich bliskich z różnych powodów. Niestety, najczęściej tą osobą jest ojciec.

Dla wielu instytucja małżeństwa stała się „niemodna”, a dzieci w tych wolnych związkach mają wielu „tatusiów”, którzy w różnym stopniu wykazują zainteresowanie ich wychowaniem i nimi samymi. Popularne jest dzisiaj robienie kariery, a w tym wyścigu dzieci zostają zepchnięte na dalszy plan.

W innych przypadkach, nawet jeżeli ojciec jest obecny w domu, często nie radzi sobie ze swoją rolą, gdyż brakuje mu pozytywnych wzorców dobrego ojca.

Prawdopodobnie sam wychował się bez ojca, być może jego ojciec także nie umiał angażować się w wychowanie dzieci, a jego rola ograniczała się wyłącznie do finansowego zabezpieczania bytu rodziny. Takie wzorce często powielane są przez kolejne pokolenia.

Ojciec swojej córki

Współcześni rodzice posiadają już wiedzę o tym, jak ważna jest rola ojca w wychowaniu syna. Ale wciąż zbyt mało poświęcamy uwagi problemowi kształtowania się osobowości córki pod wpływem ojca, niewiele wiemy o tym, co się dzieje, gdy ojciec jest nieobecny w jej życiu (czy to fizycznie, czy po prostu nie angażując się w proces jej wychowywania).

W jaki sposób taka sytuacja może wpłynąć na rozwój córki? Czy oddziaływanie ojca, a raczej jego brak, może zaważyć na jej późniejszych postawach? W jaki sposób będzie nawiązywać relacje i jak będzie postrzegać, oceniać samą siebie i innych ludzi? By zrozumieć, jak bardzo złożony jest to problem, musimy przede wszystkim dostrzec, jakie potrzeby są w każdym z nas i kto lub co ma największy wpływ na ich zaspokojenie.

Podstawowe, i najważniejsze zarazem, potrzeby każdego dziecka, od najmłodszych lat, mieszczą się w trzech najistotniejszych kategoriach. Są to:

  • Potrzeba przynależności – chcemy do kogoś należeć i mamy pełne poczucie bezpieczeństwa, jeśli ktoś się o nas troszczy. Dziecko musi wiedzieć, że jest ktoś, komu na nim zależy, kto je przytuli, uważa za ważne i godne poświęconej uwagi.
  • Potrzeba wartości – pragniemy być akceptowani tacy, jacy jesteśmy. Chcemy być kochani bezwarunkowo, ponieważ to wiąże się z akceptacją samego siebie i z poczuciem wartości. Jeżeli czujemy, że jesteśmy cenni w oczach innych ludzi, że znaczymy coś dla nich, wtedy potrafimy akceptować samych siebie.
  • Potrzeba kompetencji – wynika z braku poczucia, że coś umiemy i potrafimy radzić sobie z trudnościami. Dzięki wsparciu osób znaczących, takich jak rodzice, zaczynamy odkrywać swoje możliwości. Jeżeli mamy zdrowe poczucie własnych możliwości, do nowych wyzwań podchodzimy z radością i entuzjazmem, a nie ze strachem.

Potrzeby te muszą być na równi zaspokajane przez oboje rodziców. Jednak każde z nich w inny sposób będzie okazywać swoją uwagę, uczucia i zainteresowanie dzieckiem.

Zupełnie inaczej brzmi pochwała z ust matki, a inaczej z ust ojca, zwłaszcza że dzieci często są przeświadczone, iż na miłość ojca trzeba sobie w jakiś sposób zasłużyć – że nie jest ona tak bezwarunkowa jak miłość matki.

Ojciec koncentrujący się na zaletach dziecka, a nie na jego wadach, kiedy słowami i gestami zwraca uwagę na jego osiągnięcia, wzmacnia je w wymiarze każdej z tych potrzeb. Pokazuje również, jak bardzo zależy mu na nim. Ojciec powinien być zachęceniem, dodawać otuchy przy zdobywaniu nowych umiejętności.

Ma on być dziecku w tym procesie pomocą. Pozwalając na porażki, powinien jednocześnie skutecznie zachęcać do kolejnych prób, by dziecko umiało realnie ocenić swoje mocne strony i zaakceptować swoje ograniczenia bez popadania w kompleksy i poczucie winy.

Tato inny niż mama

Istnieją pewne dziedziny, w których wkład ojca ma wielkie znaczenie i duży wpływ na rozwój oraz przyszłość jego córki. Ojcowie zupełnie inaczej niż matki wyrażają swoje uczucia. Chociaż w większości przypadków nie potrafią uzewnętrzniać ich w sposób spontaniczny i bezpośredni, ojcowska uwaga i reakcja wywierają na córkę dużo większy wpływ.

Bardzo ważna jest afirmacja ojca. Od niej będzie zależeć samoakceptacja córki oraz jej stosunek do przedstawicieli płci męskiej. Ojciec powinien doceniać wygląd córki bez umniejszania jej osiągnięć, przymiotów moralnych, postaw wobec życia – kochać ją taką, jaka jest, wyrażać pochwałę i komplementy.

Powinien także doceniać jej kobiecość i nie bać się dostrzec jej pierwszej troski o wygląd, o ubiór. W ten sposób zaszczepia w niej poczucie zdrowej wartości i pewności siebie. Gdy z entuzjazmem wypowiada się o jej intelektualnych i duchowych przymiotach, sprawia, że będzie się czuła wartościową osobą.

Ojciec kształtuje także oczekiwania córki względem innych, jej zachowania w kontaktach z mężczyznami na poziomie osobistym i zawodowym. Jest on pierwszym mężczyzną, którego względy córka próbuje pozyskać, którego podziwia, do którego może się bezpiecznie przytulać.

Jeżeli ojciec nie jest wrażliwy na jej potrzeby, hamuje prawidłowy rozwój córki i negatywnie wpływa na jej przyszłe relacje z przedstawicielami płci męskiej.

W efekcie złych relacji z ojcem dziewczęta, a później młode kobiety, próbują odkryć swoją kobiecość na własną rękę – najczęściej w negatywny sposób. W dalszej kolejności może to zaważyć na ich późniejszych związkach.

Oziębłość ojca może spowodować, że dziewczynie będzie trudno okazywać kobiece uczucia i rozwijać wrażliwość, by nawiązać prawidłowe relacje z mężczyznami.

Ojciec odgrywa również istotną rolę w kształtowaniu ambicji, marzeń i pragnień dorastającej córki, jej celów życiowych i kompetencji zawodowych. Dobrze, gdy potrafi w sposób zachęcający wyznaczyć zakres otwierających się przed nią możliwości.

Od ojca córka uczy się kierowania ludźmi (zarządzania), dzięki niemu poznaje też pozytywne i negatywne skutki męskiego podejścia do pracy. Dobra relacja z ojcem chroni ją także przed nadmiernym uzależnieniem się od matki.

Zachwiana relacja

Co się dzieje, gdy na jakimś etapie rozwoju córki, jej dorastania, zabraknie ojca lub jego zaangażowania? Efektem braku ojca zazwyczaj jest bardzo niska samoocena, brak poczucia własnej wartości i niepewność w relacjach. Zdarza się, że dziewczyny, które nie miały kontaktu z ojcem, idealizują go i w potencjalnych partnerach doszukują się tego ideału.

Takie nastawienie prowadzi do rozpadu nowych związków na skutek rozczarowań, kiedy okazuje się, że dany mężczyzna nie spełnia tych kryteriów i nie potrafi sprostać wymaganiom wyimaginowanego ideału. Bywa również odwrotnie. Zły obraz ojca sprawia czasem, że kobieta na każdego mężczyznę patrzy krytycznym wzrokiem i nie jest w stanie żadnemu zaufać.

W kontaktach z innymi osobami czuje się niepewnie, często uważa się za gorszą, brzydszą, niewystarczająco zdolną czy mądrą. Nierzadko w młodym wieku szuka akceptacji i adoracji w ramionach mężczyzn, rozpoczynając współżycie seksualne. W ten sposób stara się znaleźć namiastkę miłości, której nie doświadczyła ze strony ojca.

Zaburzone relacje z ojcem lub ich brak mogą również spowodować występowanie różnych chorób, w tym anoreksji; bywają nawet pośrednią przyczyną samobójstw.

Być dobrym ojcem to najważniejsza misja w życiu mężczyzny!

Jaki jest więc dobry ojciec? Dobry ojciec jest:

  • schronieniem – jest przystanią, w której można się schronić przed niebezpieczeństwem, jest zawsze dostępny, jest tarczą, ucieczką i skałą;
  • przyjacielem – jest dostępny dla swojego dziecka, serdeczny, cieszy się, gdy jego dziecko lubi z nim przebywać, dzielić się z nim smutkami i radościami;
  • oparciem w trudnościach – do niego można zawsze przyjść ze swoimi problemami, a on pomoże przez nie przejść;
  • towarzyszem – jest zawsze ze swoim dzieckiem, by towarzyszyć mu w trudnościach;
  • obecny w życiu dziecka – w każdym dniu interesuje się dzieckiem i daje mu poczucie, że zawsze i ze wszystkim może do niego przyjść;
  • doradcą i przewodnikiem – dziecko może się do niego zwrócić z problemem bez narażania się na krytykę i potępienie, poucza je i troszczy się o jego pełny rozwój;
  • przebaczający – nie chowa urazy;
  • godny zaufania.

Pomimo trudności i odpowiedzialności, bycie ojcem jest jednym z najpiękniejszych doświadczeń w życiu. Niejeden mężczyzna ze wzruszeniem wspomina pierwsze “tato”, jakie usłyszał od swojej córki.

Wielu mężczyzn czuje się jednak niepewnie w roli ojca, choć chciałoby jak najlepiej wychować swoje dzieci.

Warto wówczas czytać poradniki, mądre książki lub zasięgnąć porady w najbliższej poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Recenzja polecanej lektury:

Mocni ojcowie. Mocne córki. 10 sekretów ojcostwa”

autor: Meg Meeker

Jest to książka dla każdego ojca. Zarówno takiego, który ma dobre mniemanie o swoim ojcostwie i chce się rozwinąć, udoskonalić w swojej roli – jak i takiego, który ma poczucie winy i uważa, że się nie sprawdza w swojej roli.

Meg Meeker nie tworzy jakiegoś niedoścignionego ideału ojcostwa. Nie oceniając cudzego życia, daje praktyczne podpowiedzi także dla ojca, którego córka uciekła z domu, dla ojca-rozwodnika, dla zapracowanego, dla wierzącego, dla ateisty…

Mężczyźnie nie przychodzi łatwo rozumieć kobietę, jej potrzeby, nastroje, sposób komunikacji. Własnej żony trzeba się uczyć przez lata. A córka? Najpierw jest małą dziewczynką, potem nastolatką i dojrzewającą kobietą. Zmienność do kwadratu. Trudno za tym nadążyć. Zwłaszcza mężczyźnie.

Autorka jest kobietą konkretną, odważną i doświadczoną. Dzieli się mądrością, którą zdobywała i układała sobie przez lata. Największą jej zaletą jest to, że jest kobietą. Sama była córką, ma trzy własne córki i jako pediatra pomaga wielu młodym dziewczętom.

Meg Meeker świetnie pokazuje co jest ważne w ojcostwie z perspektywy córki. Za co będzie ojcu wdzięczna jako kobieta, mimo że na to samo złościła się jako dziecko czy nastolatka. Na co musi uważać ojciec, żeby nie zostawić w córce trwałej rany. Jak powinien ją kochać, jak chronić i w jakim stopniu ufać.

Leave a Reply

Your email address will not be published.