Ojciec dziecka ignoruje ustalenia dotyczące kontaktów z dzieckiem

Trudno mi o tym pisać, bo po pierwsze, nie chcę generalizować i wrzucać wszystkich sądów do jednego worka. Po drugie obawiam się, że tekst ten może zostać odebrany jako atak na Sądy, a daleki jestem od tego.

Jednakże nie mogę również milczeć, kiedy dostrzegam w mojej pracy pełnomocnika procesowego jawną niesprawiedliwość, przymykanie oczu na przepisy prawa, po prostu – nierówne traktowanie.

Przeczytaj również: Ograniczenie kontaktów z dzieckiem stanowi naruszenie dóbr osobistych ojca!

Chodzi mi o to w jaki sposób Ojcowie traktowani są przez Sądy w trakcie batalii o swoje prawa do …no właśnie, ustawa nazywa to – prawo do kontaktów. Tylko, że ustawa już dawno nie jest aktualna.

  • Społeczeństwo zmieniło się, a Sądy wciąż orzekają na podstawie przepisów i orzecznictwa z lat 50 – tych poprzedniego wieku.
  • Tylko kompletny ignorant nie zauważył, że model rodziny od tamtych czasów uległ zupełnej zmianie i obecnie w większości przypadków udział Ojca w wychowaniu wspólnych dzieci jest porównywalny, o ile nie taki sam.
  • Wracając do sformułowania – prawo do kontaktów.

Ojcowie obecnie nie chcą walczyć o prawo do kontaktów, oni chcą walczyć o prawo do współwychowania!!!

Niestety, póki co Temida nie jest w stanie dostrzec prawdziwych intencji i potrzeb większości Ojców walczących przed nią o podstawowe prawa rodzicielskie.

Ślepo kroczy już wcześniej wydeptana ścieżką zmierzającą do ustalania, tzw. kontaktów z dzieckiem.

Jeden z moich Klientów dobrze to ujął. Powiedział: „Te kontakty to jak ustalenie widzeń w więzieniu. Ja nie chcę być weekendowym Tatą, ja chcę móc moje dzieci wychowywać.

  1. W związku z powyższym, kontynuując cykl „Prosto z wokandy” poniżej podam Wam przykład jednej z takich spraw, która de facto jeszcze się nie zakończyła, bo przed nami jeszcze II instancja – wciąż walczymy, nie poddajemy się!
  2. Historia zaczyna się dość typowo.
  3. Małżonkowie, rodzice dwójki dzieci rozwodzą się.
  4. Rozwód następuje bez orzekania o winie, władza rodzicielska powierzona zostaje obojgu rodzicom, kontakty ustalone są dość szeroko, można powiedzieć, że są bliskie spełnienia warunków pieczy naprzemiennej.

Po rozwodzie, „rodzina” funkcjonuje prawidłowo. To znaczy, ustalone zasady są przez obie strony respektowane i prawidłowo realizowane.

Taki stan trwa 4 lata.

Aż pewnego dnia matka dzieci oświadcza, podkreślam – oświadcza ojcu, że zamierza zmienić swoje miejsce zamieszkania i zamieszkać w mieście oddalonym od obecnego o ponad 600 km. Oczywiście zabierając ze sobą dzieci.

Ojciec oczywiście nie zgadza się, powołując się na to, że jego władza rodzicielska nie jest w żaden sposób ograniczona, ani nie jest jej pozbawiony, dlatego taka decyzja wymaga również jego zgody.

Matka ignoruje jego zdanie twierdząc, że w wyroku rozwodowym stwierdzono, że miejscem zamieszkania dzieci będzie każdorazowe miejsce zamieszkania matki. A poza tym, ona już kupiła i urządziła mieszkanie – klamka zapadła!

Oczywiście sprawa trafiła do Sądu, który głuchy był na argumenty braku zgody ojca, rozdzielenia go od dzieci, które do tej pory współwychowywał.

Sędzia, która w tej sprawie orzekała w ustnym uzasadnieniu przyznała, że zmiana miejsca zamieszkania wymaga zgody drugiego rodzica, ale z uwagi na to, że matka kupiła już mieszkanie w mieście, do którego chce się przeprowadzić to znaczy, że …dokonało się!!!

Dokonało się!!!

Argument nie do obalenia. Człowiek załamuje ręce.

  • W uzasadnieniu pisemnym sędzia orzekająca poszła nieco dalej, ustalając jak mniemam nową, nieznaną dotąd w polskim prawie rodzinnym, normę prawną:
  • „Dzieci będą mieszkać tam, gdzie mieszka ich matka.”
  • Jednakże, aby ten tekst nie był opisem kolejnej niesprawiedliwej historii sądowej, na samym końcu tego wpisu pozwolę sobie na pozostawienie pewnej rady, która w niektórych przypadkach może pomóc.

Pamiętajcie, że sąd bardzo często legalizuje stan zastany, tzw. status quo, czyli to co naszej sprawie wybrzmiało jako – DOKONAŁO SIĘ!

Róbcie wszystko, aby nie dopuścić do tego rodzaju sytuacji, tj. do takiej sytuacji, w której zostajecie pozbawieni możliwości sprawowania rzeczywistej pieczy nad waszymi dziećmi.

Przeczytaj również: Ograniczenie kontaktów z dzieckiem stanowi naruszenie dóbr osobistych ojca!
Ojciec dziecka ignoruje ustalenia dotyczące kontaktów z dzieckiem

Pozbawienie władzy rodzicielskiej z powodu zaniedbywania kontaktów z dzieckiem

Przeważnie przychodzi mi bronić praw mężczyzn, którzy borykają się z problemami związanymi z kontaktami z dzieckiem. Jednak nie wszyscy ojcowie walczą o to, by realizować się jako rodzic.

Zdarza się, że matki muszą swoim dzieciom zastępować obojga rodziców, bo drugi z nich nie przejawia żadnego zainteresowania i rodzicielskiej troski.

Wspominam o tym, bo w rozmowach z klientkami i czytelnikami regularnie powraca temat dotyczący możliwości pozbawienia władzy rodzicielskiej rodzica, a także współzależności następstw wydania takiego postanowienia oraz prawa do odbywania kontaktów z dzieckiem. Z tego powodu dzisiaj kilka uwag właśnie na powyższy temat.

Możemy analizować kwestię władzy rodzicielskiej oraz kontaktów z dzieckiem w dwóch aspektach. Najczęstszym pytaniem, które pada ze strony klientów jest to, czy osoba pozbawiona władzy rodzicielskiej ma w ogóle prawo do spotykania się z dzieckiem. Odpowiedź, w świetle art. 113§1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, jest prosta.

 Prawo do kontaktów z dzieckiem jest niezależne od przysługującej rodzicowi władzy rodzicielskiej. Rodzic, którego władza jest ograniczona lub której został pozbawiony ma prawo do widywania swojego dziecka, chyba że zakaz takich spotkań zostanie wydany przez sąd.

Polskie prawo rodzinne oddziela w sposób wyraźny prawo rodziców do kontaktów z dzieckiem od praw wynikających z przysługującej im władzy rodzicielskiej.

Bardziej problematyczne zdaje się udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy ignorowanie przez rodzica terminów ustalonych kontaktów może doprowadzić do pozbawienia go władzy rodzicielskiej właśnie z tego powodu? Tutaj jednoznacznej informacji, bez szczegółowej analizy konkretnego stanu faktycznego, nie sposób udzielić.

See also:  Opieka nad nieletnią krewną

Należy przeanalizować prawne przesłanki upoważniające sąd rodzinny do pozbawienia władzy rodzicielskiej, ze szczególnym uwzględnieniem art. 111§1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w tej części, w której przewiduje możliwość zastosowania tego rodzaju ingerencji w przypadku „rażącego zaniedbywania obowiązków wobec dziecka”.

Prawo do kontaktów z dzieckiem nie jest jedynie przywilejem rodzica, z którego może korzystać, gdy jest to wygodne. Kontakty z dzieckiem to przede wszystkim obowiązek nieodłącznie związany z rodzicielstwem.  W takim ujęciu instytucja ta jest przewidziana w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.

Nie można wykluczyć, że zaniedbywanie swoich obowiązków w zakresie widzeń z dzieckiem, doprowadzi do tak drastycznego rozstrzygnięcia sądu rodzinnego, jakim jest postanowienie o pozbawieniu  władzy rodzicielskiej. Sąd będzie oceniał okoliczności konkretnej sprawy ważąc je nie tylko przez pryzmat przesłanek z art. 111§1 k.r.o.

, lecz także dobro dziecka, które jest nadrzędną wytyczną w sprawach rodzinnych.

Pozbawienie praw rodzicielskich rodzica, który całkowicie ignoruje rodzicielski obowiązek spotykania się z dzieckiem, jest środkiem stosowanym przez sądy.  Za rażące zaniedbanie uznaje się nie tylko uchylanie od świadczeń alimentacyjnych, ale i brak kontaktu z dzieckiem.

Niekoniecznie jednak sąd będzie stosował tak drastyczny środek w każdym przypadku dotyczącym zaniedbywania realizacji kontaktów. Bywa przecież tak, że ojcowie odwołują kontakty notorycznie, ale niektóre spotkania od czasu do czasu dochodzą do skutku.  Zdarzają się również sytuacje, że kontakty nie odbywają się wcale.

 Trzeba pamiętać, że nie można z góry przesądzać o żadnym z możliwych rozwiązań. W tej materii liczy się swobodna ocena sędziowska.

10 tys. zł zadośćuczynienia za utrudnianie kontaktów z dzieckiem. Tylko co z tego, skoro matka nic sobie z tego nie robi?

Katowicki sąd stwierdził, że matka, która utrudnia, albo wręcz uniemożliwia kontakty ojca z dzieckiem, narusza jego dobra osobiste. Zasądził od niej 10 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Co z tego, skoro w dalszym ciągu ignoruje wyroki, a wymiar sprawiedliwości jest bezsilny. Zadośćuczynienie za utrudnianie kontaktów z dzieckiem.

Sądy rodzinne orzekające o opiece nad dzieckiem kojarzą się jednoznacznie. W powszechnym mniemaniu niemal automatycznie przy rozwodzie opieka nad dzieckiem pary zostaje przyznana matce dziecka. Kontakty ojca są najczęściej ustalane jako kilka wizyt w miesiącu plus oczywiście nieodłączne alimenty.

Wielu ojców słusznie oburza się na taką zasadę. Z kolei, jak wynika z analizy statystyk sądowych, wcale nie taka duża część ojców przesadnie garnie się do opiekowania się dzieckiem. Ustalenie kontaktów i obowiązek alimentacyjny uznają za wystarczające rozwiązanie tej „problematycznej” kwestii.

Z drugiej strony ci, którzy decydują się na walkę o bardziej sprawiedliwą opiekę, wcale nie mają łatwego zadania. Można porównać to do syzyfowej pracy, a opieka naprzemienna to wciąż wyjątek, niż zasada w orzeczeniach naszych sądów.

Mimo wszystko to bardzo smutne, że dorośli ludzie nie potrafią dojść do porozumienia w kwestii opieki nad dziećmi. Nie zazdroszczę sądom rozpatrywania spraw, w których dwójka dorosłych ludzi swoje dzieci traktuje instrumentalnie.

W sądach czas płynie bardzo powoli, a wszystkie zmiany społeczne odczuwalne są tam zdecydowanie wolniej.

Zadośćuczynienie za utrudnianie kontaktów z dzieckiem

Nie znaczy to jednak, że nie zmienia się nic. Przed katowickim Sądem Okręgowym toczyła się sprawa, która zakończyła się dość niespotykanym wyrokiem, jak na nasze warunki. Historia, jaką opisała Gazeta Wyborcza, jest raczej typowa.

Oto sąd orzekł rozwód bez orzekania o winie. Opiekę nad dzieckiem przyznano matce i ustalono, że ojciec ma zajmować się dzieckiem w weekendy oraz w wakacje. Na tym skończyła się sielanka, ponieważ kobieta postanowiła wyrok sądu mieć w głębokim poważaniu.

Skutecznie utrudniała kontakty ojca z dzieckiem przez wiele lat.

Dzień Ojca? Nie ma czego świętować, ojcowie mają w Polsce przechlapane

Mężczyzna nie dał za wygraną i postanowił wystąpić do sądu o zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych. W jego ocenie więź rodzinną łączącą ojca z dzieckiem właśnie do takich należy. Sąd przyznał mu rację, a wyrok został podtrzymany również w drugiej instancji.

Kobieta musi zapłacić mu 10 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Warto jednak wskazać, że mężczyzna wnioskował o kwotę pięć razy wyższą, bo aż 50 tysięcy złotych. Sąd jednak stwierdził, że zadośćuczynienie ma działać prewencyjnie, a nie rujnować kieszeń. Na tym jednak koniec dobrych wiadomości.

Pomimo sądowego nakazu zaniechania dalszych naruszeń, kobieta nic sobie z tego nie robi.

W tej samej sprawie równolegle toczy się inne postępowanie, o ustalenie kontaktów z dzieckiem. W wyniku działania kobiety, ojciec dziecka jest dla niego w zasadzie obcym człowiekiem. Zbudowanie więzi rodzicielskiej będzie wymagało terapii z udziałem psychologa.

Rodzice ustalili nawet ośrodek, w którym terapia będzie się odbywała. Zgadnijcie co – kobieta, pomimo ustaleń, w dalszym ciągu nie przywozi tam dziecka. Ojciec tym razem będzie wnioskował do sądu o ograniczenie władzy rodzicielskiej dla matki dziecka.

Do sprawy najprawdopodobniej zostanie zaangażowany także kurator sądowy.

Powyższa sprawa do idealny obraz naszego wymiaru sprawiedliwości. Prawo może mamy piękne i sprawiedliwe, natomiast jego egzekucja kompletnie leży.

Rozwód a prawa ojca

Scenariusz powtarza się od lat. Zmieniają się jedynie imiona bohaterów i niektóre szczegóły. Reszta jest do znudzenia, banalnie identyczna. Najpierw on i ona kochają się ogromnie, żyć bez siebie nie mogą. Jest wspaniały, oryginalny ślub i siarczyste wesele, najlepiej w jakimś zamku lub pałacu. Po zwykle dość krótkim okresie radosnych uniesień zaczyna się codzienne życie we dwoje… 

Nie jest źle, jeśli młodzi mają własne mieszkanie, gorzej, jeśli mieszkają z rodzicami w tym np. z teściową pana młodego. Niebawem na świat przychodzą dzieci. Babcia jest zachwycona, oczywiście pomaga młodej mamie, to przecież jej wnuki.

See also:  Alimenty a nieznany adres ojca

Po pewnym czasie niedawny pan młody zauważa dziwne zmiany w zachowaniu żony. Coraz częściej jest zmęczona, coraz częściej ma pretensje, coraz częściej denerwuje się i kłóci o byle co.

Zanim facet zorientuje się, w czym rzecz, zanim dostrzeże krecią robotę mamusi… otrzymuje pozew rozwodowy połączony z oskarżeniem, że to tylko on jest winien rozkładowi małżeństwa…

– Rzeczywiście – opowiada mecenas Mariusz Stelmaszczyk (www.adwokat-stelmaszczyk.pl) który ma za sobą wieloletnią praktykę sędziowską w sądzie rodzinnym – w 90% procesów rozwodowych, a także w sprawach o kontakty z dziećmi, świadkami są teściowe. Rzadko się zdarza, by zeznawali na korzyść zięcia.

Walka o dziecko w sądzie

Następne sceny tego typowego scenariusza to długotrwała i wyniszczająca obie strony walka o dziecko w sądzie.

Przeglądając fora internetowe nietrudno natknąć się na dość powszechną opinię, że polskie sądy tendencyjnie przyznają prawo do opieki nad dzieckiem matce, ignorując przy tym zupełnie prawa ojca.

Często takie sytuacje są tłumaczone faktem, iż w sądach rodzinnych najczęściej orzekają kobiety, które w ten sposób wyrażają swą kobiecą solidarność. Niby sąd obiektywny, ale jakoś w praktyce ten obiektywizm mocno kuleje.

Ojciec, aby w pełni korzystać ze swoich praw, musi włożyć w walkę o nie naprawdę sporo wysiłku.

Prawa ojca do dziecka – co to dokładnie znaczy?

  • z internetowego forum: (…) W sądzie facet jest śmieciem, przestępcą, a wszystko co powie i zrobi matka jest ok. Myśmy też mieli nagranie obciążające matkę – świadczące, że uczy dziecko co ma mówić i co? Efekt: Sąd stwierdził, że nagranie było celowe, dziecko się zmęczyło sugerowaniem ojca i tak w ogóle to dziecko nie jest manipulowane, więc jakiekolwiek dowody ojca są be! Mamusia za to może naopowiadać niestworzonych historii, a Sąd i tak przyzna rację matce. To co przeżyliśmy w sądzie naprawdę świadczy o tym, że facet w sądzie prawie zawsze stoi na przegranej pozycji!!!

– Oboje rodzice mają równe prawa do opieki nad dziećmi – stwierdza kategorycznie mec. Mariusz Stelmaszczyk. Jestem przekonany, że płeć sędziego nie ma wpływu na orzekany wyrok.

Jeśli tak się zdarzy, jest to wysoce nieprofesjonalne i tyle. Rozstrzygając spór o opiekę na dzieckiem, sąd zawsze sięga po opinię Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego. Taka opinia zawiera metodologię przeprowadzonych badań.

Pedagodzy i psycholodzy RODK rozmawiają z dzieckiem i jego rodzicami, by ustalić związki emocjonalne z matką i z ojcem, a także predyspozycje wychowawcze rodziców, ich orientację w potrzebach dziecka itp. W tej ostatniej „dyscyplinie” bardzo często przegrywają ojcowie. Powód jest prosty.

Obyczajowo przyjęło się, że to matki mają urlopy macierzyńskie i wychowawcze i to właśnie one większość czasu przebywają z dziećmi, podczas gdy ojcowie zarabiają na dom. Dlatego ojcowie znacznie mniej orientują się w „codziennej obsłudze dziecka”, w jego chorobach, czy ulubionych zabawkach. Dodajmy, że RODK ma obowiązek rzetelnie przeprowadzić wywiad rodzinny, więc jeśli ojciec jest stroną zarabiającą na dom, to siłą rzeczy mniej przebywa z dzieckiem. Ta sytuacja winna być dokładnie opisana w opinii.

Dobro dziecka najważniejsze

Sąd ma obowiązek kierowania się dobrem dziecka – kontynuuje mec. M. Stelmaszczyk. Przyznając prawo do opieki i kontaktów z dzieckiem Sąd powinien dbać o zapewnienie obojgu rodzicom jednakowego czasu na kontakt z dzieckiem. Oznacza to, że i ojciec i matka powinni spędzać z dzieckiem tyle samo czasu.

Nie można więc, gdy oboje rodzice pracują, orzec, że ojciec będzie się kontaktował z dzieckiem codziennie np. od 17 do 21 bo wówczas matka widywałaby się z dzieckiem wyłącznie rano i tuż przed pójściem spać. Gdy byli małżonkowie są w ostrym sporze i żadne argumenty do nich nie przemawiają, bardzo trudno jest znaleźć tzw.

złoty środek.

Rodzicielski plan wychowawczy – co to jest?

Jeśli rodzice potrafią się porozumieć, w trakcie procesu lub nawet przed procesem rozwodowym, można przygotować „rodzicielski plan wychowawczy”. Jest to porozumienie, które obejmuje zasady decydowania o istotnych potrzebach dziecka. Zawiera więc zapisy dotyczące m.in.

tego, z którym z rodziców zamieszka dziecko po rozwodzie, jaka będzie częstotliwość kontaktów dziecka z drugim rodzicem, jak będą podejmowane decyzje dotyczące wyboru szkoły itp. Tak przygotowany dokument sąd ma obowiązek przyjąć jako obowiązujące rozwiązanie, chyba, że zapisy są niezgodne z dobrem dziecka, np. rozdziela się rodzeństwo i ojciec „bierze” syna, a matka córkę.

Rodzicielski plan wychowawczy mogą zawrzeć rodzice, którzy, choć formalnie nadal są małżeństwem, to żyją oddzielnie.

Powyższe rozwiązanie, choć bardzo wygodne dla rodziców, nie jest zbyt powszechne. Bardzo często zdarza się, że matka utrudnia kontakty z dzieckiem – to obserwacja z sędziowskiej praktyki – mówi M. Stelmaszczyk. – Matka stwarza lub wymyśla fikcyjne powody, dla których ojciec nie może w ustalonych terminach widzieć się z dzieckiem.

Ojciec, by wyegzekwować swoje prawo, musi zwrócić się do sądu. Z punktu widzenia ojca i jego kontaktów z dzieckiem jest to rozwiązanie nieco ułomne. Rozpatrzenie sprawy trwa czasami 1-2 miesiące, a czasami, w razie ostrego sporu między rodzicami, wiele miesięcy. Sąd ma obowiązek wysłuchać obu stron, matka może np.

nie odbierać wezwań sadu, może przedstawić zwolnienie lekarskie, stosować wszelkie chwyty odwlekające sprawę. W tym czasie często ojciec nie kontaktuje się z dzieckiem.

Warto jednak wiedzieć że ojciec może złożyć wniosek o zabezpieczenie kontaktów, to jest o ich ustalenie na czas trwania procesu rozwodowego lub postępowania w sprawie o kontakty z dzieckiem i wówczas może się z nim spotykać jeszcze przed orzeczeniem sądu kończącym postępowanie.

See also:  Egzekucja należności za zaległe alimenty

Utrudnianie kontaktów z dzieckiem

Największe konflikty pomiędzy byłymi małżonkami powstają, gdy jedna strona uporczywie odmawia porozumienia, utrudnia kontakty z dzieckiem i nie stosuje się do ustaleń sądu. Wówczas prawo jest bezsilne. Żadne orzeczenie sądu nie jest w stanie zmienić wzajemnego nastawienia rodziców.

A najbardziej cierpi na tym dziecko. Prawo ojca mówi, że może on wystąpić do sądu z wnioskiem o ukaranie matki grzywną. Ale gdy matka się uprze, a często tak bywa, nawet taka kara niewiele pomoże. Może natomiast dodatkowo skonfliktować obie strony.

Trudno się dziwić, że ojcowie często czują się bezsilni i uważają, że stoją na z góry przegranej pozycji.

  • z internetowego forum: (…)Jestem po rozwodzie od pół roku, żona na pełne prawa do dziecka, ja ograniczone. Umówiliśmy się (zapis w piśmie rozwodowym), że nie będzie mi utrudniała kontaktów z dzieckiem. Teraz wniosła sprawę o wyznaczenie mi kontaktów z dzieckiem. Na pewno takie kontakty zostaną wyznaczone. (…) czy mimo wyznaczonych terminów widzeń z synkiem mogę do niego dzwonić na telefon i rozmawiać kiedy chce np. w tygodniu po szkole ? (…) można złożyć o to wniosek, ale akurat za nieprzestrzeganie tego prawa nic nie grozi matce. Możesz mieć w wyroku, że masz prawo dzwonić do dziecka w każdy czwartek o 15. Jednakże jeśli matka na to nie pozwoli to nie możesz jej nic zrobić. Żadna grzywna czy kara nie jest za to przewidziana. A jeśli będzie wiedziała, że masz prawo dzwonić w każdy czwartek o 15 to na pewno wtedy dziecko będzie np. u kolegi albo z matką na placu zabaw i nie będzie słyszało telefonu. Natomiast w pozostałym czasie matka powie Ci, że nie masz w tym czasie przewidzianego terminu do rozmowy. A może będziesz chciał złożyć życzenia w Dzień Dziecka w środę lub zapytać jak przebiegł koniec roku w piątek? Po moich krótkotrwałych, dwuletnich doświadczeniach, stwierdzam, że możesz uzyskać kupę praw na papierze. Ale nikt nie będzie ich respektował

W swojej praktyce sędziowskiej – opowiada mecenas M. Stelmaszczyk – wielokrotnie obserwowałem, jak szybko i łatwo rodzice zapominają o interesie dzieci.

W sumie błahy i początkowo łatwy do rozwiązania spór przeradza się w zaciekłość i wzajemną nienawiść, nierzadko podsycaną przez rodzinę. Zdarza się, że wnioski składane przez strony mają wyłącznie dopiec przeciwnikowi, uderzyć w czuły punkt, by jak najmocniej zabolało.

Wielokrotnie miałem wrażenie, że niedawno kochający się, a dziś byli małżonkowie idą do sądu wyłącznie po to, by się zemścić na drugiej stronie.

Niektórzy latami zbierają „haki” na ojca lub matkę po to, by pokazać dziecku, gdy dorośnie, „dowody zbrodni”. Taka zemsta po latach.

  • z internetowego forum: Jestem jeszcze nowicjuszem w takiej sytuacji i tylko czekam aż matka mojego czteroletniego syna zacznie utrudniać mi kontakty z synem, ale mam już na wszelki wypadek opracowany plan działania a wygląda on tak: matka utrudnia kontakt 1,2,3 i po każdej takiej sytuacji zgłaszam ten fakt na policję może się zjawią, a może nie, ale ślad jakiś powinien zostać. po trzeciej nieudanej próbie kontaktu z dzieckiem informuję sąd o nieprzestrzeganiu jego postanowień i nałożeniu grzywny na matkę. W dalszym ciągu podejmuję próby kontaktów z synem jeszcze z 2 nieudane próby i zgłaszam do prokuratury o znęcanie psychiczne się matki nad synem nade mną i moją rodziną (…) Po kolejnych nieudanych próbach kontaktu z dzieckiem mogę wnieść do sądu o przyznanie opieki mi gdyż prawem dziecka jest możliwość bezkonfliktowego spotykania się z obojgiem rodziców. Wiem, póki co jestem tylko teoretykiem, ale chętnie wysłuchał bym waszych opinii na ten temat. (…) ja na szczęście mam nagrania z ponad pół roku i scenopisy-prawie 100 stron…nawet jeśli sąd nie będzie zbytnio się rozczulać…to mały będzie miał czarno na białym jaka matka jest, czy też była i sam wyciągnie z tego wnioski. (…) pamiętaj, że każda notatka służbowa i każde podstemplowane pismo to jakiś dowód, a każde dziecko kiedyś dorośnie. Mam już dorosłych synów (z pierwszego związku) i – gdy mają jeszcze jakiekolwiek niejasności – wyciągam segregator i pokazuję, że nie zawsze było tak jak mówiła mama. Oj, jak często się dziwią !

Gdzie więc ojciec może szukać pomocy?

Polecałbym – mówi mecenas Mariusz Stelmaszczyk – kontakt z kuratorem rodzinnym pracującym w każdym sądzie. Są to osoby znające prawo, mające przeważnie długą praktykę, mogą doradzić jak postępować, mogą też nadzorować kontakty rodzica z dzieckiem.

Można także szukać pomocy w licznych stowarzyszeniach obrony praw ojca. Tu jednak doradzałbym ostrożność. Jest bowiem wiele organizacji, które sadząc po wpisach w Internecie, wzajemnie się zwalczają. Można też oczywiście zgłosić się do adwokata, zajmującego się prawem rodzinnym.

Najlepiej jednak dogadać się z drugą stroną.

  • z internetowego forum: A ja wam powiem moi mili… Jak wiecie (większość z Was) miałem ogromne problemy z kontaktem z dziećmi, alimentami itp. Więc sie nie dałem i… UDAŁO MI SIĘ DOGADAĆ Z MOJĄ BYŁĄ !!! Recepta na powodzenie (wg. mnie) Nie dać się sprowokować, poczekać, aż emocje (te negatywne) opadną i u niej i u niego, być miłym i ROZMAWIAĆ (zawsze starać się ROZMAWIAĆ), obdarzyć uśmiechem, a nie obelgą i wszystko się ułoży. ZAWSZE MOŻNA SIĘ DOGADAĆ, wierzcie mi !!!

Wykorzystano fragmenty z forum goldenline.pl

Henryk PanGa

Jakim jesteś ojcem? ❯

Leave a Reply

Your email address will not be published.