Wyznanie męża o zdradzie a podział majątku

Wyznanie męża o zdradzie a podział majątkuPodstawą ustalenia nierównych udziałów byłych małżonków w majątku wspólnym jest przepis art. 43 § 2 KRO który wskazuje dwie przesłanki ustalenia nierównych udziałów, które muszą wystąpić łącznie, a mianowicie ważne powody oraz różny stopień przyczyniania się każdego z małżonków do powstania majątku wspólnego. U podstaw art. 43 § 2 KRO leży założenie że tylko w małżeństwie prawidłowo funkcjonującym usprawiedliwione są równe udziały w majątku wspólnym, pomimo że jego małżonkowie przyczyniali się do jego powstania w różnym stopniu. To założenie odpada jednak, gdy małżonek rażąco lub uporczywie naruszył swoje obowiązki wobec rodziny.

W związku z powyższym nie budzi wątpliwości fakt, ze w polskim systemie prawnym w przedmiocie udziałów w majątku wspólnym obowiązuje zasada, zgodnie z którą oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku wspólnym.

Niniejsza zasada dotyczy zarówno ustawowego, jak i umownego ustroju majątkowego, chyba że umowa majątkowa małżeńska stanowi inaczej.

Podkreślić należy, ze powyższy przepis wprowadzając zasadę równości udziałów w majątku wspólnym, wprowadza domniemanie równego przyczyniania się małżonków do powstania ich majątku wspólnego. Odejście od powyższej zasady może nastąpić tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Wyznanie męża o zdradzie a podział majątkuNierówny podział majątku, gdy wyrok z winy męża czy żony Poznań

Ustawodawca przewidział w treści art. 43 § 2 KRO, że „z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać, ażeby ustalenie udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do powstania tego majątku”. Nadmienić należy, ze powyższe dotyczy nierównych udziałów w całym majątku wspólnym, a nie w jego poszczególnych składnikach.

Ustawa nie definiuje pojęcia „ważne powody”. Ogólnie rozumie się przez nie takie okoliczności, które oceniane z punktu widzenia zasad współżycia społecznego przemawiają za nieprzyznaniem jednemu z małżonków korzyści z tej części majątku wspólnego, co do powstania, której małżonek ten nie przyczynił się.

Przy ocenie istnienia ważnych powodów, w rozumieniu art.

43 § 2 KRO należy mieć na uwadze całokształt postępowania małżonków w czasie trwania wspólności majątkowej w zakresie wykonywania ciążących na nich względem rodziny obowiązków, którą przez swój związek założyli i zaspokajanie jej potrzeb, a więc nie tylko wysokość zarobków czy innych dochodów osiąganych przez każdego z nich, lecz także i to jaki użytek czynią oni z tych dochodów, czy gospodarują nimi należycie i nie trwonią ich w sposób lekkomyślny (por. postanowienie SN z dnia 19 grudnia 2012 r., II CSK 259/12 postanowieniem SN z dnia 5 października 1974 roku, sygn. akt: III CRN 190/74). Poza tym o stopniu przyczyniania się każdego z małżonków świadczą nie tylko osiągnięcia czysto ekonomiczne, lecz także nakłady osobistej pracy we wspólnym gospodarstwie domowym. W doktrynie oraz judykaturze wskazuje się, że za „ważne powody” można uznać nieetyczne zachowania sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Natomiast co do stopnia przyczynienia się, w pierwszej kolejności należy wskazać , ze zgodnie z ww. przepisem „przy ocenie, w jakim stopniu każdy z małżonków przyczynił się do powstania majątku wspólnego, uwzględnia się także nakład osobistej pracy przy wspólnym gospodarstwie domowym”.

Wyznanie męża o zdradzie a podział majątku

Nie ma jednak znaczenia przesądzającego to, czy z winy małżonka, przeciwko któremu jest skierowane żądanie ustalenia nierównych udziałów, nastąpiło orzeczenie rozwodu albo separacji. Zdarzyć się bowiem może, że małżonek winny rozkładu pożycia przyczynił się do powstania majątku wspólnego w znacznie większym stopniu niż małżonek niewinny.

Jednoznacznie w kwestii oceny winy rozkładu pożycia małżeńskiego w aspekcie ustalenia nierównych udziałów wypowiedział się Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 7.6.2000 r. (III CKN 455/00, Legalis), stwierdzając, że nie przesądza ona o istnieniu ważnych powodów w rozumieniu art. 43 § 2 KRO.

Przy ocenie przesłanek ustalenia nierównych udziałów, znaczenie ma zatem wina odnoszona do nieprzyczyniania się lub przyczyniania się w mniejszym stopniu niż to wynika z możliwości małżonka do powstania majątku wspólnego (por. E. Skowrońska-Bocian, w: Wierciński, Komentarz KRO, s. 402).

Podkreśla się przy tym, że ocena ważnych powodów ma nie tylko aspekt majątkowy, ale również etyczny, co wyraża się w postulacie dokonywania ich oceny przy uwzględnieniu zasad współżycia społecznego.

Nie budzi także wątpliwości, że ciężar dowodu w zakresie wykazania „ważnych powodów” oraz „stopnia, w którym każdy z małżonków przyczynił się do powstania tego majątku” spoczywa na tym z byłych małżonków, który złożył wniosek, o jakim mowa w art. 43 § 2 KRO ( art. 6 KC). W związku z powyższym to na wnioskodawcy ciążył obowiązek wykazania, że zostały spełnione ww. przesłanki.

Wyznanie męża o zdradzie a podział majątkuNierówny podział majątku, gdy wyrok z winy męża czy żony Poznań

Sprawa sądowa opracowana przez Kancelarię

Oczywiście bezzasadny był zarzut uczestnika dotyczący ustalenia nierównych udziałów, a jednocześnie częściowo rację w tym zakresie miała wnioskodawczyni, zarzucając że Sąd Rejonowy ustalił zbyt wysoki udział uczestnika w majątku wspólnym.

Zarzuty w tym zakresie wymagają zatem łącznej analizy. W ocenie Sądu Okręgowego, takie sytuacje, które mogłyby być ocenione jako rażące i uporczywe nieprzyczynianie się uczestnika do powstania majątku wspólnego miały miejsce w niniejszej sprawie.

Bezsporne jest, że niemal przez cały okres trwania związku stron (z wyłączeniem 4 początkowych lat) ciężar dostarczania środków utrzymania spoczywał wyłącznie na wnioskodawczyni.

Uczestnik z uporem i permanentnie odmawiał podjęcia zatrudnienia, nawet po złożeniu mu oferty pracy na stanowisku kierownika.

Sąd Okręgowy miał na uwadze, że niejednokrotnie zdarza się, że małżonkowie decydują o takim podziale obowiązku, w wyniku którego jedno z nich wykonuje pracę zawodową, drugie zaś przyjmuje na siebie ciężar prac domowych oraz w większym stopniu wychowania dzieci i taką wersję relacji rodzinnych prezentował uczestnik. Jednakże odbiega ona w sposób oczywisty od faktycznych relacji małżonków oraz obowiązków, które rzeczywiście oboje małżonkowie wykonywali.

Wyznanie męża o zdradzie a podział majątkuNierówny podział majątku, gdy wyrok z winy męża czy żony Poznań

Po pierwsze pomiędzy wnioskodawczynią i uczestnikiem nie było żadnego porozumienia co do takiego podziału ról, w którym uczestnik nie będzie pracował zarobkowo. Taki stan rzeczy wynikał tylko i wyłącznie ze stanowiska uczestnika, który zeznał zresztą, że wnioskodawczyni zawsze sygnalizowała dezaprobatę dla jego postawy.

Co więcej wkład w prace domowe czy wychowanie dzieci włożony przez uczestnika nie może być przeceniany. Przez większość trwania małżeństwa stron dzieci uczęszczały do przedszkola lub szkoły, a potem były dorosłe, zatem nie przebywały w tym czasie w domu pod opieką uczestnika. Po narodzinach dziecka w 1988 r.

wnioskodawczyni przebywała do 1990 r. na urlopie macierzyńskim i wychowawczym, zatem i wtedy nie można mówić, że uczestnik w sposób nadzwyczajny odciążył ją od obowiązków, umożliwiając rozwój zawodowy.

Z ustaleń wynika również, że uczestnik wymagał od wnioskodawczyni bezpośredniego powrotu z pracy celem przejęcia obowiązków, bowiem jak zeznał potrzebował on kilku godzin dla siebie. Okoliczności te jednoznacznie dowodzą, że uczestnik w sposób nieusprawiedliwiony i uporczywy nie przyczyniał się do powiększania majątku wspólnego.

Usprawiedliwieniem takiej postawy nie może być zamiar napisania pracy doktorskiej, co ostatecznie i tak nie nastąpiło, bowiem obowiązki względem założonej rodziny zawsze mają charakter priorytetowy.

Nie zasługuje na aprobatę również argumentacja związana z rzekomą ułomnością osobowości uczestnika (introwertyzm), czy schorzeniami. Uczestnik nie wykazał, aby zwracał się o jakąkolwiek pomoc do specjalistów, albo aby dysponował orzeczeniem o niezdolności do pracy.

Same trudności w relacja towarzyskich czy społecznych nie stanowią usprawiedliwienia dla pozostawania biernym przez kilkadziesiąt lat, zwłaszcza w społeczeństwie, w którym obowiązek pracy jest usytuowany wysoko w hierarchii wartości, a tak jest w społeczeństwie polskim.

Zgodzić należy się z uczestnikiem, że małżeństwa nie można traktować w kategoriach instytucji nastawionej na osiągnięcie dochodu, niemniej jednak aspekt gospodarczy jest niezmiernie istotny dla pomyślności wspólnie założonej rodziny i nie może być dezawuowany.

Uczestnik ma wykształcenie wyższe, zresztą tożsame z wykształceniem wnioskodawczyni, nie wykazał aby obiektywnie był niezdolny do pracy, a zatem jego postawa musi być oceniona negatywnie i znaleźć odbicie w odpowiednio niższym udziale w majątku wspólnym.

Uwzględniając zatem, że wkład finansowy uczestnika do majątku wspólnego był na poziomie zerowym, a praca w gospodarstwie domowym tylko nieznacznie zrekompensowała brak tego wkładu, Sąd Okręgowy uznał, że maksymalny, sprawiedliwy udział uczestnika w dzielonym majątku wspólnym nie może przekraczać 1/5 części.

Wyznanie męża o zdradzie a podział majątkuJako zbyt daleko idące Sąd Okręgowy uznał żądanie wnioskodawczyni całkowitego pozbawienia uczestnika udziału w majątku wspólnym. Takiego rozwiązania nie usprawiedliwia brzmienie art. 5 KC Chociaż postawa uczestnika nie przestawała w pełni do wartość akceptowanych ogólnospołecznie, to jednak nie była na tyle naganna, aby pozbawić go całego udziału w majątku wspólnym, skoro uczestnik jednak z obowiązków rodzinnych w pewnej części się wywiązywała. Zresztą wnioskodawczyni przez tak długi okres tolerowała ten stan rzeczy, że obecnie trudno uznać przyznanie uczestnikowi pewnego udziału w majątku wspólnym za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Wprost przeciwnie – sprzeczność taka wystąpiłaby, gdyby wniosek wnioskodawczyni w całości uwzględnić. Postanowienie Sądu Okręgowego – II Wydział Cywilny Odwoławczy z dnia 11 sierpnia 2016 r. II Ca 563/16

W przypadku jakichkolwiek pytań bądź wątpliwości, pozostajemy do Państwa dyspozycji, prosimy przejść do zakładki kontakt.

See also:  Żądanie zwrotu połowy wartości mieszkania po rozwodzie

Z wyrazami szacunku.

Życie po zdradzie

Kiedy Ola dowiedziała się o zdradzie męża, miała 37 lat. Atrakcyjna, zadbana, długie nogi, burza rudych loków, aktywna zawodowo, uśmiechnięta, przykładna matka dwójki dzieci i troskliwa żona. Nigdy nie podejrzewała, że jej mąż Marcin ją zdradzi.

Przecież to się zdarza innym małżeństwom, ale nie nam! My i zdrada? Nie, to niemożliwe! Zawsze uważała, że zdradzane kobiety bagatelizują sygnały ostrzegawcze albo nie chcą widzieć, że w ich związku dzieje się coś niedobrego. Ona czuła się bezpiecznie, Marcin nie dawał jej powodów do zazdrości. A jednak! Stało się! Przykra prawda wyszła na jaw.

Co teraz? Wybaczyć czy odejść? Unieść się honorem czy walczyć dla dzieci? Jak w ogóle żyć po zdradzie?

1. Jak żyć po zdradzie?

Nie ma co się czarować – zdrada zawsze boli. Cierpią nie tylko zdradzone osoby, ale także zdradzający, dzieci i kochankowie.

Mąż, który dopuścił się zdrady, ma poczucie winy i wyrzuty sumienia, kochanka czuje się oszukana i tęskni, chociaż wiedziała od początku, że on i tak nie odejdzie od żony.

Dzieciaki dopytują, dlaczego tata śpi na rozkładanym łóżku polowym w drugim pokoju, a zdradzona kobieta płacze po kątach. W Internecie można znaleźć wiele wpisów osób zdradzonych, zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

„Kiedy dowiedziałem się, że żona mnie zdradziła, wpadłem w szał. Przecież byliśmy ze sobą ponad 25 lat, a jej nagle do głowy przyszły jakieś romanse. Nie rozumiałem tego. Jeszcze bardziej byłem zdezorientowany, gdy prawda wyszła na jaw, a żona wcale nie chciała się ze mną rozstać. Prosiła o drugą szansę.

Kiedyś uważałem, że gdyby zdradziła mnie kobieta, to odszedłbym, bo wybaczenie zdrady oznaczałoby brak szacunku do siebie jako faceta. Życie zweryfikowało teorię. Trudno było mi wybaczyć, ale przeżyłem z nią całe moje życie. Naprawdę ją kocham. Poza tym, nie chciałem wszystkiego zaczynać od nowa, nie chciałem na starość zostać sam.

Po pięciu miesiącach pozwoliłem jej wprowadzić się z powrotem”.

„Ona weszła w nasze życie z brudnymi butami. Zabrała mi męża, a dzieciom – ojca. Czuję niewyobrażalny ból, gniew, złość, smutek, chęć zemsty. Nic mnie nie cieszy. W pierwszym momencie, kiedy czułam skrajnie silne emocje, nie wiedziałam, czy mam pakować swoje, czy jego rzeczy.

Wyrzuciłam obrączkę ślubną. Kiedy ochłonęłam, postanowiłam mu wybaczyć. Pierwsze tygodnie spał na kanapie. Moja wyobraźnia jednak ciągle podsuwała mi scenariusze, kiedy on był z tamtą. Biłam się z myślami, czy przypadkiem się z nią nadal nie spotyka, czy mnie nadal nie oszukuje.

Czemu niby miałabym mu zaufać, skoro tak mnie okłamał? Przysięgał, że to przeszłość. A im bardziej się tłumaczył, tym bardziej krzyczałam, wyzywałam go i poniżałam. Kiedyś obudziłam się w nocy, sprawdziłam jego telefon, niczego nie znalazłam. Na chwilę się uspokoiłam. Nie trwało to długo.

Przecież to jakaś kobieta z pracy. Nadal mają ze sobą kontakt. A może to udawane delegacje i szkolenia? Zażądałam od niego zmiany pracy. Zgodził się, ale to i tak nic nie pomogło.

Ja nie potrafiłam zaufać ponownie, a on nie mógł żyć z żoną-policjantką, która kontrolowała wszystkie SMS-y i kazała się spowiadać z każdej minuty spóźnienia. Nasze małżeństwo się rozpadło”.

Życie po zdradzie… Wiele osób sobie tego nie wyobraża. Niektórzy woleliby nie wiedzieć o zdradzie partnera niż zastanawiać się, czy byliby w stanie wybaczyć skok w bok.

O ile jeszcze jesteśmy w stanie wyobrazić sobie przebaczenie jakiegoś „jednorazowego incydentu” na wakacjach albo zdradę pod wpływem alkoholu, o tyle trudno nam uwierzyć, że da się wybaczyć długotrwały romans i wieloletnie kłamstwa, kiedy partner prowadził podwójne życie i angażował się emocjonalnie w drugi związek.

Kiedy stoimy w obliczu zdrady, mamy dwa wyjścia – rozstać się albo próbować ratować małżeństwo, jeśli osoba zdradzająca okaże skruchę i chce także ratować związek. I pierwsze, i drugie wyjście nie jest łatwe.

Rozwód to kolejne po zdradzie bolesne doświadczenie – podział majątku, ustalenie zasad opieki nad dziećmi, sprawy alimentacyjne itd. Odbudowa związku po zdradzie to także trudne zadanie, które wymaga czasu, cierpliwości i zaangażowania obu partnerów.

I już na samym początku starań o ratowanie małżeństwa pojawia się bunt i poczucie niesprawiedliwości u osoby zdradzonej.

Jak to ja mam się starać coś odbudować? To ja zostałam zdradzona! To nie ja nawaliłam! To on ma się starać udowodnić, że zasługuje na drugą szansę! I tu pojawia się szkopuł, bo odbudowa związku rozmija się z chęcią „wymierzenia sprawiedliwości”, „wyrównania rachunków”, „ukarania”.

Osoba zdradzona czuje się najzwyczajniej w świecie oszukana. Straciła zaufanie do partnera. Za swoją lojalność otrzymała kłamstwo. To rodzi poczucie niesprawiedliwości i krzywdy. Zdrada godzi też w samoocenę.

W czym kochanka była lepsza ode mnie? Co miała tamta, czego nie miałam ja? Potem pojawia się niepewność – co dalej? Czy on ode mnie odejdzie? Czy chcę, żeby odszedł? Odruchowym pomysłem jest rozstanie. Niech cierpi! Niech zobaczy, co stracił! Po szoku jednak przychodzi refleksja – a może spróbować nas uratować? Zdrada nie zawsze oznacza koniec związku.

Chociaż życie po zdradzie wydaje się ciężkie, nie jest niemożliwe. Wielu parom się udało. Jeśli jednak czujesz, że nie jesteś w stanie przebaczyć zdrady, lepiej odejdź i pozwól odejść partnerowi.

2. Zdrada a dzieci

Niewierność partnerowi nie jest bez wpływu na życie dzieci. Łatwiej decydować o dalszych losach związku po zdradzie, gdy decyzja ta dotyczy tylko partnera i partnerki. A co, jeśli w związku są dzieci? Czy przebaczyć zdradę tylko ze względu na dzieci? Jeśli myślisz, że dziecko nie widzi, co dzieje się w domu, to jesteś w błędzie.

Dzieci są świetnymi obserwatorami i nie tylko słyszą, jak rodzice się kłócą, jak wymownie milczą, ale widzą też, jak się wobec siebie zachowują. Odnotowany jest każdy gest, każde chłodne spojrzenie. Kiedy partner dopuszcza się zdrady, zdradzone czuje się też i dziecko, szczególnie gdy mama albo tata angażuje się emocjonalnie w drugi związek, a dla malucha nie ma czasu.

Braku rozmowy z dzieckiem, braku zainteresowania dla jego problemów nie zrekompensuje żaden prezent. Największą radością dla dziecka jest możliwość spędzenia wolnego czasu z rodzicem. Przed starszym dzieckiem jeszcze trudniej ukryć, że prowadzi się podwójne życie. Nastolatek może nie dać się zwieść tłumaczeniom w stylu „Mam dużo pracy”.

Co więcej, tłumaczenia rodzica mogą tym bardziej utwierdzać nastolatka w przekonaniu, że rodzic oszukuje.

Zdrada w związku sprawia, że dzieciom, bez względu na wiek, zaczyna brakować poczucia bezpieczeństwa. „Co dalej będzie? Czy rodzice się rozwodzą? Z kim będę mieszkał?”. Małe dzieci mogą odczuwać nieuzasadnione lęki, cofnąć się do wcześniejszych etapów rozwoju, np.

ssać kciuk albo moczyć się, stać się agresywne wobec rówieśników albo wobec jednego z rodziców, którego uważają za winnego tego, co dzieje się w domu. Starsze dzieci mogą z kolei zacząć wagarować, przestać się uczyć, buntować się, uciekać z domu. Wszystko „za karę” dla rodziców.

Nastolatki mogą chcieć na zdradzie w rodzinie próbować „ugrać coś dla siebie” („Nie powiem mamie, dokąd idziesz, ale chcę najnowszą konsolę”). Zdrada sprawia, że dziecko może mieć w przyszłości zaburzony system wartości i problemy z założeniem własnego satysfakcjonującego związku. Przecież rodzice swoim zachowaniem dają przykład dzieciom.

„Skoro mama czy tata zdradzają, to chyba nie ma w tym nic złego”. Jak widać, konsekwencje zdrady dotykają nie tylko partnerów, ale także niczemu niewinne dzieci. Co dalej? – to pytanie trzeba wówczas rozważyć, biorąc pod uwagę również dobro najmłodszych.

3. Jak wybaczyć zdradę?

Zdrada w związku jest najczęściej objawem tego, że w relacji już od dawna coś nie grało. Może zawiodła komunikacja, może obojętność emocjonalna, może to przez ciągłe kłótnie, brak czasu dla siebie, kiepski seks…? Warto pamiętać, że za kryzys w związku odpowiadają oboje partnerzy.

O ile jednak za kondycję związku odpowiada i żona, i mąż, o tyle odpowiedzialność za zdradę ponosi tylko osoba zdradzająca. Zdrada w końcu nie jest najlepszym sposobem na wyrażenie swojego niezadowolenia z powodu tego, co dzieje się w związku. To droga na skróty.

Optymizmem napawa to, że nawet najgłębszy kryzys da się zażegnać, jeśli obu stronom na tym zależy, kiedy są gotowi do trzeźwego aż do bólu przeanalizowania swojego związku, tego, co działo się dotychczas. I nie chodzi tu o wzbudzanie poczucia winy u niewiernego męża i chęć, by zadośćuczynił, ale też przyjrzenie się wszystkiemu od strony własnych niedociągnięć.

Jak to pogodzić? Jak nie zwariować, kiedy z jednej strony najchętniej pogoniłoby się łajdaka na cztery wiatry, a za chwilę chciałoby się go przy sobie zatrzymać?

Jeśli zostałaś zdradzona lub zdradzony, postaw sprawę jasno. Nie obwiniaj się. Za zdradę odpowiada tylko osoba dopuszczająca się zdrady. Boisz się szczerej rozmowy z partnerem? Nic dziwnego – przecież chodzi o przyszłość twojego związku.

See also:  Spłacanie alimentów po latach

Zanim podejmiesz rozmowę, odpowiednio się do niej przygotuj – dzieci zawieź do przyjaciółki, wybierz moment, kiedy oboje będziecie mieli czas, kiedy przeżyjesz już pierwszy szok i będziesz w stanie choć trochę trzymać emocje na wodzy. Mów stanowczo i żądaj odpowiedzi.

Partner, który zdradził, może się migać, kłamać, zapewniać, że to nic dla niego nie znaczyło, że „to nie to, na co wygląda”, ale może też wyznać prawdę. Kiedy widzisz, że partner coś kręci i myli się w zeznaniach, nie pozwól, by „rozmydlił sprawę”. Jeśli masz dowody niewierności, powiedz, że wiesz o wszystkim, nie musisz się domyślać.

Nie musisz być powiernicą jego rozterek, nie musisz słuchać zapewnień, jak mu również było ciężko. Nie musisz być wyrozumiała. Porozmawiaj z nim i żądaj szczerości, by podjąć decyzję co do przyszłości waszej relacji.

Kiedy wiesz, na czym stoisz, zastanów się, co dalej – rozwód czy terapia małżeńska? Zdradzający mąż może nie chcieć podjąć decyzji. Może chcieć przeciągnąć wszystko w czasie, zachowując się jak dziecko – nie chce oddać zabawki (zrezygnować z kochanki), mimo iż zabawa dawno skończona i nikogo nie bawi.

Nie możesz pozwolić, by nierozwiązany problem wlekł się latami. Co robić? Przeżyłaś z mężem tyle lat, macie wspólny dom, przyjaciół, dzieci! Nie chcesz, by wychowywały się w rozbitej rodzinie? Nie chcesz sama borykać się z trudami codzienności? Ale z drugiej strony nie chcesz też, by mąż traktował cię jak rzecz.

Przecież zasługujesz na szacunek. Będąc w związku tylko dla dzieci, jedynie je unieszczęśliwisz. Dzieci są dobrymi obserwatorami. Czują, co się dzieje w domu. Nie oszukasz ich. Widok cierpiącej i znoszącej w milczeniu upokorzenia matki na pewno ich nie uszczęśliwi.

Lepiej, by widziały silną kobietę, mającą odwagę odejść od faceta, który jej nie szanował.

Nie zostawaj sama ze swoim problemem. Nie zamykaj się w czterech ścianach, nie hoduj poczucia krzywdy w sobie. Otaczaj się życzliwymi ludźmi, poproś o wsparcie kogoś bliskiego, wypłacz się na rękawie przyjaciółki. Na forach internetowych porozmawiaj z ludźmi, którzy mają podobne doświadczenia za sobą.

Zapytaj, co oni wówczas czuli i jak poradzili sobie w tej sytuacji.

Może pomyśl o grupie wsparcia dla osób zdradzanych albo wizycie u psychologa? Jeżeli nie chcesz być dalej z partnerem, a wiesz, że twoja decyzja może spotkać się z nieakceptacją ze strony rodziny, nie maszeruj do teściowej albo matki, która będzie cię przekonywała, że „mąż to mąż, musi się wyszumieć, ale to przecież mąż”.

Czy zdradę można wybaczyć? Można, ale nie każdy potrafi.

To, czy się uda, zależy i od zaangażowania osoby, która zdradziła – czy żałuje, czy faktycznie stara się odbudować zaufanie, czy potrafi znieść czasem przykre uwagi pod swoim adresem ze strony rozżalonego partnera – i od osoby, która została zdradzona – czy bezustannie kontroluje partnera, robi przykre przytyki, prowokuje kłótnie, czy stara się doceniać starania partnera i daje szansę na odbudowanie relacji na nowych zasadach, dogodnych dla obu stron.

Marcin i Ola, wspomniani na początku artykułu, dali sobie szansę. Są w starym-nowym związku, jak mówią. Podjęli terapię małżeńską. Zdrada otworzyła im oczy na dotychczasowe problemy, na to, jak bardzo się od siebie oddalili.

Przeanalizowali, co doprowadziło do kryzysu w ich małżeństwie, oddzielili zdradę od realnych problemów i skupili się na odbudowaniu relacji. Są ze sobą szczęśliwi. Twierdzą, że teraz tworzą lepszy i dojrzalszy związek, a przede wszystkim mocniejszy, bo udało im się przetrwać coś, co jest często powodem rozwodów – zdradę.

Ola zrozumiała, że przedkładała potrzeby dzieci nad męża, a robienie mu kanapek do pracy, prasowanie koszul i dbanie o dom uważała za przejaw troski i miłości wobec partnera. On oczekiwał czegoś innego. Teraz rozmawiają otwarcie o swoich potrzebach.

Marcin zdaje sobie sprawę, że ich powrót do siebie był możliwy głównie dzięki Oli i jej dobrej woli. Wybaczyła mu, to znaczy nie zapomniała, nie udawała, że nic się nie stało, nie bagatelizowała krzywd, nie usprawiedliwiała, ale zrezygnowała z odwetu i pielęgnowania urazy.

Jak stwierdziła – przebaczyła też dla siebie samej, bo nie chciała cierpieć podwójnie: raz z powodu bycia zdradzoną, a dwa z powodu pielęgnowanej w sobie urazy, która niszczyła wszystko wokół. Zdrada to bolesne doświadczenie, ale nie zawsze oznacza koniec związku, co udowadnia przykład Oli i Marcina.

Zawinione przyczyny rozwodu – Rozwód, podział majątku, prawo rodzinne

Jeśli choć jedno z małżonków domaga się orzekania o winie – sąd będzie prowadził postępowanie dowodowe i orzekał o winie. Czy wiesz, jakie są zawinione przyczyny rozwodu? Czy tylko w sytuacji zdrady i przemocy możemy mówić o zawinieniu?

  • Przypomnijmy:
  • żadna ustawa nie zawiera katalogu zawinionych przyczyn rozwodu.
  • Pomocne jednak pozostaje orzecznictwo Sądu Najwyższego i sądów apelacyjnych.
  • Przeczytasz w dzisiejszym wpisie kilka bardzo ciekawych orzeczeń, choć wydanych już (bardzo) wiele lat temu.

Zawinione przyczyny rozwodu

  1. Te najbardziej “popularne” to zdrada, przemoc i alkoholizm (choć niekoniecznie w takiej kolejności)
  2. Zdrada
  3. to chyba temat na zupełnie osobny wpis.
  4. Warto rzucić okiem na ciekawe orzeczenia z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku.

(kiedy to było?) A jednak zadziwiające, jak wiele z nich pozostaje aktualnych.

Naruszeniem wierności małżeńskiej jest nie tylko zdrada polegająca na cudzołóstwie, ale także wszelkie zachowanie się małżonka wobec osoby trzeciej płci odmiennej, które może stwarzać pozory cudzołóstwa lub w inny sposób wykracza poza granice przyjętej normalnie obyczajowości i przyzwoitości. orzeczenie SN z dnia 24 24.04. 1951 r., C 735/50

  • Ciekawe tylko, co wtedy oznaczały te granice przyjętej normalnie obyczajowości i przyzwoitości, a co oznaczałoby to dziś?
  • A może własnie (mniej więcej) to samo?
  • Ale tak, zdrada nie ogranicza się tylko i wyłącznie do pożycia fizycznego z inna osobą.

dochowanie wierności nie podlega dyspozycji stron i wobec tego cudzołóstwo stanowi podstawę rozkładu pożycia nawet wtedy, gdy doszło do tego za zgodą współmałżonka” . orzeczenie SN z dnia 7.09. 1954 r., sygn.  II C 1255/53.

Przemoc 

przemoc to nie tylko przemoc fizyczna. Niestety – jest jeszcze przemoc psychiczna i ekonomiczna. I znowu niestety – tę psychiczną i ekonomiczną trudniej udowodnić. (i tak samo trudno tolerować)

zajrzyjmy do orzecznictwa z lat pięćdziesiątych:

Poniżanie przez męża godności osobistej żony, polegające na odmawianiu jej równego poziomu życia, póki nie pracowała zarobkowo oraz na szykanowaniu jej, gdy podjęła pracę, winno być uważane za ważną przyczynę powstania rozkładu pożycia małżeńskiego z winy męża” Orzeczenie SN z 9.04. 1953 r., sygn. II C 2911/52.

Alkoholizm (i inne nałogi)

alkoholizm, hazard, narkomania… a co w przypadku uzależnienia od Internetu czy portali społecznościowych?

Poza tym :

  1. Bezczynny tryb życia
  2. To tez ważna przesłanka, jeśli chodzi o orzekanie o winie.

  3. zobaczmy, co stanowi orzecznictwo w tym temacie:

Zachowanie się małżonka, który będąc zdolnym do pracy, bez dostatecznego usprawiedliwienia nie pracuje lub pracuje w stopniu wysoce niedostatecznym, może być uznane za ważny powód rozkładu pożycia małżeńskiego;orzeczenie SN z 9.03. 1956 r.

  • Całkiem trafne, prawda?
  • No to jeszcze jedno orzeczenie w tym zakresie- także wydane przez Sąd Najwyższy:

Takie zachowanie się małżonka, który będąc zdolny do pracy, bez dostatecznego usprawiedliwienia nie pracuje wcale lub pracuje w stopniu wysoce niedostatecznym, może być uznane za ważny powód rozkładu pożycia małżeńskiego, choćby małżonek ten dostarczał dostatecznych środków na utrzymanie rodziny z innych źródeł, np. z uprawiania spekulacji, ze stałych darów rodziny, z nagromadzonych uprzednio dużych zasobów, lub choćby sytuacja materialna rodziny (np. w związku z wysokimi dochodami drugiego małżonka) nie wymagała przyczyniania się tego małżonka do utrzymania rodziny. Takie zachowanie się małżonka będzie z reguły ważnym powodem rozkładu pożycia, o ile drugi małżonek na niewłaściwość tego zachowania zwrócił uwagę i domagał się jego zmiany. Orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 9 marca 1956 r. sygn.IV CR 36/55

Ma to sens, prawda?

Orzecznictwo jest istotne – szczególnie gdy przepisy dotyczące rozwodu są dość skromne; pamiętaj tylko, że każde orzeczenie zapada w tzw. realiach konkretnej sprawy.

  1. Wiadomo: wskazane powyżej przyczyny,to jeszcze nie wszystko.
  2. Inne przyczyny, dla których możliwe jest przypisanie małżonkowi winy w rozkładzie pożycia to:
  3. -opuszczenie małżonka
  4. -odmowa współżycia fizycznego
  5. -naruszenie obowiązku wzajemnej pomocy
  6. a czasem nawet
  7. -zmiana wyznania przez jednego małżonka
  8. Wpis i tak już jest nieco dłuższy, niż planowałam, tak więc będzie druga część wpisu – oczywiście także z orzecznictwem.

Prawne konsekwencje orzeczenia o winie:

  • to przede wszystkim różnice jeśli chodzi o możliwość domagania się alimentów od byłego małżonka
  • Zgodnie z treścią przepisu:
  • Czy zawsze warto walczyć o winę?
  • Ja uważam, że nie zawsze.
  • postępowanie w przypadku orzekania o winie niestety trwa długo i wiąże się z większymi kosztami.
  • Oczywiście  to Ty jesteś strona postępowania i decyzja należy do Ciebie.
  • Każda sytuacja jest inna.
  • Jednak: jak już się zdecydujesz na tę walkę to pamiętaj: w sądzie liczą się dowody.
  • musisz wiedzieć, iż w sytuacjach, gdy każde z małżonków chce rozwiązania małżeństwa, ale tylko z winy tej drugiej strony, zdarza się – i to wcale nie rzadko, iż ostatecznie w wyroku sąd wydaje orzeczenie o rozwodzie z winy obu stron.
See also:  Odzyskanie przedmiotów podarowanych córce i zięciowi

Każda sprawa to inna historia. Każde małżeństwo to inna historia.

Czy wiesz, iż są kraje gdzie w ogóle przepisy nie przewidują orzekania o winie?

O zdradzie męża dowiedziała się ostatnia. Jak niemal każda żona

Zdradzał i kontrolował

Dziś, po niemal czterech latach, potrafi się już uśmiechać, choć jesień 2010 roku wspomina jako największy koszmar swojego życia. – Przyłapałam go – mówi. – Ta kobieta zadzwoniła na nasz domowy numer.

Zatrudniłam detektywa i szybko okazało się, że od trzech lat mnie zdradzał. To nie był pierwszy raz. Wcześniej miał już kochankę, ale wtedy wybaczyłam, chciałam ratować długoletni związek.

On był pewien, że tym razem postąpię tak samo.

Na to, by historia się powtórzyła, istniała duża szansa, bo pani Jolanta początkowo nawet nie chciała myśleć o rozstaniu. – Mąż od razu powiedział, że chce rozwodu i wręczył mi wizytówkę swojego adwokata – wspomina. – Byłam w rozpaczy. Nie wiedziałam, co robić, a jednocześnie zaczynałam rozumieć, w jak beznadziejnym położeniu się znajduję – opowiada.

– Miałam 52 lata, nie pracowałam od dwudziestu, wspólną firmą zarządzał mąż, ja nie miałam dostępu do kont ani pojęcia o dochodach czy obrotach przedsiębiorstwa. Nawet moja komórka była zarejestrowana na niego. Potem okazało się, że miałam w niej zainstalowany podsłuch i GPS. Im intensywniej mnie zdradzał, tym bardziej kontrolował.

Byłam bezradna i skołowana, a on śmiał mi się w twarz – wspomina pani Jola.

Za namową koleżanek zdecydowała, że zapisze się na terapię. To jej pomogło. – Lekarz uświadomił mi, że przez wiele lat byłam w ciężkiej depresji – opowiada.

– Mąż zawsze twierdził, że do żadnej pracy się nie nadaję, więc najlepiej, żebym siedziała w domu. Prałam, sprzątałam, gotowałam i przekonywałam samą siebie, że bardzo to lubię.

Izolował mnie od przyjaciół, zwłaszcza tych, którzy znali mnie wcześniej. Miałam “być i czekać”.

Rozwód? Nie. Dlaczego? Bo nie!

Jolanta Tafil nie ukrywa, że powodziło im się bardzo dobrze. Mogła na przykład kilka razy w roku pozwolić sobie na wizyty u swoich przyjaciół w Tajlandii. – Jestem jedynaczką.

Moi nieżyjący już rodzice przekazali nam świetnie prosperującą firmę. Dostaliśmy działkę pod Warszawą razem z domem i halą, maszyny, sprzęt i klientów firmy.

To jest bardzo duży, wielomilionowy majątek, którym obecnie dysponuje i zarządza mąż. Ja zostałam wyeliminowana ze wszystkiego.

Po kilku miesiącach terapii, pani Jola podjęła decyzję o rozwodzie. Mąż, pomimo, że dużo wcześniej wręczył jej wizytówkę swojego adwokata, nie złożył pozwu.

– Zrobiłam to więc ja, mając nadzieję, że skoro jesteśmy dorosłymi ludźmi, nie mamy dzieci i oboje chcemy rozstania, sprawa zostanie załatwiona szybko.

Nie miałam pojęcia, że ta szarpanina będzie się ciągnąć latami – mówi kobieta i dodaje, że mąż na pierwszą rozprawę rozwodową się nie stawił. Przysłał za to dwa pozwy: o zakaz dysponowania majątkiem wspólnym i rozdzielność majątkową.

W odpowiedzi na pozew rozwodowy stwierdził, że nie zgadza się na rozwód. – Ale dlaczego? – zastanawia się Jolanta Tafil – Nie podał żadnego uzasadnienia. Nie, bo nie. Jakbym była jego własnością, którą może rozporządzać.

Przez dwa lata nie usłyszałam w tej sprawie ani słowa wyjaśnienia. W końcu zmienił stanowisko i w piśmie procesowym wyraził zgodę na rozwód, ale z orzeczeniem mojej winy. I tak to się przedłuża, zwłaszcza, że on na wiele rozpraw się nie stawiał.

Można odnieść wrażenie, że boi się rozwodu.

Największym problemem jest podział majątku

– Był czas, że niemal nie wychodziłam z sali rozpraw – przyznaje Jolanta Tafil. – Równocześnie ze sprawą rozwodową toczyło się postępowanie o rozdzielność majątkową i zakaz dysponowania majątkiem wspólnym na wniosek mojego męża.

Po ustanowieniu rozdzielności, we wrześniu 2012 roku, złożyłam pozew o podział majątku. Nie odbyła się jeszcze żadna rozprawa, a sędzia skierował nas na mediacje, ale mąż przez cztery miesiące nie znalazł na to czasu.

Deprymujące jest przebywanie pod jednym dachem z kimś, komu się już zupełnie nie ufa, znoszenie złośliwości, słuchanie rozmów z kochanką. Po śmierci mamy, która bardzo mnie wspierała, uznałam, że dłużej tego nie zniosę. Przeniosłam się do mieszkania po niej, które kiedyś kupiliśmy jako lokatę kapitału.

Sędzia przyznał mi klucze do niego do czasu podziału majątku. Wreszcie mam swoje miejsce, w którym mogę odetchnąć bez poczucia, że ktoś non stop mnie śledzi i obserwuje.

Kobiety latami tkwią w związkach, w których mąż niemal jawnie je zdradza

56-latka uważa, że kiedy małżeństwo z długim stażem postanawia się rozstać, zwłaszcza gdy stoi za tym zdrada, największym problemem staje się wspólny dorobek. – Dlatego kobiety latami tkwią w związkach, w których mąż niemal jawnie je zdradza.

Boją się utraty komfortu życia i tego, że często razem z dziećmi zostaną bez środków do życia. Bo przecież facet się wtedy zmienia, robi wszystko, co mu podpowie tamta kobieta. A wiadomo, że osoby będące razem przez 20, 30 lat, dorabiały się wspólnie.

Kiedy jednak dochodzi do rozwodu, mąż uznaje nagle, że wszystko jest jego, bo to on pracował zawodowo. Mój nawet mnie nie ubezpieczył w naszej wspólnej firmie. Wytłumaczył mi, że lepiej będzie założyć fundusz emerytalny, który potem bez mojej wiedzy odkupił.

Efekt jest taki, że nie mam żadnego zabezpieczenia emerytalnego. Przez przypadek byłam właścicielką jednego konta. Zablokowałam je i dzięki temu miałam za co wystąpić o rozwód i bronić się przed mężem.

Nie robię wrażenia ofiary

Jolanta Tafil twierdzi, że jeśli kobieta decyduje się na rozwód, z góry skazana jest na ciężką, wyniszczającą walkę, która często trwa kilka lat. – W tym czasie trzeba za coś żyć, dlatego składając pozew warto wystąpić do sądu o przyznanie zabezpieczenia finansowego na czas procesu. Ja zwróciłam się o 15 tys.

Dużo, jednak standard mojego życia podczas małżeństwa był zupełnie inny, niż obecnie. Zwłaszcza, że dochód netto z firmy w tamtym okresie wynosił ponad 80 tys. złotych miesięcznie. Dostałam 1500 złotych, podczas gdy mąż włada wspólnym majątkiem od czterech lat zarabiając na należących do nas maszynach i powierzchni.

Nie płaci mi czynszu ani w żaden inny sposób nie dzieli się zyskami, które przynosi firma.

– Teraz znów jestem taka, jak byłam przed ślubem: odważna, przebojowa, pewna siebie. To moja siła, ale też przekleństwo, bo w sądzie nie potrafię grać roli zastraszonej ofiary z tłustymi włosami i przygarbionymi plecami, która boi się odezwać.

Gdyby rozprawa rozwodowa odbywała się zaraz po tym, gdy dowiedziałam się o zdradzie, sędzina zobaczyłaby wychudzoną, szarą na twarzy kobietę w ciężkiej depresji.

Przez 20 lat, kiedy nie pracowałam zawodowo, mój mąż wmawiał mi, że jestem za mało inteligentna, by podjąć pracę, za mało odpowiedzialna, by dysponować pieniędzmi i tak mną manipulował, że nie byłam w stanie wyobrazić sobie życia bez niego. Włożyłam mnóstwo energii, by odbudować pewność siebie, której on, mój mąż, mnie pozbawił.

Warto podjąć walkę

Jolanta Tafil nie może doczekać się, kiedy będzie mogła powiedzieć “jestem wolna”. – Może to zabrzmi dramatycznie, ale nad grobem rodziców, w dniu pogrzebu mamy obiecałam, że spocznę razem z nimi pod moim panieńskim nazwiskiem.

Spokojnie na to poczekam, choć wiem już, że nasz system prawny daje możliwości przeciągania spraw i nie są tu winni sędziowie, ale korzystający z tego adwokaci.

A mężowie, tak pewni siebie, kiedy mają u boku kochankę, boją się decydujących rozstrzygnięć.

– To prawda, że jestem po pięćdziesiątce, ale to nie znaczy, że nie mam już apetytu na życie – mówi kobieta.

– Chcę odzyskać swoją część majątku, zapomnieć o tym, co przeżyłam u boku męża, który, jak się okazało, nie kochał, tylko kalkulował i wreszcie zacząć się realizować. Mimo wielu przeciwności walkę warto podjąć.

Po to, by nie stracić szacunku do siebie, przełamywać stereotypy funkcjonujące w naszym społeczeństwie i po to wreszcie, żeby panowie zrozumieli, jak silne potrafią być kobiety i że lepiej tego nie lekceważyć.

Leave a Reply

Your email address will not be published.