Walka biologicznego ojca o dziecko

Walka biologicznego ojca o dziecko Autor: Getty Images Dziecko bez ślubu – przywileje rodziców w związku nieformalnym

Dziecko bez ślubu nie dziwi już nikogo. Już niemal co czwarty noworodek w Polsce rodzi się poza małżeństwem. Czy w takiej sytuacji rodzice i dzieci mają takie same prawa jak w przypadku małżeństw? Wyjaśniamy, jakie konsekwencje – a może przywileje? – może mieć urodzenie nieślubnego dziecka.

Według Głównego Urzędu Statystycznego w 2020 roku urodziło się w naszym kraju nieco ponad 356 tys. dzieci. Wśród nich około 93 tys., czyli praktycznie co czwarte, miało niezamężną mamę.

Odsetek dzieci z nieformalnych związków wzrasta rok do roku, bo chociaż w porównaniu z rokiem 2019, w którym nieślubnych dzieci urodziło się o 2 tysiące więcej, jednak wówczas w całym kraju na świat przyszło 20 tysięcy dzieci więcej niż w roku 2020.

Warto więc wiedzieć, jaka jest sytuacja prawna takich dzieci i ich rodziców. Czy mają oni takie same prawa – w kwestii urlopów rodzicielskich, zasiłków, rozliczeń podatkowych czy zwolnień lekarskich na dziecko – jakie przysługują rodzicom małżonkom?

Dziecko w związku nieformalnym

Najważniejsza informacja brzmi: sytuacja prawna dziecka urodzonego poza małżeństwem, ale uznanego przez ojca, znacznie różni się od sytuacji, kiedy ojciec nie chce dziecka uznać.

A zatem pierwsza ważna decyzja dotyczy tego, czy dziecko zostanie przez ojca uznane. To decyzja o doniosłym znaczeniu, bo ma wiele konsekwencji. Wynikają z niej nie tylko określone prawa, ale też obowiązki – dla ojca, matki, a w przyszłości także dla dziecka.

M jak mama – Becikowe – kto może je otrzymać? Ile wynosi zapomoga? 

Uznanie ojcostwa

Zakładamy, że skoro rodzice żyją w stałym związku, to dziecko zostanie przez ojca uznane. Można to zrobić nawet przed porodem – przyszli rodzice muszą się zgłosić z dowodami osobistymi i kartą ciąży do kierownika Urzędu Stanu Cywilnego (w miejscu zamieszkania). To przed nim przyszły ojciec składa do protokołu oświadczenie o uznaniu ojcostwa, a matka musi ten fakt potwierdzić.

Jeśli dzieje się to już po porodzie, najlepiej połączyć to z rejestracją dziecka.

Trzeba to zrobić w ciągu 21 dni od porodu (w przypadku urodzenia dziecka martwego – 3 dni), w USC obejmującym swoim rejonem szpital, w którym urodziło się dziecko.

Jeśli nie możecie pójść razem, najpierw tata uznaje dziecko, a mama musi to potwierdzić w ciągu 3 miesięcy od momentu złożenia oświadczenia przez partnera.

Zobacz: Formalności po porodzie – oto terminy, których trzeba dotrzymać

Uwaga, problem! Jeśli matka dziecka formalnie jest osobą zamężną lub niedawno rozwiedzioną, to dziecko urodzone w okresie do 300 dni od rozwodu zostanie uznane za dziecko jej męża, nawet gdy ojcem biologicznym jest inny mężczyzna.

W takim przypadku – zanim faktyczny ojciec może uznać dziecko – najpierw musi zostać przeprowadzona sądowa procedura zaprzeczenia ojcostwa męża matki (byłego lub aktualnego). Pozew do sądu rodzinnego w tej sprawie może złożyć zarówno matka dziecka, jak i jej były mąż.

Jakie nazwisko będzie nosić dziecko?

Jednocześnie z uznaniem ojcostwa rodzice muszą złożyć w USC oświadczenie o tym, jakie nazwisko będzie nosiło ich dziecko. Możliwości są trzy – tak samo jak w przypadku dziecka małżeńskiego – może to być nazwisko matki, ojca lub nazwisko dwuczłonowe, składające się z obu tych nazwisk.

Jeśli rodzice nie złożą oświadczenia co do nazwiska, będzie to nazwisko dwuczłonowe.

Zobacz: Urlop ojcowski – wniosek, dokumenty, wynagrodzenie

Są pary, które wybierają życie bez ślubu ze względów pragmatycznych, licząc na ulgi i przywileje dla samotnych rodziców. Trzeba jednak podkreślić, że takie postępowanie jest nie tylko nieuczciwe, ale też niezgodne z prawem. Ustawa z 28 listopada 2003 r.

o świadczeniach rodzinnych zawiera definicję samotnego rodzica – jest to panna, kawaler, wdowa, wdowiec, osoba pozostająca w separacji orzeczonej prawomocnym wyrokiem sądu lub osoba rozwiedziona (chyba że wychowuje wspólnie co najmniej jedno dziecko z jego rodzicem).

A zatem kobieta, która żyje w nieformalnym związku z ojcem dziecka, nie może deklarować, że jest samotną matką (aby np. mieć pierwszeństwo w przyjęciu dziecka do żłobka czy przedszkola), bo jest to poświadczenie nieprawdy.

Urlopy i zwolnienia lekarskie na dziecko w związku nieformalnym

Matce urlop macierzyński i rodzicielski należy się zawsze – o ile pracowała i opłacała składki chorobowe – to jest oczywiste. A jak to jest z ojcem, który nie jest mężem matki?

Jeśli uznał on dziecko i się nim opiekuje, to przysługują mu takie same prawa, jakie ma każdy ojciec. Może zatem wziąć urlop ojcowski, rodzicielski, wychowawczy, a także część urlopu macierzyńskiego (jeśli matka dziecka wykorzysta 14 tygodni, a potem chce wrócić do pracy). Oczywiście, aby ojciec mógł skorzystać z tych urlopów, sam musi mieć status pracownika.

Urlop ojcowski w wymiarze dwóch tygodni przysługuje każdemu pracownikowi ojcu, niezależnie od tego, czy matka dziecka jest zatrudniona, czy nie. Natomiast z urlopu rodzicielskiego (jest udzielany po wykorzystaniu urlopu macierzyńskiego) ojciec może skorzystać wtedy, gdy matka urodziła dziecko jako osoba zatrudniona i ubezpieczona.

Czytaj także: Koniec umowy o pracę a ciąża i urlop macierzyński

Świadczenia dla rodziców bliźniaków

Od 2016 roku uprawnienia do urlopów macierzyńskiego i rodzicielskiego dla ojca rozszerzono: może je otrzymać także w sytuacji, gdy matka nie ma do nich uprawnień (urodziła dziecko jako osoba bezrobotna, niepłacąca składek chorobowych), ale podejmie pracę w wymiarze minimum pół etatu, a dzieckiem w tym czasie zajmie się właśnie tata. Urlop ojcowski trzeba wykorzystać do ukończenia przez dziecko 24. miesiąca życia.

Tata żyjący w nieformalnym związku może brać zwolnienie lekarskie na chore dziecko – dokładnie tak samo jak pozostali ojcowie.

Nie wszyscy jednak wiedzą, że ojciec nowo narodzonego malucha może wziąć zwolnienie także na opiekę nad życiową partnerką, jeśli jej stan po porodzie uniemożliwia zajmowanie się dzieckiem.

Zwolnienie takie (na maksymalnie 14 dni) może wypisać ginekolog lub lekarz pierwszego kontaktu.

W 1990 roku dzieci z nieformalnych związków było zaledwie 6,2 proc., dziś to już ponad 25 proc.

, a więc odsetek ten wzrósł czterokrotnie! Jednak na tle innych krajów to wciąż niewiele – w Słowenii, Francji, Szwecji, Danii czy Belgii ze związków pozamałżeńskich rodzi się ponad połowa dzieci. W Bułgarii odsetek ten wynosi aż 58,8 proc.

, a w Czechach – 46,7 proc. W Polsce najwięcej nieślubnych dzieci – średnio co drugie – rodzi się na zachodzie kraju: w województwach zachodniopomorskim i lubuskim.

Świadczenia pieniężne na dziecko w związku nieformalnym

Rodzice żyjący bez ślubu mają takie samo jak małżonkowie prawo do zasiłków rodzinnych i innych świadczeń finansowanych z budżetu państwa.

Prawo nie dyskryminuje w tym zakresie dzieci urodzonych poza małżeństwem.

Jednak trzeba pamiętać, że w przypadku gdy świadczenie jest uzależnione od dochodu rodziny, należy wliczać do niego zarobki i dochody obojga partnerów, a nie tylko matki dziecka.

Jest to świadczenie wypłacane przez ZUS mamom i ojcom przebywającym na urlopie macierzyńskim, ojcowskim lub rodzicielskim.

Przysługuje wszystkim rodzicom mającym uprawnienia do wymienionych wyżej urlopów – bez względu na to, czy są małżeństwem, czy nie – na takich samych zasadach.

Warunkiem otrzymania zasiłku przez kobietę jest urodzenie dziecka w okresie, gdy była objęta ubezpieczeniem chorobowym, a dla ojca – status pracownika.

See also:  Czy mam prawo ubiegać się o podział majątku między mną a byłym?

Jednorazowa zapomoga w wysokości 1000 zł z tytułu urodzenia się dziecka przysługuje także rodzicom żyjącym w konkubinacie, pod warunkiem że dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 1922 zł netto na osobę. Dochód rodziny to suma dochodów wszystkich członków rodziny, a więc należy uwzględnić dochody obojga rodziców dziecka, którzy mieszkają razem i tworzą wspólne gospodarstwo.

  • Zasiłek rodzinny i dodatki do niego

Jest to podstawowe świadczenie rodzinne, którego głównym celem jest częściowe pokrycie wydatków na utrzymanie dziecka.Przysługuje także parom żyjącym bez ślubu, o ile spełniają kryterium dochodowe. Tu jednak próg jest bardzo niski: obecnie dochód na osobę nie może przekraczać 674 zł, a gdy dziecko jest niepełnosprawne – 764 zł.

Pamiętajcie, by zliczać dochody wszystkich członków rodziny. Zasiłki są niewysokie: 95 zł miesięcznie na dziecko w wieku 0–5 lat, 124 zł na dziecko w wieku 6–18 lat, 135 zł na dziecko w wieku 18 – 24 lata. Stosuje się zasadę “złotówka za złotówkę” – nieznacznei przekroczony limit dochodowy na osobę nie oznacza całkowitej utraty świadczenia.

Osoby, którym przysługuje zasiłek rodzinny, mogą się też ubiegać o wymienione poniżej dodatki.

Dodatki do zasiłku rodzinnego:

  • z tytułu urodzenia dziecka w wysokości 1000 zł (jednorazowo)
  • z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego w wysokości 400 zł (miesięcznie)
  • w z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej w wysokości 95 zł (miesięcznie)
  • z tytułu rozpoczęcia roku szkolnego w wysokości 100 zł (raz w roku).

Świadczenie w wysokości 500 zł jest adresowane do dziecka, więc należy mu się bez względu na sytuację osobistą rodziców – czy są małżeństwem, czy nie. Sprawa jest prosta, jeśli para żyjąca bez ślubu ma tylko własne dzieci – wtedy otrzymają 500 zł na każde dziecko.

Jeśli rodzice mają wspólne dziecko, a także wychowują dzieci z innych związków, to nawet jeśli nie są małżeństwem, wszystkie te dzieci wchodzą w skład rodziny, i też dostaną świadczenie według ogólnych zasad.

To potoczna nazwa świadczenia rodzicielskiego, które jest wypłacane od 2016 roku.

Można powiedzieć, że jest to odpowiednik zasiłku macierzyńskiego dla kobiet, które dotąd nie miały uprawnień do stałych comiesięcznych świadczeń z tytułu wychowywania dziecka.

Świadczenie to przysługuje każdej matce – także niezamężnej – która urodziła dziecko, a nie ma prawa do zasiłku macierzyńskiego, ponieważ nie opłacała składek chorobowych na ZUS.

Mogą się o nie ubiegać kobiety bezrobotne, pracujące na umowę-zlecenie albo umowę o dzieło, studentki, rolniczki itd. – bez względu na dochody rodziny. Wysokość świadczenia to 1000 zł miesięcznie. W przypadku urodzenia jednego dziecka jest ono wypłacane przez 52 tygodnie, po urodzeniu bliźniąt – przez 65 tygodni, trojaczków – 67 tygodni itd.

  • Rozliczanie podatków, ulga na dziecko

Osoby żyjące w związku nieformalnym nie mogą wspólnie rozliczać się z podatku dochodowego. Niestety dotyczy to także sytuacji, gdy tacy partnerzy wychowują wspólne dziecko.

Osoba żyjąca w nieformalnym związku, mieszkająca razem z partnerem i wychowująca z nim dziecko, nie może rozliczyć swoich podatków wspólnie z dzieckiem. Takie preferencje mają tylko małżonkowie albo osoby samotnie wychowujące dziecko.

A zgodnie z ustawą o PIT za osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się jednego z rodziców albo opiekuna prawnego, jeżeli osoba ta jest panną, kawalerem, wdową, wdowcem, rozwódką, rozwodnikiem albo osobą, w stosunku do której orzeczono separację.

Ważne! Osoby żyjące w nieformalnych związkach, wspólnie mieszkające i wspólnie wychowujące swoje dzieci, nie mogą skorzystać ani z preferencji przewidzianych dla małżonków, ani z ulgi dla osób samotnie wychowujących dzieci.

Czytaj także: Na czym oszczędzić pieniądze, gdy spodziewasz się dziecka?

Agnieszka Roszkowska | Beata Jasina-Wojtalak

Ojciec stuprocentowy

W ciągu dwóch tygodni sprawdzisz, czy jesteś ojcem swego dziecka. Wystarczy 1500 złotych i trochę śliny. Próbki do badań pobierzesz sobie sam w domu. Wynik może odmienić twoje życie.

Walka biologicznego ojca o dziecko Autor: thinkstockphotos.com Ojciec stuprocentowy

Badanie na ojcostwo

to dla każdego mężczyzny sprawa honoru. W poczekalni Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie siedzą trzy zdenerwowane kobiety. Każda trzyma na kolanach dziecko. Najmłodsze płacze wniebogłosy. – Do przeprowadzenia badania potrzebny jest ojciec. Dlatego te kobiety czekają tu od rana.

Ojcowie często nie przyjeżdżają – wyjaśnia dr Rafał Płoski z Akademii Medycznej, który od lat robi na polecenie polskich sądów badania na ojcostwo. – Osobiste przybycie panów jest obowiązkowe. Nie wystarczą próbki DNA nadesłane pocztą. Legitymujemy kandydata na tatę, pobieramy jego krew w naszym laboratorium. Wykonamy 100-procentowo pewne badanie. To sprawa zbyt poważna, aby ryzykować.

Pomyłka przecież może drogo kosztować: złamaniem życia dziecku – wyjaśnia lekarz.

Wychowują nie swoje dzieci

Jak sprawdzić, czy jest się ojcem? To proste – badając DNA. Potrzebna jest np. ślina lub krew dziecka oraz domniemanego ojca. Materiał od matki ułatwia badanie. Potem próbki są poddawane obróbce komputerowej. Na ekranie monitora bardzo dokładnie widać wykresy kodu genetycznego rodziców i dziecka.

Jeżeli fragmenty wykresów pokrywają się, można stwierdzić, że mężczyzna jest ojcem dziecka. Gdy wystąpią cztery różnice, lub więcej, uznaje się, że mężczyzna nie jest ojcem dziecka. Trzy różnice nie wykluczają go jeszcze z grona potencjalnych tatusiów.

Trzeba wtedy nawet wielokrotnie powtarzać badania, aż do uzyskania stuprocentowej pewności. W próbkach, w Polsce, pobieranych dla potrzeb sądów rzadko pojawia się tyle różnic między wykresami kodów genetycznych. Szybciej uzyskuje się potwierdzenie lub wykluczenie ojcostwa.

Na Zachodzie prawdopodobnie co dziesiąty obywatel Europy wychowuje nie swoje dziecko. W każdym z krajów zachodnich wykonuje się około 30 tysięcy testów rocznie. W Polsce zaledwie 3 tysiące. Liczba chętnych stale rośnie. Niestety, prywatne laboratoria są nastawione przede wszystkim na zysk.

Często nie inwestują w nowoczesny sprzęt, a zebrane próbki wysyłają do zbadania w innych laboratoriach. Podczas ich przesyłania może dojść do pomylenia materiałów porównawczych. Zdarzają się także celowe podmiany – np. wysyłano ślinę lub włosy brata albo znajomego.

Prywatne laboratoria tego nie sprawdzają, nie biorą też odpowiedzialności za wyniki badań. Dyskrecja i szybkość obracają się wtedy przeciwko klientom, dla których ustalenie ojcostwa to niemal sprawa życia i śmierci.

Tajemnica przed żoną

Jeszcze kilkanaście lat temu na wykonanie badania ojcostwa potrzebne było zlecenie sądu. Dziś można przeprowadzić test nawet bez wiedzy matki dziecka. Robert S. z Morąga nakrył żonę na zdradzie. 30-letnia Alicja przyznała się do kilkumiesięcznego romansu z jego przyjacielem. A niedawno państwu S. urodził się synek Kamil. – Zdradzała mnie.

Skąd mam mieć pewność, że nie robiła tego wcześniej i że to moje dziecko? Ta sprawa długo nie dawała mi spokoju. Nie wierzyłem w zapewnienia Ali. Postanowiłem sam dowiedzieć się prawdy – zwierza się 35-latek. Nie miał jednak odwagi poprosić żony o zgodę na badanie.

See also:  Egzekucja należności za zaległe alimenty

Okazało się, że wystarczy kupić w aptece zestaw do pobierania próbek, pobrać patyczkiem wymaz z wnętrza policzka synka i razem ze swoją śliną wysłać pod adresem jednej z firm. Już po trzech tygodniach Robert dostał odpowiedź.

– Okazało się, że Kamil może być moim synem, nie dawano mi jednak stuprocentowej pewności! Rozzłościło mnie to: zapłaciłem 1700 złotych, a moje wątpliwości się pogłębiły. Z Alicją kłóciłem się coraz częściej, głównie o drobiazgi. Nie mogłem jej powiedzieć, że podłożem mojej złości była niejasna sytuacja mego ojcostwa. Przecież badania wykonałem w tajemnicy.

W końcu wygarnąłem jej, że się puszczała i że zrobiłem badanie, z którego wynika, że nie wiadomo, kto jest ojcem naszego dziecka – opowiada. Ala płakała, zarzekała się, próbowała nawet popełnić samobójstwo. W końcu zgodziła się na ponowne badanie. Trafili do laboratorium jednej z AM w kraju. Czekali w kolejce prawie 6 tygodni.

Badanie było skomplikowane i trzeba było je wiele razy pogłębiać. Ale opłaciło się: wykazało 100-procentowe prawdopodobieństwo ojcostwa Roberta. Robert i Alicja pogodzili się. – Ulżyło mi. Nigdy nie będę ufał żonie tak jak przed zdradą, ale jestem pewien, że Kamil jest moim synem. Odzyskałem spokój ducha – wyjaśnia 35-latek.

– Zdecydowanie lepiej jest od razu udać się do renomowanego laboratorium z partnerką, a nie po kryjomu robić testy – wyjaśnia dr Płoski. – Jeśli takie wątpliwości się pojawiają, trzeba je rozwiać natychmiast. Na nic się zda opór kobiety, bo ta sprawa wcześniej czy później wróci. Mężczyzna i tak przeprowadzi badanie. Ustalenie ojcostwa jest dla niego sprawą także ambicjonalną.

Czasem lepiej nie wiedzieć..

Badanie budzi silne emocje. Kobietom zależy na potwierdzeniu, że mężczyzna podawany do sądu o alimenty jest ojcem ich dzieci. A mężczyznom zależy na czymś zupełnie odwrotnym: wykluczeniu ich udziału w sprawie, czyli wykluczeniu ojcostwa.

Jeden z klientów Zakładu nie pozwalał pobrać sobie krwi, dopóki nie sprawdził, czy ktoś nie schował się pod kozetką, by później podmienić fiolki… Inny trzy razy przynosił koronkowe majki swojej partnerki do zbadania, czy zaschnięta na nich sperma należy do niego. – Każdy mężczyzna ma prawo do wątpliwości – twierdzi dr Płoski.

– Zdarza się, że badania powtarzamy nawet kilka razy. Prywatne firmy robią tylko jedno, bez pogłębienia. A za każde dodatkowe trzeba płacić – dodaje. Trzy lata temu Jadwiga N. podała o alimenty do sądu w Piasecznie dwóch panów. Badanie wykazało, że… żaden z nich nie jest ojcem. Innym razem dwaj bracia próbowali oszukać laboratorium.

Brat zgłosił się za brata – po to, żeby uniknąć płacenia alimentów na córkę. – Sprawy rozstrzygnięcia ojcostwa w rodzinie (dwaj bracia, siostra-brat, związki kazirodcze) są najtrudniejsze do oznaczenia – mówi lekarz. Zdarza się, że mężczyźni nie chcą, by wynik badania był powodem do odebrania im praw rodzicielskich, jeśli okaże się, że nie są biologicznymi ojcami dziecka.

– Czasem lepiej nie znać prawdy. Szczególnie, gdy dziecko ma już kilka lat. Rozbicie rodziny w takim momencie może się zakończyć dramatem. Jeśli już ustalać ojcostwo, to zawsze najlepiej robić to jak najwcześniej – podkreśla stanowczo dr Płoski. Kiedyś zgłosiło się dwóch mężczyzn. Młodszy: 25-letni wysoki blondyn i starszy: około 50-tki, niski i śniady. Ojciec i syn.

Zupełnie do siebie niepodobni. Łączyła ich jedynie Izabela – matka blondyna i żona śniadego. Dokładnie 26 lat temu wyjechała do Szwecji i wróciła stamtąd w ciąży… Obaj mężczyźni postanowili sprawę wyjaśnić dopiero po wielu latach. Badanie wykluczyło 50-latka jako ojca, ale nie zmieniło to uczuć obu panów. Padli sobie w objęcia. Przyrzekli, że ich relacje się nie zmienią.

– Mam nadzieję, że nic się nie zmieni – dodaje dr Rafał Płoski. – W wielu sytuacjach taka wiadomość przewraca życie do góry nogami. Choć powszechnie wiadomo, że na to, kto jest dobrym ojcem, składa się wychowanie i związek emocjonalny, a nie tylko geny.

Pprzepisy w Polsce

  • Oboje rodzice muszą wyrazić zgodę na wykonanie testu na ustalenie ojcostwa (art. 97 par. 2 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego).
  • Test w tajemnicy przed partnerką jest nielegalny! Osoby dokonujące takich badań mogą być pociągnięte do odpowiedzialności karnej.

Badania w akademiach medycznych

Akademie medyczne w całym kraju wykonują badania głównie na zlecenie sądu. Można też zgłosić się prywatnie, choć nie anonimowo. Oboje rodzice muszą się zgłosić z dowodem osobistym i stawić na pobieranie krwi.

Badana jest tylko krew lub ślina. Na wynik czeka się do półtora miesiąca. Wynik testu może być dowodem w sądzie. AM bierze za to odpowiedzialność. Na milion badanych mężczyzn jeden może być uznany za ojca, choć biologicznie nim nie jest.

Koszt usługi: 900-1500 zł.

W prywatnych klinikach

W Polsce działa 8 firm prywatnych. Próbki do badań pobiera się samemu według instrukcji załączonej do zestawu do testu i wysyła pocztą. Wynik także jest odsyłany pocztą, z zachowaniem dyskrecji. Zgoda matki na badanie nie jest konieczna. Bada się krew, ślinę, włosy, a nawet przeżutą gumę czy niedopałek papierosa.

Wynik otrzymamy w ciągu 2 tygodni. Prywatne firmy nie biorą odpowiedzialności za wynik, nie jest on podstawą do dochodzenia roszczeń alimentacyjnych w sądzie. Zestaw do testu można zamówić telefonicznie, przez internet lub kupić w aptece. Na tysiąc badanych mężczyzn jeden może być uznany za ojca, choć biologicznie nim nie jest.

Koszt usługi: 1500-3000 zł.

Jak to jest na Zachodzie?

Natasza Socha z Niemiec: W niemieckich laboratoriach przeprowadza się rocznie od 20 do 40 tys. testów na ustalenie ojcostwa. Co dziesiąty Niemiec nie jest biologicznym ojcem dziecka, które uważa za swoje.

Najwięcej zestawów sprzedaje się w Dniu Ojca i kupują je mężczyźni namówieni do tego przez np. swoje matki. Teściowe podważają wierność swoich synowych i żądają ustalenia prawdy, gdy np. dziecko nie jest podobne do ojca lub jego matkę można podejrzewać o zdradę.

W USA firmy prześcigają się w ofercie tego typu. Wolny rynek powoduje dużą konkurencję i wysoką jakość usług. Każdy może wykonać test. Prawo nie wymaga zgody matki dziecka. Także w Holandii przepisy prawne dają każdemu z rodziców władzę do stanowienia o swoim dziecku.

Angielskie firmy natomiast wymagają zgody obojga rodziców, by wykonać testy na ustalenie ojcostwa.

Domowy test na ustalenie ojcostwaW zestawie znajdują się trzy pakieciki ze specjalnymi patyczkami (wymazówkami) do pobierania śliny, sterylne rękawiczki oraz karty wiążące (zabezpieczające) DNA.

  • Pobieramy próbki śliny od dziecka (nawet niemowlęcia) i od ojca: wewnętrzną część policzka pocieramy patyczkiem z zestawu.
  • Końcówki patyczków zawijamy w specjalną karteczkę i pakujemy do koperty.
  • Oprócz próbek śliny wkładamy także włosy lub używaną gumę do żucia – wszystko zabezpieczamy kartami z zestawu, by utrwalić DNA.
  • Wypełniamy formularz zamówienia i dołączamy do przesyłki dowód wpłaty.
  • Wszystko razem wkładamy do koperty i przesyłamy do laboratorium.
See also:  Zmiana w opiece nad dzieckiem bez sądu

miesięcznik “Zdrowie”

Trybunał Konstytucyjny o zaprzeczeniu ojcostwa: dziecko ma prawo poznać ojca, nawet po latach

Trzyletni termin na wytoczenie takiej sprawy, liczony od uzyskania pełnoletności dziecka, jest niekonstytucyjny i powinien się liczyć od daty dowiedzenia się, że ojcem jest inny mężczyzna niż ten znany dziecku – orzekł w środę TK.

Wyrok podkreśla znaczenie biologicznego kryterium ustalania ojcostwa i – szerzej – więzów rodzinnych, jeśli tylko zainteresowana osoba chce poznać prawdę.

Upowszechnienie badań DNA, choć w polskiej praktyce sądowej nie zawsze się je stosuje, poszerzyło możliwości ustalania ojcostwa. Nie ma tu w każdym razie automatu, a jednym z ograniczeń są ścisłe terminy na takie sprawy, w szczególności na zaprzeczenie ojcostwa, o które w tym wypadku chodziło.

Zaprzecza ojcostwo po pięćdziesiątce

Ze skargą konstytucyjną na trzyletni termin wystąpiła urodzona w 1958 r. A.D. jako dziecko małżonków S. Jej ojciec zmarł w 1998 r., a w 2011 r. matka wyznała jej, że jest córką innego mężczyzny, wciąż żyjącego.

Kobieta wystąpiła do prokuratora, by wytoczył sprawę o zaprzeczenie ojcostwa, gdyż prokurator może to uczynić ze względu na dobro dziecka lub ochronę interesu społecznego. Ten jednak nie dopatrzył się takich podstaw. Wtedy A.D.

sama wystąpiła z pozwem o zaprzeczenie ojcostwa – ojca reprezentował kurator. On oraz matka uznali żądanie, ale sądy okręgowy i apelacyjny oddaliły je, a Sąd Najwyższy nie przyjął skargi do rozpoznania.

Z tej przyczyny, że minął trzyletni termin na wniesienie takiej sprawy.

Art. 70 § 1 kodeksu rodzinnego stanowi bowiem, że dziecko po dojściu do pełnoletności może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa męża swej matki, nie później jednak niż w ciągu trzech lat od osiągnięcia pełnoletności. I ten przepis A.D. zaskarżyła do TK, a jej pełnomocniczka mec.

Monika Michalska-Marciniak wskazywała, że jest to jedyna droga wzruszenia ojcostwa. Na dodatek takie wzruszenie otwiera drogę do uznania dziecka przez biologicznego ojca albo ustalenia przez sąd jego ojcostwa.

W tym wypadku prawo było iluzoryczne, gdyż termin na pozew minął dziesiątki lat wcześniej, zanim kobieta się o wszystkim dowiedziała.

Realna możliwość

Trybunał przychylił się do skargi, uznając, że niekonstytucyjny jest art.

70 § 1 kodeksu rodzinnego w zakresie, w jakim określa termin do wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa męża matki, niezależnie od daty powzięcia wiadomości przez pełnoletnie dziecko, że nie pochodzi od niego.

Narusza bowiem konstytucyjne prawo do poznania własnych korzeni i prawnego ustalenia pochodzenia zgodnego z prawdą biologiczną.

– Data osiągnięcia przez dziecko pełnoletności nie jest właściwa do określenia początku biegu terminu na wytoczenie sprawy o zaprzeczenie ojcostwa.

Aby więc zainteresowani mieli realną możliwość podjęcia decyzji, czy z tego prawa skorzystać, termin powinien być liczony od chwili, w której pełnoletnie dziecko dowiedziało się o swoim rzeczywistym pochodzeniu – wskazał w uzasadnieniu sędzia TK Piotr Pszczółkowski.

Trybunał wytknął także ustawodawcy niekonsekwencję, ponieważ zamknął pełnoletniemu dziecku możliwość wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa po upływie trzech lat, a jednocześnie przyznał takie nieograniczone w czasie prawo prokuratorowi niezależnie od tego, kiedy uzyska informację o pochodzeniu dziecka od innego niż formalny ojciec mężczyzny.

Autopromocja

Instytut monitorowania mediów, Raport NOM

Najbardziej opiniotwórcze medium w maju 2022 r. cytowane 1 875 razy

CZYTAJ WIĘCEJ

  • Trybunał nie zakwestionował samego posługiwania się w ustawie terminami (zawitymi), w których zainteresowana osoba może dochodzić zaprzeczenia lub ustalenia relacji łączących ją z innymi, gdyż służą one stabilności praw stanu.
  • Tej wartości nie można jednak automatycznie przedkładać nad interes pełnoletniego dziecka w ustaleniu pochodzenia zgodnego z prawdą biologiczną.
  • Wyrok TK zacznie obowiązywać z dniem ogłoszenia.
  • sygnatura akt: SK 18/17

Opinia

Rafał Wąworek, adwokat

Konkurują ze sobą dwa stanowiska: że ojcem jest ten, który spłodził, albo że jest nim ten, który wychowuje. W praktyce sądów rodzinnych przeważa drugie podejście, co uwidacznia się w milczącej aprobacie procederu alienacji biologicznych ojców przez matki wychowujące ich dziecko, ale już z nowym partnerem.

Wyrok Trybunału podkreślający znaczenie ojcostwa, a zarazem pochodzenia dziecka i jego korzeni, może być wskazówką dla sądów, aby ograniczyły ciche wspieranie alienacji rodzicielskiej.

Może też wpłynąć pozytywnie na prokuraturę, która dotychczas bardzo niechętnie wytaczała takie „spóźnione” powództwa, powołując się, często wbrew prawdzie, na konieczność stabilizacji stosunków rodzinnych.

Jakie prawa mają ojcowie do dzieci z nieformalnego związku? Czy ślub zmienia coś w tym przypadku?

Dzieci ślubne i nieślubne to podział dość archaiczny w świetle obecnych norm funkcjonujących w społeczeństwie. Zwłaszcza, że w świetle prawa nie ma takiego rozróżnienia. Rodzice — zwłaszcza ojcowie – mają takie same prawa do dziecka urodzonego poza małżeństwem.

Domniemanie ojcostwa męża matki pochodzi jeszcze z prawa rzymskiego. Zgodnie z tą zasadą za ojca dziecka urodzonego w małżeństwie uważany jest mąż matki. To domniemanie istnieje w czasie trwania małżeństwa oraz do trzystu dni po jego zakończeniu. Oznacza to, że dziecko urodzone w małżeństwie, mówiąc potocznie, ma ojca z urzędu.

 To właśnie to uregulowanie pozwala na pewną wygodę w kwestii posiadania dzieci w małżeństwie. Pewnie idąc dość daleko, pozwala też na traktowanie małżeńskich dzieci z pewnym „pierwszeństwem” nad tymi urodzonymi poza małżeństwem. Są to jednak tylko kwestie proceduralne.

Jeżeli dziecko urodziło się poza małżeństwem, do uznania ojcostwa oprócz oświadczenia samego zainteresowanego potrzebna jest zgoda matki.

Podobnie kształtuje się kwestia nazwiska. Dziecko nosi nazwisko ojca, jeżeli zostanie przez niego uznane. Tę kwestię można jednak regulować i to rodzice mogą zdecydować wspólnie o ostatecznym kształcie nazwiska dziecka. Może być ono jedno bądź dwuczłonowe.

Niezależnie od tego, czy dziecko urodziło się w małżeństwie czy poza nim, ojciec dziecka ma wobec niego takie same prawa, ale również i obowiązki. Ojciec wraz z uznaniem dziecka dzieli z jego matką władzę rodzicielską. Oznacza to również, że musi płacić na utrzymanie dziecka.

Alimenty należne są od chwili jego uznania. Ich wysokość, jak wiadomo, zależna jest od potrzeb dziecka. Nie jest więc powiedziane, że ich kwota musi być równa dla każdego z dzieci.

Obowiązek działa również w drugą stronę, ojcu także przysługują alimenty od uznanego dziecka, jeżeli zachodzi taka uzasadniona potrzeba.

Rodzice dziecka nawet żyjący osobno wspólnie wychowują dziecko i troszczą się o jego potrzeby. Oboje są jego przedstawicielami ustawowymi, reprezentują dziecko przy czynnościach prawnych i ponoszą odpowiedzialność za jego czyny.

Wiąże się to również z tym, że każde z rodziców ma prawo do widywania się z dzieckiem i wpływu na jego wychowanie.

Tak samo więc,jak w przypadku ustalania miejsca pobytu dziecka i ewentualnych spotkań z dzieckiem, po rozwodzie będzie to ustalane dla rodziców nieżyjących wspólnie.

Dziecko pozamałżeńskie ma identyczne prawa jak dziecko urodzone w małżeństwie. Działa to w dwie strony. Zarówno w kwestii praw ojca bądź matki do dziecka i wpływu na jego wychowanie, jak i w kwestii praw dziecka względem rodziców.

Leave a Reply

Your email address will not be published.