Rozwód z osobą chorą na Alzheimera

Jedną z najczęstszych problematycznych sytuacji, z którymi musi borykać się opiekun osoby z demencją, jest agresja. Przeważnie skierowana w stronę najbliższych osób, spędzających z chorym dużo czasu.

To tym bardziej bolesne, gdy doświadcza się jej ze strony rodzica, który wcześniej nie zachowywał się w ten sposób.

Co jest powodem pojawiającej się znikąd agresji? Jak na nią reagować i jak jej zapobiegać?

Dlaczego osoby z demencją są agresywne?

Krzyk jest jednym ze sposobów wyrazu dla osób z demencją. Nierzadko nie widzą one możliwości komunikowania się inaczej, niż właśnie poprzez tak gwałtowną reakcję. To zależne przede wszystkim od tego, które obszary w mózgu zostały uszkodzone przez chorobę.

Zmiany mogą bowiem odpowiadać za szybkie uzewnętrznianie się emocji poprzez na przykład przeklinanie czy podnoszenie głosu. Nie dzieje się to jednak bez powodu. Zwykle osoba z demencją w ten sposób chce zakomunikować, że odczuwa czegoś brak.

Może chodzić o głód czy pragnienie, ale także o niezaspokojoną potrzebę emocjonalną, jak na przykład poczucie bezpieczeństwa. Choć to niezmiernie trudne zadanie, opiekun musi odpowiednio interpretować tego typu zachowania i reagować na nie adekwatnie. Zaspokajając potrzebę, która wywołała napad agresji.

Warto także zwracać uwagę na to, które zachowania i wyrażenia wywołują tak emocjonalne reakcje. To pomoże w szybkim wyeliminowaniu stresu u osoby z demencją.

Rozwód z osobą chorą na Alzheimera

Jak zapobiegać agresji?

Wiele aspektów związanych z zapobieganiem agresji u osób z demencją zależnych jest od indywidualnych potrzeb chorego. Dlatego obserwacja jest tutaj niezbędnym elementem. Warto jednak stosować sprawdzone zasady dotyczące zachowania wobec podopiecznych.

  • Rolą opiekuna jest między innymi analizowanie na bieżąco, czy wszystkie potrzeby chorego są zaspokojone. Ze względu na konkretną przypadłość nie zawsze może on wskazać, co go martwi, boli bądź czego potrzebuje. Dlatego obserwacja oraz odpowiednia interpretacja jest nieocenionym sposobem zapobiegania agresji. O znalezionej przyczynie warto poinformować wszystkich domowników, a także osoby mające kontakt z chorym. Pozwoli to uniknąć stresujących sytuacji.
  • Rutyna pomaga w codziennym życiu z osobą z demencją. Do minimum redukuje to bowiem nagłe zmiany, które nierzadko są przyczyną napięcia. Dlatego wprowadzenie regularności do codziennego rytmu dnia może pomóc w uniknięciu stresowych sytuacji, które wywołają agresję i krzyk.
  • Odpowiednim działaniem jest także ograniczanie bodźców, które mogą stresować osobę z demencją. Zamiast gościć kilka osób na raz, warto przyjmować rodzinę i bliskich pojedynczo. Wyeliminowanie głośnej muzyki bądź telewizji także jest wskazane. Hałas łatwo może wyprowadzić chorego z równowagi.
  • Detale także mają znaczenie. Odpowiednia temperatura w pokoju, wygodne ubrania – takie drobnostki są w stanie zapewnić choremu poczucie komfortu i spokoju, choć na pierwszy rzut oka nie wydają się aż tak istotne.
  • Komfort chorego to także zadbanie o jego psychikę. Aby nie wywoływać negatywnych odczuć, takich jak poczucie wstydu, które mogą szybko przerodzić się w agresję, powinno się zrezygnować z tak zwanego testowania pamięci osoby z demencją. Należy zaakceptować, że nie pamięta ona córki, sąsiada czy swojego przyjaciela. Zamiast pytać „wiesz kto to jest?” lepiej spokojnie to zakomunikować „przyszedł pan Adam, Twój kolega z pracy”.

Rozwód z osobą chorą na Alzheimera

Zapobieganie agresji nie musi być tak trudne, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Jednak konieczna jest do tego baczna obserwacja chorego oraz duża doza cierpliwości. Przydaje się ona także w sytuacji, w której do agresji już doszło.

Jak reagować na agresję?

W sytuacjach skrajnych, w których dochodzi do agresywnych zachowań, krzyku i przeklinania, najważniejsze jest zachowanie spokoju. Profesjonalnym opiekunom przychodzi to znacznie łatwiej, niż członkom rodziny, którzy nierzadko także reagują emocjonalnie.

Należy przy tym pamiętać przede wszystkim, iż podczas komunikacji z osobami z demencją istotny jest głównie ton głosu. Za interpretację tonu odpowiada bowiem ośrodek w mózgu, który pozostaje aktywny dłużej od tego odpowiadającego za rozumienie znaczenia słów.

Aby zatem uniknąć eskalacji emocji, konieczne jest zachowanie spokoju – krzyk z całą pewnością pogorszy sytuacje.

Rozwód z osobą chorą na Alzheimera

Chociaż może się to wydawać trudne, warto także po prostu przytaknąć i zgodzić się z chorym, nawet przeprosić za swoje zachowanie. Niezależnie od tego, kto ma rację, osobie z demencją łatwiej będzie się uspokoić, gdy zauważy pojednawczą postawę.

W przypadku, w którym pewne jest, że chory jest bezpieczny – nie znajdują się wokół niego żadne przedmioty, którymi można rzucić lub zrobić sobie krzywdę – można zostawić go samego w pokoju. To daje czas na ochłonięcie, uspokojenie się, zarówno podopiecznemu jak i opiekunowi.

Po powrocie opiekun może rozpocząć zupełnie inną rozmowę, przyjacielskim tonem, co wprowadzi chorego w lepszy nastrój. Należy także zrozumieć, że tego typu zachowania nie są spowodowane złośliwością, złą wolą osoby z demencją, nie stanowią próby skrzywdzenia bliskich.

To reakcja chorego mózgu na sytuacje niezrozumiałe. Dlatego często powtarza się, iż w takich sytuacjach przemawia choroba, a nie chory.

Krzyk, przeklinanie, szarpanie, rzucanie przedmiotami – wszystkie te agresywne zachowania mogą pojawić się w różnych etapach demencji.

Są jednym z objawów choroby, z którym każdy opiekun i członek rodziny powinien się liczyć. Agresji można jednak zapobiegać, a – gdy już skrajna sytuacja się przydarzy – reagować na nią.

Odpowiednie zachowanie jest w stanie uchronić chorego i bliskich przed tego typu problemami.

Z czym mierzy się opiekun osoby z otępieniem

Opiekunowie chorych z otępieniem doświadczają olbrzymiego stresu i fizycznego przeciążenia. Mogą jednak dla siebie wiele zrobić, co przyniesie korzyść zarówno im, jak i ich podopiecznym – wskazuje psychiatra prof. Tadeusz Parnowski, prezes Polskiego Towarzystwa Psychogeriatrycznego, były kierownik II Kliniki Psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii.

Rozwód z osobą chorą na Alzheimera
Prof. Tadeusz Parnowski. Fot. S. Leszczyński / PAP

Monika Wysocka (PAP): Co jest, pana zdaniem, najgorsze dla opiekuna osoby z otępieniem?

Prof. Tadeusz Parnowski: Opiekun osoby chorej np. na chorobę Alzheimera staje w obliczu utraty przeszłości – po wielu latach spędzonych z partnerem czy rodzicem nie może odwoływać się do wspólnych wspomnień. To bardzo smutne doświadczenie. Do tego dochodzi szereg problemów somatycznych, z którymi trzeba się zmierzyć na co dzień.

Zacznijmy od początku. Zostaje postawiona diagnoza: “Pani mąż, pana ojciec jest chory na chorobę Alzheimera”. Co robić?

Osoba, która usłyszy, że właśnie zostaje opiekunem osoby chorej na Alzheimera, czy inne schorzenie otępienne powinna ułożyć sobie plan opieki.

Kłopot w tym, że opiekunowie często nie chcą, aby ktoś inny zajął się ich bliskim, bo są tak głęboko zanurzeni w tej osobie, w jej problemach, że uważają, iż tylko oni mogą zrobić to dobrze, że nikt nie jest w stanie ich zastąpić, nikt nie będzie tego umiał. To nie jest prawda.

Opiekun musi zrozumieć, że to nie jest zdrada chorego. To bardzo ważne, aby przekonać opiekuna, że szukanie pomocy u innych osób – członków rodziny, przyjaciół ,sąsiadów, jest niezbędne. Bo to zbyt obciążające zajęcie dla jednej osoby.

Gdzie jeszcze oprócz znajomych można szukać pomocy?

Choćby w stowarzyszeniach alzheimerowskich czy grupach wsparcia. To świetne miejsca, bo spotykają się tam osoby, które mają podobne problemy. Ponadto uczestniczenie w takiej grupie zmniejsza poczucie samotności – na spotkania często można udać się z chorym, nie trzeba go opuszczać, co dla wielu opiekunów jest problemem albo wiąże się w wyrzutami sumienia.

Warto sięgać po materiały informacyjne, książki, poradniki – im więcej tym lepiej, dzięki temu opiekun poczuje się pewniej, tam znajdzie odpowiedzi na wiele swoich wątpliwości, nabierze pewności, że postępuje właściwie.

Co jeszcze trzeba zrobić?

Zadbać o własne zdrowie. To niezwykle ważne, a niestety rzadko który opiekun zwraca na to uwagę. Tymczasem chory opiekun to zły opiekun – bo nie ma cierpliwości, nie wytrzymuje ciągłego naporu informacyjnego i wymagań chorego, a jednocześnie pogarszający się jego stan zdrowia sprawia, że jest mniej wydolny. Dlatego to takie ważne.

Dobrze byłoby, aby osoby, które narażone są na stały stres wiedziały jak sobie z nim radzić, uczyły się różnych mechanizmów i zachowań, które pomogą go niwelować. Pomocne mogą być np. ćwiczenia oddechowe, joga, czy jakieś inne aktywności. Ale ważne jest, aby były powtarzalne.

Jak taka stała opieka nad osobą z otępieniem wpływa na opiekuna?

Niestety, najczęściej źle. Dla wielu osób ten związek nie jest oczywisty, ale udowodniono naukowo, że pogarsza się ogólny stan zdrowia.

Z wielu badań wynika, że układ immunologiczny osłabia się i w związku z tym albo pojawiają się nowe choroby, albo pogłębiają się te, które już są – wzrasta nadciśnienie, cukrzyca przestaje być stabilna, pogarszają się wyniki tarczycowe itd.

Opiekun jest bardziej podatny na infekcje, zaczyna mieć zaburzenia snu – to domena niemal każdego opiekuna, bo naturalne jest czuwanie, nasłuchiwanie co dzieje się w pokoju obok. A to szybko prowadzi do nadużywania leków uspokajających i nasennych.

I pogorszenia stanu psychicznego…

Dokładnie tak. Depresja u opiekuna wynika z pogorszenia jakości życia, z codziennych problemów, poczucia osamotnienia.

A depresja oznacza znaczący spadek wydolności opiekuna – krótko mówiąc przestaje sobie radzić, przestaje rozumieć podstawowe zachowania chorego, łatwiej się denerwuje, ma dosyć. Warto więc pójść do lekarza, do psychologa, może do psychiatry. Depresję można leczyć.

See also:  Kredyt na mieszkanie po rozdzielności majątkowej

Trzeba pamiętać, że jej objawy nie mijają po „uwolnieniu” się od chorego, np. po oddaniu go pod opiekę jakiejś instytucji. Depresja ma swoją dynamikę i nie kończy się tak po prostu z dnia na dzień.

No i jeszcze dość zaskakująca informacja – opiekunowie osób z otępieniem sami są bardziej narażeni na … otępienie. Udowodniono aż sześciokrotny wzrost ryzyka wystąpienia zespołu otępiennego u opiekuna, który przewlekłe opiekuje się osobą z takim schorzeniem.

  • Jak to?
  • To proste – przewlekły stres powoduje, że struktura mózgu ulega znaczącym przemianom, przyczynia się do zaniku neuronów w hipokampie, co prowadzi do otępienia.
  • Z czym opiekunowie mają największe problemy?

To zależy od charakteru relacji. Jeśli choruje mąż lub żona, często partner wstydzi się, że np. żona pokrzykuje na ulicy lub mąż wychodzi bez ubrania na klatkę schodową. Dlatego tak potrzebne jest uświadamianie społeczeństwa, że takie zachowania mogą oznaczać chorobę, ale nie trzeba się jej bać, nie jest zakaźna. Niestety, brak tej wiedzy sprawia, że opiekunowie często izolują się.

Problematyczne jest też całkowite podporządkowanie się chorobie – „36 godzin na dobę” to tytuł znanego amerykańskiego poradnika dla opiekunów osób chorych na chorobę Alzheimera autorstwa Nancy L. Mace, który świetnie oddaje rzeczywistość tych osób. Intensywność tej opieki jest tak duża, że człowiek najzwyczajniej w świecie sam nie daje rady.

Z tego wynika kolejny problem – niemożność spełnienia własnych potrzeb, co na dłuższa metę kończy się pogorszeniem stanu somatycznego i psychicznego.

W relacji rodzic – dziecko, która według badań dotyczy jednej trzeciej opiekunów, problem polega na tym, że to dziecko już nie jest dzieckiem – ma swoją rodzinę, swoje dzieci, musi zarabiać, więc nie może poświęcić się opiece nad rodzicem.

A sprowadzenie osoby chorej do domu nie rozwiąże tego problemu, najczęściej jest wręcz przeciwnie – wygeneruje jeszcze większe kłopoty.

Zdarza mi się słyszeć taki przekaz: „Wzięłam mamę do siebie, ale mąż mówi, że jeśli czegoś nie zrobię, to się ze mną rozwiedzie, bo już nie wytrzymuje jej zachowań”.

Zasadniczo w każdej opcji emocje opiekuna są totalnie rozchwiane, bo nieustająco musi podejmować trudne decyzje. Do tego nie wie, które są dla chorego dobre, a które gorsze, tym bardziej, że nie dostaje informacji zwrotnej – chory nie powie: to zrobiłeś dobrze, a tego nie lubię. Opiekun musi myśleć za siebie i za chorego – a to jest bardzo obciążające.

I czasem budzi skrajne emocje: z jednej strony kocha, z drugiej ma dość. Często odbywam w gabinecie rozmowy na temat oddania chorego do ośrodka opieki, bo uważam, że już czas, ale napotykam na opór, słyszę „nie oddam, przeżyliśmy razem 55 lat i będziemy razem do końca życia”.

Tylko, że niestety często nie ma innego wyjścia, bo sytuacja nie jest już dobra ani dla chorego ani dla jego opiekuna.

Co poza chorobą jeszcze dotyka opiekunów?

Zespół wypalenia. To jeszcze nie depresja, ale już blisko. Taki stan pomiędzy normalnością a depresją. Mamy z nim do czynienia na skutek przewlekłego wykonywania takich samych obciążających czynności połączonych z wysokim poziomem stresu.

Jak można pomóc opiekunowi?

Jednym ze sposobów jest zorganizowanie pomocy zastępczej. Niektóre zachodnie stowarzyszenia alzheimerowskie wprowadziły taką zasadę, że jego członkowie obligatoryjnie 6 tygodni w roku zostawiają swojego podopiecznego pod opieką specjalistów po to, by w tym czasie zająć się sobą. Co wtedy robią, to ich sprawa.

Warto zaproponować opiekunowi, by robił coś dla siebie – znalazł jakąś aktywność, którą regularnie się zajmie.

To jest trudne, bo wymaga od opiekuna świadomości, że to jest mu potrzebne, ale także, że to przedłuży dobrą jakość opieki.

Aktywny styl życia, wszelkiego rodzaju sporty, a także dostarczanie sobie drobnych przyjemności – jak choćby oglądanie komedii, kabaretów, czy śmiesznych filmików sytuacyjnych dostarczy dodatkowych endorfin, więc warto to robić.

Przekonanie go do tego, że włączanie chorego – szczególnie na wczesnym etapie choroby – w różne czynności da wiele korzyści obu stronom. Wielu opiekunów woli wyręczać swojego bliskiego – bo tak będzie szybciej, dokładniej, bo wydaje im się, że tak będzie lepiej. Tymczasem zastępowanie chorego w codziennych czynnościach potęguje obciążenie opiekuna i pogarsza stan chorego.

Ponieważ funkcjonowanie społeczne opiekuna niewątpliwie ulega pogorszeniu mając taką osobę w otoczeniu należy wyjątkową wagę przywiązywać do walki z izolacją, a więc namawiać go na spotkania towarzyskie, pomagać mu, aby mógł w nich brać udział, pokazać, że spędzanie z nim czasu w obecności chorego nie jest dla nas kłopotliwe. Częste są sytuacje, że opiekunowie przestają zapraszać do siebie gości, bo tak bardzo wstydzą się tego, co zrobi chory.

Opiekun przed diagnozą najczęściej miał jakąś grupę towarzyską. Ci znajomi mogą pomóc?

Bardzo dużo. Jeśli macie taką osobę w swoim otoczeniu, to nie czekajcie, że sama się zgłosi po pomoc, bo nie zrobi tego. Raczej się wycofa. Sami zgłaszajcie chęć pomocy, ale proponujcie od razu konkrety, np. że co trzeci dzień wpadniecie na godzinę posiedzieć z chorym, żeby opiekun w tym czasie mógł wyjść, albo zamknąć się w pokoju obok i spokojnie się przespać.

Jeżeli rzecz dotyczy pary, która ma dzieci interesujące się rodzicami, namawiajcie swojego znajomego do korzystania z ich pomocy. Doradzajcie zmianę charakteru pracy na zdalną, by opiekun mógł pogodzić pewne czynności.

I przede wszystkim rozmawiajcie z nim, także o trudnych rzeczach. Ludzie mają automatyczną tendencję do unikania trudnych tematów, a takie rozmowy są bardzo ważne.

Znam takich pacjentów, którzy przychodzą do mojego prywatnego gabinetu nie po recepty, ale żeby po prostu porozmawiać – bo nie mają z kim.

Trzeba tylko pamiętać, że pomagając takiej osobie, trzeba być po jej stronie – nie krytykować, nie pouczać, lecz raczej wzmacniać, doradzać. Zagadywać, otwierać różne przestrzenie problemowe i wspólnie ustalać, jak można te problemy rozwiązać. Być dobrym słuchaczem. Samo otwarcie problemu prawdopodobnie przyniesie jej ulgę.

Jeśli to relacje rodzinne, warto okazać opiekunowi wdzięczność, powiedzieć wprost, że jest niezwykle dzielną osobą, że w takiej sytuacji daje sobie radę. I koniecznie namówić go, aby zaczął dbać o własne zdrowie.

Rozmawiała Monika Wysocka (PAP)

Prof. Tadeusz Parnowski, psychiatra, przez wiele lat kierował II Kliniką Psychiatryczną w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. W latach 2006-2010 był wiceprzewodniczącym Rady Naukowej IPiN. W latach 1983-1997 specjalista wojewódzki ds. Psychiatrii w województwie Siedleckim. Od 1997 roku członek wielu zespołów redakcyjnych czasopism psychiatrycznych.

W latach 1991-2003 prezes Fundacji Alzheimerowskiej. Od 2014 roku członek zarządu Polskiej Rady Mózgu. Zorganizował pierwszy w Polsce oddział i przychodnię psychogeriatryczną (w IPiN) w 2004 roku. Członek Alzheimer Disease International, Komisji Geriatrii i  Gerontologii, Komitetu Patofizjologii Klinicznej PAN, International Psychogeriatric Association.

W latach 2000-2004 przewodniczący oddziału Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a od 2004 roku przewodniczący Polskiego Towarzystwa Psychogeriatrycznego. W 1994 roku otrzymał nagrodę Fundacji Australijskiej POL-KUL za działania na rzecz osób z chorobą Alzheimera. Jest też, od 2011 roku, członkiem Rady Języka Polskiego PAN.

Od 2015 roku zastępca Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

Rozwód z osobą chorą na Alzheimera

Mam ojca chorego na Alzheimera, który nie żyje z matką od 20 lat. Czy obecnie rozwód z taką chorą osobą jest możliwy?

W pierwszej kolejności w opisanym przez Pana przypadku należy pochylić się na przepisem art.

82 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym nieważne jest oświadczenie woli złożone przez osobę, która z jakichkolwiek powodów znajdowała się w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli.

Dotyczy to w szczególności choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego, chociażby nawet przemijającego, zaburzenia czynności psychicznych. Innymi słowy

Na niekorzyść Pana ojca przemawia pogląd wyrażony w literaturze. Jak podkreśla się w literaturze przedmiotu:

„»Stan wyłączający świadome powzięcie decyzji i wyrażenie woli« nie może być pojmowany w znaczeniu całkowitego braku świadomości. Całkowity brak świadomości, jeżeli wystąpi, charakteryzuje się zupełną niemożnością działania, a zatem problem oświadczenia czegokolwiek w ogóle nie może wchodzić w rachubę.

»Stan wyłączający świadome powzięcie decyzji i wyrażenie woli« nie może być rozumiany dosłownie, wobec czego nie musi oznaczać całkowitego zniesienia świadomości i ustania czynności mózgu.

Wystarczy istnienie takiego stanu, który oznacza brak rozeznania, niemożność rozumienia posunięć własnych i posunięć innych osób oraz niezdawanie sobie sprawy ze znaczenia i skutków własnego postępowania” (wyrok SN z dnia 7 lutego 2006 r., IV CSK 7/05, LEX nr 180191; por. też wyrok SN z dnia 27 lipca 2010 r.

II CSK 147/10, LEX nr 621139; tak samo w uzasadnieniu postanowienia z dnia 30 kwietnia 1976 r., III CRN 25/76, OSP 1977, z. 4, poz. 78” (B. Lewaszkiewicz-Petrykowska, Komentarz do art. 82 Kodeksu cywilnego, 18.04.2014).

Zobacz również: Rozwód z osobą chorą na depresję

Rozwiązanie małżeństwa przez rozwód w drodze wyrokowania zaocznego

Nie zmienia to jednak faktu, że w przedmiotowej sprawie należałoby przeprowadzić konsultacje z lekarzem prowadzącym ojca, by uzyskać informacje, czy stan zdrowia ojca pozwala na świadome i swobodne składanie zeznań w sądzie, czy też nie. Jeżeli tak, wówczas nie ma problemu i można kierować pozew o rozwód do Sądu. Jeżeli występują przeciwwskazania, to koniecznym byłoby rozwiązanie małżeństwa przez rozwód, ale w drodze wyrokowania zaocznego.

See also:  Płacenie alimentów na przysposobione na dziecko

Zgodnie z art. 339 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego jeżeli pozwany nie stawił się na posiedzenie wyznaczone na rozprawę albo mimo stawienia się nie bierze udziału w rozprawie, sąd wyda wyrok zaoczny. W takiej sytuacji pozew o rozwód musiałby wnieść Pana mama, ojciec musiałby odebrać pismo z Sądu, na które wniósłby odpowiedź.

Wystarczy, by pod odpowiedzią na pozew się podpisał i nie stawił na rozprawie. Dwóch świadków potwierdziłoby, że pomiędzy stronami doszło do trwałego i zupełnego rozkładu pożycia i wówczas sąd mógłby także pod nieobecność Pana ojca wydać wyrok zaoczny, który ma taką samą moc jak „zwykły wyrok”.

 Wyrok taki zostały doręczony Pana ojcu, a ten mógłby złożyć sprzeciw w ciągu dwóch tygodni od doręczenia mu wyroku.

Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej  ▼▼▼

Chorzy na pamięć

Potrzebujesz porady? Umów e-wizytę 459 lekarzy teraz online

Pani Basia jest gotowa do wyjścia – do teatru albo ulubionej kawiarni na Powiślu. Wiek – 81 lat, zadbana: szminka, włosy, paznokcie. Łączniczka w AK, modelka w Modzie Polskiej, żona pięciu mężów, w tym dwóch zagranicznych.

Właścicielka ekskluzywnego butiku w Holandii i zabytkowego dworu w Polsce. Ale dzisiaj pani Basia nigdzie nie wyjdzie. Jest piątek, w domu pomocy społecznej właśnie dostała na kolację chleb z masłem, ogórek i makrelę w skórze.

Nie posiada już własnościowego mieszkania w kamienicy, pieniędzy, zabytkowych mebli ani kosztowności. I nie pamięta, dlaczego.

Zapominanie wcale nie jest zwykłym przejawem starości. Bardzo często zwiastuje pierwszy etap choroby Alzheimera. Ale równie często bywa lekceważone przez najbliższych. Bo przecież starszy człowiek ma prawo o czymś nie pamiętać, no i miewa humory. Zwłaszcza gdy jest indywidualistą, jak pani Basia.

Zanim dotknęły ją kłopoty z pamięcią, żyła z fantazją i rozmachem. Rodzice mieli przed wojną apteki, byli dobrze sytuowani. Jako 14-letnia dziewczyna pani Basia weźmie udział w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie będzie jedną z pierwszych modelek Mody Polskiej – zgrabna, ładna i wysoka jak na tamte czasy.

– Były ze mną same dziewczyny z dobrych domów – podkreśla. Ten fragment życiorysu pamięta wyjątkowo dobrze. Potem będzie kilka małżeństw zakończonych rozwodem. Po wielu latach spędzonych za granicą pani Basia wróci do kraju. Kupi i odremontuje dwór w Kuznocinie.

Potem na chwilę osiądzie w Aninie, by w końcu zakotwiczyć się w mieszkaniu swojej matki na Powiślu, gdzie w młodości biegała z powstańczymi meldunkami.

Sprawdź również: Prosty test krwi na wykryje Alzheimera

Pierwszy sygnał, że coś jest nie tak, pojawił się pięć lat temu. Pani Basia przestała radzić sobie z życiem codziennym: sprzątaniem, praniem, zakupami. Pomagały jej opiekunki z pomocy społecznej. Rezygnowały po wielkich kłótniach. Starsza pani była nie do wytrzymania. Wciąż o czymś zapominała, złościła się. Nie rozumiały przyczyny.

– U chorego na Alzheimera występuje zespół zaburzeń zachowania – wyjaśnia Alicja Sadowska, psycholog ze Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera. – To są nasilone i ciężkie do okiełznania objawy: omamy, urojenia, próby ucieczki, wędrówki do miejsc z dzieciństwa. Opiekunki panicznie boją się takich podopiecznych. Prawie połowa chorych przejawia agresję.

Zdarza się, że starszy pan włoży rękę pod spódnicę albo bez powodu się rozbiera.

Pani Basia trafi do specjalisty, który stwierdzi chorobę Alzheimera dopiero po kilku latach od pierwszych objawów. Przyczyni się do tego jej samotności – dzieci za granicą, brak rodziny w kraju. Sąsiedzi z Powiśla zawsze uważali ją za ekscentryczkę, osobę trudną we współżyciu, więc nie wnikali w jej samotne życie.

Wiedzieli o niej tyle: codziennie kursuje do pobliskiej kawiarni, w upał czy mróz, na papierosa i kawę. Przed dwoma laty jej syn Matti mieszkający w USA zaalarmował Lucynę, znajomą w Warszawie: – Matka zawsze była niezależna, czasami nie do wytrzymania, ale teraz opowiada przez telefon, że już nie ma mieszkania.

A miało być jej zabezpieczeniem na starość. Mogłabyś sprawdzić?

– Sprzedałam je, chyba coś złego zrobiłam? – pani Basia z niepewnym uśmiechem przywita Lucynę. W mieszkaniu brakuje wielu rzeczy: obrazów, mebli, m.in. cennej zabytkowej komody. W dokumentach bałagan. Pani Basia nic nie pamięta, nie umie wytłumaczyć, jak doszło do transakcji i co się właściwie stało.

Nabywcy mieszkania, państwo T., małżeństwo przed czterdziestką, poznali panią Barbarę dzięki jej koleżance ze szkoły.

Nie wiadomo, dlaczego starsza pani podpisała akt notarialny sprzedaży swojego mieszkania – prawie 60 metrów kwadratowych, pierwsze piętro w przedwojennej kamienicy. Nabywcy zapłacili tylko 180 tys. zł, i to w ratach.

W akcie notarialnym jest zapis o służebności osobistej na rzecz dotychczasowej właścicielki. Będzie mogła mieszkać do śmierci.

Sąsiedzi pomogą jej zawiadomić wymiar sprawiedliwości. Jednak prokuratura nie doszuka się w działaniu nabywców lokalu „wyzyskania błędu” Barbary Ł. i odmawia ścigania. – Może pani walczyć w sądzie cywilnym – pocieszył ją prokurator.

Decyzji brzemiennych w skutki pani Basia podejmie więcej. W swojej ulubionej kawiarni „podaruje” 20 tysięcy złotych Magdalenie N., która je przyjmie wspólnie z Waldemarem S. Mieli jej za to zaproponować miejsce w domu spokojnej starości na drugim końcu Polski, w Kotlinie Kłodzkiej. Tego domu na razie nie ma.

Także postępowanie w tej sprawie – wyłudzenia 20 tysięcy złotych – prokuratura umorzy, choć „obdarowani” nie wypierają się, że pieniądze przyjęli. „Barbara Ł. zeznała, że nie pamięta, na co dokładnie przekazała te pieniądze, nie pamięta szczegółów rozmowy, ustaleń dotyczących przeniesienia jej do domu opieki.

Nie pamięta, kiedy miała być tam przewieziona i na jakich zasadach miał tam odbywać się jej pobyt” – uzasadni prokurator.

Przerażony syn wniesie do sądu o ubezwłasnowolnienie matki. Z opinii sądowo-psychiatrycznej: „Narastające zaburzenie funkcji krytycyzmu powoduje, że nie jest w stanie właściwie ocenić swojej sytuacji materialnej, nie potrafi racjonalnie gospodarować finansami, pada ofiarą osób wykorzystujących jej bezradność”.

Można uznać, że przypadek pani Basi jest szczególny – nie miała przy sobie rodziny. Ale sytuacja osób z chorobą Alzheimera w Polsce wspieranych przez bliskich też jest katastrofalna.

Z badań Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera wynika, że w 50-70 procentach opiekunem chorego jest jego małżonek. Często sam cierpiący na różne dolegliwości podeszłego wieku, buntuje się przeciwko sytuacji, w której się znalazł.

Bo jest to choroba, która życie najbliższych zamienia w koszmar.

„Ojciec nie potrafi zaakceptować choroby mamy oraz jej zachowań. Krzyczy na nią i dostaje ataków szału. Mama płacze, a w jej oczach widać coraz większy strach. Mimo wielu tłumaczeń i rozmów do ojca nic nie dociera. Nie potrafimy sobie z nim poradzić. Tłumaczymy mu, że dalsze etapy choroby będą znacznie gorsze, ale on nie słucha i nie chce skorzystać z pomocy lekarza dla siebie.

Ta sytuacja przyspiesza postęp choroby mamy. Boimy się, że kiedyś atak szału ojca może źle się skończyć. Może zrobić mamie krzywdę. Co robić? PROSZĘ O POMOC!”. „Mój ojciec (73 lata) stale opowiada o dzieciństwie, myli zdarzenia. Opowiada niestworzone rzeczy o sobie, o swoich rodzicach, często płacze. Za chwilę staje się agresywny, demoluje mieszkanie i grozi śmiercią samobójczą.

Najbliższych ma za wrogów, nie chce iść do lekarza. Nie wiem, do kogo zwrócić się o pomoc, co robić?” – te rozpaczliwe listy piszą do stowarzyszenia ludzie z całego kraju. Drugą grupę opiekunów stanowią dzieci i krewni chorych. W Polsce dominuje postawa, że rodzicami należy opiekować się osobiście do upadłego, i to dosłownie.

A kiedy dzieci już nie dają rady, próbują wyegzekwować pomoc od państwa. I tu zderzają się ze ścianą.

Przed dwoma laty Parlament Europejski przyjął deklarację o uczynieniu choroby Alzheimera priorytetem polityki zdrowotnej w krajach UE. Do 2050 roku liczba chorych ma się potroić. W Polsce osób z demencją będzie około miliona, z czego 600 tysięcy to chorzy na Alzheimera. W krajach UE powstają narodowe strategie. W Polsce zamiast strategii jest tragedia.

– W 2003 roku doprowadziliśmy do posiedzenia komisji zdrowia i komisji polityki społecznej połączonych izb Sejmu i Senatu poświęconego chorobie Alzheimera – mówi Sadowska. – Żadna strategia nie powstała.

Przez wiele lat w Polsce istniał tylko jeden dom pomocy społecznej dla osób z Alzheimerem, gdzie przyjmowano na zasadach określonych w ustawie o pomocy społecznej (pensjonariusz płaci do 70 proc. swojego świadczenia). Teraz są dwa.

Oprócz tego w całej Polsce jest kilkanaście świetlic i domów dziennego pobytu. To wszystko na 200 tysięcy chorych. – Państwo nie daje chorym żadnego wyboru – mówi Alicja Sadowska. – Wprawdzie są ośrodki prywatne, ale tam trzeba samemu płacić.

Wielu chorych trafia więc do zwykłych domów pomocy społecznej, które nie są przygotowane do opieki nad pensjonariuszami z Alzheimerem.

Szczególnie zła sytuacja jest w Warszawie. Z danych szacunkowych biura polityki społecznej stołecznego magistratu wynika, że w stolicy jest około 21,6 tys. chorych na Alzheimera (z innymi chorobami otępiennymi – 36 tys.).

W jedynej specjalistycznej świetlicy opiekuńczej (to najlepsza forma pomocy dla tych, którzy nie chcą oddawać bliskich do domu pomocy społecznej, ale w ciągu dnia nie mogą się nimi opiekować, bo pracują) jest dla nich 12 (!) miejsc.

Maciej Jaworski opiekuje się 76-letnią mamą. – Zostawiam ją w świetlicy codziennie około 8.30 w drodze do pracy, a odbieram o 15.30. Szefowa firmy, w której pracuję, zgodziła się, żebym część pracy wykonywał w domu. Świetlica jest lepsza od dochodzącej opiekunki – mama ma kontakt z ludźmi. Każdego ranka mama mówi: „Jadę do pracy”. Polubiła to miejsce.

See also:  Rozwód za porozumieniem stron

Grażyna Rachtan opiekuje się 81-letnią matką. – Była nieposłuszna i sprawiała wrażenie niezdarnej już od dawna. Początkowo leczyła się ziołami i mawiała, że skleroza nie boli. Później zrobiła się głośna, wulgarna, obrażała nawet Boga. Bywało naprawdę ciężko: gubiła klucze, awanturowała się, kilka razy nas okradli.

Zdarzyło się nawet, że wyszła wieczorem z domu i kilka godzin później policja znalazła ją tańczącą na ulicy. Teraz zaczęła się już godzić ze swoją chorobą, jest spokojniejsza. W świetlicy, którą poleciła mi koleżanka, mama zobaczyła ludzi chorych tak jak ona. Na początku miała opory przed ośrodkiem. Powiedziałam jej jednak szczerze: muszę od ciebie odpocząć.

Widzę jednak poprawę i to, jak ważna jest dla niej świetlica.

Ewa opiekuje się 82-letnim tatą. – Ojciec sam zauważył dziewięć lat temu, że ma problemy z pamięcią. Nie podejrzewałam, że to może być Alzheimer. Kiedyś mój tata długo spacerował, jeździł na rowerze. Nie umiał tego porzucić nawet, gdy zaczął chorować.

Miał jednak podpisane ubranie i na tyle świadomości, że wyciągał karteczkę z adresem, gdy się zgubił. W ciągu ostatniego roku nastąpiło duże pogorszenie. Teraz nie zostaje sam nawet w mieszkaniu. Z jego pokoju powoli trzeba było usunąć niemal wszystko, zostało łóżko, stary regał i fotel.

Do świetlicy ojciec chodzi od października. Wydaje mu się, że idzie do pracy. Spytał tylko kiedyś: „Czy moja emerytura jest tak niska, że muszę pracować?”.

Przyzwyczaił się tak bardzo, że nie wie, co ze sobą robić w soboty i niedziele, i pyta: „Kiedy oni przyjadą?” („oni” to w świecie ojca wszyscy jego bliscy, których nie potrafi rozróżnić).

Jednak tysiące opiekunów muszą sami organizować rodzicowi pomoc w miejscu jego zamieszkania. – Sytuacja jest dramatyczna. I nie zmienia się od wielu lat – mówi Alicja Sadowska. – Specjalistyczna placówka dziennego pobytu powinna być w każdej dzielnicy.

We wrześniu 2010 roku w Warszawie zostało otwarte Centrum Alzheimera, które poświęcił sam arcybiskup Kazimierz Nycz. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz triumfowała. – Jest to pierwszy taki ośrodek w Polsce, sądzimy, że nawet najnowocześniejszy w Europie.

Media rozpisywały się o europejskim standardzie dla chorych na Alzheimera. Jedno- i dwuosobowe pokoje, hydromasaże, rehabilitacja, kapelan, fryzjer. Miesięczny koszt jednego miejsca to 4600 złotych. Pensjonariusz oddaje do 70 proc. swojego świadczenia emerytalnego, rodzina dopłaca średnio 200-300 złotych, resztę dokłada miasto.

Zaraz po otwarciu 77 z 90 miejsc zajęli emeryci z domu pomocy społecznej, z których część (mniejsza) rzeczywiście cierpiała na Alzheimera. – Tak naprawdę jest to świetnie wyposażony dom starości, a nie Centrum Alzheimera.

Życie rozminęło się z pierwotną koncepcją – uważa Alicja Sadowska, która od 15 lat uczestniczyła w planowaniu tego centrum.

Trzy tygodnie po otwarciu pani Basia z Powiśla, chora na Alzheimera, została umieszczona w zwykłym domu opieki społecznej dla osób starszych. Tam było wolne miejsce. Szybko popadła w konflikty.

Do tej pory sama umiała zadbać o higienę. Teraz nie może trafić do toalety na korytarzu. Zaczyna się więc moczyć. Zakładają jej pampersy. Tego pani Basia nie może znieść.

To dopiero wstyd – modelka z pampersem! Co z tego, że na emeryturze.

Autor: Jerzy Danilewicz

  • Przyszedł do szpitala, bo stracił pamięć. Wcześniej kochał się z żoną 66-letni Irlandczyk pojawił się na oddziale ratunkowym, po tym, jak doznał amnezji po stosunku seksualnym z żoną. Nie pamiętał, że dzień wcześniej razem…
  • Odbiera pamięć, niszczy mózg, nie można jej wyleczyć. Czym jest choroba Alzheimera? Choroba Alzheimera odbiera pamięć i niszczy mózg, jest nieodwracalna. Uznaje się ją za jeden z najpoważniejszych kryzysów zdrowotnych XXI wieku. Już teraz z…
  • Osiem produktów, które poprawiają pamięć i myślenie. Będziesz mieć mózg jak brzytwa Każda osoba doświadcza przemęczenia mózgu i problemów z pamięcią. U części z nich to objaw intensywnego wysiłku umysłowego, który często towarzyszy studentom i… Marzena Maj
  • 10 popularnych nawyków, które niszczą ludzki mózg. Też to robisz? Ludzki mózg to złożony mechanizm i bardzo wrażliwy organ. Jeśli funkcjonuje prawidłowo, człowiek cieszy się równowagą psychiczną i fizyczną. Gdy “centrum… Marta Drzazga
  • To mogą być wczesne oznaki demencji. Zwróć uwagę na te objawy Rozległy ból ciała może być czynnikiem zwiększającym prawdopodobieństwo wystąpienia demencji, a jednocześnie jednym z pierwszych jej objawów. Dowodzą tego wyniki… Beata Michalik
  • Pamiętają każdy dzień swojego życia. Ich codzienność bywa koszmarem Są ludzie, których mózgi funkcjonują jak swoiste bazy danych. Mieści się w nich olbrzymia ilość informacji, ale te dane są ściśle określone – to wyłącznie… Beata Michalik
  • Zbadali 800 osób po COVID-19. Nawet łagodny przebieg mocno przyspiesza starzenie mózgu Nawet jeśli zakażenie koronawirusem przechodzimy lekko i niemal bezobjawowo, choroba może negatywnie wpłynąć na nasz mózg. Z badań brytyjskich naukowców wynika,… Beata Michalik
  • Zaniki pamięci – główne przyczyny. Jak ćwiczyć pamięć? Zaniki pamięci nie zdarzają się tylko u osób w podeszłym wieku. Mogą doskwierać młodym, a także pacjentom po wypadku. Z tego względu postanowiliśmy sprawdzić,… Tatiana Naklicka
  • Łagodny COVID-19 może pozostawić po sobie ślady na wiele miesięcy Ankiety przeprowadzone wśród prawie 10 tys. ochotników wskazały, że jeszcze osiem miesięcy po przejściu relatywnie łagodnej postaci COVID-19 mogą utrzymywać się… PAP
  • “Długi covid” ma ponad 200 objawów. Są bardziej powszechne niż myślimy Naukowcy i lekarze próbują zrozumieć, co powoduje tzw. długi covid, czyli stan, w którym objawy chorobowe bądź komplikacje zdrowotne utrzymują się przez tygodnie… Małgorzata Krajewska

Czy osoba chora na Alzheimera może sporządzić ważny testament?

Spisując testament, należy pamiętać, że jedną z istotnych przesłanek do jego późniejszego zakwestionowania przez krewnych testatora może być choroba psychiczna mająca istotny wpływ na sprawność umysłową osoby sporządzającej testament. Bycie nosicielem takiej choroby, nie przesądza jednak o niemożności spisania testamentu. Co należy zrobić, by mimo bycia nie w pełni zdrowym, skutecznie rozporządzić swoim majątkiem?

Osoba niezdolna do podejmowania decyzji- charakterystyka

Sprecyzujmy pojęcie osoby chorej psychicznie, a więc niezdolnej do samodzielnego podejmowania czynności prawnych.

Jest to osoba znajdująca się w stanie wyłączającym możliwość świadomego podejmowania decyzji oraz wyrażania woli (osoba w tym stanie nie zawsze jest chora.

O chwilowym wyłączeniu możliwości świadomego podejmowania decyzji mogą przesądzać także inne czynniki, np. upojenie alkoholowe. Sporządzenie ważnego testamentu przez osoby dotknięte wrodzonym niedorozwojem umysłowym jest praktycznie niemożliwe.

Nieco inaczej jest u tych, u których występują takie choroby psychiczne, jak Alzheimer czy choroba Huntingtona. Takie osoby mogą niekiedy sporządzić testament posiadający moc prawną. Chcąc spisać zgodny z prawem testament, osoba chora powinna przede wszystkim pozyskać stosowne zaświadczenie od lekarza specjalisty.

W takiej opinii musi być zawarta informacja, że chory może w danym okresie podejmować samodzielne decyzje, bo np. jego choroba znajduje się aktualnie w remisji. Po uzyskaniu takiego dokumentu, przyszły testator powinien jak najszybciej, najlepiej tego samego dnia udać się do notariusza i wyrazić przed nim swoją wolę.

Dobrze, jeśli przy spisywaniu testamentu, oprócz notariusza obecny jest także lekarz. Sam notariusz bowiem, nie posiadając pełni wymaganej wiedzy, może nie rozpoznać u swojego klienta oznak choroby czy niedorozwoju umysłowego.

W takim przypadku, zwłaszcza gdy dochodzi do sprawy sądowej, mającej podważyć testament, istotne są zeznania obecnego podczas sporządzania aktu ostatniej woli lekarza.

Niezależnie od tego, czy podczas sporządzania testamentu obecny jest lekarz, w przypadku zakwestionowania ważności testamentu przez krewnych testatora na podstawie jego domniemanej choroby psychicznej, istotna jest opinia biegłego, wydawana na podstawie zgromadzonej za życia autora testamentu dokumentacji lekarskiej oraz zeznań świadków –osób przebywających w tym samym środowisku, co testator i mogących wypowiadać się na temat jego stanu zdrowia. Warto pamiętać, że testament, nawet taki, który sporządziła osoba chora psychicznie jest dokumentem urzędowym, którego nie można pominąć bez konkretnego postanowienia sądu. Co za tym idzie, do chwili stwierdzenia nieważności testamentu, posiada on moc prawną oraz wstrzymuje dziedziczenie ustawowe.

Nawet nosicielstwo choroby psychicznej nie jest definitywną podstawą do niemożności sporządzenia testamentu. Jeśli cierpimy na chorobę Alzheimera lub inną dolegliwość tego rodzaju, a chcemy spisać skutkujący prawnie akt wyrażenia ostatniej woli, musimy jednak zgromadzić odpowiednią wiedzę teoretyczną na ten temat.

Leave a Reply

Your email address will not be published.